Mentionsy
Odcinek 8: Syndrom jerozolimski
🕌W tym tygodniu Konstanty Gebert opowiada o syndromie jerozolimskim, czyli o trudnych spotkaniach ze Świętym Miastem.
Każdy, kto miał szczęście zwiedzać Jerozolimę, wie, że to miasto niezwykłe: piękne, wypełnione światłem, majestatyczne i budzące respekt. Miasto-świadek narodzin trzech wielkich religii: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu, których duch jest tam stale obecny.
Jerozolima robi ogromne wrażenie na odwiedzających. Na niektórych wpływa jednak aż tak silnie, że potrzebna bywa interwencja lekarska i zastosowanie silnych leków.
Czym jest syndrom jerozolimski? Posłuchajcie w najnowszym odcinku podcastu.
💛 Wspieraj nas na Patronite:
➡️ www.patronite.pl/ziemiazbytobiecana
🎧 Posłuchaj najnowszego odcinka:
⭐ Spotify – https://spoti.fi/3yfxnFv
⭐ Apple Podcasts – https://apple.co/3ISwbNh
⭐ YouTube – https://youtube.com/@ZiemiaZbytObiecana
#ZiemiaZbytObiecana #Podcast #Izrael #Jerozolima #SyndromJerozolimski #JerusalemSyndrome #KonstantyGebert #Religia #Historia #Psychologia #ŚwięteMiasto
Photo by Julian Rösner on Unsplash
Szukaj w treści odcinka
Dzisiaj będziemy mówili o syndromie jerozolimskim, tajemniczym zespole, który dotyka niektórych ludzi odwiedzających Święte Miasto.
To było gdzieś w okolicach Lwiej Bramy na jerozolimskiej Starówce.
I znowu, gdyby to było gdzie indziej, to bym po prostu spróbował dać nura, żeby się nie narażać na dalsze interakcje z kimś ewidentnie naćpanym, ale przed syndromem jerozolimskim nie ma ucieczki.
Ale takie spotkania w Jerozolimie nie należą do rzadkości.
To nawet nie dziwi i jerozolimczycy przywykli do tego, że mają takich gości, bo to właściwie niemal wyłącznie są przyjezdni.
Syndrom jerozolimski, bo to o nim mowa, tubylców jakoś nie tyka.
W szpitalu psjatycznym Kwar Saul w Jerozolimie spotykają się rocznie z kilkudziesięcioma takimi przypadkami, z czego część wręcz wymaga hospitalizacji i w oparciu o zbadaniu ponad stu przypadków Barelli i współpracownicy wypracowali bardzo złożoną typologię.
Tego syndromu jerozolimskiego twierdzą mianowicie, że występuje on w trzech różnych formach.
Jedna to jest forma, która zdarza się u ludzi, którzy już przeszli psychozy bądź epizody psychotyczne, ponieważ syndrom jerozolimski jest uważany za krótkotrwały epizod psychotyczny.
I ta druga forma syndromu jerozolimskiego często ma charakter zbiorowy obejmując grupki ludzi aż do 20.
A trzecia forma syndromu jerozolimskiego i to zdaniem Barrella to jest ten prawdziwy syndrom jerozolimski.
Obejmuje ludzi bez żadnych wcześniejszych i późniejszych powikłań psychologicznych, którzy po przybyciu do Jerozolimy dostają, to chciałoby się powiedzieć, religijnego wzmożenia.
Choć przybywają do Jerozolimy po prostu jako turyści, ale w konfrontacji z rzeczywistością tego miejsca
Warto zauważyć, że ta trzecia postać syndromu jerozolimskiego, którą Barrel uważa za prawdziwy syndrom jerozolimski, postać pierwszą i drugą uważając za psychotyczne komplikacje, nie jest zaburzeniem psychologicznym ani psychiatrycznym.
Dużo bardziej kolorowe zresztą, barwne objawy zdarzają się w przypadku pierwszej formy syndromu jerozolimskiego, tej, która występuje u osób dotkniętych wcześniej psychozą.
Bar-El opisuje przykładek amerykańskiego gościa z małego miasteczka, który przed wyjazdem do Jerozolimy intensywnie trenował kulturystykę, a po przybyciu do Jerozolimy uznał, że jest biblijnym Samsonem, po czym udał się przed zachodnią ścianę.
Przyjechała policja, która od razu rozpoznała syndrom jerozolimski i niedoszłego Samsona odstawiła.
Do Kwar Saul, gdzie zajął się nim doktor Bar-El, ale to nie Bar-El, tylko jakiś inny psychiatra z jego zespołu odbył pierwszą rozmowę z Amerykaninem i powiedział mu, że nie jest żadnym Samsonem, a w ogóle Samson, jak wynika z Biblii, nigdy w Jerozolimie nie był.
