ODCINEK 1. CZERWONA ŁUNA I Bitwa warszawska
"Wojny olbrzymów się skończyły, rozpoczęły się wojny pigmejów" pisał w 1919 roku Winston Churchill. Przyszły premier Wielkiej Brytanii nie mógł mylić się bardziej. Na gruzach zrewolucjonizowanej Rosji rodził się nowy olbrzym. Bolszewicy wprowadzili masowy terror w kraju, ale ich plany sięgały znaczenie dalej. Armia Czerwona miała ponieść rewolucję na Zachód. Na drodze tego pochodu stanęła odrodzona Polska. Czyta Mariusz Bonaszewski.
W środku sali, przy stołach są delegaci, którzy mają podpisać i nieliczni członkowie sekretariatów. Naprzód główne mocarstwa w porządku abecadłowym, więc pierwszy z Ameryki Wilson, potem jako brytyjskie imperium Lloyd George i przedstawiciele krajów tego zespołu, następnie Clemenceau i tak dalej. Wreszcie przyszła kolej na Polskę. Do stołu podeszli Paderewski i Dmoski. Gdy Paderewski kładł podpis, nagle i nieoczekiwanie zagrzmiało działą. Zamknienie oka znowu i znowu. Wielkie poruszenie wszystkich. Co się stało? Huk dział miał oznajmić szeroko, nie tylko Wersalowi, lecz Paryżowi i okolicy, podpisanie traktatu wersalskiego.
Miało to się stać po zakończeniu podpisywania, ale wskutek jakiegoś nieporozumienia działa zagrały, gdy podpisywał Paderewski i Dmoski. Piękna była ta pomyłka. Gdy Polska, państwo tysiącletnie, na sto z górą lat jakby złożona do grobu, przywalanego ciągle i usilnie z wałami przemocy, a teraz wskrzeszona kładła swój podpis, znowu żywa i obecna w zespole narodów, działa wybuchły jakby same przez się. Rzekłbyś, że na uczczenie największego zmartwychwstania stwierdzonego podpisywanym właśnie układem. W kraju nie było czasu na świętowanie.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.