Mentionsy

Zbrodnie Zapomniane
Zbrodnie Zapomniane
01.01.2026 17:19

WYDALI JĄ ZA MĄŻ W WIEKU 11 LAT. WOLAŁA IŚĆ DO WIĘZIENIA NIŻ ŻYĆ Z MĘŻEM

Historia kobiety, która powiedziała NIE.Postaw mi kawę: https://buycoffee.to/zbrodniezapomnianeWspieranie kanału:https://patronite.pl/ZbrodnieZapomnianehttps://www.youtube.com/channel/UCZsXqcUbVi03jDKVS-a2Dlg/joinŹródła internetowe: https://article-14.com/post/rukhmabai-the-life-and-times-of-a-child-bride-turned-rebel-doctor-by-sudhir-chandra--65efb696ca556 https://scroll.in/article/1063583/the-child-bride-who-challenged-patriarchy-and-became-one-of-indias-pioneering-women-doctorshttps://wrap.warwick.ac.uk/id/eprint/156812/1/WRAP-Dadaji-Bhikaji-Rukhmabai-%281886%29-ILR-10-Bom-301-Lammasniemi-2021.pdfSpołeczność:Grupa na fb: https://www.facebook.com/groups/1120954551591543Instagram: https://www.instagram.com/zbrodniezapomniane/kontakt:✉️ e-mail: [email protected]🎙️spotify: https://open.spotify.com/show/3sIQIldYKTitI2AF9tRMOI🎙️iTunes: https://podcasts.apple.com/us/podcast/zbrodnie-zapomniane/id1506114950🎙️Google podscast: https://podcasts.google.com/?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8xYTY4ZDJiNC9wb2RjYXN0L3Jzcw&ep=14Autorem wykorzystanej muzyki jest Darren Curtis.Wstęp: Destiny by Darren-CurtisIntro: Journey's Reflection by Darren-CurtisTło: Soul's Departure by Darren-Curtis | https://soundcloud.com/desperate-measurezMusic promoted by https://www.free-stock-music.comCreative Commons Attribution 3.0 Unported Licensehttps://creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.en_US

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 46 wyników dla "Rukmabaj"

Można powiedzieć, że życie Rukmabaj było niemal anomalią, ale w tym dobrym tego słowa znaczeniu.

Bo tutaj należy również nadmienić, że Arjun czynnie walczył o prawa kobiet, co w przyszłości okaże się dla Rukmabaj zbawienne, ale nie uprzedzajmy tutaj wypadków.

Ten dom, choć wciąż zanurzony w strukturach patriarchalnych, dawał Rukmabaj coś, na co dziewczynki z innych domów nie miały co liczyć.

Gdy Rukmabaj miała 11 lat, została wydana za mąż za Dadadji Bikadziego, ubogiego krewnego jej ojczyma.

W ciągu kilku miesięcy od ślubu Rukmabaj osiągnęła dojrzałość płciową, a wraz z nią pojawiło się społeczne oczekiwanie, że małżeństwo powinno zostać skonsumowane.

Ta decyzja, podjęta w imię ochrony Rukmabaj, stała się pierwszym poważnym pęknięciem w małżeńskim układzie i jednocześnie początkiem konfliktu, który z czasem miał wyjść daleko poza mury domu.

Lata mijały, a małżeństwo Rukmabaj istniało jedynie na papieża.

A jego wuj, człowiek doświadczony w manipulacji, doskonale rozumiał, że kluczem do przejęcia kontroli jest formalne wymuszenie wspólnego zamieszkania Rukmabaj z Dadajim.

Rukmabaj z kolei wiedziała, że dom Naradzana nie jest dla niej miejscem bezpiecznym, a wspomnienie wizyt sprzed lat, po których już nigdy więcej nie wróciła do domu wuja swojego, powiedzmy sobie, męża, było naznaczone niejasnym, lecz paraliżującym poczuciem zagrożenia, którego nie potrafiła w pełni nazwać, ale nie potrafiła też go zignorować albo po prostu nie chciała się wdawać w większe szczegóły.

Czy Rukmabaj padła ofiarą takiego procederu?

Czyli innymi słowy, chciał prawnie zmusić Rukmabaj, by ta z nim zamieszkała.

Wraz z pozwem pojawiła się narracja, która miała odebrać Rukmabaj podmiotowość.

Dadaji oskarżał matkę i ojczyma Rukmabaj o chciwość oraz o manipulowanie młodą kobietą w celu zatrzymania majątku, który rzekomo powinien przypaść mężowi.

W tej wersji wydarzeń Rukmabaj przestawała być osobą zdolną do samodzielnego myślenia, a stawała się narzędziem w rękach starszych krewnych, wygodnym pretekstem do finansowego sporu, co też w oczach opinii publicznej miało neutralizować najbardziej niebezpieczny element jej oporu.

Ona sama odrzucała te oskarżenia, wskazując, że majątek wcale nie był taki wielki, jak go tutaj rysowano, że matka przekazała jej go z uczucia, a nie z kalkulacji, bo przecież mogła zatrzymać wszystko dla siebie i że od lat to właśnie Rukmabaj samodzielnie prowadziła swoje sprawy finansowe.

Ponieważ pytanie, czy Rukmabaj powinna zamieszkać z mężem, zaczęło ustępować miejsca innemu, znacznie bardziej niewygodnemu.

