Mentionsy

Zeszyty Miłości Pełne
Zeszyty Miłości Pełne
13.07.2025 15:00

#65 | Niebo chodzi po ziemi (Dz. 749-761)

To nie jest opowieść o cudownym uzdrowieniu.

To historia kobiety, która codziennie wstaje do życia, które „miało wyglądać zupełnie inaczej”. Jej córka, Ola, zachorowała w Zmartwychwstanie. Przestała chodzić, ale nauczyła swoją mamę latać.

Na początku był bunt, żal, pytanie: „Dlaczego my?”

Dziś ta sama kobieta mówi: „Nic ode mnie nie zależy. Bóg wszystkim się zajmuje.”


Niebo nie przychodzi z hukiem. Przychodzi cicho – przez dziecko, które już tu, na ziemi, jest królową tęczy.


To historia o tym, że narzekanie jest językiem diabła, a słowa potrafią uzdrawiać.

O sile, która rodzi się wtedy, gdy wszystko inne pęka.

O zaufaniu, które staje się cudem.


„Niebo chodzi po ziemi” – i ma imię. Ola.

________________________

Gościem odcinka jest Jolanta i Ola Kuc.

Stowarzyszenie Dzieci z Miopatią Mitochondrialną pod postacią zespołu Leigha "Mali Bohaterowie":

https://www.malibohaterowie.org/

________________________

📖 Dziś czytamy fragmenty z Dzienniczka od numeru 749 do 761.

________________________

Rozdziały:

Wstęp

Fragmenty z Dzienniczka (numery: 749-761)

Komentarz

Zakończenie

__________________________

📚 "Dzienniczek" znajdziesz w sklepie Misericordia:

https://www.misericordia.faustyna.net/

Kupując w tym sklepie wspierasz Siostry Matki Bożej Miłosierdzia.

__________________________

W naszej podcastowej serii czytamy „Dzienniczek” św. Faustyny od początku do końca, w każdym odcinku skupiając się na kolejnym fragmencie (po kilka / kilkanaście numerów na jeden odcinek).

🎥 Publikujemy nowe odcinki w niedziele o ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠, co daje nam cały tydzień na to, by te treści w nas pracowały, by nas inspirowały!

Schemat każdego odcinka to:

1. krótkie wprowadzenie

2. ok. 10 minutowe czytanie „Dzienniczka”

3. komentarz

________________________________________

Muzyka: Dominika Czajkowska-Ptak

Dźwięk: Krzysztof Ptak

→ FB: https://www.facebook.com/bliskorahamim/

→ IG: https://www.instagram.com/blisko_rahamim/

→ YT: https://www.youtube.com/@blisko_rahamim/

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 73 wyników dla "Jezu"

ktoś by powiedział, no cóż, tak się cieszysz, masz dalej chore dziecko i zaraz może umrzeć, a jednak przeżyłam wszystkie stany ostre Oli i wiem, że po coś to było, że Pan Jezus nam pokazał, że przez to cierpienie mogę w końcu zobaczyć radość, patrząc inaczej na cierpienie nie tylko Oli, ale innych podopiecznych, że cierpienie ma sens, kiedy je ofiarujemy.

Jak my łączymy nasze cierpienie z Jezusowym, to ono ma wielką wartość.

Cierpienie bez połączenia się z Jezusem i bez zobaczenia Go w kontekście krzyża, to ono jest tylko cierpieniem.

To prawda, jesteśmy codziennie, jesteśmy codziennie od pandemii już całkowicie codziennie i tak chodzimy sobie od dwudziestu ponad lat po śladach Jezusa i Faustyny, aby nasze marzenia zostały po prostu spełnione, czasem ukrzyżowane, ale po to, żeby nabierać sił.

Ale właśnie cała ta siła, przynajmniej, która mnie zmieniła, to jest właśnie Jezus Miłosierny.

I nagle przypomniałam sobie słowa siostry Faustyny, które ona usłyszała od Jezusa o tym cierpieniu dusz czystych dzieci, o tym, że są białymi kwiatami, że to one wypraszają te łaski na tym tronie.

I że to po prostu myślę, Panie Jezu, no przecież to moje dziecko, to jest takie czyste, ma trzy latka i tak już cierpi, a zaraz może umrzeć.

I wiem, że po coś to było, że Pan Jezus nam pokazał, że przez to cierpienie mogę w końcu zobaczyć radość, patrząc inaczej na cierpienie nie tylko Oli, ale innych podopiecznych, innych ludzi, że cierpienie ma sens, kiedy je ofiarujemy.

Widzę tutaj Jezusa, bo tak przecież Jezus nas uczy.

