Mentionsy

Zwierciadło Podcasty
Zwierciadło Podcasty
18.02.2026 13:16

„Jak pozbędziesz się traumy, znajdziesz miejsce na coś nowego” Tomasz Karolak o byciu samym ze sobą  | „Mężczyzna jest człowiekiem”, odc. 13

- Wierzę w duchowość, w energię i są na to naukowe podwaliny, jak choćby fizyka kwantowa i teoria splątanych cząstek. Jaźń człowieka jest poza polem, poza ciałem - mówi Tomasz Karolak w drugiej części rozmowy Beaty Biały w podcaście „Mężczyzna jest człowiekiem”. To opowieść o tym, co dzieje się po zejściu ze sceny. Kiedy milkną oklaski, a człowiek zostaje sam ze sobą – bez roli, bez maski, bez publiczności. Aktor mówi o miłości jako codziennym wyborze, o traumie, która zajmuje miejsce na nowe życie, i o duchowości, która nie musi już być wstydliwym dodatkiem do racjonalnego świata.

Kiedy kończą się brawa „Lubię, biją brawa, to się kończy i jesteś dalej sam. Sam ze sobą” – mówi Tomasz Karolak. To zdanie brzmi jak brutalne podsumowanie życia w świetle reflektorów. Bo brawa są jak zastrzyk: podnoszą, wzmacniają, dodają sensu. Ale działają krótko. A potem wracasz do domu i nikt nie klaszcze. W tej rozmowie Karolak opowiada o uzależnieniu od uznania. O potrzebie bycia widzianym. I o tym, jak łatwo pomylić aplauz z bliskością. Publiczność cię kocha – ale nie zna. Partnerka cię zna – ale nie zawsze klaszcze. I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa praca. Miłość to decyzja, nie uniesienie „Miłość jest codziennie rano wyborem” – mówi Karolak. Nie romantycznym porywem, nie nagłym olśnieniem, lecz decyzją: zostaję. Rozmawiam. Nie uciekam. Nawet kiedy jest trudno, nudno albo zwyczajnie. To miłość odarta z instagramowego filtra. Miłość jako praktyka. Bo – jak dodaje aktor – „miłość nieokazywana nie istnieje”. Można ją czuć, można o niej myśleć, można ją deklarować. Ale jeśli nie ma gestu, słowa, obecności – znika. W świecie, który celebruje intensywność, Karolak mówi o konsekwencji. O codziennym byciu obok. O telefonie wykonanym mimo zmęczenia. O rozmowie, na którą nie ma się siły, ale znajduje się czas. Rezygnacja z miłością Jednym z ważniejszych odniesień w życiu aktora jest Mistrz Eckhart. „Jeżeli rezygnujesz z czegoś z miłością, to będzie ci to wynagrodzone z królewską hojnością” – przywołuje jego słowa Karolak. Rezygnacja w tym ujęciu nie jest porażką. Jest przestrzenią. Miejscem, które robi się puste po to, by mogło się wypełnić czymś nowym. Problem w tym – zauważa – że większość z nas rezygnuje ze złością. Z poczuciem straty. Z żalem.A wtedy nic się nie wynagradza. Trauma zajmuje miejsce „Jak pozbędziesz się traumy, znajdzie się miejsce na coś na nowo” – mówi Karolak. To zdanie jest jak instrukcja dojrzałości emocjonalnej. Bo trauma nie znika sama. Ona siedzi. Zajmuje przestrzeń. I nie dopuszcza niczego nowego. Dopóki jej nie zobaczymy, nie nazwiemy, nie przepracujemy – nie ma gdzie wstawić miłości. Ani spokoju. Ani relacji, która nie będzie powtórką starego scenariusza. Karolak mówi o tym bez terapeutycznego żargonu. Raczej jak ktoś, kto sam sprawdził, że przeszłość nie mija – tylko zmienia formę. I że czasem największym aktem odwagi jest powiedzenie: potrzebuję pomocy. Duchowość bez ironii W pewnym momencie rozmowa skręca w stronę, która jeszcze kilka lat temu mogłaby uchodzić za ryzykowną. „Wierzę w duchowość, w energię i są na to naukowe podwaliny, jak choćby fizyka kwantowa i teoria splątanych cząstek. Jaźń człowieka jest poza polem, poza ciałem” – mówi Karolak. To deklaracja, która nie próbuje się już tłumaczyć. Ani racjonalizować. Raczej łączyć: naukę z doświadczeniem, materię z przeżyciem. Aktor nie stawia się w roli guru. Mówi raczej o intuicji. O przeczuciu, że człowiek nie kończy się na skórze. I że może właśnie dlatego tak bardzo potrzebuje innych. Druga część rozmowy Beaty Biały z Tomaszem Karolakiem to opowieść o życiu po oklaskach. O miłości, która nie przychodzi sama. O traumie, która musi ustąpić miejsca. I o tym, że nawet jeśli brawa cichną – rozmowa może trwać.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 1 wynik dla "Mikołaja Grabowskiego"

Ja miałem wewnętrzne poczucie, napędzane własnymi kompleksami, że ja miałem takie wewnętrzne poczucie, że ja jestem kurde z zajebistego środowiska krakowskiego, wychowany na znakomitym Teatrze Starym, czy Teatrze Stu, czy Teatrze Mikołaja Grabowskiego i tak dalej, że ja debiutowałem z tą elitą po prostu Polski, prawda, Jan Frycz, Iwona Bielska, Jan Peszek, Andrzej Grabowski, Mikołaj Grabowski.