Mentionsy
Zniknęła przed wigilią. Sprawca był z jej otoczenia | Sprawa Małgorzaty Stankowskiej
22-letnia Małgorzata Stankowska ze Stęszewa znika tuż przed świętami, wracając z pracy do domu. Kilka dni później miała lecieć do Barcelony.
Rozdziały (2)
Podróż do Stęszewa i opis Małgorzaty Stankowskiej.
Opis planu wyjazdu Małgosii do Barcelony.
Szukaj w treści odcinka
Na podłodze obok siebie stały dwie torby, które symbolizowały dwa światy Małgosi.
Gosia kupiła je tego samego popołudnia, dbając o każdy szczegół, bo rodzina była dla niej fundamentem.
Małgosia wraz ze swoją bliską przyjaciółką Anną miała tam spędzić przełom wieków.
Gosia nie była wprawdzie związana z ruchem oazowym tak mocno jak Ania, ale jej naturalna otwartość na ludzi i chęć poznawania świata różnych perspektyw sprawiały, że na ten wyjazd czekała od miesięcy.
Małgosia studiowała w Wyższej Szkole Zarządzania i Bankowości w Poznaniu, a jednocześnie pracowała jako asystentka w serwisie urządzeń grzewczych przy ulicy Gąsiorowskich.
Gosia kończyła ubierać choinkę, zamknęła tę torbę podróżną i położyła się spać z myślą o jutrzejszym dniu.
Małgosia zaparkowała więc pod siedzibą firmy przy ulicy Gąsiorowskich swój pojazd.
Jako asystentka i osoba odpowiedzialna za kontakt z klientem, Gosia od wejścia wpadała w wir pracy.
Odpowiedź Małgosi była stanowcza, bowiem powiedziała, że musi wracać i pomóc mamie.
Ta krótka wymiana zdań, zapamiętana również później przez świadków, dobitnie świadczyła o jednym, że Małgosia nie miała planów spotkania z kimkolwiek.
O godzinie 15.15 Małgosia opuściła budynek przy ulicy Gąsiorowskich.
Małgosia wkłada kartę, wybiera kwotę, odbiera banknoty.
Mama Gosi co kilka minut podchodzi do okna odsuwając firankę.
Małgosia przecież obiecała pomoc, a Małgosia jest słowna.
Mama Gosi sięgnęła po telefon, wybrała numer córki, patrząc na zegar ścienny.
Sonny Erickson, z którego Gosia tak bardzo się cieszyła, milczał jak zaklęty.
Wspólnie zaczęto budować mapę ostatnich chwil GOSiK.
Nie przyszła ona jednak od Gosi, ale z policyjnego radia.
Kiedy radiowóz podjechał pod dom Małgosi, widok mundurowych na progu w przeddzień świąt był jak wyrok.
Patrzył na płonący wrak i na rozpacz bliskich Gosi, będąc częścią tłumu.
W akcie ostatecznej desperacji, gdy już racjonalny świat nie dawał odpowiedzi, rodzina Gosi zrobiła krok w stronę nieznanego.
Małgosia nie żyje, została zamordowana, a jej ciało leży w lesie niedaleko Szreniawy.
Twierdził, że Gosia żyje, że została wywieziona do Niemiec i rodzina chwyciła się tej wersji jak tonący brzytwy.
Przypomniano sobie o wakacyjnych wyjazdach Gosi do Niemiec, gdzie pracowała jako kelnerka.
Małgosia nie ucieka, nie ogląda się za siebie, nie przejawia żadnych objawów lęku.
Ofiary o takim profilu jak Gosia, czyli pomocne, ufne, dobrze wychowane, bardzo często padają ofiarą własnej uprzejmości.
Ksiądz spotykał się potajemnie z kobietą, a dziewczyna z kanistrem po prostu była do Gosi podobna.
Gosia zniknęła w samym centrum miasta.
Ktoś włożył nową kartę SIM do telefonu, który powinien spoczywać w torebce Gosi lub leżeć na dnie rzeki.
Telefon Małgosi nie był zwykłym urządzeniem.
Gdzie jest Małgosia?
Sebastian potrzebował rąk do pracy i kogoś, kto pomoże mu opanować sytuację, gdyby Gosia stawiała opór.
Sebastian nienawidził Gosi.
To Małgosia była motorem napędowym wyjazdu do Barcelony.
Mówił o tężcu, którym chciał zarazić Gosię, o torturach, o tatuowaniu jej czoła.
Mikroskopijne ślady biologiczne i dowody na to, że w nocy po zaginięciu Gosi Sebastian zużył nienaturalnie dużo paliwa i środków czyszczących.
Ten człowiek, mając krew Gosi na rękach, wrócił do Ani, przytulił ją i przez dwa tygodnie odgrywał rolę kochającego partnera, który wspiera ją w żałobie po stracie przyjaciółki.
Sebastian doskonale wiedział, że Małgosia go zna.
Gdy Gosia dochodziła do swojego Fiata, Sebastian wyrósł przed nią jak spod ziemi.
A Małgosia, będąc osobą sumienną i niechcącą sprawiać problemów, zgodziła się bez wahania.
Sebastian wsiadł do Cinquecento Małgosi jako pasażer.
