Mentionsy Mentionsy
Bliżej Nieokreślony Podcast Popkulturowy!
Bliżej Nieokreślony Podcast Popkulturowy!

Fantastic Four: First Steps – Nowa Nadzieja czy Kolejna Klapa MCU?

01.08.2025 ·1 godz 12 min

Czy Fantastic Four: First Steps to wreszcie udany start nowej ery Marvela, czy jednak bolesna wpadka? W tym odcinku rozmawiamy o najnowszym filmie MCU i analizujemy, jak wypada nowa wersja kultowej rodziny superbohaterów. Dzielimy się pierwszymi wrażeniami bez spoilerów, a następnie przechodzimy do szczegółowej, spoilerowej dyskusji. Po drodze zahaczamy też o czwartego sezonu Doktora Who, kultową płytę zespołu Dezerter, nowinki popkulturowe oraz wydarzenia takie jak SkierCon 2025 i PixelMania.Rozpiska czasowa:(00:00) Powitanie i kilka słów o wyjeździe(01:35) Czwarty sezon Doktora Who(02:30) Dezerter "Ile procent duszy?" po latach(03:55) Drobnica: Peacemaker, Sandman(04:39) Inkarnacje Doktorów i zapowiedź odcinka o filmie Doktor Who(06:54) SkierCon 2025(07:20) Wilk i Spółka 2(09:34) PixelMania(11:45) The JoJoLands(16:35) Fantastic Four: First Steps (bez spoilerów)(29:21) Fantastic Four: First Steps (spoilery)

Tak, tak, ja też chciałem do tego przejść. I to nie była tajemnica, bo to w gestionach pokazywali, że będzie Galactus i fajnie, że on wygląda komiksowo, tylko kurwa czemu jest taki szarbury po prostu? Tak, to prawda. Gdzie są kolory, ja się pytam. Mi tak brakowało kolorów. Ja tak patrzę, no fajnie wygląda, ale kurde, czemu nie jest taki właśnie różowo-fioletowy, tak jak w komiksach? Mi też brakowało. Mamy taki chłopak z dziwnym hełmem, to co zaszkodzi? Po co chcemy tu jakoś dziwnie kolorami urealniać? No nie no, zróbmy z niego fajnego, kolorowego. Kurde, dostaliśmy właśnie tego supermana niedawno, gdzie było... Więcej trochę koloru. Były te krainy kolorowe, ta rzeka kolorowa. Dało się po prostu. Zielona latarnia, która machała. Nie musiało to być brudnozielon, tylko to była zielona wielka pała i tak dalej.

to nawet jakby tam występowały te kolory, to nie byłyby aż tak widoczne przez ten setting, więc później jakbyśmy już nastraszyli widzów tym settingiem, który został tam wprowadzony, to nadal czulibyśmy faktycznie impakt tego Galactusa, jak już później się rozwija i nie przeszkadzałoby mi, gdybym miał te kolory, które są bardziej widoczne, więc zgadzam się w pełni z tobą. Brakowało mi to, że Galactus nie jest aż tak kolorowy, brakowało mi rozwinięcia więcej relacji między postaciami, to o czym już wspomniałeś, bo tak naprawdę większość relacji jest do nas wprowadzona na początku, a później tyle się dzieje. Tak, później tyle się dzieje, tyle że trzeba odhaczyć, że musimy kupić to jak rozmawiają ze sobą bohaterowie, niżeli zobaczyć faktycznie ich relacje między sobą.

Mi się podoba ta chemia, która jest w tej czwórce, ale no to co ty mówisz, za mało ich razem, po prostu. Za mało ich razem przez co nie do końca to kupujemy, w sensie no ja i ty, nie do końca to kupujemy. Ja w ogóle uważam, że W tym momencie to co wcześniej mówiłem a propos takiego odhaczania fabularnego ciachania i lecenia dalej też właśnie tracą postaci bo nasi główni bohaterowie tracą i Galactus traci i Srebrny Surfer traci. Nie poznajemy poza tymi postaciami które teraz wymieniłem to prawie nikogo nie poznajemy. Musimy kupić to jak oni się zachowują i jak ze sobą rozmawiają bo nie do końca wiemy nawet ten kred, który się pojawia i tak dalej. Generalnie jest dużo, dużo takich słabych rzeczy w tym filmie, ale mimo wszystko on jest naprawdę fun to watch.

i no brakuje mi tego w tym 2D, mimo tego, że nawet nie oglądałem iMaxa, to już czuję, że mi tego brakuje w tym 2D. I druga scena, która jest gdy... Dobra, jesteśmy już w spoilerach? Czy nie? Nieważne. Ale to widać też na zwiastunie, więc tutaj nie ma to znaczenia. Jak Galaktusa głowa jest w pierwszym kadrze i widzimy ją od tyłu i spogląda na miasto, to my mamy w tym 2D uciętego Galaktusa w taki sposób, że te jego rogi, które są od tej maski, Jeden z rogów jest ucięty i w ogóle jest po prostu niższy kadr od góry i dołu. A jak zobaczyłem porównanie z IMAX-em to miałem takie, boże to tak lepiej wygląda, bo jest dobrze wykadrowane, widać całą maskę Galactusa i tak dalej.

