42,195 FM | Michał Bernardelli | Ile naprawdę warte są rekordy?
Michał Bernardelli to mistrz świata w kategorii Masters, wciąż aktualny rekordzista kraju w klubowej sztafecie 4×1500 m, a niegdyś czołowy Polski średniodystansowiec. Miejska legenda głosi, że będąc wykładowcą na uczelni, jako alternatywną formę uzyskania wpisu w indeksie daje studentom możliwość pokonania go w biegu na kilometr. Podobno żadnemu z nich się to jeszcze nie udało. Michał przewodniczył Komisji Biegów Ulicznych i ma analityczny umysł, dlatego jest najlepszą osobą do wyjaśnienia najbardziej zawiłych przepisów kwalifikacji wymyślonych przez rodzimy Związek. Jak się okazuje, nawet on nie jest w stanie wyjaśnić o co chodzi, gdy nie wiadomo o co chodzi... przykładowo w kwalifikacjach maratończyków na międzynarodowe zawody. Z podcastu dowiecie się: ile czekolad potrafi zjeść jednego dnia najgorzej odżywiający się wyczynowiec? jaką prędkość osiąga Fiat Panda wypełniony biegaczami ze zmyślonymi życiówkami? dlaczego w regulaminie pierwszego Biegu Niepodległości widniał zakaz wnoszenia podręczników? Na rozmowę zaprasza Kuba Pawlak
Nie był zawiniony przeze mnie w żaden sposób. Było to taki nieszczęśliwy splot okoliczności związany z tym, że ja byłem wtedy prowadzony, byłem skierowany, natomiast ja nie byłem wtedy pod opieką związku. To znaczy, ja nie byłem wtedy zawodnikiem kadry, w związku z czym ja wziąłem... To długa historia, natomiast idea była taka, że z Francji, co wysłali, oni powinni wysłać to do Związku, Związek powinien to wyjaśnić. Oni wysłali to bezpośrednio do mnie, ja starałem się znaleźć tłumacza z francuskiego, o co im w ogóle chodzi. Skontaktowałem się ze Związkiem, Związek mnie skierował do doktora Krzywańskiego, on wszystko pomógł mi tam wyjaśnić, dostarczyć dokumentację. Ja jestem po prostu uczulony na trawę i chwasty, jak to mówią, czyli cieknie mi z nosa strasznie, jak właśnie w okresie, kiedy się biega. w związku z czym byłem chory, zanim zacząłem biegać i krople kosztowały mnie 2,30 zł i był pół roku, kiedy one były na aneksie do listy zakazanych środków.
One są dozwolone teraz, były dozwolone wcześniej, nie pomogły mi oczywiście w tym wyniku. Nie mogłem się dogadać, bariera językowa, tam nikt nie mówił po angielsku za bardzo i się okazało, że związek tak na tyle skopał, że mija termin wyjaśnienia tej sprawy, a Polski Związek Elektryczny nic o tym nie wie. No a ja nie podlegałem Polskiej Związek Lek i Atletyki, więc stanąłem przed komisją. No i jak gdyby zgodzili się z tym, że nie ma, jak gdyby nic nie mogłem zrobić, nie ma w tym mojej winy. Natomiast najniższy wymiar kary w takim przypadku to jest po prostu anulowanie wyniku. Więc ja jak gdyby dostarczyłem dokumentację medyczną, dostarczyłem, że jestem pod opieką lekarza, alergologa, że byłem odczulany, jak gdyby wszystko dostarczyłem. I to jest po prostu najniższy wymiar kary. To jest jedno anulowanie po prostu wyniku. I stąd życiówka moja jest ze dwie dziesiąte gorsza. Czyli nie chodziło o zjedzenie burrito na przykład?
No to tak serio na pewno kojarzysz sprawę, o której mówię w kontekście tego gościa, bo jeszcze wtedy, kiedy odbywał się maraton w tempie Mistrzostwa Polski w 2021, byłeś tym przewodniczącym, to była końcówka jakoś tam zdaje się. piastowania przez ciebie tego stanowiska, więc chciałem cię poprosić o wyjaśnienie, no bo teraz jakby ta sprawa już się rozwiązała, co prawda Polski Związek Lekki i Atletyki, mimo że poinformował na swojej stronie internetowej, że komisja po 10 miesiącach od sprawy wszczęła śledztwo, to jak zakończyła, to raczej nie poinformował, więc domyślam się, że jakiś tam... Nie chcą się chwalić. Nie chcą się chwalić. Trzeba powiedzieć sobie wprost. Skromni ludzie znamy z tej strony. Dlatego półtorej roku ta sprawa jest niewyjaśniona. Teraz już właściwie można powiedzieć, że jest wyjaśniona, bo znamy jej wynik.
