Obalamy mity o dwudziestolatkach na rynku pracy
Czy wszystko, czego się nasłuchaliśmy i naczytaliśmy o zetkach to prawda? Katarzyna Bielecka i Maria Korcz, dziennikarki serwisu Wyborcza.biz i jednocześnie przedstawicielki generacji Z, rozwiewają najpopularniejsze stereotypy o genzetach na rynku pracy oraz zapraszają na "genzetowe bingo". Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].
To jest ósma dziesięć. Podcast Gazety Wyborczej. W dzisiejszym odcinku rozmawiamy o wszystkich głupotach, które na swój temat przeczytałyśmy w internecie. Ósma dziesięć. Podcast Gazety Wyborczej. Witają się z Państwem Maria Korcz i Kasia Bielecka. Maria, na początku mam do Ciebie takie małe pytanko. Jak to jest być leniwą i roszczeniową? Świetnie, generalnie jest świetnie. Kończę pracę o 13. Weekend zaczynam w czwartek po południu. Pół miesiąca spędzam na urlopie, a kiedy jestem już w pracy... To co robię? No nic nie robisz. No nic nie robię. Gadamy sobie pieszkawkę. Tak wygląda nasza praca.
W sumie tak, nie? No właśnie. Czyli jesteś typową przedstawicielką pokolenia Z, bądź też przedstawicielką pokolenia iGen, pokolenia płatków śniegu, generacją multitaskingu, czy cichym pokoleniem. Bo tak, proszę Państwa, będziemy dzisiaj rozmawiać o tak zwanym pokoleniu Z, o tym, czy to, co się o nim mówi i pisze, jest prawdą. I jak w ogóle odnosimy się do takich... kategorii generacyjnych, bo ja muszę przyznać, że mam z nimi bardzo duży problem. Podpisuję się pod tym. Mi też trochę zaczęła się od jakiegoś czasu nie podobać narracja, zwłaszcza wokół Gen Z, ale muszę jeszcze dodać jedną ważną rzecz. Chciałabym powiedzieć, że kiedy nagrywamy ten podcast, jest dzień płatków śniadaniowych.
I moim zdaniem jest to nie bez znaczenia w związku z tym, że będziemy nagrywać o płatkach śniegu. Tak jest. Rozmawiając o zetkach, musimy sobie oczywiście powiedzieć, że owszem, część z tych stereotypów, czy tego, co się utarło na temat zetek, ma jakieś pokrycie w rzeczywistości. Także każde pokolenie dorabia się swoich sztandarowych cech czy jakiegoś takiego stereotypowego wizerunku i być może nie jest tak, że tylko zetki mają w internecie przechlapane i że tak samo było z millennialsami. Co do tego, ja nie mam żadnych wątpliwości i nawet zrobiłam mały research przed naszym odcinkiem, żeby zobaczyć, co nasi poprzednicy, czyli pokolenie millennialsów, musiało na swój temat wyczytywać. I tu są takie ciekawostki. Na przykład, są mniej cierpliwi niż pokolenie ich rodziców.
Często dłużej mieszkają razem z rodzicami. Swoją drogą ciekawe jak się dogadują, jak tutaj są takie dysonanse w pokładach cierpliwości. I usamodzielniają się dużo później od nich. I tutaj jest takie sformułowanie, które kiedyś było bardzo modne, ale dzisiaj chyba już o tym rzadziej mówimy. Żyją w globalnej wiosce. Mają znajomych na całym świecie. Dzięki podróżom i dostępowi do internetu. No właśnie i jeśli jesteście państwo starsi i jesteście milenialsami, to jak się czujecie z takimi etykietami? Ja właśnie jeszcze do tych podróży chciałabym dodać wątek z takiego tekstu, który pisałam dosłownie wczoraj o Zetkach i tam taka od zetek pani z pokolenia Y, powiedziała mi coś takiego, że kiedy ona patrzy na swoich młodszych współpracowników, to ma wrażenie, że dla nich najważniejsze było to, że, może nie najważniejsze, znaczące było to, jak dużo i łatwo oni podróżują po świecie i ona nazwała ich pokoleniem tanich lotów.