Więc jeżeli nie przeszkadza wam to, że ten IMAX jest w 3D, ja szczerze nie lubię siedzieć w okularach 3D w kinie. Bardzo nie lubię. Mi to totalnie imersję psuje. I jeżeli nie przeszkadza wam to, że IMAX jest w 3D, to idźcie na IMAXa. Ja bym w pełni polecał, żeby obejrzeć to w IMAXie, bo tutaj są naprawdę sceny, które są breathtaking. Jakby zwłaszcza jakieś takie sceny akcji w kosmosie. Tu jest naprawdę dobrze zrobiona kolorystyka i tutaj naprawdę dobrze... wyglądają te sceny, te kadry. Widać, że ktoś trochę serduszka włożył w to, żeby stworzyć ten świat. A dodatkowo sceny w momencie, gdy Galactus to jest fun fact, który się dowiedziałem, ale który można też zauważyć.

Jak Galactus idzie przez miasto tam stopami co mamy takie kadry że jest miasto tylko stopy widać to jest faktycznie makieta miasta to nie jest 3D to jest makieta miasta użyta i nie wiem czy to jest strój czy jakiś mockup na który później nałożony jest stopa Galactusa. Ale część scen, gdy on idzie przez miasto to jest faktycznie makieta miasta, po której ktoś idzie, stąpa, która się przewraca i w której drzewa, samochody itd. Wszystko to są mini rzeczy jako makieta. Więc mega polecam pójść na ten film. Niezależnie od aspektu fabularnego jest naprawdę fajne, marvelowskie doświadczenie, którego mi brakowało. A w takim wypadku, jak już się tutaj wygadałem, to wydaje mi się, że możemy przejść do narzekania na ten film ze spoilerami fabularnymi.

No przepraszam za bluźnierstwo ale kurwa Maciek mi się w kurwę podoba. Kiedy akcja nie polega na tym, że bohaterowie używają swoich supermocy do rzeczy, tylko polega na tym, że muszą dowodzić statkiem i każdy ma jakąś rolę w tym statku, trzeba go jakoś, trzeba nim gdzieś wylecieć, trzeba nim gdzieś wylecieć, trzeba nim wystartować, to po prostu... Uwielbiam te sceny i one trzymają mnie bardziej w napięciu niż jak po prostu mieliby sytuację zagrożenia życia przez to, że jakiś zły, nie wiem, jakiekolwiek złol próbuje wiercić komuś dziurę w brzuchu. Wiesz o co mi chodzi? Moment kiedy próbują nie dać się pożreć razem z planetą, statkowi Galactusa i muszą dowodzić statkiem konsultując się cały czas ze sobą na bieżąco i widzimy, że oni wiedzą co robią.

Dodatkowo zagrożenie, które wynika z tego, że jedna z naszych kompanek po prostu w tej chwili kurwa rodzi i nie może pilotować albo tam pomagać w pilotowaniu statku. Reszta ekipy musi jednocześnie zajmować się statkiem ale też nią żeby wszystko było w porządku. I to świetna akcja i to jest tak dobre to jest moim zdaniem najlepszy najlepszy moment w filmie to jest moment w którym oni wlatują tym czymś co może mieć prędkość nadświetlną tej planety na której która jest zjadana przez statek galaktusa i od tego momentu do momentu jak wracają na ziemię to jest najlepszy po prostu najlepsze sekwencje w tym całym filmie ja bym chętnie nawet wrócił tylko i wyłącznie po to żeby zobaczyć te sekwencje zwłaszcza z tą muzyką która gra w tle i te smyczki i te chórki w momencie gdy ona leci przez ten jak się nazywa ten ten ten

I nagle jest wszystko dobrze. Może on się kocha w niej, ukrycie, nie wiem. To jest moje takie spekulacje. No ale takie życie. To jest w ogóle ciekawy wątek, bo tak naprawdę teraz mieszkańcy, ja nie wiem gdzie mieszkają, w sumie fantastyczna czwórka, stają się imigrantami tam na dole. I pytanie... Tak, ale przez chwilę muszą się chronić tam jako imigranci. I pytanie, czy na pewno byli tak dobrze zaakceptowani czy nie, blablabla, dużo rzeczy. Ale też to, że ciekawym wątkiem jest to, że Galactus w sumie nie porusza się szybko po tej galaktyce. W sensie, że oni są w stanie go na tyle śledzić, że dobra, minął Jowisza, mamy tyle i tyle czasu. Później minął Mars, mamy tyle i tyle czasu.

