Mentionsy Mentionsy
Branża
Branża

Dawid Rastiani

29.06.2023 ·48 min 32 s · 11 rozdziałów · 1 sponsor

W trzecim odcinku drugiego sezonu podcastu Branża moim gościem jest Dawid Rastiani, założyciel The Hermit Barber Shop, jednego z pierwszych w Warszawie barber shopów. Rozmawiamy o drodze od pracy w mediach i agencji reklamowej do prowadzonego z sukcesem od prawie 10 lat miejsca. To właśnie przy Placu Bankowym 1 mężczyźni mogą zrozumieć, czym różni się Barber shop od salonu fryzjerskiego i że męska pielęgnacja może być przyjemna i dostępna na co dzień. Również dzięki doborowi odpowiednich partnerów, takich jak marka Braun.

0:08 · Wstęp i historia 5

Dzień dobry. Szymon Machnikowski. Słuchacie podcastu Branża. W tym programie spotykam się z liderkami i liderami w swoich dziedzinach. Pytam moich gości o to, w jaki sposób doszli tu, gdzie są, również o to, co robią, żeby dalej się rozwijać. To nie ma być podcast o biznesie, ale o ludziach, którzy go tworzą. Mam nadzieję, że osobiste historie moich rozmówczyń i rozmówców staną się dla Was inspiracją, pozwolą inaczej spojrzeć na zagadnienia, które będziemy poruszać. W dzisiejszym odcinku moim gościem jest Dawid Rastiani, założyciel The Hermit Barber Shop, jednego z pierwszych w Warszawie barbershopów. To właśnie przy Placu Bankowym jeden mężczyźni mogą zrozumieć, czym różni się barber od salonu fryzjerskiego i że męska pielęgnacja może być przyjemna i dostępna na co dzień.

Dawid, The Hermit Barber Shop istnieje już prawie 10 lat, ale twoja droga do założenia tego miejsca była równie długa i niekoniecznie związana z tą branżą. Co robiłeś wcześniej i jak zaczęła się twoja kariera? Wcześniej, muszę sobie przypomnieć, bo to są zamierzchłe czasy, ale mój początek wywodzi się z branży wydawniczej. Zaczynałem pracę jako stażysta w szwajcarskim wydawnictwie, gdzie później zostałem na etacie w dziale marketingu i to były moje pierwsze szlify zawodowe. Po części były związane z branżą beauty, ponieważ pracowałem w tytule, który był beauty ekspertem na rynku.

I następnie zostałem zaproszony do współpracy w agencji reklamowej. I to był mój drugi etap po wydawnictwie. A skąd wybór wydawnictwa? Łączyło się to w jakiś sposób z twoimi studiami? Moje pierwsze studia były związane z psychologią mediów i biznesu. A wydawnictwo dlatego, że mieszkałem wtedy na Starówce. Chodziłem na spacery Nowym Światem, Wiejską, do Łazienek. I przechodząc ulicą Wiejską, stała piękna kamienica.

I pomyślałem sobie, to jest miejsce, do którego chciałbym przechodzić do pracy. Spodobała mi się elewacja, więc któregoś razu wszedłem do środka, zobaczyłem marmurowe podłogi, wysokie sufity i jeszcze bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, że to jest miejsce idealne dla mnie. I w momencie, kiedy przyszła do mnie myśl, żeby szukać miejsca, w którym rozpocznę swoją Karierę zawodową. Przypomniało mi się to wspomnienie. Wygooglałem, co to jest za firma. Wysłałem CV do dwóch działów. I tak. I udało się. Tak, ale zaczęło się banalnie, ponieważ podobał mi się budynek.