Czyli, tak jak już powiedziałyśmy, kolejne pokolenie po millennialsach. My należymy razem z Kasią do szczęśliwej generacji Zet. Więc łapiemy się raczej w ten dolny przedział i nie wiem Kasia, jak ty się z tym czujesz, ale jak ja pomyślałam sobie, że w sumie jesteśmy razem w tym worku z na przykład dwunastolatkami, którzy dzisiaj nie wiem, może jeszcze piszą sprawdzian sprzedki czy coś, co w ogóle jakby nie umniejszam temu, bo to jest ważny czas w życiu i ciekawy. no to mam wrażenie, że tutaj rozdźwięk może być spory między nami. Tak, właśnie dlatego ja na przykład w ogóle bardzo rzadko się posługuję tymi kategoriami generacyjnymi i teraz już mam to jakoś przepracowane, przemyślane, potrafię powiedzieć, dlaczego te kategorie mi nie pasują. ale kiedyś po prostu czułam w nich jakieś takie dziwne uproszczenie, w sensie, że te generalizacje, że milenialsi są tacy, ci młodzi są tacy i to nawet abstrahując od tego, czy te kategorie były pozytywne czy negatywne, zawsze miałam takie wrażenie, że no nie, coś tutaj, czegoś tu brakuje, jakiegoś elementu.
Ja mam wrażenie, że na pewno musimy jednak oddać część tej prawdy temu, że to w jakichś czasach się rodzimy, dorastamy ma znaczenie. Nie bez przyczyny na przykład my zupełnie inaczej i łatwiej posługujemy się nowymi technologiami niż nasi rodzice. I tak tutaj by można wymieniać. Sztandarowy przykład chyba Jan Paweł II. Dla nas jest już memem. Dla poprzednich pokoleń jednak wartość której i te memy nasze z papieżem nie śmieszą. No i dlatego uważam, że jednak coś w tym jest i to jest fajne do badania takiego socjologicznego i tak dalej, ale chyba problem zaczyna się wtedy, kiedy to zaczyna iść w złą stronę. I ja mam wrażenie, że tak się stało z zetkami, że po prostu, jak ja już widziałam kolejne nagłówki w ostatnich tygodniach, o tym, że jesteśmy leniwi, uciekamy na urlopy, a jeszcze z L4 to jest ważne, że my wiecznie chorujemy, no to kurczę, po prostu myślę sobie, to już budzi jakąś taką wrogość, taką narrację.
Nie pamiętam, czy tak samo było z Millenialesami, bo nie sposób, żebym to pamiętała, ale coś po prostu już idzie w trochę złym kierunku, więc co, chcemy dzisiaj z tego trochę spuścić powietrze. Tak, no bo masz rację, że te kategorie generacyjne, one na pewno pokazują jakąś tendencję, prawda? No bo nie możemy ukrywać, że zmienia się nasz stosunek właśnie do pracy, czy tak jak powiedziałaś, do nowych technologii, ale ja zwykle przyjmuję takie bardziej strukturalne, powiedzmy, ujęcie i zawsze myślę o tym, jak otaczający nas świat kształtuje to, jaką mamy postawę wobec tego świata, to znaczy... Tak jak powiedziałaś o tych mieszkaniach, że milenialsi dużo dłużej mieszkali z rodzicami, no setki też będą mieszkały dłużej, bo nie ma dla nich mieszkania, więc jakby oczywiste, że będziemy mieszkać dłużej i to na pewno będzie wpływało na to, że później będziemy zakładać rodziny, później będziemy się usamodzielniać i tak dalej, i tak dalej.
Więc ja lubię myśleć o tym, jaki jest świat i jak on kształtuje te nasze postawy względem niego. Zgadzam się z Tobą zupełnie w tej kwestii. I jeszcze raz powiem trochę o tym tekście, w którym rozmawiałam z kolei starszym pokoleniem, które mówiły o tym młodszym. I to były bardzo fajne głosy, na przykład tego, czego się uczą od Zetek, że dla nich to jest bardzo ważne w sumie w takim sensie, że ci starsi ludzie, na przykład silwersi, czyli ludzie 50+, którzy z nimi pracują, nauczyli się tego, że no jak jesteś chory na przykład, to stawiasz na to, żeby szybko wyzdrowieć, a nie na to, żeby jednak docisnąć na maksa, co zresztą, jak już wiemy też na przykład z perspektywy firmy, w sumie jest bardziej opłacalne niż zarażający innych średnio wydolny pracownik i tak dalej.
