Mentionsy Mentionsy
BIScast
BIScast

Słuchowisko „Nie na miejscu”: odcinek 1

04.12.2022 ·39 min 2 s · 9 rozdziałów · 1 sponsor

Słuchowisko „Nie na miejscu” Szalone lata dwudzieste. W podkrakowskiej willi odbywa się z tylko z pozoru spokojne przyjęcie. Ośmioro gości będzie musiało zmierzyć się z tragedią, która obnaży ich tajemnice i zmieni bieg ich życia. Scenariusz: Agnieszka Stawicka, Kuba Momot, Bartłomiej Leśniak Reżyseria: Agnieszka Stawicka, Olga Krzyżyńska Dźwięk: Sylwia Nowak, Konrad Pachel, Maciej Dusza, Jonatan Domański Oprawa graficzna: Szymon Janaczek, Ania Jaszczur, Agnieszka Nowak Głosów użyczyli: Profesor Włodzimierz Krukowski - Karol Mazurek Natasza Krukowska - Agnieszka Stawicka Doktorant Maurycy Zwoliński - Bartłomiej Leśniak Kapitan Witold Taraszkiewicz - Kuba Momot Malarz Antoni Ulman - Maciej Ksawery Smreczak Wdowa Elwira Rubinstein - Ana Just Reporterka Elżbieta Ross - Olga Krzyżyńska Pokojówka Zosia - Marta Kreczmer Maria - Jadzia Michalik Fryderyk - Jakub Kołodyński Zapowiedzi - Sylwia Nowak Drugi odcinek już 12 grudnia! Partnerem słuchowiska jest Instytut Kultury Willa Decjusza w Krakowie

3:08 · Przyjęcie urodzinowe 2

O, widzę, że tutaj pewna pani chciałaby przemówić. Jaka tam pani, Natasza jestem. A powiem wam, jakoś tak wzruszenie mnie wzięło i... Chciałabym wam przybliżyć, drodzy goście, kilka moich najrzewniejszych wspomnień z profesorem Krukowskim. Jak wiecie, a może i nie wiecie, to się dowiecie, szanowny pan Krukowski to mój stryjek. Pan Maurycy stwierdził, że profesor jest stryjkiem kochanym. Otóż, moi drodzy, niestety muszę się z tym zgodzić. Jakkolwiek bardzo chciałabym na wujaszka ponarzekać, tak nie mogę, bo jego osoba zupełnie mi nie przeszkadza. Dzięki niemu przeżyłam najpiękniejsze dzieciństwo. Pełne odkrywania tajemnic, historycznych budynków, zwiedzania prastarych słowiańskich grodów, podróży do egzotycznych krajów.

Od tego czasu właśnie tak robi. Profesor Krukowski jest człowiekiem wspaniałym. Niech nam żyje w zdrowiu! Niech żyje! A teraz niech głos zabierze sam jubilat, bo to w końcu jego święto. Profesorze, zapraszamy do nas. Dziękuję, Nataszo. Dziękuję, Maurycy, za te piękne słowa. A wam wszystkim tutaj zgromadzonym należą się podziękowania za przybycie, za wszelkie podarunki, których wyraźnie zaznaczyłem mieliście nieprzynosić. Za piękną atmosferę, którą udało nam się dzisiaj stworzyć. Bawcie się jak najlepiej. Miłego wieczoru wszystkim. Wasze zdrowie.

8:06 · Rozmowa z dziennikarką 2

Oni wszyscy troje to trochę jak rodzina, a nawet nie są ze sobą jakoś bezpośrednio spokrewnieni. A to ciekawe, bo Natasza i Maurycy zdają się rzucać sobie porozumiewawcze spojrzenia. Może coś ukrywają przed profesorem Krukowskim? Albo przed sobą nawzajem? Nie, pewnie sobie wymyślam. Ja to mam zresztą talent do wyszukiwania wszędzie intrygi. Pani Nataszu, przepięknie dziś pani wygląda. Mówi pan tak, jakbym nie wiedziała. Po prostu musiało zostać wypowiedziane na głos. Proszę się nie gniewać. Szampana? Aaa, z chęcią.

Muszę panu powiedzieć, panie Maurycy, że mój stryjek naprawdę pana uwielbia. Traktuje pana jak syna, którego nigdy nie miał. I widzi w panu ogromny potencjał. Nie wiem teraz, czy mam się smucić, czy cieszyć. A skąd te wątpliwości? W takiej sytuacji ciężko mi określić, czy wolno mi okazywać pani względy, czy byłoby to rozpatrywane jako coś bardzo nieprzyzwoitego. Pani Maurycy, ja wiem, że wiele nas łączy, ale takie słowa... Pani Nataszu, z technicznego punktu widzenia jesteśmy niemalże bliźniakami. Urodziliśmy się nie dość, że w tym samym roku, to jeszcze w ten sam dzień. Oboje nas profesor Krukowski traktuje jak swoje własne dzieci, których nigdy nie miał. Czy nie brzmi to podejrzanie? Odpowiem więc panu tak.