I to coś więcej oznacza kontrolę antydopingową. Czyli zawodnik w ciągu 24 godzin powinien poddać się kontroli antydopingowej, żeby to uznać. Więc jeśli nie będzie tej kontroli antydopingowej, to wynik nadal będzie uznany, ale nie może być już ratyfikowany jako rekord tak naprawdę dowolnego kraju, w szczególności Polski. I takich przypadków, w których wyniki, takie rekordy nie były ratyfikowane, jest cała masa, łącznie na 60-tkę Colemana i tak dalej. Ciekawostką jest tak, jakby ktoś, nie wiem, czy nasi słuchacze będą w takiej sytuacji, że Polski Związek Lekarzy, jeżeli nie jest zapewniona kontrola antydopingowa, to powinno się szukać na własną rękę, szybko po prostu gdzieś tam dojechać do laboratorium, zapłacić, przestawić fakturę i Polski Związek powinien na to, znaczy jest zobligowany do zwrócenia pieniędzy za to. Więc to nie jest tak, że, znaczy nam oczywiście zależy, żeby mieć ten rekord, tak, więc na pewno chcielibyśmy to zrobić, ale musi być to zrobione dosyć szybko.
Mieliśmy też Tadeusza Dziekońskiego, znowu jest na palcach jednej ręki, można wymienić osoby, które mają takie uprawnienia, jeżeli chodzi o atestację teraz. Jest Robert Terczyński, który pracuje naukowo i właściwie sam nawet pomaga ustawiać halę w takim Toruniu, gdzie powinno zrobić i zanim Marcin Lewandowski był zesfalfikowany, to on powiedział uważajcie na tym zakręcie, bo jest źle ustawione. To co poszło nie tak. Tak, co poszło nie tak, no komisja, to nie ta komisja się tym zajmuje, tylko to jest, więc jak ktoś, jak Polski Związek mówi, że to jest komisja, no to według mnie powinno się podać w jakimś składzie. Znaczy, jak ja wystawiam ocenę studentowi, no to ja mówię, że to ja wystawiłem, tak, no ja mam świecić tutaj twarzą, no to tutaj powiedzmy sobie wprost, w każdej takiej sytuacji wynik powinien być anulowany i to, czym powinna się zajmować komisja, to nie to, czy wynik jest anulowany, tylko czy istnieje wina zawodnika w tym, bo to jest nieoczywiste.
Są dyskryminowani, a pieniądze na to PESLA dostaje na szkolenie takie samo. Więc pytanie, czy też wyślą mniej zawodników w sztafecie 4x100 albo na 4x400? To jest jedno pytanie. A drugie pytanie jest takie, dlaczego określając przepisy w grudniu, Polski Związek Rekreatyki, jeżeli już chcemy koniecznie się ich trzymać, dlaczego wysyła 5 osób, nie 4? No właśnie, za sekundę o tym porozmawiamy, bo wszyscy widzieli emocjonalny wpis twojej żony, który właśnie chciałbym, żebyś skomentował. No oczywiście wiele osób może powiedzieć, że nie będziesz tutaj obiektywny, no bo jak mógłbyś być? Natomiast jestem ciekaw, jak ty interpretujesz te przepisy, bo to może w nich jest niedobre, że można je różnie interpretować. I chciałem się ciebie zapytać, Ale jeszcze zamykając ten wątek Dębna, bo ja już nie chcę się paswić nad tą sprawą, dlatego że patrząc też na reakcje po artykułach, które pisaliśmy na temat tej sprawy, które ja osobiście pisałem, widziałem niejednokrotnie tam jakaś, jak to mówi młodzież i internauci, gównoburza się rozpętała.
Natomiast był duży kłopot, bo ogólnie w zeszła niedziela to były telefony, czy ktoś w ogóle coś wie. I znowu trzeba przedstawić fakt, jest to grandą, że do tej pory, czyli to jest następne, to jest granda, że do tej pory Polskie Związek Legkiej Atletyki nie przedstawił tego składu, powinien to zrobić w maju. I takie były poprzednie obietnice, więc ja widzę w tym nierówne traktowanie, bo ciekawe, czy jeżeli byśmy mieli nagle tyczkarzy, którym jest łatwiej przygotować tą formę, a teraz co mają robić zawodnicy z maratonu, oni mają się szykować, czy się nie mają szykować? I co mają robić, tak? Ja się zastanawiam, jak w ogóle funkcjonować. No ty wiesz, bo twoja małżonka funkcjonuje w takiej rzeczywistości.
Nie ma żadnego znaczenia, od razu uprzedzę. Można nie spełnić żadnego z tych punktów i pojechać, można spełnić wszystkie i nie pojechać. Jest to całkowicie uznaniowe i na szczęście ja specjalnie, ponieważ to jest tak napisane, że wydawało mi się, że ja rozumiem tekst pisany, ale wygląda na to, że rozumiem go inaczej niż ci, którzy to pisali. więc pomijając formę tego napisania, za każdym razem jest na czerwono. To jest od momentu, kiedy właśnie były takie problemy, że dodatkowa kwalifikacja na przykład do sztafety 4x400. Przed igrzyskami to było standardowo i były też przypady, kiedy Piotr Kędzia zapłacił kontuzją tylko dlatego, że miał kwalifikacje do kwalifikacji, poprawę kwalifikacji, bo było niejasne. Teraz Polski Związek akurat dobrze czy niedobrze to nie wie oceniać, natomiast jest podane za każdym razem ostateczną decyzję o powołaniu, podejmuje po prostu zarząd PESLA.
