„Panowie, na których jest popyt, nie zakochują się”. Tomasz Szlendak o końcu miłości i „uwiądzie” pożądania | „Mężczyzna jest człowiekiem”, odc. 14
- Kobiety zakochują się w kim trzeba, to raczej mężczyzna głupio lokują uczucia - mówi prof. Tomasz Szlendak w najnowszym odcinku podcastu „Mężczyzna jest człowiekiek”. eata Biały rozmawia z socjologiem o tym, dlaczego romantyczna wizja miłości traci dziś grunt pod nogami. I dlaczego – paradoksalnie – to kobiety okazują się bardziej pragmatyczne, a mężczyźni… bardziej zagubieni. Czy jeszcze wierzymy w miłość od pierwszego wejrzenia, czy raczej w checklistę cech partnera w notatkach w telefonie?Jeszcze niedawno miłość była opowieścią o szansie: o spotkaniu, które zmienia wszystko. Dziś coraz częściej przypomina analizę ryzyka. Prof. Tomasz Szlendak nie ma złudzeń: „dziś miłość kojarzy się z zagrożeniem, a kiedyś z szansą. Mężczyźni zaczynają kalkulować, czy opłaca im się być w związku”. Przesunięcie nie jest kosmetyczne – to zmiana kulturowa. Relacje przestają być przestrzenią spontaniczności, a stają się projektem do zarządzania. Wchodzimy w nie z listą oczekiwań, wyobrażeń i warunków brzegowych. „Dzisiaj ludzie mają przygotowaną listę cech partnera do długiego związku” – mówi socjolog.Co jest na tej liście? Stabilność emocjonalna, zaradność, kompatybilność stylu życia, podobne wartości, ale też… wiele, wiele innych oczekiwań.Kobiety wiedzą, czego chcąW tej nowej rzeczywistości to kobiety okazują się bardziej strategiczne. „Są bardziej racjonalne w miłości i zakochują się w kim trzeba” – zauważa Szlendak. Brzmi to prowokacyjnie, ale kryje się tu konkretna obserwacja społeczna. Kobiety częściej podejmują decyzje relacyjne w oparciu o realne szanse powodzenia związku. Mniej miejsca zostawiają przypadkowi, więcej – analizie.To również efekt zmiany pozycji kobiet. Niezależność ekonomiczna, edukacja, rozwój zawodowy sprawiają, że partner przestaje być koniecznością, a staje się wyborem. A wybory – jak wiadomo – wymagają kryteriów.Mężczyźni i romantyczna pułapkaPo drugiej stronie tej relacyjnej układanki sytuacja wygląda mniej stabilnie. „To raczej mężczyzna głupio się zakochują” – mówi Szlendak. I idzie dalej: „Zakochują się mężczyźni, na których popytu nie ma, a nie zakochują się ci, na których popyt jest”. Brutalna diagnoza dobrze opisuje napięcie współczesnych relacji. Mężczyźni coraz częściej tracą orientację w nowych regułach gry. „Przestali kobietom imponować” – dodaje socjolog.Nie chodzi tylko o kryzys męskości, ale o zmianę oczekiwań. Dawne modele – siła, status, dominacja – przestają wystarczać. Nowe – emocjonalność, partnerstwo, uważność – nie zawsze są przyswojone.Efekt? Dezorientacja. I coraz częściej – wycofanie.Związek? Dopiero po trzydziestceZmienia się też moment, w którym relacje zaczynają być naprawdę ważne. „Relacja z drugą osobą zaczyna być ważna po 30” – zauważa Szlendak. Wcześniej dominuje rozwój indywidualny: edukacja, kariera, samopoznanie. Związek przestaje być punktem wyjścia, a staje się jednym z wielu elementów układanki. Co więcej, redefiniujemy nawet to, czym jest „poważna relacja”. „Dziś poważny związek to