Mentionsy

Zbrodnie Zapomniane
Zbrodnie Zapomniane
20.10.2025 03:42

WE WSI MÓWILI, ŻE MIAŁ SETKĘ NIEŚLUBNYCH DZIECI. ZAPOMNIANA HISTORIA SPOD LUBLINA, KTÓRA BRZMI JAK GOTOWY SCENARIUSZ TELENOWELI

MIEJSCE AKCJI: CELEJÓW, LUBELSKIESyn–podżegacz, pośrednik, „ręce” do brudnej roboty i wieś, która widzi więcej, niż mówi.Materiał posiada charakter dokumentalno-historyczny. Wzbogacony o wątki sfabularyzowane, ma na celu przybliżyć obyczaje oraz prawo panujące w dwudziestoleciu międzywojennym.Postaw mi kawę: https://buycoffee.to/zbrodniezapomnianeWspieranie kanału:https://patronite.pl/ZbrodnieZapomnianehttps://www.youtube.com/channel/UCZsXqcUbVi03jDKVS-a2Dlg/joinŹródła:Ziemia Lubelska, 1914 nr 25Ziemia Lubelska, 1914 nr 82Express Lubelski i Wołyński, 1933 nr 64Express Lubelski i Wołyński, 1933 nr 68Express Lubelski i Wołyński, 1933 nr 69Express Lubelski i Wołyński, 1933 nr 70Express Lubelski i Wołyński, 1933 nr 71Express Lubelski i Wołyński, 1933 nr 76Express Lubelski i Wołyński, 1933 nr 77Express Lubelski i Wołyński, 1933 nr 78Tajny Detektyw, 1932 nr 37Tajny Detektyw, 1932 nr 38Wieczór Warszawski, 1932 nr 249Wieczór Warszawski, 1932 nr 250Wieczór Warszawski, 1933 nr 73Kurjer Poranny, 1914 nr 38Społeczność:Grupa na fb: https://www.facebook.com/groups/1120954551591543Instagram: https://www.instagram.com/zbrodniezapomniane/kontakt:✉️ e-mail: [email protected]🎙️spotify: https://open.spotify.com/show/3sIQIldYKTitI2AF9tRMOI🎙️iTunes: https://podcasts.apple.com/us/podcast/zbrodnie-zapomniane/id1506114950🎙️Google podscast: https://podcasts.google.com/?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8xYTY4ZDJiNC9wb2RjYXN0L3Jzcw&ep=14Autorem wykorzystanej muzyki jest Darren Curtis.Wstęp: Destiny by Darren-CurtisIntro: Journey's Reflection by Darren-CurtisTło: Soul's Departure by Darren-Curtis | https://soundcloud.com/desperate-measurezMusic promoted by https://www.free-stock-music.comCreative Commons Attribution 3.0 Unported Licensehttps://creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.en_US

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 69 wyników dla "Klemensowski"

Ta historia to istna telenovela, tylko że to nie jest wytwór wyobraźni scenarzystów, ale prawdziwa historia rodziny Klemensowskich z Celejowa pod Lublinem.

Od razu też zaznaczam, że w tej historii mamy aż trzech Józefów Klemensowskich, więc aby ta historia była spłynna, to umówmy się, że najstarszy będzie Józefem Seniorem, kolejny będzie Józefem Juniorem, a najmłodszego, do którego jeszcze sobie dojdziemy, będę nazywać Józefem Najmłodszym albo Józefem Synem, albo po prostu Józkiem.

Miał zarządzać ich dobrami na Lubelszczyźnie, ale Józef Klemensowski nie był człowiekiem, który lubił służyć innym.

To właśnie wtedy Józef Klemensowski wstąpił na służbę do książąt czartoryskich.

A ponieważ czartoryscy byli zaangażowani w akcję powstańczą, bo były to czasy powstania listopadowego, to Klemensowski, który trafił na odpowiednie dokumenty, postanowił donieść o wszystkim władzy rosyjskiej.

Dzięki życzliwości Klemensowskiego życie straciło około 100 powstańców.

Ale tak po prawdzie to była to taka półdarowizna, bowiem główny donosiciel, Józef Klemensowski senior, nabył majątek w Celejowie dosłownie za kilka procent jego wartości.

A jakby tego było mało, to Klemensowski otrzymał również tytuły szlacheckie oraz herb.

W ten sposób Józef Klemensowski zdobył to, czego tak bardzo chciał – władzę i majątek.

