Mentionsy Mentionsy
Amici Sportivi
Amici Sportivi

MILIK WRACA DO GRY. TURBULENCJE W CZOŁÓWCE SERIE A

23.03.2026 ·44 min 39 s

Przegląd włoskiej prasy sportowej. Arek Milik wraca do gry po 665 dniach, ale jego Juventus gubi punkty w meczu z Sassuolo. Fiorentina zatrzymuje Inter, zaś Como pewnie kroczy po Ligę Mistrzów.⭐️⭐️⭐️Jeśli chcesz podziękować za ten przegląd lub wesprzeć nasz projekt:☕ https://buycoffee.to/amicisportivi - tu postawisz mi kawę❤️ https://patronite.pl/AmiciSportivi - tu zostaniesz naszym Patronem#AmiciSportivi #WłoskaRobota #SerieA

Słuchajcie, zabieramy się do pracy. Dzięki za każdy kciuk w górę, za każdy komentarz, no i za każde podbicie tego materiału na YouTube. Obejrzyjcie do samego końca. Zaczynamy od meczów piątkowych, tym bardziej, że grało wówczas Napoli, Cagliari, Napoli. Przed tym spotkaniem Włosi pisali Tornano le stelle, czyli wracają gwiazdy. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, pewnie tak, ale w ataku Ad Zurich mieliśmy właśnie trio, można powiedzieć, w Manchesterze wychowane, bo mieliśmy Makcomineya, mieliśmy Hojlunda, mieliśmy wreszcie De Bruyne, który chyba wrócił już na dobre. No i na Półwyspie Apenińskim pisano właśnie w tym kontekście przed starciem na Sardynii. Sam mecz nie należał pewnie do widowisk, których powtórki chcielibyśmy w nieskończoność oglądać. Ja osobiście nie przepadam za spotkaniami, w których to bramka pada szybko, później dzieje się długo, długo w zasadzie nic, a później okazuje się, że to jedyna bramka, której uświadczyliśmy.

No ale przynajmniej nie było to... 0-0, 1-0 wystarczyło, żeby w piątek wieczorem Napoli wskoczyło na fotel wicelidera, oczywiście jeszcze przed spotkaniem Milanu. To dało włoskim dziennikarzom powód do pisania o tym, że Napoli jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa w walce o, tak, tak, Scudetto w ataku, czy w walce o atak na szczyt Serie A, w końcu to minus 6 do Interu. Swoje w sobotę rano na swój temat mógł przeczytać oczywiście Scott McTominay. Bardzo dobre spotkanie akurat tego zawodnika. Bramka może nie najpiękniejsza, może to był turlak gdzieś tam w zamieszaniu w polu karnym, ale w tym meczu okazała się jedyna i tym samym najważniejsza. Scott wybrany bohaterem tego meczu z notą 7 i to, zwróćcie uwagę, jedyna siódemka spośród uwaga wszystkich.

To w tym artykule. Chcemy skończyć sezon na najwyższym możliwym miejscu. Czy to najwyższym możliwe miejsce? To będzie pierwsze, drugie, trzecie. Na pewno Napoli liczy na top 4 jako plan minimum, aczkolwiek uważam, że Napoli liczy co najmniej jednak na podium. Wtórował Szkotowi cytowany też przez dziennikarzy przez Francesco Veluciego Alessandro Buongiorno wypowiadający się niezależnie w ten sam sposób, co świadczy o tym, że nastroje w obozie adzurich są rzeczywiście bojowe. W ten sam sposób to znaczy musimy teraz wygrać każdy następny mecz w naszym kalendarzu. Dopóki sezon w grze wydaje się dopóty nikt broni składać nie zamierza. Broni nie złoży też Cagliari, co prawda w walce o zupełnie inny cel, bo Sardyńczycy przecież muszą pod wodzą 40-letniego Fabio Pizzacane utrzymać się w Serie A, ale on sam powiedział, jestem spokojny o nasze utrzymanie.

Sono fiducioso per la salvezza. Strach to uczucie, które tak naprawdę powinno nam towarzyszyć. TURBULENCJE W CZOŁÓWCE SERIE A. Names mentioned! Napoli wysłało rywalom jasną i konkretną wiadomość, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci może skorzystać.