12:47 · Rozmowy uczestników 3

Mogę zapytać o pana godność? Antoni Ulman. Maluje krakowskie pejzaże. Zna pan pro-pro-pro-profesora osobiście? Można powiedzieć, że kilka lat temu byliśmy dobrymi znajomymi, ale szczerze mówiąc nie spodziewałem się tego zaproszenia. To-to zupełnie jak ja. Ale zgaduję, że chodziło mu o obraz. To naprawdę tajemniczy człowiek. Ciekawych gości zgromadził tego wieczoru. Proszę tylko spojrzeć na panią Nataszę i pana Maurycego. Gonią za sobą w kółko jak małe dzieci, a profesor oboje traktuje ich jak rodzinę. Aha, może mieć pan rację.

To ciekawe, bardzo ciekawe. Nataszo, słyszałaś? Odwiedził nas prawdziwy artysta. No pewnie, że słyszałam. Pan Antoni nawet przygotował obraz naszej rezydencji z okazji urodzin profesora. Tak, była to wyjątkowo ciekawa praca. Chodźmy więc zobaczyć. W żadnym wypadku. To prezent niespodzianka. Nawet ja go nie widziałam. Przesadzasz. Na co tu czekać? Chodź, zobaczymy. Wolałbym go jeszcze nie odsłaniać. No właśnie, uszanujmy prośbę artysty. A co ty przygotowałeś dla drogiego stryjeczka? Mój prezent to też tajemnica. Tak? A tak. Pewnie tajemnica także dla ciebie, boś go sam na oczu nie widział. I mówi to osoba, która daje obraz, choć nawet nie wie jak on wygląda?

To może ja już pójdę? Nie, proszę zostać i opowiedzieć o obrazie. Co? Nie. Może nie. Dość, Nataszu. Nie męcz pana. Ależ ja nikogo nie męczę, prawda? Z pewnością pan chętnie o nim opowie. Cóż, chciałem uchwycić niezwykłą aurę tego domu. Refleksy, odbicia i to, jak ten dom żyje. Chciałem namalować jego tajemnicę. Przedstawić. Jakież to tajemnice? No takie domowe. Kto podjada w nocy, gdzie kto przysypia. Taki tam zwykły. Aha. Ja jednak wolałbym zobaczyć ten obraz. Daj spokój, Maurycy. Chodźmy się napić szampana. Dołączy pan do nas?

20:34 · Konflikt między Nataszą i Maurycyem 10

Nie. Nie mam pędzli. Muszę iść. No dobrze. Nie będę pana zatrzymywać. Zresztą sama mam pewne sprawy do załatwienia. Widział pan może Maurycego? Nie rozmawiał z profesorem albo z kimś innym? Widziałem tylko panią Rubenstein. Pani Elwiro, nie zechciałaby pani zejść na dół tam do wszystkich? Niekoniecznie. Samej jest mi dobrze, przynajmniej spędzam czas w inteligentnym towarzystwie. Co do tego nie można się nie zgodzić. O, czyżbym widziała, że się pani uśmiecha? Ach, Nataszko. Czasem mam wrażenie, że tylko my dwie spośród tych wszystkich ludzi mamy głowy na karku. Ten malarzyna od siedmiu boleści kręcił się tu przez chwilę.

Myślałam, że ma trochę oleju w głowie i przyjdzie mnie przeprosić, ale tylko chodził w te i we w te po korytarzu. Ach, chyba nigdy nie zrozumiał mężczyzn. Ja zrozumiałam tylko jednego mężczyznę w moim życiu. Ach, mój kochany Bruno. I akurat jego jednego ze wszystkich musieli mi odebrać. Nawet nie wie pani, jak bardzo współczuję. Nie współczuj. Lepiej zajmij się szukaniem takiego dla siebie. A odnoszę wrażenie, że jest on bliżej niż myślisz. Masz rację, Nataszko. Powinnam pójść teraz na dół i zostawić was samych, żebyście sobie porozmawiali. Pani Elwiro, uwielbiam panią. Uważaj na siebie. Maurycy!