Zresztą z carem było podobnie, bo Klemensowski szczycił się, że zna się z nim osobiście i rzeczywiście głowa Imperium Rosyjskiego bywała w Celejowie.

Ale czy Klemensowski był uważany przez niego za kogoś ważnego?

Bardziej to był taki bankomat rodem z XIX wieku, bo car bardzo często pobierał datki od Klemensowskich.

Ludwik Klemensowski, syn Józefa, dorastał w domu, w którym od małego wpajano mu, że jest kimś więcej.

Ludwikowi nie tylko nie udało się zwrócić honoru Sadze Klemensowskich, ale wręcz przyczynił się do jej jeszcze większego upadku.

Nie żeby car żałował rebeliantów, bo to nie to było powodem zadowolenia Klemensowskiego.

Ludwik Klemensowski był znany z jednej słabości.

A przecież jeżeli twoim ojcem jest ktoś tak wpływowy jak Klemensowski, to coś ci się chyba od niego należy.

W ostatnich latach życia Ludwik Klemensowski był już cieniem człowieka, który kiedyś panował nad całym Celejowem.

Wówczas to majątek Celejów formalnie przeszedł na Józefa Klemensowskiego, jego jedynego prawowitego syna.

Młody Klemensowski jako zaledwie 17-letni chłopak w roku 1883 sypiał z pewną dziewką służącą w pałacu.

Po prostu Agnieszka była świadkiem, jak Klemensowski w napadzie żału postrzelił niejakiego doktora Kunczyckiego.

No i tutaj Klemensowski był w niemałych opałach.

Takie podejrzenia powstały na bazie tego, że Józek był rzeczywiście podobny do swojego ojca, do rodziny Klemensowskich, natomiast Maria i Marian bardziej przypominali rodzinę Pawłocików.

Ale żeby tutaj było bardziej wesoło, no bo przecież jeszcze mamy tutaj za mało rewelacji, to miejscowi uważali, że Józef Klemensowski senior miał jeszcze jednego syna, również Mariana, który miał być owocem jego związku z niejaką Aleksandrą Kaulbarsową, wdową.

Rankiem Józek Klemensowski, junior ten młodszy, miał plan pojechać powozem do Nałęczowa z kobietą, z którą łączył go romans.

Co jest trochę hipokryzją, bo sama została żoną Józefa Klemensowskiego seniora, tylko dlatego, że wcześniej służyła we dworze.

Klemensowski senior nie ukrywał, że pod naporem księdza przysposobił Mariana i Marię, ale jego głównym dzieckiem jest Józek junior.

W pewnym momencie wszyscy wyszli na taras pałacu, gdzie Marian Klemensowski chwycił Józefa za gardło.

Wtedy Marian Klemensowski wyjąwszy rewolwer strzelił do Józefa, raniąc go ciężko w bok.

Wiosną 1913 roku do Sądu Okręgowego w Lublinie wpłynął wniosek o ubezwłasnowolnienie Klemensowskiego.

Pisano tam, że Klemensowski miewa halucynacje i często bredzi, twierdząc np.

że pan Klemensowski wystosował jeszcze przed swym ślubem skargę do prokuratora Sądu Okręgowego zretagowaną na 200 stron, w której po szeregu bredni i nonsensów rząd ta w konkluzji ukarania całego szeregu osób spośród różnych dostojników świeckich i kościelnych i arystokracji.

Sąd Okręgowy w 1911 roku wydał wyrok, mocą którego uznał pana Klemensowskiego za chorego na umyśle, orzekając, iż jest to paranoja nieuleczalna.

I choć sam proces rozpoczął się dużo wcześniej, to po śmierci Józefa Juniora, kiedy stan Klemensowskiego seniora jeszcze bardziej się pogorszył, nagle przyspieszył.

Jakby problemów było mało, to zajązała się druga grupa, tak zwana Rada Familijna, głównie złożona z sióstr Klemensowskiego.

Nieznane są okoliczności, ale swego czasu w jednym z sądów toczyła się nawet rozprawa przeciwko Marianowi Klemensowskiemu, który został oskarżony o pobicie własnej rodzicielki.

Choć źródła nie precyzują, co dokładnie dolegało Klemensowskim, oprócz tej paranoi, która tak naprawdę mogła mieć wiele podłoże, to ewidentnie widać, że rodzina była obciążona dziedzicznie.

