Mentionsy Mentionsy
Aneks Kryminalny
Aneks Kryminalny

Śmierć Moniki Dunn | Paul Dunn

02.09.2025 ·1 godz 4 min

Robiąc zakupy w sklepie TaniaKsiążka.pl poprzez ten link, możesz okazać wsparcie dla kanału: https://webep1.com/go/31a40d527e Powyższy link jest linkiem afiliacyjnym. Niewielki procent ze sprzedaży trafia do mnie. Wesprzyj mnie na Patronite: https://patronite.pl/agarojekSpotify: https://open.spotify.com/show/00bR40E... Instagram: @agnyeshka kontakt: [email protected]źródła:https://1drv.ms/w/c/bac46d350fdf9f05/EViO16Dc341HlmsiO5cY_X0BAvKandk_ss3i1KnxGrUk4A?e=JKhzcBTa sprawa jest rozwiązana.

Mieliśmy już na tym kanale, w tym podcaście masę takich historii. Ale historia Moniki i Paula Dunn jest jedną z tych, która zdecydowanie jest mniej typowa i ze zdecydowanie zaskakującym zakończeniem. A zatem, tak jak zawsze, witam Was w Anneksie. Ja mam na imię Agnieszka, jeżeli jest to Wasz pierwszy raz tutaj, a jeżeli nie jest, to witajcie ponownie. Miło mi, że znów do mnie dołączyliście. Wypuszczam nowe odcinki na YouTube w każdą niedzielę, a później w ciągu tygodnia na pozostałych platformach do słuchania podcastów. Będzie mi bardzo miło, jeżeli albo zasubskrybujecie mój kanał, albo wystawicie mi ocenę w aplikacji do słuchania podcastów, której używacie. Z dzisiejszą historią wracamy do Stanów Zjednoczonych i chyba muszę Was ostrzec, że dosyć dużo w tej historii będzie mowy o samobójstwie.

Monika padła ofiarą molestowania. ze strony kogoś w jej rodzinie, kogoś z jej dosyć bliskiego otoczenia. Nie wiadomo, kto to był, to znaczy Monika powiedziała o tym w dorosłości kilku bliskim osobom, ale prosiła ich też o niewyjawianie szczegółów i zdaje się, że ci właśnie to uczynili. Poza tym, że to miało miejsce w nie wiadomo wiele więcej i jak to też często bywa, takie doświadczenia w dzieciństwie będą bardzo mocno rzutowały na jej dorosłe życie i na jej relacje międzyludzkie. I tak też na początku lat 80., gdzieś w roku 1984-1985, 22-letnia Monika wtedy, samotna matka, której były mąż dopiero co tragicznie zginął w wypadku, poznała 25-letniego Paula Dana.

Na początku nie będzie między nimi nic romantycznego, bo Monika w tamtym czasie zaczęła spotykać się z przełożonym Paula, sierżantem nazwiskiem Mark Hawkinson. Ale to był krótki związek, który skończył się na kilku randkach. I niedługo potem Monika zgodziła się właśnie wyjść na randkę z Paulem. I tak też rozpoczął się ich romans. Paul Dunn pochodził z Albuquerque w Nowym Meksyku i jako nastolatek pracując na pułetatu na stacji benzynowej wszedł w kontakt z policjantem na służbie, który przyjeżdżał tam często tankować. Zaprzyjaźnił się z nim, Paul był ciekawy tej pracy, policjant pozwolił mu usiąść, nawet przejechać się w jego radiowozie i można powiedzieć, że Paul przez to łapie bakcyla i od tego czasu marzy właśnie o zostaniu policjantem.

Pobiorą się w roku 1986, w Walentynki, po około dwóch latach znajomości. Według Paula jednak małżeństwo prędko stanie się nieszczęśliwe. Powie, że Monika miała problemy z akceptowaniem April, jego córki z poprzedniego związku. A znów jej rodzina miała problemy z akceptowaniem jego, Paula. Gdzie wprawdzie jej rodzice Dora i Tori Sanchez od razu go pokochali, traktując go jak własnego syna, tak rodzeństwo Moniki, czyli jej brat i dwie siostry oraz kuzynostwo nie mogło się do niego przekonać. Pol powie, że zawsze czuł się wykluczony. Był dla nich gringo, tym białym, nie mówiącym po hiszpańsku, bo rodzina Moniki miała właśnie latynoskie korzenie.

