Mentionsy

Zbrodnie Prowincjonalne
Zbrodnie Prowincjonalne
29.03.2026 19:00

Kołtun, który nienawidził kobiet (Biała Podlaska 1980)

To będzie opowieść o mężczyźnie, który nienawidził kobiet. I o milicjantach, którzy nienawidzili się przemęczać w pracy.

Jeśli chcesz subskrybować Zbrodnie Prowincjonalne na Spotify i otrzymać dostęp do dodatkowych materiałów, kliknij: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://anchor.fm/zbrodnie-prowincjonalne/subscribe⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠  

Źródła: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.zbrodnie-prowincjonalne.com/post/julian-koltun

Muzyka:

Purple Planet Music - Lazy Days

In Memory of Jean Talon - The Mini Vandals

Creep - Emmit Fenn

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 110 wyników dla "MO"

O strajkach informowały enigmatyczne i niezawielkie nagłówki, zwykle ograniczające się do słów sytuacja na wybrzeżu, rozmowy nad postulatami załóg.

Swoją drogą, nie wiem czy wiecie, że ani Biała Podlaska, ani Międzyrzec Podlaski, o którym jeszcze będzie mowa, nie leżą na Podlasiu dzisiaj, tylko w województwie lubelskim, żeby nie było za łatwo.

W takich miejscach można łatwiej wpaść w kłopoty.

Elena na chwilę straciła przytomność, mężczyzna zaciskał ręce na jej szyi coraz mocniej, z jej ust zaczęła już sączyć się krew i prawdopodobnie, gdyby potrwało to jeszcze kilka chwil, byłoby już po Elenie.

Ale w pewnym momencie na krzaki, w które zaciągnął ją mężczyzna, padły światła nadjeżdżającego po bliską drogą samochodu.

Nie miał pojęcia, co może być w tej torbie.

Nie wiadomo, czy to okazanie zostało przeprowadzone zgodnie ze sztuką, czy też milicja jakoś nie wpłynęła na jego wynik, bo wiadomo, że funkcjonariusze kiedy chcą szybko mieć oskarżonego i zamknąć sprawę, potrafią uskuteczniać różne naciski.

Z akt można się dowiedzieć, że pokrzywdzona rozpoznaje go stanowczo po jego wzroście, budowie ciała i włosach koloru blond, a także po sposobie chodzenia i przygarbionej sylwetce.

Była mowa o próbie gwałtu w krzakach, o tym wszystkim, co wcześniej wam opowiedziałam.

Skradzione rzeczy miał wyrzucić po drodze z obawy, że może przez nie zostać złapany.

14 listopada Marian przebywający w areszcie od momentu aresztowania 5 września zmienił swoje zeznania, kiedy przyszedł do niego prokurator.

Reklamówce, którą rzekomo Marian K. wyrzucił w krzaki, choć milicjanci nigdy tego nie potwierdzili i nie odnaleźli ani torby, ani jej zawartości.

Marian i tak musiał pozostać w więzieniu, bo został skazany też za to molestowanie dziecka, a co do tamtego przestępstwa nie było wątpliwości, że to on jest winny.

Elżbiecie brakowało tchu, czuła, że za chwilę straci przytomność, więc w jakimś ostatnim odruchu walki o życie udało jej się mu wyrwać i zaczęła wzywać pomocy.

Jak już mówiłam wiele razy, nie każdy seryjny morderca jest geniuszem zbrodni jak Ted Bundy, nie każdy ma wysoki iloraz inteligencji, ten w każdym razie na pewno nie miał.

Elżbieta uciekła, zaczęła krzyczeć, wzywać pomocy, zaalarmowała ludzi naokoło.

No i dzięki temu, że dziewczyna tak dzielnie walczyła i od razu po tym, jak się wyrwała napastnikowi, zaalarmowała ludzi i funkcjonariuszy MO, napastnik nie zdążył się oddalić.

Najpierw zadzwonić może do kogoś bliskiego, no i to jest oczywiście też naturalne, ale jednocześnie jak bardzo to zmniejsza szanse na złapanie kogoś takiego.

