Bóg nadaje znaczenie
Brat Janusz dzieli się nauczaniem na podstawie Ks. Rodzaju 11: 1 -9 i 11:27 - 12:9.
Dziękuję za przywilej dzielenia się Słowem Bożym. Tak, zaparcie się Piotra Apostoła to jedna z najbardziej dramatycznych chwil w całym, czy w Ewangeliach, tych, które opisują ten epizod, a w zasadzie chyba wszystkie opisują, ale Jezus okazał mu łaskę i to jest niebywałe, to jest niebywałe. Dzisiaj będziemy mieli rozważanie ze Starego Testamentu. Ale zanim do niego przejdę, parę słów o wprowadzenia. Mój ojciec był prawie rówieśnikiem II Rzeczypospolitej. Urodził się w 1920 roku w lipcu, więc no mniej więcej rok miała II Rzeczpospolita i dużo mi opowiadał.
Tam zbudował Panu ołtarz i wzywał imienia Pana. Potem wędrował Abram coraz dalej, aż do Negebu. Do tego miejsca mamy Słowo Boże, pomodlę się. Panie Boże, dziękujemy Ci za Twoje Słowo, które jest prawdziwe, wspaniałe i które ma niebywałą głębię, bo jest Twoim Słowem. Proszę, abyś poprowadził nas w rozważaniu tego, co dzisiaj przeczytaliśmy, tych dwóch fragmentów, abyśmy odkryli Twoje przesłanie i mogli je zastosować w naszym życiu. Proszę, prowadź nas w imię naszego Pana Jezusa Chrystusa. Amen. Nadałem temu rozważaniu tytuł Bóg nadaje znaczenie. Bóg nadaje znaczenie. W wakacje czytaliśmy kilka fragmentów z Księgi Rodzaju, które mówiły o stworzeniu człowieka, o jego więzi z Bogiem, potem o buncie pierwszych ludzi, o grzechu, który prowadzi ludzi do złych decyzji.
Chcą sami bez Boga stać się narodem decydującym o swoim losie, sami chcą ustalać swoje cele. I w pomyśle zbudowania wieży, której szczyt sięgałby nieba, widzę echo pokusy, czy reakcji Adama i Ewy na pokusę, jaką dał im wąż. Oni zamarzyli, żeby sięgnąć wyżyn Bożych, żeby stać się tacy jak Bóg i to jest ten sam grzech. Budowniczowie wieży Babel mają tę samą mentalność, chcą wznieść się na wyżyny Boże. I w następnym akapicie od 5 do 9 wersetu czytamy o Bożej reakcji na to dzieło. I zwróćmy uwagę na werset 5, który brzmi jak ironia.
Bóg zstąpił, by zobaczyć miasto i wieżę. Co to znaczy? Przecież Bóg jest wszechwiedzący i wszechobecny, nie musi nigdzie zstępować. Ale narrator w sformułowaniu tym ironicznie pokazuje, jak małe dla Boga było to wielkie dzieło ludzkie i wieża sięgająca aż do nieba. Bóg musiał zstąpić. żeby je w ogóle zobaczyć. Więc najwyższe ludzkie budowle, mówiąc przenośnie, nie sięgają do Bożych stóp. A jednak Bóg postawił zareagować na ten wielki projekt potomków Noego. Ludzie mają jeden język, podjęli dzieło sprzeczne z wolą Bożą i mogą zrobić jeszcze wiele więcej, jeżeli zechcą.
Po trzecie w tym powołaniu widać Bożą odpowiedź na butę ludzi w Babel. Oni, ludzie w Babel, sami chcieli uczynić z siebie naród. Tutaj Bóg obiecuje Abrama uczynić naród. Oni sami chcieli nadać sobie imię czy tożsamość. Tu Bóg obiecuje nadać Abramowi sławne imię. W jakim celu Bóg to robi? Odpowiedź znajdujemy w wersecie trzecim. W nim mają być błogosławione wszystkie narody ziemi. Zatem Bóg stwierdził, Stworzył narody w jedenastym rozdziale, a teraz powołuje jednego człowieka wraz z jego niepłodną żoną, by przez nich te wszystkie narody pobłogosławić. Brzmi to dosyć absurdalnie. W jaki sposób zamierza to zrobić?
O tym powiemy na końcu naszego dzisiejszego rozważania. Teraz popatrzmy na postawę Abrahama. W wersetach od 4 do 9 czytamy, jak on zareagował na to Boże wezwanie. Najogólniej rzecz biorąc można powiedzieć, że posłuchał Boga. Wybrał się w drogę, zabrał swoją żonę i cały dobytek, którego się dorobił w Haranie, ale zabrał też bratanka Lota. Z innych źródeł wiadomo, że w Haranie mieszkali też Nachor i cała jego rodzina. Więc niektórzy mówią, że a, zabrał Lota, żeby się o niego zatroszczyć. No ale Lot po pierwsze był już dorosły, miał swoją żonę i swoje stada. Po drugie właśnie w Haranie mieszkał Nahor i cała reszta rodziny.