powyżej trzy miesiące” – mówi socjolog. To zdanie brzmi jak żart, ale dobrze oddaje tempo współczesnych relacji: szybkie wejścia, szybkie wyjścia, niska tolerancja na trudność.Uwiąd pożądaniaJednym z najbardziej niepokojących wątków rozmowy jest kwestia spadku libido – nie tylko jednostkowego, ale społecznego. „Mamy uwiąd pożądania spowodowany zanikiem testosteronu” – mówi Szlendak. Ekspert opisuje tu szersze zjawisko: spadek energii seksualnej i relacyjnej. „Ludziom się coraz mniej chce” – dodaje.Zmęczenie, stres, nadmiar bodźców, cyfrowe rozproszenie – wszystko to sprawia, że relacje wymagają dziś większego wysiłku niż kiedyś. A jednocześnie mamy coraz mniejszą gotowość, by ten wysiłek podjąć.Miłość jako ryzykoNajbardziej przejmująca jest jednak zmiana narracji wokół miłości. „Myślimy o związkach w kategorii utraty lub zagrożenia” – mówi Szlendak. Boimy się stracić niezależność, czas, komfort. Boimy się rozczarowania. Boimy się, że inwestycja się nie zwróci.W efek
Więc jeśli nie jestem superprzystojny jak, nie wiem, George Clooney czy Brad Pitt, to już zaczyna być kłopot.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Tomasz Szlendak omawia zmiany w pojęciu miłości, podkreślając, że miłość romantyczna jako instytucja zanika, podczas gdy kobiety są bardziej racjonalne w wyborze partnera.
Tomasz Szlendak omawia teorie i badania na temat miłosnej miłości, podkreślając, że kobiety są bardziej racjonalne w wyborze partnera, podczas gdy mężczyźni często kalkulują swoje wybory.
Tomasz Szlendak analizuje zmiany w relacjach międzyludzkich, podkreślając, że mężczyźni zaczynają kalkulować swoje wybory, podczas gdy kobiety są bardziej rzeczowne w kryteriach wyboru partnera.
Tomasz Szlendak porusza temat zakochania i kalkulacji, podkreślając, że miłość romantyczna zanika, podczas gdy kobiety są bardziej racjonalne w wyborze partnera, podczas gdy mężczyźni kalkulują swoje wybory.
Tomasz Szlendak omawia zmiany w społeczeństwie, podkreślając, że kobiety są bardziej racjonalne w wyborze partnera, podczas gdy mężczyźni kalkulują swoje wybory, co wpływa na relacje międzyludzkie.
Tomasz Szlendak analizuje, jak zmieniła się miłość w XXI wieku, podkreślając, że kobiety są bardziej racjonalne w wyborze partnera, podczas gdy mężczyźni kalkulują swoje wybory, co wpływa na relacje międzyludzkie.
Tomasz Szlendak omawia zmiany w relacjach międzyludzkich, szczególnie w Polsce, gdzie emocjonalność między mężczyznami była podejrzana. Rzecz o zmniejszaniu się ograniczeń emocjonalnych wśród młodszych mężczyzn i rosnącym zrozumieniu potrzeby wyjawiania emocji.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
- Kobiety zakochują się w kim trzeba, to raczej mężczyzna głupio lokują uczucia - mówi prof. Tomasz Szlendak w najnowszym odcinku podcastu „Mężczyzna jest człowiekiek”. eata Biały rozmawia z socjologiem o tym, dlaczego romantyczna wizja miłości traci dziś grunt pod nogami. I dlaczego – paradoksalnie – to kobiety okazują się bardziej pragmatyczne, a mężczyźni… bardziej zagubieni. Czy jeszcze wierzymy w miłość od pierwszego wejrzenia, czy raczej w checklistę cech partnera w notatkach w telefonie?
