Jak za rządów PiS handlowano polskimi wizami
Bartosz T. Wieliński, wicenaczelny "Gazety Wyborczej", rozmawia z europosłem Michałem Szczerbą z Koalicji Obywatelskiej o wstępnych wynikach raportu Najwyższej Izby Kontroli w sprawie afery wizowej. Według ustaleń NIK rząd PiS wydał 366 tysięcy wiz mieszkańcom 76 krajów afrykańskich i azjatyckich, a także ponad 2 tysiącom Rosjan, którzy polskie wizy dostali już po rozpoczęciu rosyjskiej agresji w Ukrainie. Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].
No i ujawniliśmy, czytając raport NIK-u, który zostanie wkrótce opublikowany, że do Polski zarządów PiS na polskich wizach albo wizach szengeńskich wjechało 366 tysięcy mieszkańców. 76 krajów azjatyckich i afrykańskich, krajów azjatyckich, czyli krajów, gdzie dominującą religią jest islam. Mamy też drugą informację, że ponad 2000 Rosjan dostało wizy już po rozpoczęciu rosyjskiej agresji w Ukrainie. Chciałem się panie pośle zapytać, dlaczego PiS dopuścił do tego typu afery? jest rzecz, no cyfry są cyframi, one są oburzające, one są jasne, to rozumiemy, ale ja się pytam, nikt tego nie zauważył do jasnej cholery, że mamy tak szeroko otwarte wrota do Polski, dla ludzi z poza Europy, dla ludzi z Rosji, nikogo to nie wzruszyło, nie zaalarmowało, tak to sobie po prostu szło?
Ja mam absolutne wrażenie, że PiS jednak bardzo na to liczył, że tej władzy nie straci. I uważał, że ta kłamliwa narracja, to granie tą kartą antyimigrancką, to pytanie, które zgłaszał w referendum przy okazji wyborów parlamentarnych 15 października, czy jesteś za relokacją imigrantów z krajów muzułmańskich z Afryki, Dzisiaj to jest czysta hipokryzja, ale również takie traktowanie obywateli naszego kraju, jak ludzi, którzy są bardzo nieinteligentni i nie są w stanie dojść do prawdy i do faktów. Prawda jest taka, że to PiS, również potwierdza to raport NIK-u, de facto przeprowadził największą historycznie relokację imigrantów do Unii Europejskiej.
366 tysięcy wiz, no to jest potwierdzenie tego, jaka była skala tego procederu. I oczywiście istotne jest w tym momencie to, że jakaś część z tych wiz to były wizy w procederze korupcyjnym, korupcjogennym lub też załatwiany przez pośredników. Oni byli sformalizowani i byli niesformalizowani. Rozumiem. Ale czy uważa pan, że PiS wiedział, co się dzieje? Czy to się stało przypadkiem w wyniku tego, że państwo było z kartonu? Czy po prostu to była celowa jakaś polityka, żeby zarabiać na boku pieniądze, czy by dostarczać siły robocze i spółkę skarbu państwa? Pytanie jest po co? Czy to się stało przypadkiem?
Wiadomo, że za każdą z tych 4,5 tysiąca wiz... stała opłata. Wystarczy sobie pomnożyć 4,5 tysiąca wiz razy 5-10 tysięcy euro, bo takie są stawki, czy były stawki, o tym mówili konsulowie na posiedzeniach Komisji Śledczej i to wyjdą gigantyczne pieniądze. Nie wyobrażam sobie i trudno mi w to uwierzyć, że ktoś tymi pieniędzmi się po prostu z kimś nie dzielił. No tak, to jest gigantyczny przypadek oczywiście uwikłania MSZ-u w korupcję, ale ciągle nie mam odpowiedzi na pytanie i nie mam od pana pretensji. Prześladuje mnie to pytanie w sumie. Mamy rok 2015. PiS przejmuje władzę na gigantycznej kampanii anty... uchodźczej. Pamiętamy słowa Jarosława Kaczyńskiego o pasożytach i chorobach.
Pamiętamy na przykład po zamachach na Bataclan w listopadzie 2015 roku Konrad Szymański, ówczesny minister do spraw europejskich oświadczył, że Polska nie przyjmie żadnego uchodźcy z tego unijnego rozdzielnika ostatecznie, bo doszło do gigantycznych zamachów. I zaraz potem rusza otwieranie drzwi do Polski dla ludzi, jak powiedzieliśmy, z tego kręgu kulturowego, z którym kojarzymy po prostu największe zagrożenie. Wówczas kojarzono. Rusza gigantyczna jednocześnie kampania przeciwko uchodźcom. W Polsce bije się ludzi o ciemnym kolorze skóry, natomiast jednocześnie wpuszcza się do kraju bez żadnej kontroli. Przecież nie ma w Polsce służb, które byłyby w stanie w tak krótkim czasie prześwietlić 300 tysięcy ludzi. I ciągle nie mam odpowiedzi. Panie dyrektorze, te dane musiały zostać zauważone przez kluczowych decydentów w PiS-ie.