Co ciekawe, to był dopiero drugi mecz Milanu w tym sezonie, w którym mogliśmy obejrzeć pięć bramek. Pierwszy to był mecz w rundzie jesiennej, mecz Milanu z Torino w Turynie, więc rzeczywiście jakiś scenariusz na mecze Milanu z zespołem Granata w tym sezonie mamy charakterystyczny. 3-2, 5 trafień, no i mam wrażenie, że dla widza czy postronnego, czy kibica Milanu, a nawet Torino było to ciekawe dla oka spotkanie, choć nie zapowiadało się na taki scenariusz. Ale mecz miał zrywy, o takowych pisał wczoraj Luigi Garlando. Noc na dystansie, minus 5 do Interu. To było istotne, więc przed chwilą mówiliśmy o Napoli, które wyprzedziło Milan. To Milan kontrwyprzedził Napoli. Diabelski Rabio Allegri wraca na drugie miejsce.

Oczywiście ta tabela tworzona jeszcze przed starciem niedzielnym Como z Pizą i starciem Romy z Lecce. No ale zwróćmy uwagę na kalendarz. Juventus ma przed sobą jeszcze trudne pojedynki wyjazdowe z Atalantą i Milanem, u siebie Bologna i Fiorentina na koniec derby Turynu, więc wcale nie taka łatwa droga do końca sezonu. Może nie taka trudna jak trudny był luty, ale nie taka łatwa jak można byłoby sądzić. Z kolei komo ma w kalendarzu Inter, Napoli, Genoa. Resztę według mnie w zasięgu Roma ma w rozkładzie Inter, Atalanta, Bologna i Lazio, derby Rzymu pod koniec, więc również bardzo interesująco. Trudno jednoznacznie chyba przewidzieć, jak to wszystko splecie się ze sobą i kto na koniec wyjedzie z tego tunelu jako zwycięstwa w starciu o czwarte miejsce, tym samym awansując do Ligi Mistrzów, no ale to tym bardziej ciekawym czyni końcówkę tego sezonu.

Tak musimy w takich kategoriach, w takiej definicji rozpatrywać dzisiaj zespół komalskich. Tym bardziej fascynująco zapowiadają się już wkrótce domowe mecze ekipy Seska Fabregasa z Interem i Napoli. Roma kontra Lecce, czyli klasyczek. Giallorossi kontra Giallorossi, ale fani Giallorossich ze stolicy Włoch wybaczcie, ponieważ zbyt długo o tym meczu nie porozmawiamy, bo nudy, nudy wymęczyło nas to spotkanie, aczkolwiek trzy punkty po jednej bramce Robinio Vaza. Wystarczyły, żeby, czy wystarczyła ta jedna bramka, żeby doskoczyć do Juventusu i z perspektywy tabeli to liczy się najbardziej. Robinho Vaz decydującym o losach tego bratobójczego pojedynku po barwach Giallorossich, a Gazetta pisze dzisiaj La Roma e Viva, Roma żyje.

Najpierw o odzyskanie swojej obecności w ogóle w tym spotkaniu, bo pogubili się podopieczni Paolo Vanolego w tych pierwszych minutach totalnie. No i już miałem wrażenie, że to będzie niemalże kopiuj-wklej Napoli z Cagliari czy Cagliari-Napoli, tyle że ten mecz na Sardynii był o wiele mniej ciekawszy widowiskowo niż to, co oglądaliśmy na zakończenie 30. kolejki. No i później wyrównanie Fiorentiny po wielu próbach, po wielu niewykorzystanych sytuacjach, w końcówce meczu 21-letni Scherndur, więc można powiedzieć, że strzelali młodzi gniewni i dali nam rezultat 1-1. No a w gazecie czytamy tak. Inter ugotowany we Florencji, ale powiedzmy sobie wprost, Inter nie stracił dwóch punktów, Inter zarobił jeden, ponieważ Fiorentina zasłużyła w tym meczu na zwycięstwo.

Tym samym dziś już wiemy, że Milan i Napoli skróciły dystans do lidera odpowiednio do minus sześciu i minus siedmiu punktów i nadal mogą wierzyć w rimontę w walce o Scudetto. Tak pisze redaktor Sebastiano Vernazza. No i włoski żurnalista opisuje, jak ociężale wyglądali w tym starciu Nerazzurri, że Fiorentina owszem musiała pozbierać się po tym szokującym starcie w starcie w tym meczu, ale z upływem czasu grała tylko lepiej i gdyby wykorzystała kreowane sytuacje, to by zwyciężyła. Miał je swoje szanse. Albert Gudmundsson miał Moise Ken. Rzeczywiście trochę tego było, więcej strzałów też w wykonaniu gospodarzy. Widziałem natomiast krytyczne komentarze pod hashtagiem Włoska Robota pod adresem sędziego Colombo. Tymczasem zwróćcie uwagę, rubryka Lamowiola, on oceniony bardzo wysoko.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.