W końcu na świat na początku sierpnia 1989 roku przychodzi ich druga córka, której dają na imię Raquel. Monika po tym wszystkim będzie długo dochodzić do siebie. Po wszystkim można odnieść wrażenie, Monika ma mocno skrywany żal do Paula. Oddalają się od siebie. Paula nie ma też dużo w domu, dużo pracuje, zaczyna brać nadgodziny. I pomimo, że Monika bardzo prędko wraca do pracy w urzędzie po krótkim macierzyńskim, Paul bierze też dodatkową, dorywczą pracę jako ochroniarz. I często nie ma go w domu w weekendy. Paul potem powie, że poworem, dla którego musiał tak dużo pracować, była rozrzutność jego żony. Monika bardzo dużo wydawała na swoje ubrania, na swój wygląd.

Roman z Paula i Anity trwa przez jakiś czas, aż w końcu gdzieś na początku 1994 roku Anita zrywa z Paulem, mówiąc mu, że wszystko było błędem. Mówi mu, że nie chce być powodem, dla którego on rozwiedzie się z żoną. Nie chce być tą drugą, mówi mu. Żałuje tego i zaczyna nawet spotykać się z kimś innym. Paul jest zagubiony. Nagle zdaje sobie sprawę, że kocha Anitę i nie chce jej stracić. Próbuje z nią rozmawiać, przekonać do zmiany zdania. Obiecuje jej, że rozwiedzie się z Moniką i że to nie ona jest powodem tego rozwodu, że nie jest z Moniką szczęśliwy i że zrobi wszystko, aby być z Anitą. Anita go ignoruje przez jakiś czas. Paul w końcu pisze list, aby wylać wszystkie swoje myśli i emocje.

I tam właśnie znajduje ten nieszczęsny list. Dokładnie 7 marca 1994 roku. List, w którym czyta, że Paul jej nie kocha, że od lat kocha Anitę i że zrobi wszystko, aby z nią być. Błaga ją w tym liście, aby przyjęła go z powrotem. Dla Moniki, osoby tak kruchej i tak chorobliwie zazdrosnej, znalezienie i przeczytanie takiego listu musi być oczywiście najgorszym koszmarem. Tym, czego najbardziej się obawiała i co też wyczuwała. Monika wpada w szał i wyrzuca Paula z domu. Tak też zaczyna się zapewne najcięższy i zarazem ostatni miesiąc życia Moniki Dunn. Monika próbuje dzielić się opieką nad ich córkami z Paulem, który wyprowadza się z domu, ale przejmuje nad nimi opiekę w swoje dni wolne.

Jednocześnie oczywiście stale kłócą się. Monika idzie nawet do banku, w którym pracuje Anita. Monika jakoś odkrywa, o kogo chodzi. Idzie do banku, w którym Anita pracuje, aby ją skonfrontować i skompromitować. Przychodzi tam z kilkoma przyjaciółkami i na głos mówi przy wszystkich współpracownikach Anity. Jestem żoną Paula Dana i przyszłam tu zobaczyć kobietę, która rozbiła moje małżeństwo. Powiedziała wystarczająco głośno, aby cały bank usłyszał. I mimo, że Anita zapewniała ją wtedy, że to był błąd, że zerwała z Paulem i nie ma zamiaru się z nim spotykać, tydzień później Anita i Paul wrócą do siebie i Paul zacznie u niej pomieszkiwać. Monika chce do złodu naturalnie, idzie do prawnika.

W ich małym mieście nie ma ich wielu, ale Monika wybiera adwokata nazwiskiem Victor Titus, który tak się składa jest znajomym, czy może nawet przyjacielem Paula. Pod koniec marca Monika pójdzie również na policję. Poprosi o prywatną rozmowę z jednym z policjantów. Pokaże siniaki na swoich nogach i ramionach oraz na twarzy, mówiąc, że w ciągu ostatnich kilku tygodni Paul uderzył ją kilka razy. Policjant radzi jej, aby złożyła zwiadomienie o przemocy domowej, czego Monika jednak od razu nie robi, ale wszystko zostaje udokumentowane, a jej siniaki sfotografowane. Jak zeznają współpracownicy, przez cały marzec praktycznie Monika przychodzi do pracy wyglądając jak duch dawnej siebie.

Dają Diane i Raquel śniadanie, płatki z mlekiem i zostawiają je przy kuchennym stole, po czym wychodzą do innego pokoju, gdzie dalej się kłócą. W domu jest również Amanda, 15-letnia córka Moniki, która jest teraz w łazience i szykuje się do szkoły. Tak dalej przebiega ten poranek w narracji Paula Dana. Wnoszę dziś przeciwko tobie zarzuty o napaść. Powiedziała Monika w czasie ich kłótni. Po czym wyszła z pokoju i zamknęła się w sypialni. Paul pobiegł za nią. O czym ty mówisz? Żadnej napaści nie było. Monika milczała w pokoju. Po kilku minutach jednak Paul, który stoi przed drzwiami, słyszy, że zamek zostaje przekręcony. I zaraz słyszy słowa Moniki.