Więc każdy widział, jak dramatycznie ta liczba zezwoleń na pracę, bo mówię w tej chwili o zezwoleniach na pracę, które były podstawą do wydania wiz, wzrastała. Robili to wojewodowie PiSu, robił to Tobiasz Bocheński wtedy, kiedy był wojewodą łódzkim czy wojewodą mazowieckim. Robili to inni wojewodowie, Zbigniew Bogucki, który był wojewodą zachodniopomorskim. Teraz się mówi, że to są dwa najważniejsze nazwiska PiSu na giełdzie prezydenckim. Ja bym chciał, żeby oni się wytłumaczyli z tego, dlaczego podejmowali decyzję, gdzie były przypadki firm, firm krzak zarejestrowanych w wirtualnych biurach, które składały wnioski o 100, 200, 300 pracowników, a nigdy żadnego z tych pracowników nie zgłosili do ZUS-u. Na jakiej podstawie wojewoda Bocheński czy Bogucki wydawał takie decyzje i jaka jest ich odpowiedzialność w tym momencie?
Więc poza szefami MSZ pojawia się grupa osób, która miała wiedzę o niebezpieczeństwie, o zagrożeniach terrorystycznych, kontrwywiadowczych, czy też o przenikaniu grup przestępczych. Ja przypomnę jeden fakt. Duża część wnioskodawców rosyjskich odbijała się od polskich konsulatów. Wtedy, kiedy powstał Poland Business Harbor. I chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, nie powiedział mi tego żaden z szefów służb. To są informacje od osób anonimowych, od sygnalistów, którzy pracowali za czasów PiSu. Oni mieli powiedziane. nie tykać tego. Poland Business Harbor to dziecko Morawieckiego. Są jakieś sytuacje trudne, krótki meldunek zdawkowy, ale nie wchodzić, nie wikłać.
Generalnie powiem panu jedną rzecz i państwu. W każdej sprawie, gdzie pojawiało się jakieś pisowskie nazwisko, a w tej sprawie, w sprawie afery wizowej też się pojawiały pisowskie nazwiska, czy to żon, czy to innych postaci, w skręgu PiSu służby nie były bardzo dokładne albo wolały taką sprawę po prostu zostawić, niż wchodzić w nią głęboko. No właśnie. Wie pan, co z tego wynika, co pan mówi, że premier albo nadwiskiem premiera posługiwano się po to, żeby legalizować polsko-agenturę rosyjską. No nie, wie pan, to jest sprawa kluczowa, bo ja rozumiem, że ktoś mógł popełnić błąd. Ktoś... Dwa tysiące razy? Ktoś, kto pokazuje zdjęcia Donalda Tuska na molo z Putinem w każdych wydaniach wiadomości TVPIS.
Tak, znaczy będzie zbrodnia bez kary, bo jak chodzi o rozliczanie, to historycznie nie mamy dobrego rekordu. Nie mamy dobrego rekordu, natomiast niewątpliwie podczas działania naprawcze i jakby to, co jest wkładem Komisji Śledczej, to jest wkładem raportu NIK-u, to jest wkładem Białej Księgi, to po pierwsze zatrzymanie tego programu Poland Business Harbor, który był kompromitacją państwa pod rządami PiSu, bez żadnego trybu, bez podstawy prawnej, niby program rządowy, ale bez uchwały Rady Ministrów, bez dookreślenia roli Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu, która była tutaj operatorem na polecenie Morawieckiego, to to wstrzymaliśmy. Druga sprawa, cena polskiej wizy wzrosła, jest mniej dostępna. Po trzecie, wszystkie klarisy, które były wypuszczane, czyli takie wytyczne,
Departamentu Konsularnego wobec konsulów zostały cofnięte, czyli są sprawdzane kompetencje zawodowe. Jak ktoś deklaruje, że jest pielęgniarką z Filipin, to sprawdzane są kompetencje, czy ma dyplom albo doświadczenie. Czyli jeżeli ktoś deklaruje, że jest informatykiem z Indyji, no to nie wystarczy powiedzieć, że jest informatykiem, ale dokumenty są skrupulatnie sprawdzane. I chcę bardzo wyraźnie powiedzieć jeszcze o jednej rzeczy, że ja mam cały czas takie wrażenie, że im więcej tych osób o innej karnacji skóry, mówiących w innych językach, których często nie rozumiemy, pojawiało się na polskich ulicach, tym PiS bardziej straszył. Czyli to była taka swoista działanie. Zobaczcie, oni tutaj już są, ale będzie ich więcej.