Pozostaje jednak faktem, że ów syndrom jerozolimski jest czymś dość niezwykłym, bo po pierwsze, jak się rzekło, nie zapadają na nim mieszkańcy Jerozolimy.
Ale przyjrzyjmy się jeszcze trochę innym przykładom tego syndromu jerozolimskiego typu pierwszego.
Pewien niemiecki turysta, człowiek dobrze sytuowany i profesor na niemieckiej uczelni, przybył do Jerozolimy po wieloletnich poszukiwaniach duchowych.
że judaizm jest też zafałszowany i przybył do Jerozolimy, żeby głosić prawdziwą religię, którą on sam skonstruował i było to w jego słowach pierwotne chrześcijaństwo zanim je ewangeliści popsuli.
Bar-El pisze, że syndrom jerozolimski rozwija się najczęściej u chrześcijan.
Znamy przynajmniej jeden przypadek syndromu jerozolimskiego, który ujawnił się, czy odpowiednika syndromu jerozolimskiego, który ujawnił się w Mekce.
Pod wpływem rozmaitych silnych doświadczeń, być może także pierwszego rzutu psychozy, wiarę odzyskały i jadą do Jerozolimy w kontekście tej nowo odzyskanej wiary.
Mianowicie ci ludzie mają wyobrażenie Jerozolimy zaczerpnięte wyłącznie z lektury Biblii.
Jerozolimy niebiańskiej, wyobrażonej o krok od świętości, a pochodząc z małych miejscowości, na ogół niewiele wiedzą o tej prawdziwej, doczesnej Jerozolimie, do której jadą.
I konfrontacja między wyobrażeniem niebiańskiej Jerozolimy, a rzeczywistością Jerozolimy doczesnej wywołuje w nich szok, który jest czynnikiem prowokującym, zdaniem Barrela, nowy rzut psychozy, który następnie objawia się właśnie poprzez symptomy syndromu jerozolimskiego.
Oni jadą do Jerozolimy Niebieskiej, lądują w Jerozolimie Doczesnej i nie mogą znieść tej różnicy.
To się nawet zdarzało ludziom, którzy przybywali do Jerozolimy mieszkając nieopodal.
Można sobie wyobrazić młodego człowieka z Galilei, który przybywa do Jerozolimy, gdzie stoi jedyna święta, świątynia jego wiary.
Innymi słowy, przekupnie i handlarze walutą pełnili w jerozolimskiej świątyni niezwykle istotną rolę związaną z kultem.
W podobnym sensie Jerozolima doczesna, w której lądują nasi podróżnicy, którzy pragnęli dotrzeć do Jerozolimy niebiańskiej, musi szokować.
Tak pewnie myślą ci, których syndrom jerozolimski dotyka.
I stąd ta niezwykła koncentracja działalności misyjnej w Jerozolimie.
Przez ludzi, którzy nigdy tam nie byli, a którzy pragną dostosować Jerozolim do swoich standardów.
Metafora jest warta tyle, ile uniesie, więc nie chcę jej ciągnąć zbyt daleko, ale podobieństwa między syndromem jerozolimskim w wydaniu religijnym, a syndromem jerozolimskim w wydaniu politycznym, no są jednak uderzające i pamiętajmy, że syndrom jerozolimski religijny kończy się psychozą.
Warto zauważyć, że omawiając syndrom jerozolimski rodzaju trzeciego, doktor Bar-El mówi, że najlepszą terapią, pamiętajmy, że w syndromie rodzaju pierwszego skuteczne okazywały się duże dawki haloperidolu, ale w syndromie jerozolimskim rodzaju trzeciego, czyli tym, który nie ma charakteru psychotycznego i występuje u osób bez wcześniejszych objawów,
Najskuteczniejsze okazuje się odstawienie Jerozolimy.
Ci pacjenci lądują w Kwar Saul, po czym za radą lekarzy wyjeżdżają z Jerozolimy i symptomy przechodzą.
Że kiedy dr Bar-El pisał ten swój artykuł o syndromie jerozolimskim, on do wszystkich 42 pacjentów hospitalizowanych w jego szpitalu z tym trzecim prawdziwym syndromem jerozolimskim wysłał do nich kwestionariusz z prośbą o bardziej szczegółowe informacje o przebiegu choroby i o tym jak z niej wychodzili i tak dalej.
Innymi słowy, można by uznać, że syndrom jerozolimski typu trzeciego wynika z przedawkowania Jerozolimy.
Jerozolimy może być za dużo.
W opisie klinicznym wszystkich rodzajów syndromu jerozolimskiego, ale w tym także i trzeciego jego rodzaju,
Ci z nas, którzy mieli łaskę doświadczenia religijnego w Jerozolimie czy w Pikutkowie Dolnym, to akurat nie gra roli, także je w sobie rozpoznają i rozpoznajemy je także w klasycznym syndromie jerozolimskim.
I Jerozolimę można odstawić.
