MILIK WRACA DO GRY. TURBULENCJE W CZOŁÓWCE SERIE A
Przegląd włoskiej prasy sportowej. Arek Milik wraca do gry po 665 dniach, ale jego Juventus gubi punkty w meczu z Sassuolo. Fiorentina zatrzymuje Inter, zaś Como pewnie kroczy po Ligę Mistrzów.⭐️⭐️⭐️Jeśli chcesz podziękować za ten przegląd lub wesprzeć nasz projekt:☕ https://buycoffee.to/amicisportivi - tu postawisz mi kawę❤️ https://patronite.pl/AmiciSportivi - tu zostaniesz naszym Patronem#AmiciSportivi #WłoskaRobota #SerieA
Arek Milik wraca do gry po grubo ponad 600 dniach nieobecności, ale jego Juventus tylko remisuje Sassuolo, czym komplikuje sobie zadanie awansu do Ligi Mistrzów, a my o tym i nie tylko o tym za chwilę porozmawiamy. To jest poranny przegląd włoskiej prasy sportowej. Amici Sportivi, dziękuję, że subskrybujecie ten kanał. Buon giornissimo, no mamy wiosnę. Wreszcie oficjalnie pytanie, dla kogo będzie to mityczna wiosna z piłkarskiego punktu widzenia na Półwyspie Apenińskim. To już 30. kolejka Serie A, jeszcze 8, moi drodzy, i wszyscy rozejdziemy się na przerwę pomiędzy sezonami, jak ten czas szybko leci.
Przyznam, że ja też sądziłem, że to będzie rzut karny. Natomiast o arbitrze Colu redaktor Giulio Saeta pisze, decyzja o anulowaniu rzutu karnego była słuszna, zawodnik Udinese co prawda wysuwa delikatnie rękę, ale ta pozostaje w obrysie ciała. Zapamiętajcie proszę ten komentarz, że zwłaszcza w kontekście meczu Juventus-Sassuolo i tamtejszego rzutu karnego, do którego ja osobiście już teraz powiem miałem spore wątpliwości, no ale pokażę Wam jak tam również oceniono arbitra prowadzącego ten mecz. Jestem ciekaw Waszej opinii, bo Ja mam wątpliwości co do tej sytuacji w meczu Genoa-Udinese, ponieważ według mnie jednak trochę ten obrys ciała został powiększony. Piłka zmieniła kierunek lotu, to było widać wyraźnie na powtórkach. No a w scenariuszu, co gdyby tej ręki nie było, tak jak rozważaliśmy sytuację z Ricim w derbach Mediolanu,
Teraz, jak czytamy, dwa dni wolnego, dopiero powrót do treningów. Po tym czasie A11 zawodników Toro wyjedzie na zgrupowania swoich reprezentacji. A teraz Juventus. Juventus sam wsadził sobie kij w szprychy w meczu z Sassuolo. Jeden do jednego, mimo tego, że przeważał, ale skończyło się jak się skończyło. Gazeta pisze, sprekojuve solo pari, marnotrawstwo. Rzeczywiście, czemu? Bo po raz kolejny oglądaliśmy drużynę dominującą, grającą, kreującą, niebezpieczną, ale prowadzącą tylko jeden do zera, dającą sobie wbić bramkę wyrównującą. I nie mogącą później wyjść na swoje, mówiąc kolokwialnie, mimo rzutu karnego, o którym za chwilę porozmawiamy.
No cóż, duże trudności z tym, żeby zrobić później cokolwiek więcej, ale o tym też rozmawialiśmy w przerwie studia, w przerwie meczu w studiu Eleven Sports, że dwie drogi ma przed sobą Juventus. Albo podwyższy szybko rezultat, Albo rzeczywiście biorąc pod uwagę też statystyki z tego sezonu może popełnić błąd, który wykorzystają rywale, jeśli wykorzystają i później może być istotnie pod górkę. No i ten drugi scenariusz się sprawdził. Niewykorzystany rzut karny przez Manuela Locatellego, ale tak jak mówię do niego za chwilę wrócimy. Gazzetta pisała, Fabio Licari pisał, iluzja Ildiza, pomyłka Locatellego, Liga Mistrzów się oddala, a przynajmniej komplikuje się walka o tę Ligę Mistrzów. Dużym wydarzeniem był też powrót w końcówce meczu duetu Wlachowicz-Milik, o tym też Włosi pisali.