Porównając ze srebrnym surferem, który po prostu leci z prędkością ponadświetlną. No wiesz, surfer ma deskę jak to i lata, a statek ciężej ruszyć przy tej wadze. No to prawda. Ale fajne, mi się też podobał wątek w ogóle tego. Znaczy nie wątek, jaki wątek, design Galactusa. Poza tym, że brakowało mu kolorków, to to, że on jest podpięty do czegoś, nie do końca też rozumiem do czego. Ten statek był napędzany jakąś lawą czy czymś. Jak ja dobrze rozumiem, bo on zjada te planety i zaczyna od jądra, więc tak jakby... rozwala tę planetę od środka jakby miał się zapaść coś takiego i to zmienia na lawę i te rury jakby go karmią. No też tak to zrozumiałem. Tak, ja to rozumiem, bo ja sobie nie wiem, myślałem, że co on bierze tę planetę i tak do japy wkłada się, co?

No tak było chyba w części komiksów, co nie? Że po prostu je zjadą. Więc ja to kupuję, bo dla mnie to jest logiczne, że chłop musi być podłączony do maszynki, która go karmi. Tak, tak. Ja też to kupuję, ale chodzi mi bardziej o to, że w sumie mało mamy o tym Galactusie mówione. Tak, on bardzo dużo razy powtarza, że w sumie ten dzieciak może sprawić, że przestanę być głodny. Trochę nie wiemy co, dlaczego, po co, o co chodzi. Ja bym chciał trochę więcej o tym usłyszeć. Nawet nie mówię, że Galactus miałby to powiedzieć, ale chodzi mi bardziej w kwestii, żeby nie wiem, może Srebrny Surfer coś więcej powiedział.

A, no... Ja bym chciał wcześniej dostać cokolwiek, no. Znaczy, tutaj się skupiamy na Glockusie. Wiesz, jakkolwiek po prostu mogli podejść, potrzebujemy cię w naszym składzie. A Doom powie, no nie, wypierdalaj. Nie, no ale Galactus tutaj jest i Doom jest wprowadzony po to, żeby go później pokazać. To jest tak jak Thanos, który pojawił się na tronie, a później jest dużą postacią, która naprawdę jest ciekawa. W pierwszych Strażnikach przy rananie i cokolwiek ma. A nie scenie po napisach, to jest ta różnica. Nie, pierwszy Thanos pojawia się w scenie po napisach. A potem przynajmniej ma jakiś charakter, posiedzi i gada coś z Ronalem. No ale... Ja jeszcze daję, bo jak na razie jestem zadowolony, jeżeli chodzi o sceny ponapisowe.

że on tak naprawdę nie jest mutantem, nigdy tego genu nie miał naturalnie, tylko on przez te swoje kosmiczne moce, które w sobie ma, zmanipulował swoim ciałem wewnątrz, aby być mutantem razem z resztą mutantą i w ogóle ze swoją rodziną. To jest też ciekawe, że on ma takie moce na tym poziomie po prostu. No ciekawe co z nim zrobimy dalej. To ma potencjał duży, ale to... No on może używić człowieka. Może, zrobi to. To nie? On dosłownie jakby był bardziej świadomy to pewnie pstryknął palcem, nie byłoby Calactusa albo sprowadziłby z powrotem surfera, więc by się nie poświęcił. Ja w ogóle myślałem, że Sue faktycznie zginie na początku. To jest też ciekawe, że ten film mimo wszystko tworzy takie sytuacje, że ty nie do końca się spodziewasz.

Bardzo bardzo polecam i jest jeszcze utwór. A Galactus Case of the Munchies też jest świetnie skomponowany, po prostu cudowne, a z takich fan utworów jest Car Seat Drivers, też mega polecam. Ogólnie cały soundtrack polecam całym swoim serduszkiem, bo jest tak dobry i to jest coś, czego mi brakowało. Tutaj w Supermanie niestety nie dostaliśmy poza głównym motywem tak ikonicznych i dobrze skomponowanych utworów. Niestety mówię, bo chciałbym dostać więcej. po prostu w tym Supermanie, a Superman był jednak w miarę płaski pod kątem tej muzyki, był jednak bardzo bezpieczny. Tu mam wrażenie, że on nie jest do końca bezpieczny, że on właśnie ten Giacino trochę ryzykował, w sensie eksperymentował i stworzył coś naprawdę charakterystycznego dla tego filmu, coś naprawdę charakterystycznego i to mnie cieszy, bo brakuje mi takich właśnie charakterystycznych motywów muzycznych, które się pojawiają.

Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.