No tak. Czasem po prostu trzeba czegoś zacząć, ale w sumie z drugiej strony pokazuje tę niezwykłą skuteczność. Też skuteczność, chociaż wtedy nie wiedziałem zupełnie na co się pisze, ponieważ praca w dziale marketingu była dla mnie odległym terminem. Jedyne jakie doświadczenie miałem to obserwowanie moich rodziców, którzy prowadzą swoje biznesy. Ale nic, nic innego. Może stąd też jakaś skuteczność, bo jak to jest w rodzinnych firmach, trzeba liczyć na siebie i trzeba się wzajemnie wspierać. Więc te umiejętności takiej samodyscypliny, sprawczości, radzenia sobie z pożarami, o których się dowiedziałem, że istnieją dopiero zaczynając pracę i z prawami do zrobienia na wczoraj, potrafiłem się skutecznie konfrontować.

4:16 · Centrum Zdrowia i Urody 7

Ale przyszedł moment na zmianę. Agencja marketingowa. Agencja reklamowa, gdzie byłem odpowiedzialny za tworzenie marek własnych dla firm zewnętrznych, w tym sieci handlowych. I była to agencja dość nietypowa, ponieważ nasze biura mieściły się w Azji, głównie w Chinach, w Hongkongu, Guangzhou, w Yiwu. Co się wiązało z częstymi lotami, pobytami na targach, poszukiwaniem nowych materiałów, rozwiązań technicznych. Śledzeniem trendów. Ja byłem wtedy bardzo młodą osobą, bo miałem niecałe 25 lat. I że zostałem rzucony na międzynarodowe wody, w których dopiero uczyłem się pływać, doświadczając kontaktu z nimi.

I to była przygoda dla mnie. Powiedzmy naszym słuchaczom, że to też nie jest taka typowa praca w agencji reklamowej, jeśli zaczynasz też projektować, tak naprawdę budować całe produkty, że jednak to, o czym mówisz, to jest dosyć wyjątkowe, bo właściwie... Zaczyna się idea w głowie, zaczyna się pomysł w głowie i nagle musisz wybrać odpowiednie materiały, kształt, Formy, kolory, pakowanie, a później jeszcze to wszystko musi przejść testy bezpieczeństwa, które są wymogiem sprzedaży produktów na rynku europejskim. Więc oprócz tego, że jestem kreatywny i mógłbym żyć z wymyślania i tworzenia koncepcji, To jeszcze musiałem trochę zejść bliżej ziemi i zająć się sprawami związanymi z papierologią, z rzeczami, które zupełnie nie tkwią w mojej naturze, jak pilnowaniem dokumentów, współpracą z sanepidem, z ośrodkami badawczymi, które testowały nam materiały, kosmetyki.

Śmieję się, Przez te lata nie produkowałem jedynie broni, a zakres stworzenia produktów był tak szeroki, że można powiedzieć, że zjadłem na tym zęby i mógłbym dzisiaj stworzyć każdy produkt, który przyjdzie mi do głowy. Co też po części robiłem w przyszłości. Ok, ale dużo czasu spędziłeś w tej pracy? Siedem lat spędziłem w tej firmie. I to była moja ostatnia firma zewnętrzna, dla której pracowałem, bo w międzyczasie zacząłem również tworzyć własne biznesy. I takim pierwszym było Centrum Zdrowia i Urody, zajmujące się holistycznym podejściem

Do całego człowieka, do tego, że żeby wyglądać dobrze, trzeba mieć dobry stan organizmu i dbać o zdrowie, że dobry wygląd nie bierze się z stosowania tylko i wyłącznie zabiegów na zewnątrz, ale też wewnętrznego odżywiania, stylu życia i to podejście holistyczne, Poznałem na własnej skórze, spędzając wolny czas w Hongkongu i korzystając z takich klinik medycyny naturalnej, które oferowały od masaży twarzy, akupresury, akupunktury, Moksoterapii, również ziołolecznictwo. Ja byłem tym zafascynowany, bo po doświadczeniu i podejściu do medycyny w stylu zachodnim, gdzie przychodzisz, jesteś diagnozowany na podstawie często wywiadu, nawet nie badań, dostajesz

Lekarstwa i wszystko będzie dobrze. Tak tutaj ten proces dążenia do zdrowia ma trwać całe życie, bo nigdy nie będzie tak, że nasz organizm będzie w 100% zdrowy. My naszym stylem życia, naszym podejściem do ciała, do jedzenia, do aktywności, my jesteśmy na drodze do i ta droga trwa. I przedłużeniem tej idei było stworzenie takiego miejsca w Warszawie, gdzie ściągnąłem specjalistów w swojej dziedzinie, najlepszych, Którzy zajmowali się akupresurą, akupunkturą, refleksoterapią, medycyną estetyczną, medycyną naturalną, żebyśmy właśnie uzyskali to holistyczne zaopiekowanie. Czyli taka idea medycyny wschodu jednak, dosyć mocno przetkana zachodem.

