Na ratunek Truskawskim | Bajki krajki
Zbiór opowiadań „Bajki krajki” został stworzony w ramach pomocy osobom dotkniętym wojną w Ukrainie. Nasze redaktorki i redaktorzy przygotowali sześć autorskich bajek wraz z ilustracjami. Bajki zostały napisane w języku polskim, a następnie – dzięki współpracy z Fundacją Edukacji Polonijnej – przetłumaczone na język ukraiński. Józefina Arodaz (tekst) | Michał Cembrowski (ilustracje) | Maciej Smreczak (lektor)
Na ratunek Truskawskim. Józefina Arodaz. Maciej Xawery Smreczak. Rodzina Jabłkowskich należała do pradawnego rodola kusów. Małych istot, które sprawowały opiekę nad wszystkimi jabłoniami na świecie. Jabłkowscy zamieszkiwali tereny polskie od wielu wieków. Zaś ten konkretny sad, w którym dzieje się ta opowieść, od przeszło 50 lat. Historia ich przodków znana była okolicznym stworzeniom i rodzina cieszyła się ogromnym szacunkiem. Wiele z duchów opiekuńczych w razie okupotów z powierzonymi im roślinami w pierwszej kolejności przychodziło do jabłkowskich poradeł. Trzeba przyznać, że lakusy, choć drobne, jak to bywa w przypadku opiekuńczych duszków, zachowały się niezwykłą siłą charakteru, zaradnością i pracowitością.
Truskawscy zaczynali swoje świętowania nieraz już pod koniec maja i zapraszali do zabawy na swoich grządkach w ogrodzie wszystkich sąsiadów. Ileż było radości podczas tych pierwszych okazji do tańców, uczt i śpiewów towarzyszących porom zbiorów. Przygrywano na harfach z pędów pachnącego groszku, na bębnach z łupin orzecha czy grzechotkach wypełnionych suszonymi, żółtymi ziarenkami truskawek. Podłużne stoły oświetlone lampionami z księżycowym pyłem zastawiano ciastami przekładanymi musem truskawkowym, lodami, koktajlami i galaretkami. Podawano też cieszącą się wielką popularnością truskawczynę, czyli gęstą zupę truskawkową zabielaną śmietaną. Ryż i makaron z polewą truskawkową.
Popficie rozlewano także do kryształowych szklanek kompot truskawkowy o pięknym różowym kolorze. Niedługo po truskawskich kolej na urządzenie święta zbioru przypadała Boruwiańskim, a zaraz po nich Maliniakom. Oprócz tego zapraszano się na obchody zbiór morelowych, agrestowych czy śliwkowych. Wśród duchów opiekuńczych łatwo było o powód do świętowania. Są to bowiem istoty skory do zabawy i dzielania się szczęściem z innymi. Jednak nawet wśród ich rodów nie brak jest czasem momentów ciężkich. Kiedy nikomu nie jest do śmiechu i nikt nie ma ochoty na tańce czy śpiewy, bywa, że w sadzie i ogrodzi unosi się atmosfera smutku, a spod liści roślin dociera szum pochlipywań, tajemniczych stworzonek.
Działo się tak na przykład wtedy, gdy nagłe mrozy wiosenną porą niszczyły dopiero rozwijające się, podatne na choroby, zielone owoce. Lub kiedy były atakowane przez chmarę bezlitosnych insektów, niszczycielskich, nadlatujących zawsze, nagle, niespodziewanie, z krainy ciemności i zła. Mrok lany. Pewnego roku wydarzyło się jednak wielkie nieszczęście, którego nikt ani w sadzie, ani w ogrodzie, ani w domu się nie spodziewał. Ziemię, która należała do grządek truskawek, nawiedziła wyjątkowo okrutna plaga. Zło opadło na krainę rodziny truskawskich z taką siłą, że wśród mieszkańców sadu i ogrodu momentalnie zapanował popłoch i niedowierzanie.
Skąd to zło? Czego od nich chce? Czy krzaczki truskawek będą w stanie się obronić przed tajemniczą, mroczną siłą, która podkradła się pod granicę ich grządek i zaczęła zatruwać ich własną ziemię? Doniesienia o pierwszych truskawkach, które zwiędły w zetknięciu z wysłannikami Mroklandu wywołały okrzyki grozy wśród opiekuńczych truszków. Truskawscy tracili swoje domy w zastraszającym tempie i powoli nie mieli się gdzie schronić na swojej ziemi. W panice obserwowali, jak dotąd wesołe, zielone listki pokrywały się brunatną sadzą i gniły. Czuli w sercach trwogę truskawkowych korzeni, niezdolnych zareagować na tę tajemniczą truciznę, która skradała się przez korytarze gleby i beznielitośnie niszczyła ich podziemne struktury.