Luciano Spalletti, mam wrażenie, postawił na tych, którzy byli bardzo głodni tego, żeby wrócić na Murawę, wrócić do gry, pokazać się, zostali gromko przywitani. Wspomnijmy też o Pinamontim, bo tak mówimy o Juventusie. Ale uważam, że należy zwrócić uwagę na napastnika Sassuolo. Zdobył siódmą bramkę w tym sezonie, ale szóstą na wyjeździe. To pokazuje, jak dobrze czuje się w delegacjach w tym piłkarskim roku i dokłada kolejną cegłę do swojego dorobku.
Siedem bramek i bodajże trzy asysty. To już dwójka, czyli dwucyfrówka w klasyfikacji kanadyjskiej i pewnie warto o tym powiedzieć głośno, bo Nie zawsze o tym mówimy, nie zawsze o tym wspominamy. Dla Spallettiego był to jednak, jak opisywała gazeta, brutto stop, paskudne wyhamowanie. Do tego żadna z drużyn w Serie A nie zmarnowała więcej rzutów karnych niż Juventus. Są jeszcze dwie, które zmarnowały tyle samo, czyli trzy, to Como i Genoa, ale rzeczywiście Juventus nie wykorzystał już trzeciego rzutu karnego w lidze w tym sezonie. Jak wygląda teraz la volata per il quarto posto, czyli lot nie nad kukułczym gniazdem, ale lot po czwarte miejsce. Rywalizacja Como, Juventusu i Romy.
Oczywiście ta tabela tworzona jeszcze przed starciem niedzielnym Como z Pizą i starciem Romy z Lecce. No ale zwróćmy uwagę na kalendarz. Juventus ma przed sobą jeszcze trudne pojedynki wyjazdowe z Atalantą i Milanem, u siebie Bologna i Fiorentina na koniec derby Turynu, więc wcale nie taka łatwa droga do końca sezonu. Może nie taka trudna jak trudny był luty, ale nie taka łatwa jak można byłoby sądzić. Z kolei komo ma w kalendarzu Inter, Napoli, Genoa. Resztę według mnie w zasięgu Roma ma w rozkładzie Inter, Atalanta, Bologna i Lazio, derby Rzymu pod koniec, więc również bardzo interesująco. Trudno jednoznacznie chyba przewidzieć, jak to wszystko splecie się ze sobą i kto na koniec wyjedzie z tego tunelu jako zwycięstwa w starciu o czwarte miejsce, tym samym awansując do Ligi Mistrzów, no ale to tym bardziej ciekawym czyni końcówkę tego sezonu.
Karny odgwizdany, karny zmarnowany przez Manu Locatellego. Sędzia dostał 5,5, ale nie za tę konkretną sytuację. A za to, że zdaniem dziennikarza pracował nierówno, że to było gestione, zoppicante, zoppicante, to kuśtykające, takie sinusoidalne powiedzielibyśmy, że powinien był pokazać chociażby żółtą kartkę Muriciowi za grę na czas, a tego nie zrobił. Przejdźmy dalej. Spalletti. Luciano Spalletti. Tu mamy jego wypowiedź. Spalletti non molla. Spalletti się nie poddaje. Po meczu przyznał co prawda, że Juventus zagrał niedojrzale, ale że czwarte miejsce cały czas jest w zasięgu. Bronił Manu Locatellego w ogóle na konferencji pomeczowej, prasowej. Wywiązała się taka sprzeczka słowna i był poirytowany Luciano Spalletti pytaniami o to, czy Locatelli faktycznie był właściwym kandydatem do wykonania tej jedenastki.
Czemu nie Kenan Ildis, który miał na początku piłkę w rękach? Czemu nie Dusan Vlahovic? Być może inni? Luciano Spalletti powiedział, może urządzimy w ogóle wybory demokratyczne, kto powinien był podchodzić do jedenastki. Ja uważam, że ten wybór miał sens. Zwróćcie uwagę, że do tamtej pory, do tej pory Manu Locatelli nie zmarnował żadnej jedenastki, którą wykonywał, a wykonywał również trudne rzuty karne, na przykład ten w meczu z Galatasaray, w trudnej sytuacji, w której trzeba byłoby wziąć odpowiedzialność na własne barki i wykorzystać strzał z 11 metrów i on to zrobił. Więc absolutnie nie dziwię się temu, że to kapitan Juventusu podszedł do tego rzutu karnego. No ale Spalletti zirytował się, podyskutował z dziennikarzami, temat został powiedzmy zamknięty. W każdym razie trener oczekuje walki o Ligę Mistrzów.