Tak, przetkana zachodem, bo to był mój pierwszy biznes, więc wystartowałem jak nieopierzony kurczak, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji wynajęcia stu sześćdziesięciometrowego lokalu, zrobienia siedmiu gabinetów, prywatnej siłowni. Ja byłem wtedy młody, nie miałem świadomości w ogóle tego, że biznes kalkuluje się w Excelu. Ja go stworzyłem w głowie i ten plan przekułem na formę fizyczną. I pierwsze dwa lata, dwa i pół roku to była ciężka praca budowania świadomości, że medycyna wschodnia nie jest czary mary, nie jest ściemą, bo my mieliśmy do niej bardzo zachowawcze podejście.

Bo byliśmy przyzwyczajeni do tego, że dostajemy recepty, idziemy wykupić leki, a nie na przykład, że masujemy stopy albo ucho w przypadku refleksologii. Gdzie pijemy zioła, mieszanki ziół przygotowanych przez lekarzy, bo jednak pracowali u mnie lekarze. Indywidualnie dla nas, bo to też jest bardzo istotne. Tak i te mieszanki były Tworzone na podstawie diagnozy, a diagnoza była i z krwi, i z wywiadu, więc jakby to też było poparte medycyną zachodnią. Ale jednak dwa i pół roku minęło mi, żeby nasze miejsce zaczęło żyć, żeby miało grono swoich stałych klientów i żebym mógł nad nim pracować i rozwijać. To był mój pierwszy biznes, który prowadziłem przez cztery i pół roku.

9:50 · Hermit Barber Shop 10

Później go sprzedałem. Jak się rozstałeś z tym biznesem? Postanowiłeś rzucić się w coś nowego, czy poszukać inspiracji? Wiesz co, tutaj zadecydowało życie, bo był to moment, kiedy czułem duże wypalenie pracą w agencji. Moje życie prywatne również było na etapie wypalenia. I pomyślałem sobie, dobra Dawid, teraz czas odpocząć, zrób sobie przerwę, sprzedaj to, co Ciebie tutaj trzyma i rusz w świat. No i moja przyjaciółka, która zarządzała tym biznesem, zawsze mnie wspierała, jest partnerem dla mnie idealnym, bo uzupełniamy się jak Ying i Yang, każdy ma predyspozycje i mocne strony zupełnie w innych obszarach.

I ona powiedziała, dobra kochaniutki, to jedziemy w podróż dookoła świata. Ta podróż nie odbyła się, ale za to odbyły się setki małych podróży, dosłownie setki, bo ostatnie 10 lat spędziliśmy na podróżowaniu. I odbyła się, i też doprowadziło nas to do Naszego barbershopu, bo dopiero w Polsce zaczęto otwarcie mówić o męskiej pielęgnacji. Był to oczywiście temat niszowy. Pojawiały się zabiegi dla mężczyzn w salonach przeznaczonych dla kobiet, gdzie mężczyzna mógł sobie miejsce znaleźć, ale nie było jeszcze miejsc dedykowanym mężczyznom. To tak jak w butikach tzw. fotel męża.

Tak, tak, tak. Więc te usługi były przy okazji wykonywane dla mężczyzn. I ja miałem duże doświadczenie też mieszkając za granicą i podróżując, korzystania z usług barberskich i z salonów pielęgnacji dla mężczyzn, gdzie idąc ściąć włosy, wyrównać zarost, zrobić sobie manicure. To było wszystko kompleksowo w jednym miejscu. I mi znowu tego zabrakło. No i tak los rządził i postawił na mojej drodze pewne osoby, że znowu była możliwość zainwestowania, otwarcia czegoś nowego, ruszyć z projektem, którego jeszcze nie było. Ja tylko zadzwoniłem do mojej przyjaciółki i mówię, słuchaj, może otworzymy barbershop.