Tu jesteś, poczekaj, chciałabym z tobą pomówić. Pomówić? Pani ma takiej potrzeby. Przed chwilą rozmawialiśmy. Ależ tak. I rzecz w tym, że ta rozmowa nieźle się dała we znaki każdemu z nas. Przepraszam cię za te nerwy. Czasami po prostu krew mnie zalewa, kiedy zachowujesz się w sposób, którego nie potrafię pojąć. Nie rozumiem, czego takiego nie potrafisz pojąć? Czy tak trudno zrozumieć, że pewne sprawy mają swój porządek i swoje zasady, których należy przestrzegać? Maurycy, wiesz dobrze, że czasami te zasady są jedynie w twojej głowie. Nie sposób ich przestrzegać, kiedy nic o nich nie mówisz. Nataszo... A mówią, że to mężczyźni są niedomyślni. No chyba sobie żartujesz w tym momencie. Przepraszam, nie miałem nic złego na myśli.

I właśnie dlatego postanowiłeś być taki opryskliwy? Stresuję się dzisiejszym przyjęciem i przyznaję, jestem trochę zbyt emocjonalny. Ale może da się jeszcze uratować jakoś ten wieczór? A skoro chcesz go uratować, to masz coś konkretnego na myśli? Może zostawimy na chwilę gości i porozmawiamy o tym wszystkim na osobności? Ciężko będzie dziś uciec od tego tłumu. Możemy porozmawiać później. Nataszo, nie mów tak. Nie chcę żadnych kłótni. Zachowujmy się jak dorośli i po prostu o tym porozmawiajmy. Przepraszam, że cię uraziłem. To gdzie chcesz o tym porozmawiać? Bo chyba nie tak w korytarzu, gdzie każdy może nas usłyszeć. Może pójdziemy na balkon? Chyba pani Rubinstein już stamtąd poszła.

Mmm, już późno. A jak późno, to zimno i nie chcę marznąć na balkonie. Poza tym dziś jest księżyc w pełni, a patrzenie na niego zawsze napawa mnie jakimś dziwnym strachem. Ale znam za to jedno pomieszczenie w tym domu, w którym przy odrobinie szczęścia znajdziemy trochę prywatności. No chodź tutaj. No idę, idę, spokojnie. No szybciej, nie mamy całego dnia. Ale ty jesteś w gorącej wodzie kąpana. Ciii! Nataszo, muszę ci powiedzieć, że przepięknie dzisiaj wyglądasz. Naprawdę olśniewająco.

Proszę cię, zachowuj się, jesteśmy na przyjęciu urodzinowym. Oj tam, oj tam. I tu jeszcze w ogóle na przyjęciu urodzinowym profesora. I co, że niby nie wypada? No tak. No chodź, chodź tutaj. Nataszo, czy to nie jest czasem? Hmm, gabinet z tryjóżka, tak. A co jeśli jest w środku? To złożymy mu życzenia, zapytamy jak się ma i sobie pójdziemy. Towarzystwa w tym skrzydle na pewno nie szuka. Czekaj. Hm. Zamknięte. Czyli na pewno go tu nie ma. Potrzymaj mi szampana. Ha! Wsłówka? Czy ty... Mhm. W końcu wychowałam się w tym domu. Przede mną stryjusiek żadnych drzwi nie trzymałby zamkniętych.

No i proszę. Panowie przodem. No nie wiem. Nie śmiałbym naruszać prywatności twojego stryjuśka. O, przysadzasz Maurycy. Co złego mogłoby się stać? Nigdy nie wiadomo, co może być za zamkniętymi drzwiami. Dlatego są zamknięte. A właśnie, że nie są. Stryjku? Stryjuśku? Co się stało? Otwórz oczy, proszę! Prof... profesorze... Natasza! Macie tu telefon? Doktora trzeba wołać! Nie, nie, najpierw rana. Trzeba zatamować krew. O cholera jasna. Nataszu? On nie oddycha.

O mój Boże... O Boże... Nataszu, wszystko w porządku? Jak ma być w porządku? Leży przede mną jedyna bliska mi osoba i właśnie wykrwawia się na śmierć! Co ja polotę? On przecież już nie żyje. To... Nawet sobie nie wyobrażam, co musisz teraz przeżywać. Jest mi tak strasznie przykro. O mój Boże, to nie miało tak być. Teraz wszystko runęło. Przecież tak się starałam. I jeszcze ten sztylet. Sztylet? Stryleczku, jak ja mogłam wiedzieć? Jak mogłam to przełożyć? Wszystko było zaplanowane, wiedziałam co robić, a okazało się przecież, że wszystko zepsułam. Wszystko poszło nie tak.

