ODCINEK 1. CZERWONA ŁUNA I Bitwa warszawska
"Wojny olbrzymów się skończyły, rozpoczęły się wojny pigmejów" pisał w 1919 roku Winston Churchill. Przyszły premier Wielkiej Brytanii nie mógł mylić się bardziej. Na gruzach zrewolucjonizowanej Rosji rodził się nowy olbrzym. Bolszewicy wprowadzili masowy terror w kraju, ale ich plany sięgały znaczenie dalej. Armia Czerwona miała ponieść rewolucję na Zachód. Na drodze tego pochodu stanęła odrodzona Polska. Czyta Mariusz Bonaszewski.
W tej chwili Polska jest właściwie bez granic i wszystko, co możemy w tej mierze zdobyć na Zachodzie, to zależy od Ententy i o ile zechce mniej lub więcej ścisnąć Niemcy. Na wschodzie to inna sprawa. Tu są drzwi, które się otwierają i zamykają. I zależy kto i jak szeroko siłą je otworzy. Pisał kilka miesięcy wcześniej, 7 lutego 1919 roku Józef Piłsudski, ówczesny naczelnik państwa. Piłsudski, który miał za sobą przeszłość socjalistycznego rewolucjonisty i dowódcy polskich oddziałów na froncie I wojny światowej, przejął władzę jako jedyna postać ciesząca się wystarczającym autorytetem.
W zamiarach Piłsudskiego Rzeczpospolita miała odrodzić się w kształcie jagiellońskim, jako federacja niepodległych, ale związanych silnym sojuszem państw, zdolnych do wspólnego przeciwstawienia się Rosji. Jakikolwiek kolor przybrałby reżim w niej panujący. W składzie tej federacji miałyby się znaleźć Polska, której przypadłaby rola przewodnia, Litwa i Ukraina. Flanki federacji osłaniałyby sojusze z Rumunią, państwami bałtyckimi i Finlandią. Bo Piłsudski wiedział, że stwierdzając koniec wojen olbrzymów, Churchill mylił się. Na wschodzie, na gruzach carskiego imperium, rodził się bowiem kolejny, tym razem czerwony olbrzym.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.