Jest taka i taka sytuacja. Przyjają nam okoliczności. Ona do mnie mówi, dobra kochaniutki, otwieramy. No i po kilku miesiącach otworzyliśmy barbershop na Placu Bankowym 1. Jak tam trafiliście? Jak tam trafiliśmy? Znałeś już ten lokal, myśląc o otwieraniu barbershopu, czy to raczej jest efekt długich poszukiwań? Znałem dawny hotel Saski. Widziałem, że przechodzi renowację. Wiedziałem, kto jest właścicielem, ale tak się szczęśliwie zrządziło, że znaliśmy prawnika, który był wspólny do reprezentacji naszych Interesów i interesów właściciela Placu Bankowego 1.

I on nas ze sobą skrosował, umówił spotkanie i chyba zrobiliśmy dobre wrażenie, bo dostaliśmy ten lokal na wynajem i mogliśmy tam budować swój biznes. Jesteśmy tam prawie 10 lat, więc historia z happy endem. Ale sam lokal jest też w sobie dosyć wyjątkowy. Urządzał go jeden z najlepszych scenografów, z tego co pamiętam. Tak, w ogóle lokal i całe patio budynku jest wyjątkowe, bo było zaprojektowane i urządzane pod doglądem pana Alana Starskiego. Jak pierwszy raz odwiedziliśmy to miejsce, to spojrzeliśmy na siebie z Elką i powiedzieliśmy,

Albo ten adres, albo żaden inny. Nie było kompromisów i stwierdziliśmy, że zrobimy wszystko, żeby się właśnie w tym miejscu znaleźć, bo ta atmosfera, która panuje na Placu Bankowym 1 w patio, przenosi nas zupełnie do innego wymiaru. Przenosi nas na Manhattan, przenosi nas do Londonu, przenosi nas w miejsca, w których bywaliśmy, bo klimat tej architektury jest niepowtarzalny. Drugiego takiego adresu w Warszawie nie ma. I jak myślałem o tym, znowu analogia do pierwszego miejsca pracy, ja bym chciał tutaj codziennie przychodzić. To miejsce odpowiada mi swoją estetyką, wyglądem. Będzie przyjemnie przychodzić tutaj codziennie do pracy. Codziennie, no. Co jakiś czas. W sumie czasem może być to tak proste, jak się wydaje i tak dobre jednocześnie, prawda?

Już samo to, że chcesz być w jakimś miejscu, dopinguje dodatkowo do pracy. Tak i jestem wyznawcą słuchania wewnętrznego głosu, słuchania intuicji i słuchania jak reaguje moje ciało na pewne sytuacje. Nie tylko głowa, racjonalizacja, tabelki, ale jestem bardziej tutaj w emocjach i w odbieraniu i w komunikowaniu emocjami. Nieraz było to zgubne, częściej było to korzystne dla mnie, ponieważ Ufam swoim przeczuciom, ufam swojej intuicji i to mnie prowadziło do ciekawych miejsc. I tym kolejnym adresem był Hermit Barber Shop, a też nazwa była dość interesująca, ponieważ mamy z Elżbietą

Tarocistkę, wróżkę, Kryśkę Zośkę, która mieszka w Szczecinie. I jak mieliśmy jakieś takie momenty w życiu, gdy potrzebowaliśmy z zewnątrz, nie wiem, wsparcia, potwierdzenia albo mieliśmy wiele pytań, no to lataliśmy do Szczecina na spotkania. No i na jednym z tych spotkań Kryśka stawia nam karty, zawsze siedzimy Razem, żadnych pojedynczych sesji, bo to jest nasze wspólne życie. I wyciąga tę kartę Hermita i mówi, że to jest dla nas czas na przeczekanie, na zdobycie wiedzy, na zgromadzenie siły, żebyśmy później mogli wyruszyć w daleką podróż, ale ten czas da nam stabilizację.