Co? O czym ty mówisz? Nie chciałam cię uchronić, Maurycy. Byłam pewna, że to ty byłeś w niebezpieczeństwie. Stryjuszku, przepraszam, tak bardzo przepraszam. To wszystko moja wina. Nataszo, proszę cię, przestań. Niedobrze mi. Nienawidzę zapachu krwi. Kojarzy mi się z dzieciństwem. Co? O co ci chodzi? Miałam nadzieję, że już nigdy go nie poczuję. Nie w takiej okoliczności jak chciałam cię chronić. Byłam pewna, że to ty byłeś w niebezpieczeństwie, a przez ten czas chodziło o niego, mojego najbliższego Stryjka. Przepraszam, tak bardzo cię przepraszam, Moritz, to wszystko moja wina. Nataszo, proszę cię, przestań. Nie mogłaś wiedzieć. Cholera, ile tu krwi. Jeszcze ciepłej. To musiało się stać niedawno.

Ja będę następna, Maurycy. Wiem o tym. Będę następna, bo nie udało mi się go uratować. Nie wypełniłam swojej misji, nie uchroniłam mojej kochanej osoby przed śmiercią. Tak, należy się za to karać, Maurycy. Maurycy, ja wiem, że będę następna. Nataszu, bredzisz. Nic ci nie grozi. Nie pozwolę, żeby coś ci się stało. Obiecuję ci to. Teraz wyjdźmy stąd po prostu. Przyda nam się chwila na rozbieranie myśli. Widzisz, jednak ten balkon to nie był taki zły pomysł. Świeże powietrze nam teraz dobrze zrobi. Nataszo, chciałbym ci tylko powiedzieć, że to nie jest niczyja wina.

33:01 · Rozwiązanie problemu 4

Nikt nie mógł o tym wiedzieć. Ale ja miałam przeczucie Maurycy. Ja wiedziałam, że coś złego się dziś stanie. I myślałam, że chodzi tylko o ciebie. Nie chcę cię straszyć, to nie tak, nie zrozum mnie źle, ale po prostu wiesz, męczyły mnie ostatnio naprawdę okropne sny i trzymałam w nich twoje martwe ciało i wszędzie był ten paskudny zapach krwi i to twoje ciało było takie bezwładne i ja... wiem, może to paranoja, ale... ale... Ale naprawdę się martwiłam. To tylko sen, Nataszo. A one rzadko kiedy mają coś wspólnego z rzeczywistością. Chociaż, skoro już mówimy tak szczerze, ja też czułem gdzieś z tyłu głowy, że coś wisi w powietrzu. I wziąłem sobie za punkt honoru chronić cię przed czymkolwiek, co mogłoby się dziś zdarzyć. O czym ty w ogóle mówisz? Jak to chronić mnie? Przed czym? Myślę, że dokładnie wiesz przed czym.

I popatrz. Żadnemu z nas się to nie udało. Ale musimy coś z tym zrobić, a tylko co? Odwołać przyjęcie i wygonić wszystkich? Nie, Nataszo. Nataszo, posłuchaj mnie. Jeżeli tak nagle wszystko przerwiemy, to ludzie domyślą się, że coś jest nie tak. Musimy grać na czas. Zastanówmy się, kto to mógł zrobić? Profesor miał jakichś wrogów? Mnie o to pytasz? To ty znasz go od dziecka. Nie mieliśmy ostatnio zbyt bliskich kontaktów. Odkąd zacząłeś u niego doktorat, stał się bardziej przywiązany do ciebie niż do mnie i przyznam, że byłam trochę zazdrosna. Ale to teraz nieistotne. Zazdrosna o mnie? Łączą nas z profesorem ściśle naukowe relacje.

A może właśnie nie chciał robić hałasu? Musimy złapać tę osobę, Maurycy. Inaczej za 10 lat znowu wydarzy się tragedia. Albo... Albo może właśnie nic nie musimy? Szczerze mówiąc, mam ochotę zupełnie to wszystko rzucić. Może jeśli udamy, że nic się nie stało, to będziemy mogli po prostu wrócić do swojego życia? Wiesz, bez żadnych tajemnic, bez strachu przed śmiercią, bez zapachu tych paskudnych balsamów na wykrwawiających się ciałach i bez tych okropnych wyliczanek. Życie byłoby takie proste, Mauryce. Nie chciałbyś takiego życia. Nataszo, przecież wiesz, że nie da się od tego tak po prostu uciec. Oni wiedzą, że wiemy.

Zrobię to, poczekaj. O mój Boże. Wracajmy na przyjęcie. Tak. Wracajmy. A więc interesuje Cię archeologia? Nataszu, nie unikaj tematu. Tam za drzwiami mamy zwłoki. Prawdziwe, ludzkie zwłoki. Jeszcze ciepłe. Nieważne jak bardzo będziesz udawać, że nic się nie stało, kiedyś ludzie się zorientują, że profesora podejrzanie długo nie ma. Co zatem proponujesz?

Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.