Rodzina Truskawskich zrozumiała, że bez pomocy innych roślin nie zdoła się uratować. Wybrano się więc czym prędzej do najbliżej sąsiadującej z nimi rodziny, Jabłkowskich. Tak się bowiem złożyło, że rzędy jabłoni w sadzie, odgrządek truskawek z ogrodu, oddzielał jedynie drewniany płotek. Reprezentanci obu rodzin zebrali się na narady. Truskawscy opowiedzieli, jak znienacka zaatakowała ich siła Morklandu. Jak trudno jest bronić się przed czymś tak nieprzewidywalnym. Mędrczynie i mędrcy ich rodów szukali sposobu, aby skutecznie stawić opór złu, które sieje spustoszenie na ich ziemi. Jednak w tym czasie kolejne truskawki obumierały, a dorośli i dzieci tracili swy doły.
Nie mieli gdzie się schronić. Truskawscy poprosili zatem jabłkowskich o udzielenie schronienia przerażonym duszkom opiekuńczym wśród gałęzi jabłkowej krainy. Wasze drzewa są silne, zdrowe i wysokie. Czy nasza rodzina może się tu schronić? Czy możemy zawiesić doniczki ze zdrowymi krzaczkami truskawek na gałęziach waszych jabłoń? Bardzo nam zależy, żeby uratować co tylko się da. Radę Jabłkowskich popatrzyła po sobie. Nie powinno być tu żadnych wątpliwości. Należało Truskawskim okazać wsparcie. To jedyne słuszne zachowanie w sytuacji takiego nieszczęścia. Przecież żyli po sąsiedzku. Przecież spędzali razem święta, celebrowali sadzenie nowych roślin.
I cieszyli się udanymi zbiorami. U nich, wśród tylu drzew, miejsce się zawsze znajdzie. Gałęzie ich jabłoni były rozłożyste i mocne. Odezwał się jednak jeden głos, którym pobrzmiewał strach. Czy taka pomoc nie ściągnie na nich gniewu sił Mroklandu? Jabłonie należą do sadu, tłumaczył Strowbierarz Truskawski, któremu od ostatnich wydarzeń pobladło i posmutniało rumiane dotąd oblicze. Wasze korzenie są w ciągłej komunikacji z gruszami, śliwami, wiśniami. Jest was więcej i razem tworzycie sojusz, którego Mrokland się obawia. Nie tak prosto połali drzewo zło, które przyszło do nas. Zastanowi się dwa razy, nim zaatakuje i was.
Truskawscy mają rację, odezwała się Apelina Jabłkowska. Nie ma co gadać i zastanawiać się. Trzeba działać, póki jest kogo i co ratować. Jeśli im nie pomożemy, to jak to świadczy o nas, jako o duszkach opiekuńczych? Czym byłby nasz świat, gdyby nagle zniknęły wszystkie truskawki? To niebezpieczne, nieprzewidywalne czasy. Musimy być solidarni. Nie możemy dać się skłócić. Trzeba, żeby duszki spojrzały ponad czubek własnego drzewa. Takie jest moje zdanie. Po tej przemowie Rada Jabłkowskich jednogłośnie zdecydowała o udzieleniu natychmiastowej pomocy wszystkim duszkom chcącym opuścić grządki truskawek. Ustalono także, że truskawscy znaczą zdrowe sadzonki i krzaczki, które zostaną przeniesione w doniczkach i ulokowane na najmocniejszych gałęziach jabłoni.
Przeczekają tam burzliwe czasy walk z siłami Mroklandu. Rodziny jabłkowskich wzięły się do pracy. Przygotowano dodatkowe pokoje dla truskawskich w jabłkowych domkach. Dorośli uczyli się gotować tradycyjne potrawy z truskawek, żeby jak najlepiej ugościć zmęczone, zmartwione duszki. Dzieci malowały plakaty z truskawkowymi polami, które przyklejano później na drzwiach mieszkań, na korze i na liściach jabłoni, żeby truskawscy poczuli się jak u siebie, Między jabłoniami zaczęły coraz częściej być widoczne drobne sylwetki truskawkowych duszków w tradycyjnych czerwonych strojach . W tym czasie odbywało się wiele spotkań pomiędzy jabłkowskimi i truskawskimi, żeby lepiej się poznać i zrozumieć swoje przyzwyczajenia oraz charaktery.
