TIMOTHY CHALAMET SRA NA OPERĘ?
TIMOTHEE CHALAMET sra na OPERA i BALET. Timothee Chalamet i Matthew McConaughey nagrali podcast i wybuchła drama. To część życia gwiazd. Rozmowa Timothée ("Wielki Marty", "Kompletnie Nieznany") z drugim aktorem sprawiła, że ma przeciwko sobie ballet, a jego Oscary 2026 wypełnią plotki. Z innej beczki: czy aktor pasuje do Kylie Jenner? Czym jest aktorstwo? Zapraszamy na podcast Chłop i Baba.Timothée Chalamet & Matthew McConaughey | Variety & CNN Town Hall - Full Conversation: • Timothée Chalamet & Matthew McConaughey | ...
Co się wydarzyło? W wielkim skrócie. Zadałem sobie trud i obejrzałem cały wywiad. A wiesz, aktorstwo to jest takie udawanie, takie patrz, patrz, ja teraz gram. Każdy może być aktorem. Ja teraz gram, że piję, bo uwaga, patrz, patrz, patrz. Ja nie mogę. Daliście się nabrać? Ja się dowiedziałem z tego wywiadu dużo ciekawych rzeczy o byciu aktorem. Na przykład Matthew McConaughey właśnie opowiada, że... No bo będziemy mówić... Wszyscy wiecie, ale powiemy dla tych, co nie wiedzą. Jest taka seria na Variety, gdzie sobie... Znaczy ogólnie... To jest popularny od kilku lat format, że aktorzy rozmawiają z aktorami innymi, aktorki z aktorkami, z aktorki z aktorami. Są jakieś przeważnie części wspólne między tymi osobami.
Czasami to jest jakiś wspólny film kiedyś. Czasami to jest jakaś właśnie, że są totalnie z różnych parafii. Ja osobiście jestem fanką wywiadu Jennifer Lawrence. Z Leonardo DiCaprio, bardzo mi się podobał. I ogólnie sporo fajnych wywiadów powychodziło, to jest fajny format. No i teraz pojawiło się kolejne spotkanie, w którym Matthew McConaughey rozmawia z Timothée Chalamet na University of Texas. Jest to takie spotkanie z widownią na żywo. Ja również przesłuchałam całego, więc jestem świetnie przygotowana. Tutaj warto powiedzieć, że Matthew McConaughey jest z tej uczelni, wywodzi się z tej uczelni i też teraz tam naucza. No i w ogóle Matthew McConaughey jest chłopakiem z Teksasu.
Ja w ogóle uważam, że pisanie swoich rzeczy to jest bardzo rozwijająca rzecz. Nawet jak nic z tym potem nie robimy, nie musimy temu nikogo pokazywać itd., na koniec pisania sami przed sobą możemy się przejrzeć w tym, co napisaliśmy i zobaczyć, co tam dzisiaj nas gryzie albo coś tam. Whatever. I te zielone światła bardzo są pretensjonalne, ale wtedy akurat miałem chyba flow na taką książkę. Jak macie ochotę, to Szymon więcej o pisaniu dzienników mówi w naszym odcinku o zdrowiu psychicznym i o tym, jak robić rzeczy, więc polecamy wam je teraz. Więc ja mniej więcej wiedziałem, jaki ma flow Matthew McConaughey do takich rzeczy i oni tutaj weszli. On tu powtórzył dużo tez, które w swoich tych dziennikach, w tych zielonych światłach, o których mówię, I to jest taka, mi się wydaje, nie wiem, może różnica jakaś między nimi, że Matthew McConaughey zawsze był tym uśmiechniętym chłopakiem w świecie ludzi w czarnych golfach.