A Elżbieta pomimo, że była nastolatką z Terespola, miała jakiś taki zdrowy odruch, żeby natychmiast podnieść alarm, postawić na nogi sąsiadów, złożyć skargę na milicji i niewykluczone, że w ten sposób

Tak przynajmniej jego motywy określił później sąd na podstawie ekspertyzy biegłych.

Nowa małżonka pana Władysława była do tego znacznie od niego młodsza, co dodatkowo nie podobało się jego dzieciom i z szóstki rodzeństwa Julian był tym, który prawdopodobnie najmocniej się buntował przeciwko swojej macosze i nie chciał jej zaakceptować.

Możliwe, że podświadomie obwiniał matkę o to, że go opuściła, a jednocześnie wszystkie negatywne emocje, jakie wywołała jej śmierć, niejako przeniósł na macochę.

No i jego strategie poszły w takim najgorszym możliwym kierunku, w kierunku agresji, alkoholu, no i właśnie nienawiści do kobiet.

Te zasady po 1989 roku były jeszcze kilkukrotnie modyfikowane i doprecyzowane, ale generalnie jest to taka inicjatywa, z której mogą skorzystać niepełnoletni, którzy nie mają wystarczającego wsparcia w domu, mają problemy w szkole, przerwali naukę z różnych powodów.

Można po prostu dobrowolnie się tam zgłosić.

W czasie trwania postępowania przygotowawczego w sprawie niniejszej wysłał z więzienia do żony list pełen nienawiści, w którym wyraził żal z tego powodu, że mimo wielu sprzyjających okoliczności nie pozbawił jej życia.

Myślę, że nie pomogło to jego sprawie, ale co ja tam wiem.

Sam Julian mówił później, że małżeństwo było dla niego rozczarowujące, zarówno w sferze emocjonalnej, jak i seksualnej.

Z jej perspektywy mogło wyglądać nieco inaczej.

Jak masz męża, który średnio raz na rok trafia do więzienia, ciągle wylatuje z pracy, a nawet jak pracuje, to przepija wypłatę, wraca do domu po nocy nawalony jak Messerschmitt, to można zrozumieć, że nie jesteś dla niego zbyt miła podczas tych nielicznych chwil, które spędza w domu.

No ale ta relacja z żoną mogła jeszcze bardziej podsycić w nim nienawiść do kobiet.

Szczególnie w przypadku kogoś tak młodego, kto za chwilę wyjdzie na wolność i będzie dalej robił to samo, tylko teraz stanie się jeszcze bardziej niebezpieczny.

Nasuwały one podejrzenia, że te dwie próby gwałtu, o których już wiadomo było, że były jego sprawką, nie stanowiły jedynych przestępstw, jakie miał na sumieniu.

A Elena miała niedługo wracać do ZSRR, przez co kontakt z nią byłby może nawet niemożliwy.

Inna sprawa, że w tamtym momencie milicja z Białej Podlaskiej już nie szukała innych podejrzanych, gdyby szukała.

To może by te sprawy połączyła, ale w tamtym momencie sprawę już przejęła prokuratura i milicja nie zawracała sobie nią głowy.

Milicja prowadziła śledztwo, ale minął miesiąc, a mordercy nadal nie złapano.

Natomiast ponieważ pracował w zakładach kolejowych, to w sumie dojazd pomimo dużej odległości miał całkiem dobry, bo mógł dojeżdżać bezpośrednio pociągiem i taka podróż trwała trochę ponad godzinę.

No i to uruchomiło instynkt mordercy.

Inaczej chyba nie można tego określić, jak w przypadku drapieżnika, który ściga uciekające zwierzę.

I pomimo, że nie szukał w tamtym momencie nowej ofiary, to widok samotnej kobiety i jej strachu sprawił, że zareagował jak drapieżnik na widok rannego zwierzęcia.

Jest to dość seksistowskie określenie nieprawidłowo zawiązanego węzła prostego, który ma tendencję do samoczynnego rozwiązywania się, ale jak widać, wcale nie trzeba być kobietą, żeby się takim węzłem posługiwać.

