Mentionsy Mentionsy
Ale to Ty dzwonisz
Ale to Ty dzwonisz

78. Historie z Tindera!

18.11.2025 ·20 min 9 s

Hej! Dziś rozmawiamy o randkach z Tindera – o tym, co w nich fascynuje, co wkurza, co bawi i co potrafi totalnie zaskoczyć. Dzielimy się historiami, przemyśleniami i doświadczeniami, które pokazują, że randkowanie w aplikacjach potrafi być zarówno ekscytujące, jak i lekko absurdalne. Wskakuj do rozmowy i sprawdź, czy też odnajdziesz w niej siebie!Obserwuj nas na Instagramie:@aletotydzwonisz_podcast@basia_piotrowska@monikagronkiewicz

Próbowałam rozpaczliwie znaleźć jakiś temat, żeby go ożywić, więc spalnyłam pierwszą rzecz, jaka przyszła mi do głowy. Dzień dobry kochani, jak co drugi wtorek w naszym podcastie. Witam Was. Basia. Oraz Monika. No i dzisiaj będziemy miały trochę inny odcinek, a raczej taki trochę nawiązujący do naszych pierwszych odcinków. Tak, no bo wcześniej już coś takiego robiłyśmy i w pewnej chwili od tego odeszłyśmy i teraz stwierdziłyśmy, że to jest dobry moment, żeby wrócić. A jeśli są jakieś dziwne dźwięki w tle, to dlatego, że się kameruj także. No, to może przejdziemy dalej. Jak to mówimy, bez zbędnego gadania zaczynamy. No dobra, powiedz mi, czy kiedykolwiek byłaś na randce z Tindera?

A byłam. Ja byłam. A ja Ci powiem, że... Albo tylko raz. Tak? I dobrze wspominasz, czy źle? Nie. Nie wspominasz się? Nie wspominam w ogóle. Ja nie byłam nigdy, ale kiedyś pisałam na Tinderze z jakimiś tam chłopakami, ale nigdy na samą randkę tak wam w sobie nie poszłam. Ja raz, raz poszłam, tak. Raz poszłam. I nigdy więcej. Tak? No dobrze, a powiedz mi, czy takie aplikacje typu Tinder Twoim zdaniem utrudniają, czy ułatwiają znalezienie kogoś? Moim zdaniem to jest bardzo pomocne w aktualnych czasach, żeby kogokolwiek poznać i uważam, że te aplikacje są dobre też w pewnym stopniu, no bo wiadomo, że one będą miały swoje jakieś tam negatywne cechy, takie jak, nie wiem, to, że... o ile aplikacja może mieć cechy?

To powiem Ci, że z jednej strony to jest takie, że 50-50 mam wrażenie, nie? Że to utrudnienie też jednak jest, no bo nie zawsze trafisz na kogoś wartościowego, a poświęcisz mu czas. No ja jestem raczej chyba z tym, że ułatwiają, no bo masz dostęp do ludzi, do których nigdy w życiu byś nie miał dostępu i możesz dzięki temu oczywiście trafić na jakąś swoją idealną drugą połówkę. No dobra, a czy taką rozmowę na Tinderze powinno zaczynać się memem, pytaniem, czy klasycznym hej? Nie wiem. Zupełnie nie wiem. Tutaj nie mam chyba dla mnie dobrych odpowiedzi, bo wydaje mi się, że każda osoba inaczej by chciała, żeby takie rozmowy były zaczynane. Ja nie mam pojęcia, bo bardzo często te rozmowy zaczynają się strasznie cringe'owo.