Amanda szła do szkoły, po ósmej rano miała pojechać autobusem. I zaraz po tym, gdy jej mama wyszła z jej młodszymi siostrami z domu, Amanda poszła do łazienki i zaczęła się szokować. W momencie, gdy Momnika i Paul wrócili do domu z Ryan i Raquel, Amanda była pod prysznicem. Słyszała ich rozmowy, słyszała ich kłótnie, ale nie słyszała, co dokładnie zostało powiedziane. Będzie dalej pod prysznicem, gdy usłyszy właśnie huk wystrzału z broni. Wyskoczyła spod prysznica, owinęła się ręcznikiem i pobiegła jak najszybciej do sypialni rodziców. Stanęła w drzwiach i zobaczyła Paula, obejmującego zakrwawione ciało jej matki. – Co zrobiłeś mojej mamie? – to było pierwsze, co ją z siebie wydusiła.

I podczas tych pierwszych informacji zostanie powiedziane, że na dłoniach Moniki nie znaleziono prochu. Jednak później podczas procesu pojawi się inna, chyba zweryfikowana informacja. Test parafinowy jak najbardziej wykazał proch na jej dłoniach. Co ciekawe, proch znaleziono również na dłoniach Paula. Pierwszy test... Wyszedł błędny, nie dało się ustalić, czy ten proch na jego dłoniach był, czy nie. Drugi test wykaże, że faktycznie był w bardzo niedużych ilościach. Ale Paul też również tutaj w swojej wersji przyznaje, że złapał za broń i odrzucił ją, gdy Paul biegł do Moniki, więc jakaś tam niewielka ilość prochu zdaje się pasować do jego historii. Poza tym na ciele Moniki zostaje zauważonych wiele gojących się, a więc starszych siniaków, nabitych na kilka dni albo i tygodni przed śmiercią.

Koncentrowały się głównie na kolanach, łydkach i przy kostce u nogi. To wszystko, pewnie nie zdziwi Was, to wystarczyło, aby wielka ława przysięgłych podjęła decyzję, że dowody są wystarczające i Paul powinien być sądzony o morderstwo pierwszego stopnia. Zostanie uznanym winnym w takim wypadku, stanie nowy Meksyk może równać się i każe śmierci. Paul jednak obstaje przy swojej niewinności i jest gotowy walczyć. Zacudnia obrońców, którzy znów zacudniają prywatnych detektywów do przeprowadzenia własnego śledztwa i do zbadania sprawy. Podają Paula testowi wariografem. Wiemy, ile to jest warte, ale on przechodzi ten test bez zarzutu. Na podstawie tego obrońcy i prywatni detektywi dochodzą do wniosku, że wierzą Paulowi i że ten musi być niewinny.

po czym przyłożyła sobie lufę do brzucha, pochyliła się i pociągnęła palcem za spust. Robili inne testy. Udowodnili nawet, że Monika wciąż mogła do siebie strzelić z bardzo podobnym rezultatem, jeżeli trzymałaby lufę broni w oddaleniu od siebie, od swojego brzucha, wcale nie przyciskając lufy do siebie. Mogła to zrobić, naciągając na spust palcem u nogi. Albo używając wieszaka, bo wieszak faktycznie leżał na podłodze koło łóżka. Został tam znaleziony i sfotografowany. Mieli więc kilka pomysłów, kilka scenariuszy, jak Monika mogła sama do siebie strzelić, bez udziału Paula. Oczywiście dalej pozostawało pytanie, czy w świetle wszystkich tych innych dowodów, to znaczy Monika chce właśnie złożyć...

Na przykład ten dopiero zatrudniony przez nią adwokat, Wiktor Tajtus, został poproszony, aby być jednym z tych, którzy nieśli jej trumnę. Głowili się nad tym, podobno sam Wiktor Tajtus nie był pewien, dlaczego został wybrany i poproszony, bo nie był blisko z Moniką. Został kilka tygodni wcześniej przez nią zatrudniony, widział ją kilka razy wcześniej, ponieważ był przyjacielem Paula, ale nie znał jej dobrze, jak i też nie znał w ogóle jej rodziny. Był więc zdziwiony, że to właśnie m.in. jego spośród sześciu innych osób rodzina Moniki poprosiła... aby uczynił im i jej ten honor i niósł jej trumnę do pochówku. Nie był pewien dlaczego został wybrany, ale oczywiście wykonał ich prośbę.