No a taki Polski Związek Lekkiej Atletyki ogólnie ma to w nosie, no bo jak na to wygląda? Wygląda na to tak. że już w grudniu zarząd postanowił, że wyśle pięć osób. No więc pierwsza taka lampka powinna się zapalić. A dlaczego pięć osób tutaj, a nie gdzie indziej? O ile jeszcze tych kilka lat temu ładnych, powiedzmy 10 lat temu, Maratończycy nie mieli żadnej karty przetargowej, bo po prostu nie mieli jakichś wyników, z którymi mogłyby rywalizować z innymi konkurencjami. O tyle teraz maratończycy, trzeba sobie to jasno powiedzieć, średnia ich wyników jest najwyższa w historii, czyli ten poziom mierzony wynikami jest najwyższy w historii. Pomijam czynniki, to jest po prostu obiektywny fakt. Czyli jakiekolwiek minima, które są, wypełnia z nadmiarem zarówno mężczyźni, jak i kobiety.
Wypełnione są wszystkie miejsca, indywidualnie podkreślam, indywidualnie, wszystkie miejsca na Igrzyska, na Mistrzostwa Świata, na Mistrzostwa Europy, z nadmiarem nawet. Więc to jest konkurencja, która cokolwiek sobie Polski Związek wstawi, to ona nadal to spełnia i jest dyskryminowana. Mogła być dyskryminowana, kiedy oni tego nie spełniali i powiedzieli wprost, nie dostaniecie pieniędzy na przygotowanie, bo nawet nie macie minimum. A w tym momencie wygląda na to, że jest cała masa osób w innych konkurencjach, które liczą na to, że awansują z rankingu, czyli nie mają tego minimum. awansują z rankingu, a nie wysyłamy osób, które mają to minimum i możemy je wysłać. I znowu, decyzja pezla, można powiedzieć, decyzja zarządu. W porządku, tylko oni mają umowę podpisaną z ministerstwem. Ta umowa, a wiem, bo widziałem kiedyś taką umowę, bo Iwona dokładnie po tym, jak zdobyła 21. miejsce na Igrzyskach Olimpijskich w Rio, wyleciała z kadry.
Czyli jest olimpijko, ale w ogóle nawet nie wystartowała. Tutaj nie mamy takiej możliwości. Oni naprawdę wystartują. Wysłaliby sześć. Wszystkie reprezentacje wysyłają Maxa. Sześć osób. Jak wystartują, no to wszyscy. Zobaczymy jak wygląda. No i trzeba sobie jasno powiedzieć, że to jest nierówne traktowanie konkurencji i jestem przekonany, że to można by było o to wytoczyć proces, a jak wiemy, jeżeli chodzi o Polskie Związki Ekologiczne, jak ktoś zaczął krzyczeć i... procesować się, to jednak Polski Związek przegrywał taką sprawę, bo okazywało się, że inne osoby miały rację. Wystarczyło mieć dużo samozaparcia, może też finansowania albo wsparcia jakiejś łebskiej kancelarii, która chce pro bono na przykład powalczyć o dobre imię albo o prawa tych osób. I to trzeba sobie jasno powiedzieć. Natomiast ja specjalnie drukowałem, ponieważ jest to tak napisane, że ja też nie byłem w stanie tego powtórzyć nawet.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Michał Bernardelli to mistrz świata w kategorii Masters, wciąż aktualny rekordzista kraju w klubowej sztafecie 4×1500 m, a niegdyś czołowy Polski średniodystansowiec. Miejska legenda głosi, że będąc wykładowcą na uczelni, jako alternatywną formę uzyskania wpisu w indeksie daje studentom możliwość pokonania go w biegu na kilometr. Podobno żadnemu z nich się to jeszcze nie udało.
Michał przewodniczył Komisji Biegów Ulicznych i ma analityczny umysł, dlatego jest najlepszą osobą do wyjaśnienia najbardziej zawiłych przepisów kwalifikacji wymyślonych przez rodzimy Związek. Jak się okazuje, nawet on nie jest w stanie wyjaśnić o co chodzi, gdy nie wiadomo o co chodzi... przykładowo w kwalifikacjach maratończyków na międzynarodowe zawody.
Z podcastu dowiecie się:
ile czekolad potrafi zjeść jednego dnia najgorzej odżywiający się wyczynowiec? jaką prędkość osiąga Fiat Panda wypełniony biegaczami ze zmyślonymi życiówkami? dlaczego w regulaminie pierwszego Biegu Niepodległości widniał zakaz wnoszenia podręczników?Na rozmowę zaprasza Kuba Pawlak