Do samego końca mówi cytowany w gazecie Rimane Tutto Aperto. Wszystko jeszcze pozostaje kwestią otwartą. No i zobaczymy, jak ta kwestia otwarta ostatecznie zostanie zamknięta. Ostatni artykuł dotyczy powrotu dziewiątek, więc rzeczywiście Rieko i Nowe, czyli oto i dziewiątki z powrotem wracające, ma Senca i Senca Gol, czyli bez bramek były. Dwie dziewiątki, byli dwaj napastnicy, ale bramek już nie uświadczyliśmy. Powrót to rzecz ważna, ale w tym wypadku nie dało to nic ponad to, co Juventus zrobił albo w zasadzie czego nie zrobił do tamtej pory. Cieszył się za to Fabio Grosso. Grosso va oltre la pertosse, czyli Grosso powyżej czy wznosi się ponad... Krztusiec.
W tym sensie, że oczywiście, jak pewnie wiecie, w Sassuolo, w obóz Sassuolo wdał się Krztusiec, niektórzy piłkarze zostali odizolowani i Grosso musiał szyć swoją drużynę. Nie było między innymi chociażby Maticia, nie było Torzweta, więc z uwagi na tę plagę, z którą musiał mierzyć się Grosso, o której pisano, że być może nawet mecz zostanie przełożony, Ale ostatecznie do meczu doszło i Grosso musiał złożyć inną jedenastkę. To jeden punkt wywieziony z Torino, przywieziony do Reggio Emilia. To rezultat nie wkidmuchał i z tego Fabio Grosso był zadowolony. Na koniec noty 6,5 do 5, ale dla Sassuolo, zobaczcie, że Juventus oceniony istotnie gorzej i do tego jeszcze nawiążemy w Sassuolo il migliore bramkarz Muric z siódemką.
Więc trudne zadanie przed Polakiem już od początku tego spotkania, no ale Włosi piszą po początku pod górkę, później ustabilizował poziom swojej gry i dzięki swojej nieustępliwości zdołał hamować nieco zapędy Turka. A tenże Turek, zobaczcie, obóz czerwony, czerwony chnot. Dostał notę 6. Najwyższa ocena w obozie Bianconeri to 6,5 dla Consensao. Najsłabszy Manuel Locatelli, głównie ze względu na niewykorzystany rzut karny, chociaż nie dramatyzowałbym, bo uważam, że Manuel Locatelli akurat zagrał przyzwoite spotkanie, ale akurat to odbiło się na jego ocenie, ponieważ mógł rozstrzygnąć o komplecie punktów dla Juventusu, a niestety tego nie zrobił. 6,5 dla Mati Perina, głównie za asystę. On nie miał być może jakichś wielu spektakularnych parad w starciu w pojedynkach z graczami Fabio Grosso, ale to on uruchomił 60-metrowym wykopem Consensao, rozpoczynając akcję bramkową na 1-0.
Arkadiusz Milik z notą 5,5 i komentarzem Arek wraca na boisko po 665 dniach. Tam różna kalkulacja, różna matematyka jego powrotu. Włosi piszą o 665 dniach od ostatniego razu i po wielu kontuzjach. Co więcej, od razu okazał się niebezpieczny. No to panie Filipo Kornakia, czemu o... nie szóstka, czemu pięć i pół? O to bym się kłócił, z tym bym polemizował. Duszan Wlachowicz oceniony na szóstkę, powrót po 112 dniach, no ale Wlachowicz wywalczył ten rzut karny, wątpliwy to wątpliwy, ale wywalczył z perspektywy Włochów, coś wniósł bardziej niż Arek Milik do tego spotkania, a ja bym z tym dyskutował. Kalulu na szóstkę, reszta tylko gorzej. Juventus stracił punkty i musiał obgryzać paznokcie w trakcie meczu Como Pisa, w którym chyba nie było wątpliwości co do tego, kto jest faworytem.