Co według niego, według tego detektywa było zupełnym strzałem w ciemno. Po prostu taką próbą trochę desperacką znalezienia czegokolwiek. Ryzykował oczywiście, że jej tata oburzy się na niego i wyrzuci go za drzwi, ale ten, ku jemu zaskoczeniu, że tak, list był. Został wysłany przez Monikę do jej szwagra, który był jej przyjacielem, Ricka Jackeza i został napisany 11 marca. Obrońcy Paula od razu zgłosili to do prokuratury i sądu i właśnie na żądanie sądu, ku ich też zdziwieniu, Rick Jackass przekazał prokuraturze i obrońcom otrzymane od Moniki list, mimo że wcześniej podjął decyzję o utrzymaniu go w tajemnicy.

Przytoczę Wam trochę ze skrótami, bo jest bardzo długi, ale najwierniej jak mogę ten list i to, co jest w nim napisane. Uprzedzam, cały list jest bardzo smutny. Jest datowany na 11 marca, więc prawie na miesiąc przed jej śmiercią i został napisany najwyraźniej 4 dni potem, gdy Monika znalazła list w samochodzie Paula i odkryła jego romans z Anitą. Szwagierka Monika wysłała mu ten list na dzień przed swoją śmiercią. I w tym liście Monika zwraca się do niego pisząc. Mój przyjacielu, piszę do ciebie, bo wiem, że mogę ci ufać. Po pierwsze, dziękuję za wszystko, co dla mnie zrobiłeś. Ciepłe słowa, przyjaźń i to, że zawsze byłeś gotowy mnie wysłuchać.

Mama ma się upewnić, że tak się stanie. Jesteście dla mnie bardzo ważni. Nigdy mnie nie oceniałeś. Wszystko, czego chciałeś, to przyjaźń. I bardzo ją sobie cenię. Dziękuję. Byłeś jedynym, który czasem do mnie dzwonił, aby zapytać, co tam u mnie słychać. Jestem Ci za to bardzo wdzięczna. Dziękuję raz jeszcze i ufam Ci, że zajmiecie się moimi dziewczynkami. Pomóż wszystkim przejść przez ten trudny czas i pamiętaj, że ja nigdy zupełnie nie zniknę. Bardzo za to wszystko przepraszam. Pewnie znudził Cię ten list, ale mam nadzieję, że rozumiesz. Dziękuję. Monika. Mimo tego, że ten list został odkryty przed procesem Paula, prokuratura i tak decyduje się rozpocząć jego proces i pociągnąć go do końca. Do procesu dojdzie w grudniu 1994 roku.

Nie robią tego. Nie wiem, czy kierowali się tym, co Monika napisała w tym liście, że to wszystko przez Paula, że on tak ją zniszczył, że odebrał jej chęć do życia, że ona teraz odbiera sobie przez niego życie, że poniekąd umiera przez niego. że właśnie dla nich było to prawie tak, jakby ją zabił. Zapałali do niego taką niechęcią, że jeżeli ma zostać skazany za morderstwo pierwszego stopnia i nawet ma mu grozić kara śmierci, to dla nich niech tak będzie. Może widzieli w tym jakiś rodzaj zemsty. W ich oczach mógł być winny jej śmierci. Ale może też zagrało tutaj wyparcie. Rodzice Moniki, jej rodzeństwo to zagorzali katolicy. Nie chcieli nawet myśleć o tym, że ich córka mogła popełnić taki grzech jak samobójstwo.

Ale oczywiście list wystarczył. Łowa przysięgłych potrzebowała zaledwie godziny, aby wydać werdykt. Później powiedzą, że jednogłośnie podjęli decyzję znacznie szybciej, po chyba 10 czy 15 minutach, ale bojąc się, że sędzia będzie na nich zły, że tak szybko, tak pochopnie podejmują tak ważną decyzję, w której nawadza jest ludzkie życie, że posiedzieli trochę dłużej, poplotkowali, pogadali, skorzystali z toalety i po godzinie ogłosili, że są gotowi. Uznali Paula Dana niewinnym, zarzuconych mu czynów i Paul odszedł jako wolny człowiek. a śledztwo w sprawie śmierci Moniki zostało zamknięte, jej śmierć została uznana za samobójstwo. Oficjalnie w ten sposób ta historia się kończy.