Tak, w pięćdziesiątej minucie chyba to się wydarzyło, więc trzeba obejrzeć dużo tego wywiadu, żeby do tego dojść. I oni tam właśnie rozmawiają o tym, jak zmieniło się tempo kina. To znaczy, McConaughey mówi tam o serialu Detektyw, którego ja robiłam w ogóle ostatnio rewatch i uwielbiam ten serial, jest genialny. I on tam mówi, że... Najfajniejsza dla aktora jest pierwsza część filmu, kiedy poznajemy daną postać, ponieważ on tam mówi tak, że wiem, wiem, wiem, że już przez to przechodziłeś, że już znasz tą drogę, ale teraz przejdziesz przez to ze mną i ja ci pokażę, kim jest ta postać i poznasz mnie, no a potem jest akcja, akcja, akcja. A teraz tempo różnych produkcji, wiadomo, wszystkie zmiany technologiczne związane ze streamingami powodują, że często te najmocniejsze momenty związane z akcją i z jakimiś ujawnieniami czyjejś tożsamości albo cokolwiek innego, co jest ważne w danym filmie, pojawiają się w pierwszej części tego filmu i trochę aktor nawet nie ma tego momentu, kiedy
Tempo jest takie wolne, kiedy my się poznajemy, kiedy dopiero się... Więc od tego się wszystko zaczęło i Timothée tu mówi, że kurde, ja jestem gdzieś w połowie tego wszystkiego, bo z jednej strony jakby wiem, o co tobie chodzi, ale z drugiej strony też jestem już z tego innego pokolenia i że on tutaj podaje dane, że Gen Z rzekomo chodzi do kina częściej niż millennialsi. I że ja nie chcę być jedną z tych osób, które bronią takiej umierającej jakby takiej dziedziny, która nikogo już nie obchodzi, na przykład balet czy opera. I potem trochę się orientuję, że dobra, powiedziałem coś głupiego i mówię, o nie, straciłem tam 14 centów, jeżeli chodzi o oglądających, sugerując, że osoby, które oglądają balet
Na początku oglądałem tylko tę rolkę, no bo ta rolka latała po prostu z tam jego wypowiedzią i się zastanawiałem, jaki jest tego kontekst, nie? W ogóle jak posłuchałem tego całego wywiadu i tak słucham, słucham i mówię, kiedy oni przejdą do tego baletu? I to nagle właśnie z tego Tour Detective i rozmowie o pierwszym akcie i tak dalej. I w sensie... Kumam to, że dla aktora to jest superatrakcyjny właśnie ten pierwszy akt, gdzie on się może po prostu stworzyć tę postać i dopóki jeszcze nas akcja nie porwała, pokazać różne rzeczy, ale bardzo niezręcznie to wszystko wyszło, więc już wiecie, jaki jest kontekst tego. Mnie osobiście rozczarował ten wywiad, ale nie z tego powodu właśnie Timothée'ego Chalameta, bo tutaj...
To jest złote dziecko. To jest chłopak... On tutaj próbuje też opowiadać w tym wywiadzie, że on też miał ciężko, bo jego rodzice za mało od niego właśnie wymagali, że go za mało popychali i tak dalej. Nie lubię Timothée Chalameta. Nigdy nie lubię. I to, że on jest Kardashianką, niektórzy mają... Jaką może być tą Kardashianką? Przecież oni są w ogóle z innych światów. Oni są totalnie z tych samych światów. W sensie oni są totalnie z tych samych światów. I ja bardziej mnie rozczarował tutaj w tym wywiadzie pan McConaughey. Ale kwestią AI, bo tam też jest poruszony taki ten wątek AI-owy, może zaraz do niego przejdziemy, ale zanim to, no to przegadajmy tutaj naszego Tymoteusza, co on tutaj nagadał najlepszego.
Dobra, to ja, żeby nadać temu szerszy kontekst, no bo to wszystko by się nie wydarzyło, to często jest o takiej spójności swojej tożsamości w budowaniu też swojego wizerunku na przestrzeni lat. Timothée Chalamet jest teraz on the roll, był on the roll to get an Oscar. A po polsku? Był na rolce papieru toaletowego. Był na fali. Niosła go fala popularności. No, był na fali popularności i jego popularność konsekwentnie jest od ponad dekady budowana, bo on teraz ma 30 lat. Oni tutaj dużo też poświęcają czasu, żeby rozmawiać o filmie Interstellar i faktycznie to też był jeden z pierwszych razy, kiedy ja zobaczyłam go na ekranie. On tam grał syna, właśnie Matthew McConaughey.