Kiedy nastolatka go mijała, złapał ją i zaciągnął w głąb podwórka, gdzie zaczął ją dusić i obnażył tak samo, jak w przypadku poprzedniej ofiary.

Pokrzywdzona nie mogła się uwolnić ani odwrócić, ale była w stanie krzyczeć.

Aby uniemożliwić wzywanie krzykiem pomocy, skazany wpychał jej w usta jakiś przedmiot.

W pewnym momencie kobieta usłyszała, że ktoś za nią idzie.

Ale Julian miał już na swoim koncie kilka wyroków, o czym ci, którzy go znali, dobrze wiedzieli, więc nie było dla nich zaskoczeniem, że milicja może o niego pytać.

Tym razem nie znaleźli już widocznie żadnego pijaczka, którego by można przymknąć, żeby odtrąbić sukces MO.

Pomimo, że tak samo doszło do nich w pobliżu torów kolejowych.

Pomimo, że tak samo doszło do nich w pobliżu torów kolejowych.

Nie trzeba było geniusza, żeby te sprawy ze sobą połączyć, szczególnie, że część ofiar przeżyła i mogła opisać wygląd napastnika.

Takie zmiany w strukturze społecznej mogą być czynnikiem powodującym wzrost przestępczości i mogą stanowić wyzwanie dla lokalnych funkcjonariuszy.

Być może to do pewnego stopnia jest wyjaśnieniem, dlaczego milicja tak beznadziejnie prowadziła to śledztwo.

Szedł obok niej przez pewien czas, nic nie mówiąc, aż w pewnym momencie chwycił ją za gardło i uniósł kobietę do góry, opierając jej ciało o pobliskie ogrodzenie.

Miała jednak szczęście, bo podczas gdy próbowała walczyć z napastnikiem, na ulicy pojawił się samochód i napastnik uciekł.

I po tym, jak doszło do tych wszystkich napaści jesienią 1980 roku, kiedy w grudniu 1980 roku Marianka odwołał swoje zeznania twierdząc, że zostały wymuszone, nikt nie pomyślał, że może to jest prawda, skoro od września Marian siedzi w więzieniu, a przez ten czas zostało w ten sam sposób zaatakowanych pięć kolejnych kobiet.

Modus operandi Juliana odbiegał nieco od tego, jak działają zwykle gwałciciele czy sprawcy zabójstw na tle seksualnym.

Jakie więc skierowały nim motywacje?

Typowa dosyć dla biografii psychopaty, nie stwierdzono u niego natomiast żadnej choroby psychicznej, niepoczytalności, upośledzenia, czy żadnych przesłanek, które mogłyby świadczyć o tym, że nie był w stanie rozpoznać znaczenia swoich czynów.

Na temat zachowania w kontaktach z psychiatrami podczas obserwacji możemy przeczytać między innymi.

Na temat zarzucanych mu czynów karalnych wypowiadał się z pewnymi oporami psychicznymi, przejawiającymi się znacznym napięciem emocjonalnym, zmienną mimiką i niepokojem.

Nie podał jednoznacznej motywacji swoich agresywnych zachowań wobec kobiet.

Z tego wynika, że ofiar Juliana Kołtuna mogło być znacznie więcej, tylko część kobiet prawdopodobnie nie zgłosiła nigdy napaści, a jeśli były inne ofiary śmiertelne, no to może też wrobiono w ich zabójstwa kogoś innego albo ciał nie odnaleziono.

W każdym razie nie wiem, czy milicja jeszcze później prowadziła jakieś śledztwa w sprawie możliwych innych ofiar, czy uznano, że skoro Kołtun i tak będzie wisiał, to już nie warto sobie tym głowy zawracać.

Także możliwe, że te ofiary wciąż gdzieś tam są albo były i one albo ich rodziny nigdy nie doczekały się sprawiedliwości.

No i tych motywów, jak słyszeliście, sam oskarżony nie umiał jednoznacznie wskazać czy opisać.