W odpowiedzi na pozew Dadadziego, Rukmabaj po raz pierwszy sformułowała swoją obronę w sposób radykalny, porzucając warunkowe argumenty o zdrowiu, warunkach bytowych czy bezpieczeństwie, które mogłyby sugerować gotowość do ustępstw.

Dla Rukmabaj był to czas narastającej samotności, wzmocnionej śmiercią ojczyma, który dotąd stanowił jej najważniejsze oparcie, ale także czas, w którym jej wewnętrzne postanowienie uległo ostatecznemu skrystalizowaniu.

Właśnie w tej atmosferze niepewności i strachu, kiedy sprawa była już nieodwracalnie skierowana na drogę sądową, a Rukmabaj została sprowadzona w publicznych narracjach do roli przedmiotu sporu, pojawiła się możliwość, która zmieniła jej pozycję z osamotnionej, pozwanej w symbol czegoś znacznie większego.

Pod pseudonimem A Indulady Rukmabaj napisała do Times of India –

Rukmabaj pisała o tym, że dziewczynki są zabierane ze szkół, gdy tylko zaczynają rozumieć sens nauki.

Przygotowania do rozprawy, zbieranie argumentów, które miały zaważyć na całej przyszłości Rukmabaj.

Dla niego sprawa Rukmabaj była dowodem na to, że prawo wymaga sprawdzenia w praktyce, że nie wystarczy pisać petycji i artykułów, jeżeli system wciąż pozwala na to, by zmuszano kobiety do życia, którego nie chcą.

Gdy sprawa weszła w decydującą fazę, Rukmabaj musiała zmierzyć się z czymś, czego nie da się opisać językiem przepisów ani artykułów prasowych.

Rukmabaj wiedziała, że jeśli przegra, wybór będzie prosty i okrutny.

Rukmabaj siedziała tam świadoma, że niezależnie od tego, co padnie z ust sędziego, jej życie już nigdy nie wróci do stanu sprzed procesu.

Kiedy zapadł pierwszy wyrok, stało się to, czego Rukmabaj obawiała się od początku.

Lecz dla Rukmabaj oznaczało to moment, w którym teoria prawa zamieniała się w realną przemoc.

Nagle stało się jasne, że Rukmabaj nie tylko sprzeciwia się mężowi, lecz także całemu mechanizmowi, który próbował użyć prawa jako narzędzia przymusu i że jest gotowa zapłacić za to osobistą cenę.

Rukmabaj, świadoma tego napięcia, nie wycofała się ani na chwilę, bo w jej przekonaniu ustępstwo w tym momencie nie byłoby osobistą porażką, lecz potwierdzeniem, że prawo może bezkarnie zmuszać kobiety do posłuszeństwa, a jej historia zostałaby zapamiętana nie jako akt sprzeciwu, lecz jako dowód, że opór kończy się zawsze w tym samym miejscu.

Groźba więzienia zamiast uciszyć Rukmabaj, tylko wzmocniła jej pozycję moralną, bo nagle to nie ona wyglądała jak osoba postępująca wbrew porządkowi, lecz sam porządek zaczął wyglądać jak coś, co wymaga przemocy, by się utrzymać.

bo sprawa Rukmabaj zaczęła przyciągać uwagę poza granicami państwa, także w Anglii, gdzie pytanie o to, czy imperium powinno więzić kobietę za odmowę powrotu do męża, brzmiało coraz mniej komfortowo.

Dla Rukmabaj nie zmieniało to jednak sedna sprawy.

W kolejnych miesiącach sprawa utknęła w zawieszeniu, które było dla Rukmabaj niemal tak samo wyczerpujące jak sam wyrok.

Rukmabaj żyła w cieniu możliwego aresztowania, wiedząc, że w każdej chwili może zostać siłą doprowadzona do aresztu.

Rukmabaj w tym czasie nie próbowała zyskać sympatii poprzez łagodzenie swojego stanowiska.

Z każdą kolejną dyskusją, artykułem i komentarzem stawało się coraz jaśniejsze, że nawet jeśli sprawa Rukmabaj zakończy się formalną porażką, to jej odmowa już zmieniła reguły gry.

Choć pytania, które Rukmabaj postawiła, nie zniknęły.

Po uwolnieniu się z małżeństwa Rukmabaj nie wróciła do schematu, który w tamtych czasach uznawano za naturalny dla kobiety.

Rukmabaj żyła długo jak na standardy swojej epoki.

Historia Rukmabaj nie zakończyła się więc jednym wyrokiem ani jednym kompromisem, lecz rozeszła się cicho po życiu innych kobiet, pokazując, że sprzeciw nie zawsze wygląda jak rewolucja.

religijne zwyczaje, to sprawa Rukmabaj pokazała, że brak działania oznacza milczące przyzwolenie na krzywdę.

Sprawa Rukmabaj wpłynęła też na sposób, w jaki postrzegano pozwy o przywrócenie praw małżeńskich, bo po jej procesie coraz trudniej było ignorować fakt, że w takich sprawach chodzi nie o wspólne pożycia, lecz o wymuszenie współżycia, często z osobą nieletnią.

Sprawa Rukmabaj nie zniosła małżeństw dziecięcych ani patriarchatu, ale sprawiła, że nie dało się już udawać, że są one tylko nieszkodliwą tradycją.

Rukmabaj była odważna nie dlatego, że nie bała się konsekwencji, lecz dlatego, że się ich bała, a mimo to nie cofnęła się ani o krok.

A ja jestem bardzo ciekawa, co Wy sądzicie o sprawie Rukmabaj.