Ale też w Jerozolimie te wszystkie bodźce, które wywołują to doświadczenie, występują w postaci szczególnie stężonej.
Pierwszy raz przybyłem do Jerozolimy w styczniu 90 roku.
I natychmiast udałem się pod zachodnią ścianę, mimo że akurat wtedy trwał strajk arabskich sklepikarzy i znajomi z Jerozolimy to mocno odradzali.
W Jerozolimie się łatwo zgubić na Starówce, nawet jak się ją zna, byłem tam po raz pierwszy.
Na szyi wisiał aparat fotograficzny, z kieszeni sterczał plan Jerozolimy.
Poszedłem sobie potem łazić po Nowej Jerozolimie.
Ale Talmud mówi, że kiedy Bóg stworzył piękno, to dziewięć dziesiątych dał Jerozolimie, a resztę, reszcie Wszechświata.
W tym takim niezwykłym mlecznym świetle odbitym od domów z jerozolimskiego kamienia.
I tak po tym jak się poszwędałem parę godzin po tej Jerozolimie, przystanąłem i nagle odczułem uczucie, które mnie zdumiało.
To poczucie zachłyśnięcia się Jerozolimą, które może powodować, że ma się poczucie wyłączności.
To, co jest interesujące, to jest to, o czym mówił Bar-El, ten dysonans poznawczy, który leży u podstaw syndromu jerozolimskiego, że doczesna Jerozolima nie dorasta do wyobrażonej Jerozolimy niebiańskiej.
Więc w syndromie jerozolimskim jest i wzniosłość i rozczarowanie.
Ale bardziej chyba niż cokolwiek innego, w syndromie jerozolimskim
Znowu jak w Jerozolimie, jak z syndromem paryskim Japończyków.
Mimo, że te rozpoznania syndromu jerozolimskiego, paryskiego, Staudala, syndromu Kyoto, japońscy psychiatrzy rozpoznają syndrom
Mikołaj Gogol, który odwiedził Jerozolimę, syndrom jerozolimski, jak to dzisiaj nazywamy, rozpoznał u siebie.
A historycy rozpoznają to, co dzisiaj nazywamy syndromem jerozolimskim u pielgrzymów, którzy odwiedzali Jerozolimę, kiedy była stolicą chrześcijańskiego Królestwa Krzyżowców.
Zawsze są to ludzie, którzy przybywają do Jerozolimy już z jakiegoś ważnego powodu.
U niektórych przybiera to postać doświadczenia religijnego, jak wśród tych, u których rozpoznano syndrom jerozolimski.
Polska psychiatria zna przynajmniej jeden przypadek katolickiej turystki, która doznała syndromu jerozolimskiego po przybyciu do Jerozolimy i który jej przeszedł po powrocie do Polski.
Która przybyła z pielgrzymką do Mekki i tam zareagowała tak, jak protestancki pielgrzymi w Jerozolimie.
I owszem, to wiemy też z polskich i tureckich studiów przypadku, że haloperidol podawany w dużych dawkach istotnie obniża, osłabia objawy występujące w tym syndromie, ale tak naprawdę leczy tylko jedno, jeżeli się Jerozolimę odstawi.
Być może wszyscy my, którzy z zewnątrz interesujemy się i przejmujemy się bardzo Jerozolimą, tą dosłowną i tą przenośną, czyli całą sytuację w Izraelu, być może czasem powinniśmy odstawić.
Tubylców, czy to protestantów, czy to katolików, Żydów czy muzułmanów, syndrom jerozolimski się nie ima.
Więc jerozolimczycy na syndrom jerozolimski są odporni.
A my wszyscy, mimo tego, że ten syndrom jest zbudowany na zachwycie i trwodze, zachwycie rzeczywistym, niezwykłym pięknem Jerozolimy, trwodze, który ten zachwyt w nas wzbudzi, my wszyscy od czasu do czasu powinniśmy Jerozolimę odstawić.
Ostatnie odcinki
-
Ziemia Zbyt Obiecana: Gra mocarstw – Iran, Rosj...
30.03.2026 15:43
-
Odcinek 22: Izraelscy Arabowie
16.02.2026 10:25
-
Odcinek 21: Powrót ostatniego zakładnika. Podsu...
09.02.2026 13:15
-
Odcinek 20: Zielona Linia
26.01.2026 04:00
-
Odcinek 19: Prawo do powrotu
12.01.2026 04:00
-
Podsumowanie roku 2025
29.12.2025 04:00
-
Archiwum ZZO: S1O23: Kuchnia żydowska i izraels...
22.12.2025 08:56
-
Odcinek 18: Rezolucja nr 3379 ONZ i jej wpływ n...
08.12.2025 04:00
-
Co to był za miesiąc! Listopad 2025
01.12.2025 04:00
-
Odcinek 17: Trzydziesta rocznica zamachu na Yit...
24.11.2025 04:00