Potem był też w filmie Tamte dni, tamte noce, gdzie grał nastolatka, który zaczyna eksplorować swoją seksualność z aktorem, który już teraz jest zniesławiony Armie Hammerem. Już wrócił. No nie, nie do końca. I ja pamiętam, że tamte dni, tamte noce bardzo mi się podobały. Też grał w filmie My Beautiful Boy, Mój Piękny Syn, gdzie grał nastolatka uzależnionego od substancji i też dość poruszająco to zrobił. No a teraz już znamy go z takich blockbusterów jak... Jak powiedzieć blockbuster po polsku? Nie ma odpowiednika. Jak Dune'a i jak Willy Wonka i jak teraz Marty Supreme.
Natomiast przygotowując się do tego odcinka, też zapoznałam się z różnymi starymi wywiadami i okazuje się, że on próbował od początku zrobić karierę taką blockbusterową w kinie takim superbohaterskim dla młodych ludzi, ale wszyscy mu mówili, że nie ma jakby sylwetki, żeby to robić. Jego uroda i jego sposób jakiejś tam ekspresji po prostu wskazywał, że on trochę wygląda jak takie Wychudzone wiktoriańskie dziecko i dlatego to sprawiło, że on pasował do właśnie takich filmów typu indie. No i sprawdził się w tych filmach. Grał też między innymi w Little Women. Lady Bird. Lady Bird i on idealnie... I teraz tłumaczę to wszystko, ponieważ to powoduje, że ten... Dlaczego ten komentarz boli bardziej niż gdyby to powiedział, nie wiem...
Jacob Elordi. Bo on właśnie wyrastał trochę na ramionach i na środowiskach, które były niszowe, że on niby był twarzą nie tego takiego kina superbohaterskiego, nie był kolejnym chłopakiem, który jest influencerem i chce po prostu zrobić wielką karierę na lajkach i tak dalej, tylko żeby on był takim właśnie artystycznym. No tylko, że to był bardziej wizerunek niż prawda o nim, no bo on jednak pokazywał też swoją taką tożsamość, szczególnie potem, jak był starszy, że jest trochę taki, no, śmieszek, do wygłupów, taki chłopak z naszego pokolenia. Myślę, że w jego niektórych występach, na przykład w SNL-u to było widać. A teraz przy okazji tej marketingowej trasy wokół Marty Supreme, no to już w ogóle bardzo to było widać, że on dostał bardzo dużo wolności w promowaniu tego filmu, ponieważ też bardziej tak partnersko o tym też mówi, pracował z reżyserem tego filmu, więc go nie ograniczali, jeżeli chodzi o jakieś tam różne jego shenanigans, jego jakieś tam eskapady.
Teraz mnie stresujesz tym polskim. No a jak się mówi po polsku? Wygłupy? Wygłupy, takie no, ale takie wiesz. Hello darkness my old friend, Szymon wrócił z urlopu i już mnie męczy. To ludzie, to ludzie. Ja jestem tylko skromnym przekaźnikiem. Masz rację, masz rację. Cały czas nad tym pracuję. Pracuję nad sobą. Pracuję, żeby się zmienić. I dlatego, jak już znacie tą historię i znacie ten przydługi wstęp, i to jest o tym konsekwencji w budowaniu wizerunku, to kiedy taki chłopak w momencie, kiedy jest na szczycie, siada i mówi, że on nie chce być przedstawicielem rzeczy, które już nikogo nie obchodzą, czyli balet i coś tam, i opera, to nagle to ma większe znaczenie, ponieważ to jest bardzo niespójne z jego początkami i z tym wizerunkiem, który sobie zbudował.
