melodie sercem pisane 1: nawiasem
W pierwszym odcinku podcastu rozmawiamy z Martyną z zespołu nawiasem o tym, co w muzyce najtrudniejsze do uchwycenia, a jednocześnie najbardziej poruszające: o emocjach.Co muzyka daje twórcom?Czym była inspiracja do ich najnowszych utworów?Jak przekładać osobiste doświadczenia na dźwięki, nie tracąc autentyczności?Martyna dzieli się swoim procesem twórczym, wrażliwością i historiami, które stoją za tekstami. To opowieść o muzyce, która odbija to, co w nas poruszone – pomaga zrozumieć, poczuć i nazwać to, co wcześniej było niewypowiedziane.Między słowami i dźwiękami jest przestrzeń – na emocje, doświadczenia, prawdę.I właśnie tam dziś zaglądamy. 🎙️💭🎶prowadzi: Izabela Kulikgrafika: Aleksandra Kamińskamontaż: Izabela Kulik, Martyna NowakWykorzystano fragmenty utworów z EP Klaustrofobiczne zespołu nawiasem (Martyna Nowak, Michał Witkowski).
No to jest jeszcze przestrzeń pomiędzy, że tam jest trochę takiej frywolności, niesforności, próby nie zamykania siebie w jakichś szufladkach gatunkowych, bo alternatywa to jest bardzo pojemna rzecz, nie? Można powiedzieć, że robi się to, a na następnej płycie w ogóle poeksperymentować, zrobić coś innego. I to jest ta wolność, do której ja bardzo zabiegam, żeby te szufladki, które się tworzy gatunkowe były... Takie półotwarte, żebyśmy mogli się zamknąć tak, owszem, ale poeksperymentować sobie z naleciałościami innych rzeczy. Ocenię to sobie bardzo, że ten indie pop jest aspirujący do bycia znanym, ale nie narzucać się tak. To jest fajne. Z tego co pamiętam, pod koniec listopada poprzedniego roku wydaliście płytę klaustrofobiczne i mówiłaś o tych półotwartych szufladkach, czyli możemy uznać, że klaustrofobiczne było indie pop, a kolejna płyta może być czymś innym?
Wiesz co, ja mam wrażenie, że klaustrofobiczne jeszcze nie jest nawet indie pop. Żeby tak powiedzieliśmy, że tak, że my gramy ten gatunek, ale klaustrofobiczne jest bardzo, bardzo ekscentryczne. Ja nie wiem, czy ono w ogóle aspiruje do bycia popowym. Miejscowo. Tam są jakieś takie próby bycia chwytliwym. Ale nie wiem, czy to już jest idealna reprezentacja tego, co my gramy. Myślę, że te rzeczy dopiero nadchodzą. Jestem bardzo podekscytowana na następne wydawnictwa. Ale jest coś pięknego w tych klostrach oblicznych. My chcieliśmy po prostu zamknąć wszystkie możliwe kompozycje, które miały jakiś potencjał po drodze, które nam się rodziły przez sześć lat współpracy z Michałem. No i zrobić z nich jakąś jedną piękną całość.
Czy się to udało czy nie, no to jest już w kwestii słuchaczy bardziej niż nas. Klaustrofobiczne miejsca uspokajają mnie. Klaustrofobiczne miejsca uspokajają mnie. Nawiązując do klaustrofobiczne, czy zdarzyło ci się, że jakaś piosenka tak wyjątkowo trafiła w twoje serce i jest w stu procentach odzwierciedleniem ciebie i nawet zaskoczyła cię emocjonalnie, bo poczułaś coś nowego, czego się w ogóle nie spodziewałaś? Wiesz co, tytułówka. Zdecydowanie tytułówka. Bo Klaustrofobiczny to jest numer, od którego się wszystko zaczęło.