Wiesz, czego mi jeszcze brakuje w tej właśnie idei pokoleń? Właśnie zastanawiam się zawsze nad tym, czy w świecie, w którym rosną te nierówności, bo to jest coś, do czego wracamy w każdym odcinku, czy faktycznie data naszego urodzenia jest taka kluczowa, jeśli mamy... Nierówności na tak wielu płaszczyznach na przykład, no chyba nikt z nas nie zaryskowałby takiej tezy, że dziecko urodzone w Warszawie w roku 1999 będzie miało takie same nastawienie do życia jak dziecko urodzone, nie wiem. Pod koninem. Pod koninem, tak. Nawet chciałam gdzieś pójść dalej na inny kontynent, ale tak, nawet pod koninem dokładnie. Czyli jeżeli to będzie dziecko prezesa banku, które chodziło do dwujęzycznego przedszkola, a jeżeli to będzie dziecko z jakiejś biedniejszej rodziny pod koninem, no to ich nastawienie do życia, ich doświadczenie, ich zasoby będą zupełnie różne.
Tak, właśnie o to mi chodziło, że brakuje mi tego elementu związanego na przykład właśnie z miejscem pochodzenia, z klasą, bo tak jak powiedziałaś, te nagłówki odnoszą się bardzo często do takiej miejskiej klasy średniej. To zazwyczaj nie są nagłówki o tym, jak pokolenie Z mieszkające na wsiach ma stosunek do zwierząt i roślin, tylko jak leniwa dziewczyna z Wrocławia wychodzi z roboty dwie godziny wcześniej. No ale umówmy się, jakby to brzmiało w nagłówkach i przygotowywanych przez agencję PR-owe raportach, gdyby pisali pokolenie Z reprezentowane przez klasę średnią, to już wiesz, to się w ogóle nie klika. To się nie klika. A co się klika, o tym właśnie chcemy Państwu powiedzieć. Tak. I żeby rozładować atmosferę wokół Gen Z, być może to jest w ogóle swoją drogą bardzo zatkowe, co właśnie zrobimy, nie wiem, nie mnie oceniać, przygotowałyśmy małe bingo.
Obie przygotowałyśmy po pięć nagłówków z tekstów, które właśnie dotyczyły pokolenia Z. I będziemy na zmianę próbować zgadnąć, co znalazło się w tych nagłówkach. Tak, i będziemy próbowały na podstawie tych nagłówków stworzyć takiego modelowego przedstawiciela pokolenia Z. I co się z tego wyłoni, proszę Państwa, to już musicie słuchać, zostać z nami do końca. A wiesz dlaczego ja nie grałam w bingo? Dlaczego? Bo bingo jest dla emerytów, Marysia. Tak, a my nie jesteśmy takimi emerytami, żeby grać w bingo. No właśnie. Dobra, Kasia, w ramach międzypokoleniowego pojednania zagrajmy dzisiaj. Mogę zacząć? Śmiało. Okej, to ja już mam pierwszy strzał. Mam nadzieję, że jest na twojej liście, bo to jest mój absolutny faworyt. Teksty o tym, jak pokolenie Z chodzi na rozmowy rekrutacyjne z rodzicami.
O, Marysia, trafiłaś w samo centrum mojego serduszka, bo jest taki wspaniały artykuł, który mówi o tym. Już, uwaga, cytuję. Gen Z chodzi na rekrutację z mamą. Badanie ukazało, jak wygląda rynek. Maria, czy ty chodzisz na rekrutację z mamą? Tak, zabieram też babcię, dziadka, wujka, no i trzech kuzynów. Tak, właśnie ja też, u mnie przychodzi takie rodzinne konsylium i wszyscy rozmawiamy o warunkach pracy. Ja tutaj jak się zatrudniałam, to... Przyszliśmy z tatą, mamą. Jakby to było wczoraj. Właśnie. No, mamy tutaj taką bardzo rodzinną atmosferę. To dlatego. I wyobraź sobie, Maria, że ten artykuł mówi, że aż 20% osób z pokolenia Z przychodzi na rekrutację z mamą.
I to nie jest tak, że mama ich podwozi. Mama siedzi i wyobraź sobie, negocjuje pensję tego. Wiesz co, może i słusznie. Może właśnie tego potrzebujemy jakby w kryzysie, wiesz, inflacyjnym, gdzie pensje nie nadążają za wzrostem cen. Może to jest właśnie klucz. Może to jest droga. Ale kochana, po co? Przecież Gen Z to są takie po prostu roszczeniowe, po prostu okropne, by tylko chciały pieniądze za pracę. No to jest po prostu straszne. Kasia, czy to był już twój strzał? Tak. Dobra, bo ja chyba coś mam takiego właśnie. Kurczę, od czego by tu zacząć? Bo prawie każdy by można na główek trochę podciągnąć, ale mam coś takiego. Wypalona generacja Z. Dwudziestolatkowie są zmęczeni i chcą zmienić pracę. No, roszczeniowi. Roszczeniowi. Zmęczeni.