Ja trochę o tym nawiązywałam do tego w momencie, kiedy była cała drama z Dodą i ze schroniskami. I mówiliśmy o tym, że czy to jest tak, że ona robi naprawdę coś dobrego, czy to jest oportunizm i zastanawialiśmy się nad takim elementem etycznym całej tej sytuacji. Tylko prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach często jest tak, że dopóki nie przykleisz do jakiegoś ruchu społecznego, do jakiejś sprawy popularnej twarzy i nie dokleisz do tego kontrowersji, to wszyscy to mają w dupie. I to nie jest coś, co sprawia, że ja jestem zadowolona, że tak jest, ale trochę tak jest. To połączenie mi się zrobiło w głowie również w tym przypadku, bo rzeczywiście mi też się nie podoba rzeczywistość, w której nie doceniamy rzemiosła, artystów, którzy są bardziej niszowi, ale robią prawdziwie...
Po prostu zmieniające rzeczywistość, świat rzeczy, nawet jeżeli chodzi o sporty. Przecież ile sportów olimpijskich, szczególnie w igrzyskach zimowych, jest niedofinansowanych. No właśnie dlatego, że ludzie mają to w dupie i to jest argument na to wszystko. On oczywiście mówi to z perspektywy szalenie uprzywilejowanego gościa, którym miał wszystko, co potrzebne, żeby zrobić karierę i żeby ją zrobił. To nie znaczy, że nie pracował ciężko, ale... Wszystkie karty mu się dobrze rozłożyły. No i gdyby spojrzeć tak statystycznie na to, jaką rozrywkę konsumują ludzie, no to rzeczywiście... Tego typu miejsca jak opera czy balet to nie są miejsca, które statystycznie są najpopularniejsze.
I tutaj w tym momencie biorę to lustro i każdy z was może wziąć to lustro i się zastanowić, ile czasu spędzamy konsumując jakiś brain rot, a ile czasu spędzamy chodząc do opery, ile osób ogląda iShow Speeda, a ile osób chodzi na balet. No dobra, ale to nic nie stoi na przeszkodzie temu, żeby oglądać iż iShow Speeda i sobie iść na balet. Można, ale chodzi o częstotliwość. W sensie, nie wiem, skłamał? To nie jest tak, że nikogo to nie obchodzi, ale czy teraz właśnie dominuje taka ekonomia uwagi właśnie oparta na... Rzeczach, które są jakby, że nawet kino w niektórych przypadkach staje się po prostu takim po prostu ułamkiem uwagi tego, co ludzie spędzają oglądając jakieś treści, które uważamy za niewartościowe.
No dobrze, ale to idąc za tym przykładem, to równie dobrze można powiedzieć, że filmy, które robi, ile osób obejrzało tego? No tak, jakby totalnie. To można równie dobrze powiedzieć, czemu ja mam się zajmować jakimś gównem niepopularnym, jak robieniem filmów jak Timothée Chalamet, jak trzeba robić tylko rolki. Ale mi się wydaje, że on właśnie do tego trochę nawiązywał. Mi się właśnie wydaje, że on trochę do tego nawiązywał. Nie. Myślę, że ja też sobie tutaj... Poczekaj, a przesłuchajmy jeszcze raz ten fragment, jeszcze na chwilę. Czyli zobacz, on trochę o tym mówi, że z jednej strony jest takie, musimy utrzymać ludzi w kinach, musimy walczyć o publiczność, a on mówi o tym w kontekście tego, że jak zmieniło się oglądanie młodego pokolenia, nie?
Bardzo często nie mam pojęcia o jakichś bardzo popularnych osobach, Ale nie mówię, że nikt, czy whatever, w sensie, że nikt nie daje fucka, nie wiem, o kimś tam, no bo ja tego kogoś nie słucham. No bo przecież dla kogoś to może być cały świat. Znaczy w ogóle też jest ciekawe, że on jako film, wolny film podaje Frankensteina, nie ma tak? Super, dzięki Timi. Zobacz, jeżeli ludzie chcą oglądać coś, co jest uznawane za, nie wiem, może nie jakieś najwyższe kinoklasy, to pójdą to obejrzeć, nie? Tak jak Barbie. Moim zdaniem, jakby on to bardzo źle mówi i mówię, to wypada jakby gównianie i tak dalej, ale trochę oglądając cały wywiad, miałam trochę taki wniosek, że to jest problem z wycinaniem takich krótkich klipów z kontekstu całej rozmowy.