Rzecz, którą nagraliśmy u mnie w mieszkaniu w Częstochowie na dywanie, siedząc przy piecu Marshalla i się radując, że coś fajnego powstało. I utwór, który bardzo mocno podzielił nasz ówczesny skład czwórkowy. Taki, którym ja i Michał byliśmy niezwykle zajarani, a pozostała dwójka zdecydowanie nie była. To nam pokazało też, że my nagle uderzamy w jakiś zupełnie nowy klimat chyba. Ja też się stałam wtedy bardzo refleksyjna. Więc tak, ten numer mi dużo zmienił w głowie. W tym sensie, że w tym zamknięciu i takim byciu raz, że introwertyczną duszą, ale taką, która bardzo sobie przekminia dużo rzeczy, która woli się nawet zamknąć w tej klaustrofobicznej, bezpiecznej przestrzeni. Jest coś uwalniającego, że to jest przestrzeń dobra i zapraszająca, i że to jest super mieć taką przestrzeń dla siebie.
Jeżeli sobie budujesz taki kokon, w którym się okej czujesz, no to go for it. I życzę temu naprawdę każdej osobie, która tego słucha, żeby mieć taką swoją własną sferę, gdzie się dobrze czujesz ze sobą. I ja klaustrofobiczne też zrozumiałam dosyć późno. Tak jak wspomniałam, jakiś rok musiałam dorosnąć do tego, o co mi w ogóle chodzi. I to jest ekstra. To jeszcze zadam Ci takie pytanie. Jakie najczęściej emocje towarzyszą Ci, gdy tworzysz swoje utwory albo wykonujesz je? Trudno jest to zamknąć. To jest jakieś takie połączenie albo bardzo głębokiego smutku, jeżeli piszę coś, co jest strasznie takie rozdzierające, przez frustrację, gniew, jeżeli to nie wychodzi tak, jak dokładnie sobie to założyłam, albo jeśli, wiesz, te emocje morfują nagle ze smutku w jakieś zirytowanie światem. No a potem przychodzi to uwolnienie, takie, to nie jest może katarzyz, ale już coś namodłysz tego, że się zbliżamy do momentu, okej, jest zadowolenie, zrobiłam coś ze sobą i te emocje miały gdzieś taki punkt ujścia, miejsce, gdzie mogą sobie osiąść, poczuć się dobrze.
A jak wyglądało u was? Jak bardzo zmienialiście się? Ty i Michał. Ja mam wrażenie, że zaczęłam sobie bardziej ufać od czasu, raz, że poprzedniego składu, dwa, że teraz po wydaniu Klaustrofobicznych też ufam sobie coraz bardziej, bo zauważyliśmy w tym jakiś sens. Za Michała się niby powiem, bo nie wiem, ale mam wrażenie, że on też zyskał jakąś taką pewność siebie, zupełnie inny rodzaj charyzmy, który od niego bije. On w międzyczasie jeszcze miał epizod solowy, więc tutaj jest o tyle mądrzejszy, że jeszcze próbował szukać tę swoją własną tożsamość po drodze. A ja się trochę musiałam od niego nauczyć, trochę od niego musiałam zgapić już, że on się nauczył kim jest po drodze, a ja do niego gonię cały czas. No ale to jest cały czas rzecz w procesie i lubię te zmiany.
Może to nie jest jakieś takie bardzo wprost jeszcze na klaustrofobicznych, ale chyba my tam dużo o sobie opowiadamy. I tą emocjonalnością i jakimś takim ogólnym odczuciem tego, co wy słyszycie na płycie. Więc my siebie tam wlewamy. Przynajmniej się staramy. Wspomniałaś o płycie klaustrofobiczne, no i oczywiście o kawałku Ester. Czy jest taka piosenka, która oprócz Ester przypadła Ci najbardziej do gustu, którą masz tam głęboko w sercu i w stu procentach oddaje to, co czujesz? To jest tak, jakbyś zapytała mamę, które dziecko kocha najbardziej. Bardzo niewdzięczne pytanie. Wiesz co? Czy któryś najbardziej ze mną rezonuje? Ester jest zdecydowanie najbardziej tak na stopie intelektualnej ze mną zgodne, że to jest rzeczywiście rzecz, która opowiada o tym, jaki ja mam struggle na co dzień.