Dwudziestolatek już zmęczony. No, popatrz, popatrz. Jeszcze się nie napracował, jeszcze po prostu nie otworzył tylko komputera, a już zmęczony. Ja mam taką teorię, ale prawdopodobnie się mylę. Nie wiem, wyprowadź mnie z błędu. Nie wiem, czy to nie jest trochę tak, że jak jesteś młody, to po prostu często zmieniasz pracę, bo na przykład A, nie pracujesz jeszcze w zawodzie, tylko nie wiem, dorabiasz w restauracjach, no i to jest praca, którą często się zmienia. Albo B, szukasz swojej drogi zawodowej, więc często tę pracę zmieniasz. C, chcesz zdobywać doświadczenie, więc tak trochę skaczesz z kwiatka na kwiatek. Pewnie jest tak, jak mówisz, ale też właśnie jak ja wspomniałam o tym, że lubię myśleć o tym, jak się zmienia świat i my też, no to po prostu ten rynek się zmienił. W sensie, no nasi rodzice często, czy tam dziadkowie pracowali w jednym miejscu przez 20 lat w jakichś firmach, ale dzisiaj to jest praktycznie niemożliwe, w sensie z wielu powodów po prostu te prace zmienia się często i to nie jest jakiś kaprys pojedynczej osoby, tylko tak po prostu wygląda dzisiaj rynek.
No, to jest na pewno racja to, co mówisz. Chciałabym zgadywać dalej, bo wciągnęłam się w tą zabawę. Mogę? Śmiało. To, co często też pada i to, co już powiedziałyśmy, to to pokolenie płatków śniegu, prawda? To określenie. Czyli to, że nie umieją przyjmować krytyki, są bardzo emocjonalni w pracy. Trafiłam? Oczywiście, że tak. Proszę bardzo, tutaj taki nagłóweczek. Pokolenie Z, młodzi wrażliwcy i wielkie nieprawdy. Mam to samo. Mam dokładnie taki sam nagłówek, słuchaj. No widzisz, widzisz. Ale takich nagłówków jest 1500-1900 ponownie, bo to jest po prostu pewien motyw opowiadania o Z, że jesteśmy wrażliwe i nie potrafimy przyjmować krytyki. I co ty o tym sądzisz? Nie wiem do końca właściwie, co o tym sądzić, bo na pewno tak jest, że też jak jesteś młody, to nie masz czasami takiej pewności siebie, ale też na pewno jest coś w tym, takim wrażliwości na zdrowie psychiczne, prawda?
Tak, tak. Że lubimy pogadać sobie o emocjach, jak się z czymś poczuliśmy. No a w pracy, zwłaszcza w pracy, po prostu starsze pokolenia trochę, nie wiem, nie lubią takich rozmów, nie są dla nich komfortowe, czy tak w kwestii po prostu kultury organizacyjnej uważają, że to nie jest miejsce, żeby rozmawiać o emocjach, tak? To zabieramy do domu i tam się zajmujemy tym, jak się czujemy. Tak, to ja się w stu procentach zgadzam. I to też nie jest chyba coś złego. W sensie być może to jest właśnie jakaś pozytywna zmiana, którą być może starsze pokolenia mogłyby od nas przejąć. I jeszcze chciałabym wyjaśnić te wielkie nieprawdy, bo mnie bardzo to zafascynowało, jakie wielkie nieprawdy, bo to w ogóle jest napisane wielkimi literami, tak? Czyli to jest, nie wiem, chyba jakaś nazwa własna. I z tymi wielkimi nieprawdami w tym tekście one
Chodzi o to, że pokolenie Z po prostu jest takim... Tam przebrzmiewa nuta fałszu, która bierze się z social mediów. I wydaje mi się, tutaj trochę chyba muszę się nie zgodzić z tym, bo widzimy, że coraz więcej ludzi odchodzi również młodych z social mediów. Czyli my nie jesteśmy na przykład jak nasi rodzice, którzy wychodzą sobie do kina ze znajomymi i koniecznie muszą wrzucić selfie z tego wypadu. I tam wiele takich innych przykładów można by podać. My paradoksalnie bardziej rozumiemy, jak działają social media, jak mamy ich zagrożenia. I tutaj pojawia się ta większa ostrożność w tym, co się postuje. Więc to, że jesteśmy tak fałszywi w tym wizerunku w internecie, trochę bym powiedziała, że to jest daleko posunięte. Tak, tutaj jeszcze tylko dodam, że paradoksalnie właśnie to pokolenie starsze od nas ma większy problem z uzależnieniem i jakimś takim niezdrowym korzystaniem z internetu.
