Mentionsy

W cieniu sportu
W cieniu sportu
20.01.2026 18:00

WOJCIECH KOWALEWSKI: FABIAŃSKI JEST ARYSTOKRATĄ, BORUC BYŁ ARTYSTĄ, A JA RZEMIEŚLNIKIEM

Przez długi czas grał na bardzo wysokim poziomie. Bronił w Legii Warszawa, Szachtarze Donieck czy Spartaku Moskwa. Zagrał także kilka spotkań w reprezentacji Polski, ale tylko na chwilę był jej podstawowym bramkarzem. Czy żałuje? Kolejnym gościem Łukasza Kadziewicza w podcaście "W cieniu sportu" jest Wojciech Kowalewski.

Co w odcinku:  - czy z perspektywy czasu żałuje gry w Rosji?
 - dlaczego nigdy nie był "jedynką" reprezentacji Polski?
 - gra w Legii - spełnienie czy niedosyt?  - kiedy czuje się najbardziej niekomfortowo?
 - czym różniły się metody treningowe w różnych krajach, w których bronił?

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 15 wyników dla "Legii"

Jakby tworzy automatycznie taką mikrospołeczność tej przynależności do Legii, że kiedyś zaczynaliśmy na jednym poziomie, a później każdy pisał swoją historię?

Znaczy, to nie jest tak, że mijaliśmy się, bo ja z Arturem spotkałem się w Legii...

To był krótki okres, bo ja wtedy wróciłem do Legii z wypożyczenia z Groklinu.

Artur wrócił z wypożyczenia z Dolkanu i to było ostatnie moje pół roku w Legii tak naprawdę.

I później była też era Łukasza Fabiańskiego w Legii.

No ale tą osobą, która nas połączyła w Legii jest trener Krzysztof Dowhań i ja powiem z dużą sympatią i satysfakcją mówię o tych doświadczeniach, o tej współpracy, bo początek trenera Krzysztofa Dowhańa to też był początek mojego grania w Legii, bo ja wracając z wypożyczenia, tu akurat zastałem trenera Dowhańa, który dołączył do sztabu Legii Warszawa.

I odchodząc z Legii, taką pierwszą refleksję jaką miałem, a miałem też już doświadczenia pracy z różnymi trenerami, bramkarzy również, że u trenera do wchania nie powtórzyły się treningi ani razu.

No i później trener Dofhan oczywiście do dzisiaj kontynuował swoją pracę z bramkarzami Legii, wychował wielu reprezentantów Polski.

Garaż w Legii był ważny.

I co akurat później się wydarzyło, ja już po tej karierze zawodniczej, Jacek Magiera zaprosił mnie do sztabu szkoleniowego Legii Warszawa i znowu wróciłem do współpracy z trenerem Krzysztofem Dowhaniem, ale już w innej roli.

On się nie uśmiecha dzisiaj, jak słyszy, że w tak doborowym gronie otwieracie Akademię Legii.

Przygotowanym do tych kolejnych wyzwań sportowych, do tych sukcesów, które de facto nastąpiły, był i takim przeskokiem, takim szokiem dla mnie było przejście z Legii do Szachtara Donetsk.

Osiągnąłem ten pierwszy... Wyjeżdżałem z Legii w połowie sezonu.

Nie chciałem wyjeżdżać z Legii, bo mieliśmy super ekipę i byliśmy na dobrej drodze do tytułu.

Wyjeżdżałem z Legii z niedostytem, bo nie zdobędę mistrzostwa Polski, w sensie jakby pełnoprawnego, chociaż i tak jestem mistrzem Polski, bo rozegrałem ponad 50% spotkań w tym sezonie.