Psychiatrzy wypowiedzieli się o jego możliwych motywacjach następująco.

Tego typu działania często występują przy niemożliwości albo uniemożliwieniu stosunku seksualnego niejako jako czynność zastępcza.

Sięgałam więc do nieco bardziej współczesnych źródeł, żeby zobaczyć, co o takich okaleczeniach i sprawcach, którzy je zadają, mówią współcześnie eksperci i jak tłumaczą te motywacje, ale powiem wam, że takich jednoznacznych odpowiedzi nie znalazłam.

We wspomnianym artykule mowa jest natomiast o tym, że w przypadkach zgwałceń sadystycznych sprawca starannie wybiera ofiarę i kieruje się przy tym zwykle podobieństwem do osoby, która w przeszłości wywołała u niego uraz psychiczny.

W przypadku Juliana tą osobą mogła być jego macocha.

Kręcił się zwykle w pobliżu torów kolejowych, dworców, w miejscach, w których można spotkać kobiety samotnie idące na stację lub z niej wracające.

Więc nie wiem, czy można jego przypadek podciągnąć pod ten typ zbrodni.

Także wbrew temu, co by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać, to raczej nie były zabójstwa na tle seksualnym.

Ja wiem, że ten termin ma swoich zwolenników i przeciwników i bardzo mocno kojarzy się z dyskursem feministycznym, który też ma swoich zwolenników i przeciwników.

Wbrew temu, co by się mogło wydawać tak intuicyjnie,

Trudno stwierdzić, czy za takimi zbrodniami faktycznie stoi mizoginia i inne zakorzenione społecznie przekonania o roli kobiet, czy to jednak mimo wszystko są indywidualne przypadki zaburzonych jednostek i wybór kobiet na ofiary wynika bardziej z jakichś indywidualnych, psychologicznych czy praktycznych czynników, a niekoniecznie z czynników społecznych.

I Magdalena Grzyb w swoim artykule nawiązuje do historii masakry na Politechnice w Montrealu, która była takim przykładem zabójstwa z nienawiści do kobiet, w którym chwiejni psychicznie przeżywające różne frustracje mężczyźni, zwykle młodzi mężczyźni, obwiniają kobiety jako całość, jako gatunek za to, że

Oni nie mogą osiągnąć swoich celów, swoich pragnień i zabójstwa przypadkowych kobiet stają się sposobem na dokonanie zemsty za własne niepowodzenia.

Chociaż tam w tamtym przypadku nie było żadnej mowy o okaleczaniu narządów, tam to po prostu były strzelaniny.

W przypadku Juliana być może byłaby to zemsta na kobietach za to, że nigdy nie doświadczył takiego emocjonalnego i seksualnego spełnienia, jakiego pragnął, czy jakiego potrzebował, jednocześnie nie umiejąc tego wyrazić i jednocześnie cały czas nadużywając alkoholu, który siał spustoszenie wśród jego szarych komórek.

Także mam wrażenie, że przy tym co wiemy o tej sprawie, tych motywów, które stały za zabójstwem i gwałtami popełnionymi przez Juliana Kołtuna, można szukać właśnie gdzieś na styku tych motywacji, które tu przytoczyłam.

Ale można w każdym z nich znaleźć jakieś elementy, które się z tą sprawą pokrywają.

W każdym razie sąd nie wskazał tu właściwie żadnych innych motywacji, niż po prostu czysta nienawiść do kobiet i do ich seksualności.

I pewnie tu by można znowu wrócić do postaci jego macochy.

Być może nawet Julian łączył to jakoś ze śmiercią matki, za którą też pośrednio obwiniał swoją macochę.

Choć oczywiście to są tylko takie moje rozkminy, żadna diagnoza, bo żeby to stwierdzić z pewnością jakiś psycholog i seksuolog musiałby przeprowadzić z nim serię takich pogłębionych wywiadów, rozmów, w których on by się bardziej otworzył na temat swojego życia.