Tylko, że to oni ich wpuścili. To była wiedza, która nie była znana społeczeństwu. Raport NIK-u też w pewnej części pokazuje, że cała polityka i cała kampania PiS-u była budowana na kłamstwie. Ten komunikat we wrześniu, który pokazywał, że Polska według PiS-u nie była liderem w wydawaniu wiz, a fakty, które mamy dzięki raportowi NIK-u i dzięki ustaleniom Komisji Śledczej. 2021 rok. 33% wiz wydanych na terenie Unii Europejskiej to są polskie konsulaty. Ale co jest najgorsze w tym przypadku? To miał być tylko pilotaż. To miał być naprawdę pilotaż. 366 tysięcy dla obywateli krajów afrykańskich i azjatyckich.
No to jest mniej więcej liczba mieszkanek i mieszkańców Warszawy, ta oficjalna. No tak, no przeraża mnie to. Bałem się w sumie tego tak właśnie nazwać, że PiS tworzył demona, który potem Polaków straszył. No tak, ale to jednak strach zadziałał, ale wobec PiSu. To wyprowadzenie tego rozporządzenia w Wawrzykach, które już było na bardzo poważnym etapie zaawansowania, to był lipiec 2023, niech pan zobaczy. W kwietniu jest aresztowany Kobos, dostaje trzy miesiące tymczasowego aresztu, chowają go, jakby nigdy nic, on znika, współpracownicy nie wiedzą co się dzieje, nie odbiera telefonu, on siedzi po prostu, wszyscy wiedzą o jego linkach i jego powiązaniach z Wawrzykiem, a Wawrzyk nadal prowadzi działania legislacyjne, mimo tego, że Kamiński twierdził, że go odsunęli od wszystkich rzeczy związanych z wizami.
Rząd niemiecki oczywiście, mówię o rządzie kanclerza Scholza. Natomiast z drugiej strony jakby na tą sytuację pracowało przez kilka lat PiS. I jeżeli były sytuacje takie, że z wizą Poland Business Harbor, notabene przetłumaczmy to, tak? Znaczy Polska jest przystanią biznesową, dlatego że mam wrażenie, że przestała być przystanią biznesową, bo ci ludzie potraktowali tą przystanię jako po prostu przystanek w swojej drodze na zachód. I to z kontroli poselskich wychodziło, że nagle dostawały polskie służby, polscy oficerowie łącznikowi informacje, że co robią wasi obcokrajowcy z waszymi wizami w Sztokholmie, Berlinie, czy w innych krajach Europy Zachodniej.
Polityka migracyjna staje się naprawdę gorącym tematem politycznym. Nie tylko w pracach Komisji Europejskiej, w pracach Parlamentu Europejskiego, ale również w wielu krajach. Czy to jest Austria, czy to są Niemcy, czy Francja zyskują na sile siły radykalne. No ale to, co jest wkładem PiSu, czyli wytworzenie gigantycznej fali migracyjnej po to, żeby graźnią w politycznej narracji było czymś obrzydliwym, czymś, o czym Kaczyński wiedział i na co zezwalał, a wtedy pojawiały się grube pieniądze, które muszą być i oszacowane, ale po drugie winni tych zaniedbań, winni tej korupcji muszą zostać osądzeni.
Ale to, co się stało, to się nie odstanie. Polska jest krajem imigracyjnym. Polska jest krajem pod dużą presją migracyjną i rządy PiSu mają swój wkład, że tej presji uległy, zarabiając na tym. A my z tymi ludźmi musimy teraz coś zrobić. To są nasi współ, no może nie współowatele, ale współczłonkowie naszego społeczeństwa muszą tu się znaleźć, zintegrować. Pod warunkiem, że zostaną w Polsce, bo tak naprawdę nikt nie szacował, nie robiło to Ministerstwo Rodziny Marleny Maląg, jakie są potrzeby rynku pracy. My potrzebujemy, ale specjalistów w określonych zawodach potrzebujemy. Takie osoby, które są niezbędne z punktu widzenia naszego rynku pracy, gdzie mamy niedobory, ale nie potrzebujemy osób, które ściągano z Bangladeszu, z Pakistanu, często niepiśmienne, nie mówiące ani B, ani B w języku angielskim, które będą miały problemy w jakiejkolwiek komunikacji.
Rozmowę oczywiście o faktach, o O cyfrach pan poseł przyszedł przygotowany też ze startą rozmaitych dokumentów. Tak, to jest w ogóle trudna robota, którą przeprowadziliśmy, która jest kontynuowana przez moich następców, bo wiedza, którą posiadamy jest znacząco większa niż ta, którą możemy ujawnić publicznie nawet w takim przyjemnym podcaście. Natomiast myślę, że będzie taki moment, kiedy służby zreflektują się, że w interesie społecznym, publicznym jest to, żeby pewne fakty zostały ujawnione i jak bardzo to państwo PiS po prostu oszukało. Ja bym nawet powiedział mocniej, zdradziło. No cóż, czekamy na rozprawę ze zdrajcami i oszustami. Niecierpliwie to wszystko w dzisiejszym podcaście. Zapraszam na następny.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.