Przez zakorkowany Poznań, przez Górczyn aż do granicy miasta i dalej do Komornik, Gosia prowadziła, rozmawiając z Sebastianem o świętach, o prezentach, o Hiszpanii.
Małgosia najprawdopodobniej nie zdążyła nawet wyłączyć silnika, gdy poczuła na szyi uścisk lub zobaczyła przed oczami narzędzie zbrodni.
Najstraszniejszy jest fakt, że Sebastian nie potrzebował Gosi w swoim warsztacie, by naprawić jej samochód.
Nie wystarczyło mu, że Małgosia była uwięziona.
Małgosia przerażona, uwiązana sznurem, stała się obiektem jego werbalnej agresji.
On wiedział, że musi uciszyć Gosię na zawsze, bo powrót do rzeczywistości, w której ona mogłaby wszystkim opowiedzieć, po prostu oznaczałby dla niego koniec życia, jakie znał.
Nakazał Ryszardowi jechać przodem, a sam wsiadł do auta Gosi.
Ciało Małgosi wciąż tam było, ukryte w piwnicy pod warstwą gratów.
Jadł z nią kolację, pił herbatę, słuchał jej, narzekaj na to, że Gosia się nie odzywa.
Samochód Gosi dogasał już w lesie pod Świątnikami, zamieniony w bezużyteczną strefę złomu.
Nie zakopał Gosi w płytkim grobie w lesie, gdzie mogłyby ją wywęszyć zwierzęta lub znaleźć grzybiarzy.
Mówię tutaj o elementach metalowych, częściach samochodowych z warsztatu, które miały zagwarantować, że Małgosia nigdy nie wypłynie na powierzchnię.
Każdy dzień zwłoki, każda fala i każdy naniesiony muł sprawiały, że szanse na odnalezienie Małgosi malały do zera.
Odebranie życia nie było końcem kary, jaką wymierzył Gosi i jej bliskim.
Po wyznaniu Ryszarda, że ciało Gosi spoczęło w nurcie rzeki, oczy całej Polski zwróciły się w stronę mostu w Rogalinku.
Sebastian liczył na to, że Małgosia stanie się częścią rzeki, niewidoczną i nieuchwytną.
Matka Gosi pomimo mrozu bywała na miejscu poszukiwań, wierząc, że jej obecność może pomoże wywołać córkę z głębin.
Dopóki nie było ciała, dopóty mógł budować narrację o błędzie Ryszarda, o swojej niewinności, o tym, że Gosia żyje.
Raz mówił, że tylko stał na czatach, innym razem przyznawał, że pomagał obezwładnić Gosię.
Siedząc w celi, zaczął powoli zdawać sobie sprawę, że dla opinii publicznej i dla bliskich Gosi jest tak samo winny jak Sebastian.
Kiedy prokurator odczytywał drastyczne opisy ostatnich chwil Gosi w piwnicy, oskarżony ziewał lub z ironicznym uśmieszkiem kręcił głową.
Najtrudniejszym momentem procesu były zeznania Ani, czyli narzeczonej Sebastiana i najlepszej przyjaciółki Gosi.
Pytali retorycznie obrońcy, całkowicie ignorując fakt, że auto Gosi spłonęło, a jej telefon był sprzedany przez oskarżonych.
Małgosia w jego oczach przestała być człowiekiem, przyjaciółką jego dziewczyny, studentką.
Zabijając Gosię, Sebastian nie tylko likwidował rywalkę o czas i uwagę Ani.
Podczas gdy Sebastian doskonale wiedział, że Małgosia gnije w nurcie Warty.
Sebastian nie tylko zabił Gosię, on ukradł Ani żałobę.
Przecież Ania musiała się mierzyć nie tylko ze stratą Gosi, ale i z piętnem narzeczonej mordercy, obwiniając za śmierć przyjaciółki na pewno siebie.
Choć Warta nie oddała Małgosi, dowody zebrane przez śledczych stworzyły łańcuch tak ciasny, że nie dawał on Pola do innej interpretacji.
I do dziś, gdy Warta wyrzuca na brzeg jakikolwiek ślad, w sercach bliskich Gosi na krótko znowu rozpala się płomień nadziei.
Jednak dla Gosii, dla rodziny Gosii czas zatrzymał się w miejscu.
Ostatnie odcinki
-
Zniknęła przed wigilią. Sprawca był z jej otocz...
22.04.2026 15:00
-
Wernejówka: Krwawe rządy tyrana w beskidzkim raju
15.04.2026 15:00
-
Znaleziono jej ciało. Co wydarzyło się w Walent...
08.04.2026 15:00
-
Dwie ofiary, jeden podejrzany. Mroczna sprawa z...
01.04.2026 15:00
-
Cztery ciała, zero sprawców… TA NOC W Siennicy ...
25.03.2026 16:00
-
To, co pokazał w Internecie 17‑latek, przeraził...
18.03.2026 16:00
-
Telefon od tajemniczego rozmówcy. Jak Paulina O...
18.03.2026 14:50
-
Jej ostatnie słowa: ,,Nie mogę powiedzieć, Boję...
04.03.2026 16:45
-
Młoda, zdrowa kobieta i Niespodziewany finał ży...
25.02.2026 16:00
-
Był w szoku, ranny i nie wiedział, dokąd idzie....
18.02.2026 17:16