Jak żartujecie, to żartujcie z tych na górze, nie z tych na dole. Zawsze uderzajcie do góry. To jest problematyczne, jak jesteś Timothym Chalametem, bo już trochę z kogo żartować? No bo już trochę nie ma ludzi wyżej ode mnie. Odpowiedź? Z siebie. Z siebie. Zawsze z siebie. Ale tutaj z kogo żartuję? Nagle po prostu z jakichś po prostu tysiąca ludzi, którzy robią rzeczy. I tak jak mówisz, Timothée Chalamet myślę, że nigdy nie poznał biedy. Zaryzykuję takie stwierdzenie. Zaraz dziękuję za takie stwierdzenie. Jak dużo osób mówi, Timothée Chalamet jest low-key nepo-baby, czyli nie jest z jakiejś tam po prostu rodu nie wiadomo jakiego, ale mama tańczyła na Broadwayu, dziadek był scenarzystą, coś tam, coś tam.
Jego chyba wujek był reżyserem The Office i takie po prostu różne rzeczy, więc to... Trochę o tym w książce, którą właśnie pisze Mateusz Płocha, o tym mówi, że polscy aktorzy, którzy są z rodzin aktorskich, oni też nie kumają tego, w jak wielkim przywileju takim typowo artystyczno-aktorskim się urodzili. W sensie, że Antek Królikowski, który chodzi i opowiada, że on miał dwa razy trudniej, bo ma znane nazwisko i coś tam aż tak, typie, zamknij się. Bo nie masz pojęcia, o czym mówisz. To jest pewien kapitał kulturowy i kapitał obycia. Nawet to, że ja byłam w rodzinie, gdzie część jej członków miało wyższe wykształcenie i potem jak ja szłam na studia, to mogłam czuć, że przynależę i że rozmawiam z jakimiś starymi profesorami i oni... Wiesz, o co chodzi.
Samo nawet to, że wiesz, jak działa studia, to już jest rzecz. A jak jesteś z rodziny, gdzie nikt nie studiował, to masz tak, jadę na studia, nikt nic nie wie, w sensie wiesz, o co tu w ogóle chodzi. No i teraz sobie pomnóżmy to razy tysiąc. Jak jesteś takim Antkiem Królikowskim, gdzie twoi rodzice są znanymi aktorami i warszawskimi aktorami, którzy tutaj sobie działają, no to ty masz tak o wszystko. No w sensie masz też dodatkowo jakieś inne utrudnienia, ale te inne utrudnienia dotyczące tego, że właśnie ktoś, nie wiem, z polardą na ciebie spojrzy, bo jesteś synem kogoś tam, to jest i tak nic w porównaniu do tych utrudnień, które ma osoba, która zaczyna od zera i musi zbudować taką świadomość w ogóle o bycie w świecie, w robieniu rzeczy. Mi się wydaje, że i tak przez lata Timothée Chalamet dosyć zgrabnie, wiesz, jakby się poruszał w tym wszystkim, w sensie jako złote dziecko, że dopiero teraz
Tak to aż tąpnęło. Ok, ale właśnie pogadajmy na drugą nóżkę trochę. Bo część osób zaczęła czuć, że on jest arogancki. Dla mnie w ogóle arogancja to jest takie ciekawe. Kiedy ludzie postrzegają kogoś jako aroganckiego, zawsze jest to dla mnie tak intrygujące. Oczywiście czasami to jest słuszne. I co w ogóle oznacza dla nas bycie aroganckim? No był jeden moment, gdzie to się wszystko zaczęło, gdzie po prostu on zaczął Odbierał nagrodę i zaczął po prostu tam za zagranie Boba Dylana w Completely Unknown. Powiedział, że chce być, że wie, że zwykle takich rzeczy się nie mówi, ale że on chce być one of the greats i że na to pracuje. I wtedy raczej jakby to pokolenie Gen Z-ów odebrało to jako takie
Bo może być tak, nie wiemy tego, że w tych wszystkich wywiadach, które były do tej pory, on też gadał takie rzeczy. Tylko nikt akurat nie wyciął z tego rolki. Jak dzisiaj wychodziłem z domu i Kasia mnie zapytała, o czym tam dzisiaj będziemy nagrywać, powiedziałem, że tutaj właśnie taka sytuacja o Timothée Chalamet, to powiedziała, żebym był łagodny dla niego. Bo to jest dobry człowiek. Ale dobra, znowu na drugą nóżkę kolejny argument. Jak się wpisze Timothée Chalamet teraz na YouTube, to tam będą setki bardzo świeżych wywiadów. I też z aktorami, którzy osiągają taki sukces i mają kilka filmów po sobie, gdzie muszą je promować, dzieje się takie zjawisko, które się nazywa overexposure, czyli są po prostu zbyt widoczni.