Codziennie przyjmuję Pana Jezusa przecież, to żywa hostia w nas.

Ale jeśli będą ciągle narzekać, to nie zobaczą tego, przegapią swoje niebo, bo przecież Matka Boża też mogła narzekać, że Jezus się rodzi po prostu w żłobie brudnej stajni.

No przecież Pan Jezus przez tą moją dorosłą córkę uczy mnie czegoś.

Nie tylko pokory, bo tego się będę uczyła w Szkole Miłosierdzia zawsze, bo człowiek ma ten swój egoizm, ale to cierpienie, ten Jezus miłosierny, ten egoizm.

O mój Jezu, gdyby więcej było takich wodzów duchownych, dusze pod takim kierownictwem w krótkim czasie dochodziłyby do szczytów świętości i nie marnowałyby tak wielkich łask.

Jeżeli Pan Jezus żąda, żeby siostra opuściła to zgromadzenie, to niech mi daj jakiś znak, że On tego żąda.

Widzisz, Jezu, że teraz już tylko od Ciebie zależy.

A teraz na Ciebie kolej, mój Jezu, a przez to uwydatni się sprawa Twoja.

Każesz mi pójść, Jezu, pełnić wolę Twoją?

O Jezu mój, jeżeli pójdę, wiem, co mam wytrzymać i znieść.

O Jezu mój, naucz mnie otwierać wnętrzności miłosierdzia i miłości każdemu, kto mnie o to prosi.

Jezu, Wodzu mój, Ty mnie naucz, aby wszystkie modlitwy i uczynki moje miały na sobie wyciśniętą pieczęć miłosierdzia Twojego.

19 listopada 1936 r. Dziś w czasie mszy świętej ujrzałam Pana Jezusa, który mi powiedział, bądź spokojna, córko moja.

Po przyjęciu Komunii Świętej nagle ujrzałam Wieczernik, a w nim Pana Jezusa i apostołów.

Jezus pozwolił mi wniknąć do wnętrza swego i poznałam wielki majestat Jego i zarazem wielkie uniżenie Jego.

Jezus dał mi poznać głębię swojej cichości i pokory.

O mój Jezu, to, co napisała, jest tylko cieniem bladym tego, co rozumiem w duszy, a są to rzeczy czysto duchowe.

Jezu, widzisz, że jestem ani ciężko chora, ani też zdrowa.

Jezu, stęskniony jest duch mój i bardzo pragnę się połączyć z Tobą, ale wstrzymują mnie dzieła Twoje.

Z Tobą, Jezu, idę przez życie wśród tęcz i burz z radości okrzykiem, nucąc pieśń miłosierdzia Twego.

Mało kto ją zrozumie, a idzie wśród tęcz i burz, ale wie, że jest z nią zawsze Jezus, to jej zawsze mówię.

Gdyby też mnie zabrakło, żeby wiedziała, że Jezus jest zawsze z nią, to o nią podnosi.

A teraz właśnie te słowa, uczyń Jezu ze mną, co chcesz, byle daj mi ten pokój.

Pozwalamy Bogu, Jezusowi Miłosiernemu, czynić z nami, co chce, no bo tak jest, nie mam na nic wpływu, więc nie myślę, nie tworzę filmów, co będzie dalej, przyjmuję.

że po prostu byłyśmy czarne jak węgiel, ale Jezus Miłosierny nas wyszlifował, te diamenty Jego, bo po prostu chciał, żebyśmy tu były.

co zabiera mi za dużo myśli, rozważam na spowiedzi, bo przecież mówi do mnie Jezus przez kierownika i wtedy wiem, jak dalej iść, czy to jest słuszne.

No to nie my, to Jezus nam daje te znaki, no nie możemy tutaj mówić, że coś od nas zależy, ale te ślady naprawdę są tak mocne i te dusze, które odmawiają koronkę, no ja już odmawiam ją z Olą od 20 lat i nie wyobrażam sobie, ja jestem w Rzymie czy gdziekolwiek, nie muszę zerkać na zegarek, my wiemy kiedy jest święta godzina.

Jezu, ufam Tobie, powtarzaj sto razy.

do końca, to Jezu, ufam Tobie, ale tak naprawdę ufam, nie tak, że Ty robisz swoje, a ja robię swoje, tylko ufam, nic ode mnie nie zależy.

Ja nie oczekuję wdzięczności Jej córze jak Panu Jezusowi.

Ja po prostu wierzę, że Pan Jezus widzi te moje heroiczne czyny, bo nie są moje.

Bo człowiek nie ma w sobie sam jako człowiek tyle heroizmu, jeśli by nie ubrał tej zbroi Jezusa miłosiernego.