Więc tam klan mieszkał. Więc raczej nie chodzi tutaj o to, że Abram chciał się o Lota zatroszczyć. Bardziej chciał, żeby Lot był dla niego pewną podpórką. Żeby był dla niego pewnym backupem. No bo Abram usłyszał głos Boga, ale jeszcze dobrze go nie znał. Nie miał Abram potomka, a w razie gdyby obietnica Boża, jak on mógł rozumować zawiodła, no to zawsze ten lot mógłby stać się jego takim backupowym dziedzicem. I czytamy dalej, że Abram z żoną Izotem dotarli do ziemi Kanan, przeszli ją aż do Sychem, do dębu More, czyli w okolicach Samarii z czasów Pana Jezusa. I tam ponownie Bóg się objawił Abramowi i potwierdził albo też ukonkretnił tę obietnicę, którą mu dał.
Pisze tak, otóż obietnice dane były Abrahamowi i potomkowi jego. Pismo nie mówi i potomkom, jako wielu, lecz o jednym, i potomkowi Twemu, a tym jest Chrystus. To Jezus, potomek Abrahama według ciała, według ducha, Syn Boży, przyszedł na świat 1800 lat mniej więcej po Abrahamie, prowadził życie bez grzechu, następnie wziął na siebie grzech całego świata i dobrowolnie poniósł ten grzech na krzyż, umarł z Anjas na krzyżu i został pogrzebany, a potem zmartwychwstał, a następnie nakazał swoim uczniom, żeby poszli do wszystkich narodów i głosili orędzie o przebaczeniu, które właśnie jest w Chrystusie, o przebaczeniu grzechów i nawet ponaglił ich, czy zachęcił ich do tego, żeby poszli, dając im w Dniu Pięćdziesiątnicy znak języków.
Więc w ten sposób, w Jezusie, w potomku Abrahama, prawowitym potomku są błogosławione wszystkie narody ziemi. I my doświadczyliśmy błogosławieństwa właśnie w potomku Abrahama, w Jezusie Chrystusie. Więc jakie lekcje płyną dla nas z tego dzisiejszego rozważania? Pierwsza dotyczy różnorodności etnicznej. Nie wszystkim ona się podoba, ale to jest Boży pomysł. To Bóg stworzył narody i nakazał też w swoim słowie, żeby nie uciskać obcych przybyszów. I napływ imigrantów może budzić nasze obawy i też niewłaściwa polityka państwa może spowodować, że nadmiar imigrantów może być nawet zagrożeniem dla nas, ale z drugiej strony
I podjął dzieło przemiany tego przeciętnego człowieka w męża wiary, ale zrobił to nie dla samego Abrama, żeby mu było dobrze, ale wybrał go, by w nim pobłogosławić wszystkie plemiona ziemi. No i potem po wiekach potomkowie Abrama, już późniejszego Abrahama, zapomnieli o tym zobowiązaniu. Zaczęli myśleć o tym, że Bóg Izraela to jest ich własnym Bogiem i im się należy błogosławieństwo, a te wszystkie inne narody, no to są nieważne. Więc my, którzy należymy do Pana Jezusa, często w Piśmie Świętym nazywany jesteśmy Bożymi wybranymi. I tak jest, tak jest. Jesteśmy wybrani, Bóg wybrał nas w Chrystusie przed założeniem świata, ale w jakim celu? Po pierwsze, abyśmy byli święci i nielegalni przed obliczem Jego, a także abyśmy błogosławili innych ludzi w ten sposób, że będziemy ich przybliżali do Jezusa.
Przez nas, nasi sąsiedzi, znajomi, rodzina, a także cudzoziemcy, którzy staną na naszej drodze, mogą i powinni poznać wspaniałość i piękność Syna Bożego działającego w nas i poznać drogę zbawienia. Należymy do Jezusa, by być w Jego rękach użyteczni i dlatego warto zacząć każdy dzień od takiego pytania. Panie Boże, jak chcesz mnie dzisiaj użyć? Co mam robić albo czego nie robić? Co mówić albo czego nie mówić? Jak zachowywać się, by przeze mnie przybliżać innych ludzi do Jezusa? Ostatnio starałem się tak właśnie modlić każdego ranka, żeby Bóg mnie prowadził i używał i żeby przeze mnie, czy to Polacy, czy ludzie z innych narodów mogli przyjść do poznania Jezusa.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Brat Janusz dzieli się nauczaniem na podstawie Ks. Rodzaju 11: 1 -9 i - 12:9.