Przed sądem Julian Kołtun próbował trochę kręcić, w pewnym momencie wycofał się z tego, że to on zabił Dorotę, twierdził, że milicjant go zmusił do tego, żeby się przyznał do tej zbrodni, ale to już też dopiero w trakcie procesu, a nie na początku doszedł do takiego wniosku, że to jednak nie on.

Raczej nie miałoby to aż takiego wpływu na jego wyrok, ale może znowu mu tam coś koledzy z więzienia podpowiedzieli.

Julian próbował też zasłaniać się tym, że był pod wpływem alkoholu, przez co miał zawężoną świadomość i nie wiedział, co robi, ale sam zaprzeczył temu stwierdzeniu w innym momencie, kiedy przyznał, że gdyby nie nadjechał samochód, to zarówno

Zdaniem sądu skazany we wszystkich wypadkach wykazał tak duże napięcie złej woli, taki stopień demoralizacji i tak niebezpieczne skłonności i właściwości, że tylko kara eliminująca go ze społeczeństwa

Kolejne apelacje, rewizje i te wszystkie kroki prawne, które normalnie są podejmowane w przypadku wszystkich wyroków skazujących, nie przyniosły żadnych zmian w tym wyroku.

Julian Kołtun jako jednostka wyjątkowo zdemoralizowana i szczególnie groźna dla społeczeństwa nie rokuje poprawy.

Z rodziną nie utrzymuje kontaktu pomimo wielu prób inicjowanych przez niego.

Unicestwienie mojej osoby będzie jedynie przestrogą dla innych.

Na taki mały plus można było zaliczyć to, że się przyznał.

Nakazano natomiast wszczęcie postępowania w celu wyjaśnienia, czy faktycznie doszło do wymuszenia zeznań przez funkcjonariuszy MO.

Ale że na początku lat 80. na Podlasiu milicjanci wymusili przemocą na kimś zeznania,

Plus zignorowano wszystkie dowody jego niewinności, nie sprawdzono jego alibi, nie zweryfikowano, co się stało z rzekomo wyrzuconymi w krzaki rzeczami ofiary, nie uwzględniono wątpliwości, jakie ofiara ewidentnie miała przy rozpoznaniu sprawcy,

Przesłuchała ofiarę bez udziału prokuratora, a było to jedyne przesłuchanie, bo później Elena wróciła do Związku Radzieckiego i prokuratura nie mogła uzyskać od niej żadnych odpowiedzi.

Nie można było zweryfikować tego, jak bardzo była pewna, że Marian był tym, który ją napadł.

Ale domyślam się, że do takich przekroczeń po prostu dochodziło regularnie i prokuratura nie miała nic przeciwko temu, żeby milicja wykonywała część obowiązków za nich, pomimo, że formalnie leżały one po stronie prokuratury.

Milicjanci oczywiście zaprzeczyli, że go bili, że wymuszali na nim zeznania i twierdzili, że nie było możliwości, żeby Marian usłyszał zeznania Jeleny.

A chodziło o to samo przestępstwo.

Przeczytam Wam takie podsumowanie doradcy prokuratora generalnego sporządzone w lutym 1984 roku na temat błędnego skazania Mariana K.

Natomiast napisawszy to wszystko, ten doradca z prokuratury dodaje, że nie można stwierdzić, czy oskarżenia pod adresem milicjantów były słuszne czy nie, bo nigdy nie przeprowadzono w tej sprawie żadnego dochodzenia.

I generalnie zalecenia na koniec tego podsumowania są takie, żeby ten przykład wykorzystywać w pogadankach edukacyjnych i w szkoleniach.

Nie ma już milicji, wiele się zmieniło, ale niestety pomimo tego całego postępu, który mamy, przypadki niesłusznych skazań nadal się zdarzają w Polsce, zdecydowanie zbyt często.

I nadal policjanci, jeśli chcą, są w stanie praktycznie z każdego zrobić mordercę.

Przypominam, że wykupując subskrypcję na Spotify możecie słuchać dodatkowych odcinków Zbrodni Prowincjonalnych i specjalnej serii Tajemnice Rajskiej Wyspy.