20 lipca 1932 roku małżeństwo Klemensowskich wracało z miasta.

Z tym, że w pewnym momencie ci mężczyźni wyciągnęli broń i zaczęli strzelać do Klemensowskich.

Śledztwo w sprawie napadu na Klemensowskich w Calejowie zaczęło się chaotycznie.

Ich słowa wzmocniły pogłoski, które już wcześniej krążyły po okolicy, że między rodzicami a synem istniał ostry konflikt o majątek, że młody Klemensowski narzekał na brak pieniędzy i marzył o przejęciu dworu.

Klemensowskiego natychmiast zatrzymano.

A wszystko to na zlecenie Mariana Klemensowskiego.

Wtedy też pojawiło się nowe nazwisko – Władysław Łepecki, dawny fornal w majątku Klemensowskich, znany złodziej i awanturnik z Klementowic.

Miał powody, by żywić nienawiść do Józefa Klemensowskiego, który kiedyś wyrzucił go z pracy.

Nawiasem mówiąc, Federmesser też miał w tym swój interes, bowiem Marian Klemensowski był mu winien chyba 13 tysięcy złotych.

Oskarżony Marian Klemensowski przyznał się do winy.

Urządził wtedy Klemensowskiej awanturę, że za próbę otrucia syna pójdzie do kryminału.

Fedelmesser przyznał też, że na polecenie Klemensowskiego wręczył Sitnikowi, czyli temu nieprawemu synowi Józefa Klemensowskiego, weksle na 4000 zł.

Przyznał, że kilka tygodni przed napadem był u Klemensowskiego razem z Łapeckim.

Wyznał również, że w dniu napadu o godzinie 13.00 Łapecki miał przyjść do niego z rewolwerem w dłoni i oznajmić, że zabił Józefa Klemensowskiego i zranił jego żonę.

Kiedy mowa zeszła na list, ten taki z nalysowaną trupią główką, który napastnicy wrzucili do bryczki Klemensowskiego, Pardyka niespodziewanie przyznał, że to on go napisał.

Zrobił to na polecenie Mariana Klemensowskiego.

Ale znów twierdził, że w sumie to on nie wiedział, jakie zamiary ma młody Klemensowski.

Antoniego Sitnika, nieślubnego syna Józefa Klemensowskiego, tego starszego.

Później najął się u Mariana Klemensowskiego jako palacz.

Potem wezwano Władysława Sitnika, czyli syna Antoniego, a więc wnuka Józefa Klemensowskiego.

Pojawiła się również żona Mariana Klemensowskiego, bo tak, mężczyzna był żonaty.

Jeden z jego synów, urodzony w 1925 roku, Artur Klemensowski, brał zresztą później udział w Powstaniu Warszawskim.

To było właśnie w momencie, w którym strzelano do Klemensowskich.

Oskar Życiel w swojej mowie końcowej postawił w centrum Mariana Klemensowskiego.

Nie wspominałam o tym wcześniej, ponieważ nie chciałam za bardzo gmatwać tej historii, ale tak, na sali sądowej, kiedy Klemensowski chyba najwyraźniej widział, że już nie ma czym się bronić, to też oskarżył Antoniego Siednika, że to właśnie on jest wykonawcą i właśnie teraz sobie o tym przypomniał, że przecież to jemu zlecał zabójstwo.

W tym wypadku było to 15 lat, bowiem i Agnieszce i Józefowi Klemensowskiemu udało się ujść z zamachu z życiem.

Na końcu wystąpił obrońca Mariana Klemensowskiego.

Jego linia obrony szła jednak przez dom bez oparcia, choroba ojca, dziedziczne obciążenie, lata społecznej izolacji po tych politycznych grzechach rodziny, które, jakby nie patrzeć, odgrodziły Klemensowskich od ludzi.

Marian Klemensowski mówił krótko, jakby każdy wyraz mu ciążył.

Do tego mieli wypłacić Klemensowskim za dość uczynienie pieniężne oraz pokryć koszty przewodu sądowego.

Co do Klemensowskiego i Federmessera nikt nie miał wątpliwości, że tak.

Ktoś tam ich widział kręcących się w okolicy przed kilkoma dniami, ktoś gdzieś tam słyszał, że spędzali dużo czasu w domu Mariana Klemensowskiego, ale nikt nie widział, by to właśnie oni napadli na właścicieli majątku w Celejowie.