Zawsze idzie ze mną mój Jezus wszędzie, do sklepu, na zjazd towarzyszenia, z Oleńką tutaj.

Co można powiedzieć, doświadczał Jezus.

Mamy tyle narzędzi od Pana Jezusa.

Ja rozumiem ją też bardzo, przecież przemienił Pan Jezus i ona tak naprawdę wskazuje tą drogę, bo to nie jestem prezesem, to Ola.

Także we wszystkim jest Jezus, we wszystkim, co przeżywamy i On nas tak przemienił.

Właśnie spotkać Jezusa w chorych, w cierpiących, spotkać Go w ogóle w sobie, to jest przemienienie naszego egoizmu, uczenie się pokory, zobaczyć niebo w nas, bo przecież niebo chodzi po ziemi, a szczególnie tutaj w Łagiewnikach niebo chodzi po ziemi.

Tak samo jeżeli mi się zdarzają łzy, to bardziej za innymi niż nie płaczę już nad sobą, tak jak Jezus mówił.

Po prostu wierzę, że Jezus widzi, że nie robię to dla siebie, dla swojej próżności, że...

Ale wierzę, że Pan Jezus tak mnie jeszcze przemieni, że albo szybko pójdę z nią, zechcę to, albo po prostu przetrzymam ten czas bez niej, bo będę już na tyle przemielona, ukształtowana, nakarmiona, nasycona.

po prostu ten pokój Boży, to nie jest człowieka pokój, to już jest po prostu to, że Jezus widzi, że widzi po prostu te wysiłki, ale zawsze jeszcze Go proszę, pokaż, co mam jeszcze zrobić, tak?

Panie Jezu, przyjmij moje chore ciało w Twoje zdrowe ciało.

Także, że przecież Pan Jezus wie, kogo kocha i z kim by chciała tańcować w tym niebie tęczowym.

Czekałyśmy długo na ostateczną diagnozę, ale właśnie ta diagnoza śmierci wcale nie jest śmiercią, tylko jest tym, co nam Jezus dał na początku, zmartwychwstaniem.

W miejscach, gdzie Jezus miał przebite.

Często odczuwałam mękę Pana Jezusa w ciele moim, chociaż to było niedostrzegalne.

Ale to cierpienie, które ona tutaj w sposób szczególny, jak doświadcza tego łączenia się z Jezusowym cierpieniem, że nawet w tych samych miejscach ją boli, prawda?

I to, że to w piątki przeżywa, tutaj wspomina, to jest jakiś szczególny taki znak na to, ok, cierpiący Jezus, ja cierpiąca, cierpiący Jezus, ja cierpiąca.

I nie tylko to takie szczególne jak stygmaty, ale to już wybrzmiało w tym, co mówiłaś, że jak my łączymy nasze cierpienie z Jezusowym, to ono ma jakąkolwiek, znaczy jakąkolwiek, ma wielką wartość.

Że cierpienie bez połączenia się z Jezusem i bez zobaczenia Go w kontekście krzyża, to ono jest tylko cierpieniem.

Bez perspektywy krzyża Jezusa?

Jakby najpierw nie rozumiałam tego, że w małym dziecku może być cierpienie Pana Jezusa i tak dalej.

Po drugie, nie mogła słuchać w ogóle pieśni po prostu o mój Jezu.

Nie, po prostu cały czas płakała, dlaczego to Jezusowi zrobili.

Mówiła, dlaczego Jezusowi to zrobili, dlaczego tak bili, mamo.

Nie wśród tego chaosu świata, tylko w tym swoim cierpieniu, które możemy łączyć po prostu z Panem Jezusem.

Gdzie Ola oczywiście cierpi, może mi jest teraz, to dziwnie brzmi, powiedzieć tak o tym, że łatwiej, ale ona wie przecież, że Pan Jezus cierpi, że to jest...

To jest bardzo ważne, żeby dzieci uczyć po prostu o Jezusie, żeby mówić, żeby tłumaczyć.

Matka Boża też Pana Jezusa przecież...

Ola jest w tej karecie, no ja pcham tą księżniczkę Jezusa, która idzie i po prostu chcę mu oddać to, co przeżyła, to, co nie wyspała i to, co swoją po prostu chorobą będzie się modliła, bo my się modlimy słowami, a Ola swoim milczeniem i swoimi dolegliwościami.

Na pewno to, żeby prosić Jezusa Miłosiernego o właśnie tę cierpliwość.

I też musimy po prostu o to prosić, żeby przymnożył nam Jezus wiary, przymnożył nam cierpliwości tego pokoju, no bo w tych czasach mało kto ma ten pokój, a to jest naprawdę wielka łaska.

Jezu, ufam Tobie.