I ta karta Hermita Pustelnika tak nam została w głowie, że stąd pochodzi nazwa Barber Shop. I trudno powiedzieć, żebyście dali sobie czas na przeczekanie. No właśnie tak, to jest paradoks, bo przez ten czas otworzyliśmy wiele przedsięwzięć, nowych projektów i marek, ale też było to bardzo mocno przetkane naszymi podróżami. I też mieliśmy duże wsparcie w momencie, gdy otwieraliśmy Hermita, ponieważ nasze doświadczenie zawodowe było już na tyle rozwinięte, że potrafiliśmy się odnaleźć w biznesie.

Również mieliśmy duże zainteresowanie mediów i firm, które chciały z nami współpracować. I też pozyskaliśmy bardzo stabilnego partnera, który nam towarzyszy od samego początku, markę Braun, która wspierała nas swoimi produktami, wspierała nas przy promocji tego miejsca, bo wspólnie zrobiliśmy wiele eventów. I ta współpraca trwa do dzisiaj. Jest na rynku wiele pokus i możliwości, w które można pójść, promując swój biznes.

17:50 · Braun 3

Ale my zawsze byliśmy zachowawczy. Wolimy sami zrobić powoli, w czasie, który jest dla nas dogodny. I z ludźmi, którzy nam odpowiadają. Nic na siłę, to też nie jest nasze być albo nie być, więc tak samo dobieramy partnerów, z którymi współpracujemy, bo to wzajemne wsparcie w trakcie tej drogi biznesowej jest istotne i na nie wzajemnie mogliśmy liczyć. Jest takie piękne słowo lojalność. Tak. Ale powiedz mi jeszcze taką rzecz, bo wspominałeś dużo o intuicji i wspominałeś o projektowaniu swojego pierwszego biznesu, jak to było bardziej ideą, a trochę mniej exelem. Czy przy tym, nie wiem czy to jest drugi, czy może kolejny biznesie, czyli przy barbershopie już podszedłeś, podeszliście do tego trochę inaczej, czy znowu był to raczej żywioł?

Dalej nie nauczyłem się korzystać z Excela, w przeciwieństwie do mojej wspólniczki. Elżbieta potrafi liczyć i potrafi trzymać pieniądze. Mnie się pieniądze nie trzymają zupełnie. Ja bym wydał w ogóle więcej niż zarobiliśmy, a ona myśli perspektywicznie. Ona jest tutaj głosem rozsądku, którego mi brakuje, a który w wielu sytuacjach ratował nas, bo myślała na pół roku, na rok do przodu. Więc ten biznes był bardziej przemyślany, bo też miałem wspólniczkę, która ma te kompetencje, których ja nie mam. Było serce i rozum. Było serce i rozum, ale też między nami jest dużo serca i wzajemnego wsparcia, zdrowej krytyki przede wszystkim, bo u nas nie jest jak w różowym, idealnym, amerykańskim małżeństwie.

U nas jest bardziej model włoski na wspólne prowadzenie biznesu, ale też krótka pamięć, która jest gwarancją tego, że nie nosimy w sobie negatywnych emocji. Miałem okazję poznać twoją wspólniczkę i rzeczywiście myślę, że moglibyście napisać co najmniej jedną dobrą książkę o waszej przyjaźni. A poznałem was dopiero bardzo, powiedział, dopiero co? Wszystko przed nami, wszystko przed nami. Ela jest z wykształcenia polonistką, więc może kiedyś ta książka powstanie. Może już powstała, tylko musi być jeszcze spisana. Słuchaj, my chodziliśmy razem do liceum i naszą wspólną pasją było czytanie książek i założyliśmy klub czytelnika, gdzie wymienialiśmy się książkami i jeszcze do tego klubu wciągaliśmy naszych znajomych, więc ta książka może gdzieś nad nami wisi, może kiedyś się zmaterializuje jako kolejny projekt.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.