Ale jeśli ktoś, ktokolwiek, miał co do tego jakiekolwiek wątpliwości, to komo szybko to wyjaśniło. 5-0 z Pizą. Wynik, którego pewnie można było się spodziewać, choć co po niektórzy mogli, zwłaszcza z toskańskiej ekipy, mieć nadzieję na to, że po ostatnim bardzo dobrym występie Pizy Być może uda się wyszarpać. Jakimś cudem, Larianim, choćby jeden punkt stało się jednak inaczej. Gazzetta pisze dzisiaj questo como fa davvero paura. To, komo naprawdę sieje postrach w czołówce Serie A. Plus trzy punkty, Larianich, nad Juventusem i Romą w tabeli. O Romie za chwilę. Absolutna dominacja, pół godziny i było w zasadzie po meczu, po wszystkim. Bardzo dobry występ Asane Diao, o którym za chwilę też powiemy. Redaktor Olivero, autor tej rozkładówki, zaczyna swój tekst pisząc w ten sposób. Ten mecz był bez historii, bo i nie miało takiej być.
Tak musimy w takich kategoriach, w takiej definicji rozpatrywać dzisiaj zespół komalskich. Tym bardziej fascynująco zapowiadają się już wkrótce domowe mecze ekipy Seska Fabregasa z Interem i Napoli. Roma kontra Lecce, czyli klasyczek. Giallorossi kontra Giallorossi, ale fani Giallorossich ze stolicy Włoch wybaczcie, ponieważ zbyt długo o tym meczu nie porozmawiamy, bo nudy, nudy wymęczyło nas to spotkanie, aczkolwiek trzy punkty po jednej bramce Robinio Vaza. Wystarczyły, żeby, czy wystarczyła ta jedna bramka, żeby doskoczyć do Juventusu i z perspektywy tabeli to liczy się najbardziej. Robinho Vaz decydującym o losach tego bratobójczego pojedynku po barwach Giallorossich, a Gazetta pisze dzisiaj La Roma e Viva, Roma żyje.
To pan Pierfrancesco Archetti, autor tego tekstu, decyduje talent, Juventus dogoniony i lecze na deskach. To nagłówki z tej części dzisiejszego wydania. Mediolańskiego Dziennika nie była to przesadna rozrywka dla widza, to trzeba powiedzieć, ale pozytywem jest to, że 19-latek pokazał się z dobrej strony w roli rezerwowego, a Roma, choć minimalnie, to wygrała ten mecz do zera z czystym kątem mile z filara. Po raz kolejny nie obejrzeliśmy niestety w akcji Jana Ziółkowskiego. Wydaje się, że ta hierarchia w defensywie jest już wyklarowana i to niestety na niekorzyść Polaka. Roma nie wygrywała od miesiąca, czytamy w tym tekście, potrzebowała tego zwycięstwa, żeby wrócić na dawne tory. W notach Robinio Vaz, najlepszym zawodnikiem, Gialo Rossich, drużyna oceniona na 6,5, on na 7, on z szerokim uśmiechem na tym wstawionym zdjęciu, 7 również dla Mario Hermoso.
Ken Torna Guerriero, czyli Ken jest znowu wojownikiem, ale ta rozprawka Fabiany de la Valle jest przedstawiona nam w kontekście bardziej reprezentacji Włoch. Włosi liczą na to, że taki charakter pokaże Moise Ken również w czwartkowym starciu kadry Adzurich. No i Włosi liczą na to, że w tak walecznym formacie obejrzymy nie tylko jego, ale też innych Adzurich w kadrze Gennaro Gattuso. Co ciekawe, między Juventusem, Verona i Fiorentiną, a tę statystykę znajdziemy tutaj, Moise Ken ma już na koncie 49 goli w Serie A. O, jeden gol od okrągłej pięćdziesiątki. A Fiorentina może ma niewiele, bo tylko plus dwa punkty przewagi nad Cremonese i Lecce, ale wlecze się tak nomen omen w kierunku środka tabeli jeszcze nie, ale w kierunku nieco bardziej bezpiecznej strefy.
Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Przegląd włoskiej prasy sportowej. Arek Milik wraca do gry po 665 dniach, ale jego Juventus gubi punkty w meczu z Sassuolo. Fiorentina zatrzymuje Inter, zaś Como pewnie kroczy po Ligę Mistrzów.
⭐️⭐️⭐️
Jeśli chcesz podziękować za ten przegląd lub wesprzeć nasz projekt:☕ https://buycoffee.to/amicisportivi - tu postawisz mi kawę❤️ https://patronite.pl/AmiciSportivi - tu zostaniesz naszym Patronem
#AmiciSportivi #WłoskaRobota #SerieA