O nie! A ja usiadłam z telefonem w ręce i przeglądałam memy. Bo przecież, jak to mówiliśmy wcześniej, nikt nigdy nie kłamie w internecie. To jest taka księdzeczka sytuacja, jak mniej więcej te wiadomości, które można wysłać na Tinderze na samym początku znajomości. Ej, ale dla mnie w ogóle wyjście z randki to jest takie... Bez słowa. Bez słowa, co nie? No bo wiesz, jeśli powiesz, że ej, dobra, nie klei się, idę, cześć. No, czasem tak bywa. Ale, kurde, wyjście bez słowa, coś na siebie czeka? Pytanie, jak druga strona odebrała to spotkanie, bo jest szansa, że po prostu było naprawdę tak niezręcznie i tak dziwnie, bo dziwne jest to, że on w ogóle nie reagował na to, co ta dziewczyna mówi do niego. Uwała zażartować, a on milczał.

To dobrze. Nie, no, stabilna w życiu i uczuciach jestem. No dobra, mamy jeszcze historię drugą. No dobrze. To teraz przeczytam ją ja. Tak. Byłam z mamą na wakacjach w Czechach. Miałyśmy spędzić tam kilka dni, zwiedzając i odpoczywając. Miałam zainstalowanego Tindera tylko dla zabawy. Każdy tak zawsze mówi. Żeby zobaczyć, jacy faceci tam są. Sparowałam się z jednym gościem i okazał się niesamowicie miły, zabawny i czarujący. Mieliśmy identyczne poczucie humoru, rozmowa była lekka, a chemia pojawiła się od razu. Jednak podróżowałam z mamą. Byłyśmy same w jednym samochodzie, więc nie mogłam jej po prostu zostawić.

A co dotyczyło naszej znajomości? Na przykład Tinder. Imię jego psa. I inne słowa związane z naszą historią. To prawdopodobnie najfajniejsza randka, jaką kiedykolwiek miałam. Gdy z mamą wyjeżdżałyśmy, zapytała. Dlaczego wy nigdy nie byliście parą? Odpowiedziałam, że zawsze byliśmy tylko przyjaciółmi. LOL. LOL. Mama zachwycała się nim jeszcze długo, mówiąc, że taki facet to skarb. Myśleliśmy o kolejnym spotkaniu, ale odległość i życie zrobiło swoje, a on ostatecznie przyprowadził się w inne miejsce. Do dziś mam zdjęcie nasze i jego psa z tamtego lunchu. Wyglądamy na nim naprawdę uroczo. Ej, to ciekawe. I jaka przekminka właśnie, że z jakimś chłopakiem z Tindera nagle mówisz, że jesteś z mamą na wyjeździe i że możecie się spotkać.

No, także mamuśka na pewno by była zadowolona, że taka się trafiła. Taka crazy. Nie, to było mocne, to było mocne. Ale fajna historia. Taki wyjazd i jeszcze jakieś wspomnienia, bo w sumie ta randka wygląda na to, że była udana. Mhm. No, ciekawe. Ale randka z mamą, no. No, jeszcze mama widzisz od razu zaakceptowała, powiedziała, że powinni być parą w sumie. No, czemu nigdy nie byliście parą? Tak, to ciekawe, to ciekawe. No dobra, teraz historia trzecia. Ona jest trochę... Ona jest trochę bardziej... Nie wiem, jak to nazwać. Nieważne. Teraz historia trzecia. Poszedłam na randkę z Tindera po tym, jak spaliłem ogromną porcję zioła. Co było błędem numer jeden? Rzadko palę, więc działa na mnie mocno, a moja nerwica potrafi skoczyć o poziom albo dwa.

Jechałem godzinę autobusem i pociągiem, żeby się z nią spotkać. Ona miała 1,90 wzrostu, ja 1,78. Była cała zalana potem, prawdopodobnie jeszcze bardziej niż ja i paliła jednego papierosa za drugim. Świetny start. Wchodzimy do miejsca, które, jak sądziłem, było jej mieszkaniem. Na kanapie w salonie siedziała dziewczyna, z którą miałam iść na randkę z Tindera. Następnego dnia. I dosłownie obciskiwała się z jakimś podejrzanym typem wyglądającym jak punk. Wszędzie koty. Jestem uczulony na koty. W środku kompletnie panikuję, ale żeby wrócić musiałbym uciec sprintem do domu, aż na stację, więc uznałem, że skoro i tak już tu jestem, zostaję.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.