Próbuję coś powiedzieć, co jest jakąś trudną emocją i mi język polski, etymologia słów, wiesz, nic mi nie pomaga po drodze. Jakby to się nie zamyka w żadnej definicji. Mimo, że pewnie jakbym się postarała, by się zamknęło, ale te starania byłyby raczej żmudne. I nie wiem, nie wiem, czy jest utwór, który mi jakoś najbardziej skrada serducho. Ja cały czas teraz myślę o nadchodzących utworach. Szybko porzuciłam tę płytę, niedobrze. Ale myślę sobie, że Klaustrofobiczne, w sensie tytułowy utwór, to jest nadal ten, który najbardziej mi skrada serducho. Nie tylko może dlatego, że jest pierwszy, ale i najbardziej mój. Taki trochę dziwny, taki zapętlony w sobie, nie wiadomo dokąd zmierza. To jest kwintesencja mnie. I znów jest 2020 rok.
Linia nocna śpiewa, że zaraz wracam. Wspomniałeśmy sobie o klaustrofobicznych i o Twojej aktualnej drodze muzycznej, a więc może uchylisz rąbek tajemnicy i powiesz co tworzycie z Michałem aktualnie? Wiesz co, robimy następne wydawnictwo. Nie wiem czy to jest płyta, nie wiem czy to jest epka, czy to jest Jakieś coś. Ale jakieś coś nadchodzi. I są tam rzeczy, które już zagraliśmy publicznie. Mieliśmy okazję zagrać koncerty przedpremierowe, nawet w Krakowie w Klubie Pod Jaszczurami już sobie zagraliśmy.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Iza Kulik przedstawia serię o muzyce i emocjach, a następnie wprowadza Martynę Nowak, artystkę z zespołu nawiasem.
Martyna opisuje indie pop jako łączenie lekkości melodi i osobistego podejścia do tworzenia.
Martyna opowiada o swoim doświadczeniu tworzenia i jak muzyka pomaga wyrazić emocje.
Martyna opowiada o swoim pierwszym utworze i jak inspiracje i niewiedza wpływają na jej twórczość.
Martyna wyjaśnia, jak niewiedza jest dla niej źródłem inspiracji i procesu twórczego.
Martyna opowiada o decyzji dołączenia do indie pop i jak ten gatunek wpływa na jej twórczość.
Martyna opowiada o płycie klaustrofobiczne i jej znaczeniu dla twórczości.
Martyna opowiada o procesie edukacji twórczej i eksperymentach z gatunkami muzycznymi.
Martyna opowiada o emocjach związanych z tworzeniem i wykonaniem muzyki, a także o znaczeniu domu dla jej twórczości.
Rozmowa o doświadczeniach twórczych, nauczonymi z wyzwań i porażek, oraz o znaczeniu autentyczności w tworzeniu.
Wspomnienia o rozmowach prywatnych podczas prób i ich wpływ na proces twórczy.
Przedstawienie planów na kolejne wydawnictwo z Michałem.
Refleksje na temat muzyki jako narzędzia do poznawania drugiego człowieka i utrzymywania relacji międzyludzkich.
Rozmowa o przyszłości twórczości i przesłaniu do słuchaczy.
Refleksje na temat czego jest muzyka i jak ona może stać się częścią naszego życia.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W pierwszym odcinku podcastu rozmawiamy z Martyną z zespołu nawiasem o tym, co w muzyce najtrudniejsze do uchwycenia, a jednocześnie najbardziej poruszające: o emocjach.
Co muzyka daje twórcom?
Czym była inspiracja do ich najnowszych utworów?
Jak przekładać osobiste doświadczenia na dźwięki, nie tracąc autentyczności?
Martyna dzieli się swoim procesem twórczym, wrażliwością i historiami, które stoją za tekstami. To opowieść o muzyce, która odbija to, co w nas poruszone – pomaga zrozumieć, poczuć i nazwać to, co wcześniej było niewypowiedziane.
Między słowami i dźwiękami jest przestrzeń – na emocje, doświadczenia, prawdę.
I właśnie tam dziś zaglądamy. 🎙️💭🎶
prowadzi: Izabela Kulik
grafika: Aleksandra Kamińska
montaż: Izabela Kulik, Martyna Nowak
Wykorzystano fragmenty utworów z EP Klaustrofobiczne zespołu nawiasem (Martyna Nowak, Michał Witkowski).