niż nasze pokolenie, bo my po prostu już nawykliśmy do tego, że ten internet z nami jest i jakoś wypracowaliśmy, niekoniecznie też zawsze zdrowe, ale mechanizmy radzenia sobie z tym internetem. No ale dobra, Maria, moja kolejna hipoteza to, że pracujemy w takich niezbyt poważnych zawodach właśnie związanych na przykład z marketingiem czy social mediami i jesteśmy właśnie takimi leniwymi dziewczynami. To jest myślę określenie, które... Lazy girl's job. Tak jest. Trend z TikToka. To jest w ogóle wspaniałe, prawda? Że jakby na TikToku rodzą się rzeczy, które później trochę bezkrytycznie, no niestety, to jest też autokrytyka, przyjmują dziennikarze i wywielają to w nagłówkach, a to tak niewiele ma czasem wspólnego z prawdą. Właśnie. Ja pisałam właśnie artykuł o Lazy Girl Job.
I to jest jakiś trend, ale to jest głównie trend w social mediach, w Stanach, w sensie jak on się aplikuje do Polek, które pracują, nie wiem, w Biedronce. Nie. Ale Kasia, no umówmy się, czy nie było tak, że wcześniejsze pokolenia też czasami kombinowały, nie wiem, jestem już w pewnym wieku, chcę pracę, gdzie dobrze zarobię, nie napracuję się tak dużo albo będę wracał do domu z czystą głową. Oczywiście, że tak jest. Tylko właśnie pytanie brzmi, czy to jest coś złego? Bo ja w ogóle przyjmuję takie... Nie, nie oceniać. Chcę tutaj wypomnieć po prostu, wiesz, że to nie jest jakby żadna zetkowa rzecz, to jest rzecz pewnie stara jak świat. Ale ja ci przeczytam może na główek, bo tutaj mam też o trendzie, jestem ciekawa, czy będziesz wiedziała, co to jest. Pokolenie Z chce być snail girls. Nie chcą się przepracowywać i stresować.
Czyli widzisz, już nie lazy, ale snail, ślimakowe dziewczyny. No to jestem ja. Jesteś ślimakową dziewczyną? Czy wcinasz sałatę? Tak, to jestem totalnie ja, przychodzę sobie do biura i... Przypełzasz? Tak, dokładnie tak robię. Na tym polega? Tak, no. To myślę, że świetnie opisuje mnie i moje podejście do pracy. No dobrze. Kasiu, kończy nam się czas. Ja już się wciągnęłam i czuję, że ta rozgrywka nie powinna się skończyć tutaj. No bo chyba co, mamy remis, nie? Mamy remis, powiedzmy. Ale ja myślę, że warto, żebyśmy dokończyły tą grę później. Tylko czy pozwolisz mi przeczytać jeszcze jeden nagłówek, który jest tak wspaniały, że nie mogę sobie odpuścić? Jak chcesz, to tak, śmiało. Okej, to trzymaj się mocno. Pokolenie Z starzeje się tak szybko, jak psuje się mleko. I ja mam krótkie pytanie do autora. Czy ma na myśli mleko krowie, czy sojowe?
O, widzisz. Dobrze to ujęłaś. Może po prostu to jest pytanie, na które odpowiemy w następnym odcinku. Takie cliffhanger zrobimy. Dobrze. Zgadzam się, że to jest kluczowe pytanie dla naszego pokolenia. No dobrze, w takim razie musimy niestety zawiesić w sytuacji remisowej dzisiejszą rozmowę, ale wracamy już wkrótce. Będziemy dalej rozmawiać o pokoleniu Z. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. W każdym razie, do usłyszenia. Naszym wydawcą jest Dominik Łowicki, a zmontował odcinek Oles Kalmuk. 8.10. Podcast Gazety Wyborczej.
Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.