Bęc Radio: Sabat —> Lazar
"Kobieca energia twórcza potrafi przybierać przeróżne formy. Wynika z odwiecznej potrzeby dania upustu popędowi kreacji, która staje się siłą napędową świata. Kobieta tworząca, tkająca nitki swoich opowieści jest niczym czarownica zapatrzona w magiczną miksturę" – czytamy w opisie wystawy "Sabat" prezentującej prace kilkunastu artystek, które nawiązują do magicznych praktyk, alchemicznych narracji, nie/codziennych rytuałów, zaklęć, mieszają sztukę metafizyczną z popkulturą. Po wystawie, którą można było oglądać w Galerii Podbrzezie działającej na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie, oprowadza nas jej współkuratorka Magda Lazar. Rozmawiała: Bogna Świątkowska, www.nn6t.pl Wernisaż wystawy "Sabat", fot. Michał Maliński, dzięki uprzejmości Galerii Podbrzezie, https://galeriapodbrzezie.up.krakow.pl
Kateryny Oliwowej, która jest jedną z moich ulubionych czeskich artystek, gdzie Kateryna w Muzeum Narodowym w Pradze performuje do tej całej przestrzeni, rozbraja zupełnie tą architekturę, ale też reaguje na różne dzieła sztuki i ona w tym miejscu jest takim zwierzęciem, który po prostu rozwala cały system i nie przejmuje się narzuconymi ramami. Został nam tutaj jeszcze ten obiekt w kształcie To jest praca Gosi Markiewicz, która powstała we współpracy z afrykańskim artystą Idim Bashirem. I to jest praca, która tak naprawdę jest pracą o takim napięciu między dwoma biegunami, tym męskim i żeńskim. Kobietą z północy, mężczyzną z południa, osobą wychowaną w kulturze takiej kręgu chrześcijańskim i muzułmańskim.
Także jest to praca, która tak naprawdę bardzo w ogóle samo powstawanie tej pracy powodowało dużo napięć, dużo iskrzenia, ale w końcu się udało i to jest tak naprawdę praca o negocjacji. To jest praca, która powstała w 2016 roku i uczestniczyła w Flow w Berlinie, organizowanym przez Ewę Ciepiolewską i Fundację Razem Pamoja. Przez te dziury, przez tą źrenicę, którą namalował Idi Bashir wypływał jeszcze zielony dym. Justro, to jest moja praca. To jest trochę o tym, co mnie ostatnio fascynowało, czyli i o błocie, które jest takim elementem odrodzenia, ale też tak naprawdę zrównania kogoś, czy zbezczeszczenia. Bardzo dziwne konotacje, bo dużo oglądałam i fascynowałam się pracami artystycznymi związanymi z błotem.
Chodziło mi o to, żeby to lustro i to błoto jest tak naprawdę podświetlone jeszcze przez światło, które okala to lustro i w tym lustrze miał odbijać się pejzaż wystawy. Ale miało być też takim obiektem, w którym my się przeglądamy i nie do końca widać, że ktoś nas obserwuje, ponieważ ten sztylet, który jest pośrodku tego lustra, to jest skamielina takiego morskiego drapieżnika, który się nazywał Orthoceras. I ta skamielina bardzo niepozorna ma 400 milionów lat, więc tak naprawdę jest to taki obiekt, który pamięta i nas obserwuje już od bardzo dawna. Ja myślę, że ta wystawa, że ciężko wyciągnąć tą esencję, ale było to bardzo widoczne na wernisażu i tak naprawdę w tych naszych rozmowach, że po prostu takie poczucie, że razem znaczy więcej i to gromadzenie się i jakieś nieustanne negocjacje i rozmowy tak naprawdę wnoszą coś dobrego i dlatego też między innymi zrezygnowaliśmy z biografii i z jakiegoś takiego eksponowania się pojedynczego, bo właśnie ona była o idei wspólnoty.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.