Muszę przyznać, to jest oczywiście, są tylko teraz moje dwa grosze, moja opinia, z którą możecie się nie zgodzić, ale mam trochę problem z tym, jak Monika jest w tej książce przedstawiona i jak Paul przedstawia ich związek. To znaczy, Poldan, moim zdaniem jego obrońcy dowiedli, że jest niewinny. Czy też przynajmniej jego obrońcy zdołali zasiać wystarczającą wątpliwość, że skazanie go za morderstwo nie byłoby właściwą rzeczą. Absolutnie się z tym zgadzam. Ten list pożegnalny wysłany przed śmiercią Moniki jest w mojej opinii wystarczającą podstawą, aby nie uznawać Paula winnym. Nie podoba mi się jednak, jak Paul Monikę w tej książce przedstawia, bo opisuje ją w tej książce naprawdę bardzo źle.

Ma być tworzeniem takiej narracji, że Paul jest złym, przemocowym mężem, który ją zamordował. Że wszystko, co robi, jest z góry zaplanowane. Według Paula Monika pewnie sama nabiła sobie te siniaki i idzie, zgłasza na policję, że Paul ją pobił. Aby właśnie później były podstawy, żeby móc pokazać, jakim był złym mężem i pewnie ją zabił. Ale jednocześnie są zeznania, które trochę temu przeczą. Mamy zeznania jej 15-letniej córki, która mówi, że Paul faktycznie nachodził ich w domu o różnych dziwnych porach, przychodził, kłócił się z Moniką. Raz nawet przyszedł i sprawdził cały dom, podejrzewając, że u Moniki jest jakiś mężczyzna, że Monika ma romans, co w takim momencie, w momencie gdy wyszło na jaw, że on sam miał romans przez lata, chyba nie ma większego znaczenia.

Bo faktycznie, to jak śledztwo zostało tutaj poprowadzone, jak Paul został potraktowany, na pewno w miarę sprawiedliwości system zawiódł tutaj Paula. Paul w ogóle tutaj też wysnuwa taką hipotezę, że Monika właśnie chciała zabić się tamtego poranka i zrobiła to tak, chciała, aby wyglądało to tak, że ona właśnie była gotowa do wyjścia, a on nagle wpadł do domu zły i ją zabił. Sugeruję, że ona była ładnie ubrana, umalowana właśnie dlatego, że szykowała się do takiego swojego tego ostatniego aktu. Chciała umrzeć ładnie ubrana i umalowana, bo, nie wiem, była taka próżna. Z tym, że Monika była ubrana i umalowana tak, jak zazwyczaj chodziła do pracy. I wydaje mi się, że ona faktycznie chciała chyba poprowadzić ten dzień tak, jak każdy inny.

Możliwe, że rozważała odebranie sobie życia w jakimś innym momencie. Kto wie, może to było coś, co bardziej rozważała, rozmyślała, co miało być takim, wysłanie tego listu miało być takim krzykiem o pomoc. Może jest taki scenariusz, że gdyby Paul nie przyjechał do domu tamtego poranka, jej rodzina dostałaby list na czas i dotarła do niej i sprawa potoczyłaby się inaczej, Monika nie zginęłaby. Ale właśnie możliwe, że nagły przyjazd Paula i ta nagła kłótnia jakoś przelewają czarek goryczy. I mimo, że jest to coś, co Monika rozważa, to robi to w tamtym momencie z impulsu, jeżeli ma to sens. Nie sądzę, że Monika wszystko tak zaplanowała do perfekcji, że, nie wiem, siedziała z dziećmi w samochodzie pod domem i siedziała tak z włączonym silnikiem na przykład przez, nie wiem, 10-15 minut,

wiedząc, że od dzisiaj ma przyjechać i czekając na niego, aby właśnie móc wrócić z nim do domu i aby spowodować, żeby wyglądało to tak, że właśnie Paul wpadł o poranku zły na Monikę o coś, zaczęli się kłócić i zabił ją w afekcie. Nie sądzę, że to jest to, co ona próbowała zrobić. Paul na pewno tą książką bardzo próbuje się wybielić. Nie wiem, czy jest to związane z tym, że nawet gdy został uniewinniony, ich małe miasteczko wciąż patrzyło podejrzliwym okiem na Paula. Jego reputacja poniekąd została zrujnowana. Został przedstawiony jako, nawet jeżeli uznany niewinnym, został przedstawiony jako... bijący, stracający mąż, którego żona popełnia samobójstwa, bo nie może tego wytrzymać.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.