Jeszcze niedawno miłość była opowieścią o szansie: o spotkaniu, które zmienia wszystko. Dziś coraz częściej przypomina analizę ryzyka. Prof. Tomasz Szlendak nie ma złudzeń: „dziś miłość kojarzy się z zagrożeniem, a kiedyś z szansą. Mężczyźni zaczynają kalkulować, czy opłaca im się być w związku”. Przesunięcie nie jest kosmetyczne – to zmiana kulturowa. Relacje przestają być przestrzenią spontaniczności, a stają się projektem do zarządzania. Wchodzimy w nie z listą oczekiwań, wyobrażeń i warunków brzegowych. „Dzisiaj ludzie mają przygotowaną listę cech partnera do długiego związku” – mówi socjolog.
Co jest na tej liście? Stabilność emocjonalna, zaradność, kompatybilność stylu życia, podobne wartości, ale też… wiele, wiele innych oczekiwań.
Kobiety wiedzą, czego chcą
W tej nowej rzeczywistości to kobiety okazują się bardziej strategiczne. „Są bardziej racjonalne w miłości i zakochują się w kim trzeba” – zauważa Szlendak. Brzmi to prowokacyjnie, ale kryje się tu konkretna obserwacja społeczna. Kobiety częściej podejmują decyzje relacyjne w oparciu o realne szanse powodzenia związku. Mniej miejsca zostawiają przypadkowi, więcej – analizie.
To również efekt zmiany pozycji kobiet. Niezależność ekonomiczna, edukacja, rozwój zawodowy sprawiają, że partner przestaje być koniecznością, a staje się wyborem. A wybory – jak wiadomo – wymagają kryteriów.
Mężczyźni i romantyczna pułapka
Po drugiej stronie tej relacyjnej układanki sytuacja wygląda mniej stabilnie. „To raczej mężczyzna głupio się zakochują” – mówi Szlendak. I idzie dalej: „Zakochują się mężczyźni, na których popytu nie ma, a nie zakochują się ci, na których popyt jest”. Brutalna diagnoza dobrze opisuje napięcie współczesnych relacji. Mężczyźni coraz częściej tracą orientację w nowych regułach gry. „Przestali kobietom imponować” – dodaje socjolog.
Nie chodzi tylko o kryzys męskości, ale o zmianę oczekiwań. Dawne modele – siła, status, dominacja – przestają wystarczać. Nowe – emocjonalność, partnerstwo, uważność – nie zawsze są przyswojone.
Efekt? Dezorientacja. I coraz częściej – wycofanie.
Związek? Dopiero po trzydziestce
Zmienia się też moment, w którym relacje zaczynają być naprawdę ważne. „Relacja z drugą osobą zaczyna być ważna po 30” – zauważa Szlendak. Wcześniej dominuje rozwój indywidualny: edukacja, kariera, samopoznanie. Związek przestaje być punktem wyjścia, a staje się jednym z wielu elementów układanki. Co więcej, redefiniujemy nawet to, czym jest „poważna relacja”. „Dziś poważny związek to powyżej trzy miesiące” – mówi socjolog. To zdanie brzmi jak żart, ale dobrze oddaje tempo współczesnych relacji: szybkie wejścia, szybkie wyjścia, niska tolerancja na trudność.
Uwiąd pożądania
Jednym z najbardziej niepokojących wątków rozmowy jest kwestia spadku libido – nie tylko jednostkowego, ale społecznego. „Mamy uwiąd pożądania spowodowany zanikiem testosteronu” – mówi Szlendak. Ekspert opisuje tu szersze zjawisko: spadek energii seksualnej i relacyjnej. „Ludziom się coraz mniej chce” – dodaje.
Zmęczenie, stres, nadmiar bodźców, cyfrowe rozproszenie – wszystko to sprawia, że relacje wymagają dziś większego wysiłku niż kiedyś. A jednocześnie mamy coraz mniejszą gotowość, by ten wysiłek podjąć.
Miłość jako ryzyko
Najbardziej przejmująca jest jednak zmiana narracji wokół miłości. „Myślimy o związkach w kategorii utraty lub zagrożenia” – mówi Szlendak. Boimy się stracić niezależność, czas, komfort. Boimy się rozczarowania. Boimy się, że inwestycja się nie zwróci.
W efek