Uczono się od siebie nawzajem ulubionych jabłkowo-truskawkowych powiedzonek. Wieczorami przy blasku księżyca opowiadano historię swoich rodów, a w kuchni zaczęto łączyć smaki dwóch owoców, których ochroną zajmowały się mieszkające teraz wspólnie rodziny. W ten sposób powstało wiele smakowitych dań, takich jak sorbety jabłkowo-truskawkowe, podawane w upalne letnie dni. Jabłkowo-truskawkowe frytki zjadane podczas długich deszczowych jesiennych wieczorów, czy rozgrzewający zimą słodki deser. Jabłko zapiekane w kruchym cieście z farszem truskawkowym. Wspólne spędzanie dni sprzyjało także tworzeniu się nowych pieśni, opowieści i wierszyków, których jabłkowscy i truskawscy byli głównymi bohaterami.
Między rodzinami wywiązało się mnóstwo pięknych przyjaźni. Tymczasem część klanu truskawskich, która pozostała w ogrodzie, żeby bronić swoje ziemi, dzień w dzień dzielnie walczyła o to, by wśród grządek truskawek znowu zapanował pokój. Pomagało im w tym wiele duchów opiekuńczych z całego ogrodu i sadu. W końcu wspólnymi siłami znaleziono rozwiązanie. Udało się stworzyć magiczne specyfik, którym smarowano krzaczki truskawek i podlewano ziemią. Zło z Mroklandą syczało i bulgotało z gniewu, aż trzęsła się cała ziemia w ogrodzie. Jednak specyfik, który otaczał ochronną błoną coraz większy teren truskawkowy, zmuszał je do wycofywania się.
Trwało to wiele ciężkich tygodni, ale w końcu udało się wygnać z ogrodu niszczycielskie siły Mroklandu. Dzień, w którym po raz ostatni usłyszano złowrogi syk z podziemi, przypadł akurat na początek wiosny. Po całym ogrodzie i sadzie rozniósł się wielki, chóralny okrzyk zwycięstwa. Wszystkie duszki wybiegły z domów i zaczęły śpiewać hymn opiekunów roślin. Natura znów budziła się do życia. Truskawki zostały uratowane. Jeszcze tego samego roku, w połowie czerwca, urządzono na Grządkach Truskawek najpiękniejszy w Pistoli Festiwal Szczęścia Truskawkowego. Podczas uroczystości, trwających kilka dni, zaprezentowano między innymi nowe truskawkowo-jabłkowe piosenki, zabawy, stroje i dania.
Znów opowiadano sobie żarty przy podłużnych, bogato zostawionych stołach i tańczono boso na soczyście zielonych trawnikach. Ludzie z domu, bardzo zadowoleni, że nowy rok tak dobrze się zapowiadał, przekonali się też wtedy ostatecznie, że ich ogród i sad są wyjątkowe. Pewnego ciepłego czerwcowego wieczoru, gdy przechadzali się między rzędami zasadzonych roślin, usłyszeli jak ich truskawki się śmieją i mogliby przysiąc, że między krzaczkami mignęły im na moment cienie miniaturowych postaci. W wietrzu zaś unosił się zapach pieczonych jabłek. I konfitury truskawkowej. Uśmiechnęli się wtedy nagle, wyobrażając sobie, że nad ich ziemią czuwają jakieś niezwykle dobre, wesołe, pracowite duszki.
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Historia Truskawscy, ich rola w sadzie i problemy z Mroklandem.
Przygotowanie i wykonanie pomocy ze strony Jabłkowscy, zwycięstwo nad zło.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Zbiór opowiadań „Bajki krajki” został stworzony w ramach pomocy osobom dotkniętym wojną w Ukrainie. Nasze redaktorki i redaktorzy przygotowali sześć autorskich bajek wraz z ilustracjami. Bajki zostały napisane w języku polskim, a następnie – dzięki współpracy z Fundacją Edukacji Polonijnej – przetłumaczone na język ukraiński.
Józefina Arodaz (tekst) | Michał Cembrowski (ilustracje) |
Maciej Smreczak (lektor)