Był na przykład taki moment, gdzie ten Pedro... Pascal? Tak, Pedro Pascal był na granicy bycia taki overexposed. Chyba został. No, że jakby już jest taki straszny dużo, że tak się nim jaramy, że potem to już mamy po prostu ich dość, bo mamy poczucie, że wyskakują z lodówki. Ja też myślę, że bardzo duży element właśnie tego teraz zniechęcenia wobec Timothée'ego to jest ta kampania przed Oscarami, bo on strasznie chce tego Oscara dostać. I szczerze, jak obejrzałam Marty Supreme, to to jest Taki film stworzony po wygraniu Oscara. No tak, tak, tak. Po angielsku się mówi Oscar bite. Okej. Że taka właśnie, że wiesz, że taka, no bite to jest ta, nie? Baiting taki, no. Zanęta czy coś.
No, więc ja też myślę, że to jest właśnie kawałek tego, że on jest zbyt widoczny, jest go zbyt dużo i wtedy ta szala przechyla się na to, że mamy danej osobie dość. No też mnie dziwi na przykład, myślisz, że nikt z jego zespołu prasowego tego nie obejrzał? No ale stary, to był event na żywo i może umówili się i powiedzieli brak autoryzacji, po prostu puszczamy jak jest. Wyobrażasz sobie, że jest taka sytuacja w kosmosie, że Timothée Chalamet i Matthew McConaughey oboje się zgadzają, że to idzie na żywo po prostu i nic... Tak, ponieważ w amerykańskim prawie nawet nie ma czegoś takiego jak autoryzacja. No dobra, ale w sensie, co myślisz, że takie Variety będzie chciało mieć wojnę z Timothée Chalametem?
Żadnych idoli. Jak ktoś jest fajnym aktorem, to jest fajnym aktorem. Nie róbmy z niego po prostu nie wiadomo kogo. On fajnie gra w filmach. Jak ktoś chce się dowiedzieć, jak on mówi o filmach, fajnie, słuchajmy o tym, co oni... Ale nie róbmy z ludzi idoli, bo tylko się zawiedziemy. No tak jak ja kiedyś powiedziałam w drugą stronę, że bardzo doceniam pozytywne komentarze na temat mnie. Natomiast staram się nie przejmować ani tymi pozytywnymi, ani tymi negatywnymi. Bo osoba, która komentuje zawsze reaguje do jakiegoś kawałka mnie, który jest pokazany na ekranie i bardzo łatwo potem kogoś rozczarować, bo jesteśmy ludźmi, nie?
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
TIMOTHEE CHALAMET sra na OPERA i BALET. Timothee Chalamet i Matthew McConaughey nagrali podcast i wybuchła drama. To część życia gwiazd. Rozmowa Timothée ("Wielki Marty", "Kompletnie Nieznany") z drugim aktorem sprawiła, że ma przeciwko sobie ballet, a jego Oscary 2026 wypełnią plotki. Z innej beczki: czy aktor pasuje do Kylie Jenner? Czym jest aktorstwo? Zapraszamy na podcast Chłop i Baba.Timothée Chalamet & Matthew McConaughey | Variety & CNN Town Hall - Full Conversation: • Timothée Chalamet & Matthew McConaughey | ...