Mentionsy
S07E38: Mouth taping, bezdech i bruksizm. Ciekawsza strona logopedii. Hubert Krzyżowski.
Mouth taping, bezdech senny, bruksizm, chrapanie i oddychanie przez usta - co mają wspólnego z logopedią? Rozmawiamy z Hubertem Krzyżowskim o tym, jak język, oddech, napięcie żuchwy i praca mięśni twarzy wpływają na sen, regenerację, mowę i codzienne funkcjonowanie.
Rozdziały (12)
Jacek Bilczyński przedstawia temat rozmowy i zaprasza gościa do rozmowy, Huberta Krzyżowskiego, logopeda kliniczny i wykładowca akademicki.
Hubert Krzyżowski omawia z Jacekem różnorodność zadań logopedii, od pediatrycznej do senioralnej, w tym chrapanie i bezdech senny.
Hubert Krzyżowski omawia z Jacekem rolę chrapania jako objawu problemów z oddychaniem, podkreślając potrzebę współpracy z laryngologami.
Hubert Krzyżowski opisuje trening mięśni gardła i jamy ustnej, w tym ćwiczenia do stabilizacji języka podczas snu.
Hubert Krzyżowski omawia z Jacekem problem bezdechu sennego, jego objawy i potencjalne role logopedii w leczeniu.
Hubert Krzyżowski omawia wpływ relaksacji i oddechu na jakość snu i regenerację ciała.
Rozmowa o edukacji emocjonalnej i tworzeniu głosu, akceptacji zmian i konsekwencji oddychania przez usta.
Hubert Krzyżowski omawia wpływ oddychania przez usta u dzieci na rozwój twarzy, postawę ciała i problemy mowy.
Rozmowa o roli logopedii u dzieci, oddechu i jego wpływie na rozwój, oraz o diagnostyce i terapii u młodych pacjentów.
Porównanie pracy w szpitalu i prywatnym gabinecie, motywacji pacjentów i ich oczekiwania.
Hubert Krzyżowski omawia świadomość w logopedii, jakość wiedzy na internetach, sygnały alarmowe dla dorosłych oraz profilaktyczne działania.
Krzyżowski analizuje rozwój logopedii, jej integrację w medycynę i społeczeństwo, podkreślając rosnącą popularność i znaczenie dziedziny.
Szukaj w treści odcinka
Ktoś kiedyś bardzo ciekawie powiedział, że tak często powinniśmy oddychać ustami, jak jemy nosem.
Czyli trochę taki remodelik, co gdzie robimy.
Obrazowy bardzo.
Dzień dobry, dzień dobry.
Drodzy Państwo, podcast CityFit w swoim tempie.
Moi drodzy, często myślimy o logopedii przez pryzmat dziecka, które nie wymawia słowa R, albo takiego szkolnego gabinetu, w którym ćwiczy się poprawną artykulację.
Ale to chyba tylko wierzchołek góry lodowej i dzisiaj tutaj spróbujemy to udowodnić, zajrzeć trochę głębiej pod powierzchnię słów, tam gdzie mowa spotyka się z biologią, z mechaniką mięśni, ale też z jakością naszego snu.
Porozmawiamy o tym, dlaczego
To jak trzymamy język w jamie ustnej może decydować się o naszej energii w ciągu dnia?
Czy rzeczywiście tak jest?
No i czy logopedia może być takim kluczem do rozwiązania problemów chociażby z chrapaniem, które niszczy nie tylko nasze zdrowie, ale czasem też nasze relacje?
A w studiu, o drodzy Państwo, ze mną ekspert, który o mięśniach twarzy, o mechanice oddechu wie ponadprzeciętnie,
Człowiek, który zajmuje się projektowaniem mowy.
Logopeda kliniczny, wykładowca akademicki Hubert Krzyżowski.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Dziękuję za zaproszenie.
Cała przyjemność po mojej stronie.
Będziemy sobie dzisiaj rozmawiać, czyli używać twojego narzędzia pracy i tego,
z czym ty na co dzień pracujesz i chciałbym zacząć trochę od fundamentów, żebyśmy trochę ten mit odczarowali, żebyśmy zdjęli z logopedii tę taką powszechną, nieco szkolną etykietę gabinetu, w którym ćwiczy się poprawną mowę.
Więc czym tak naprawdę zajmuje się nowoczesna logopedia?
Chyba w wielkim skrócie to powiedziałbym, że wszystkim, a to wszystkim podzielę tak może metrykalnie, idąc od tych najmłodszych po tych najstarszych, bo każda grupa wiekowa myślę, że charakteryzuje się określonymi potrzebami.
Myślę, że miejsce też pracy odgrywa tutaj duże znaczenie i dużą rolę i mam poczucie, że logopedzi są wszędzie.
Takie miłe i dobre poczucie.
Jeśli chodzi o te grupy wiekowe, myślę, że takie wsparcie niemowląt w procesie właśnie ssania,
poboru pokarmu, karmienia, rozszerzania diety, oceny właśnie motoryki jamy ustnej, warunków anatomicznych, które rzutują na późniejszy rozwój twarzo-czaszki, to jest to pole pracy logopedy.
Dodatkowo rozwój mowy, to jest taki intensywny rozwój komunikacji też, w takim szerszym spektrum, ten wiek pediatryczny.
Wady wymowy, które pojawiają się oczywiście później, problemy takie jak tendencje do nieprawidłowych funkcji oddychania, czyli oddychania przez usta, funkcji połykania,
innych problemów i funkcji dysfunkcji języka.
W dalszej grupie wiekowej myślę, że dość podobne do tej pediatrycznej grupy.
U dorosłych osób wady wymowy, problemy komunikacyjne, praca nad
narzędziem, jakim jest właśnie głos i mowa, zaburzenia głosu, problemy z połykaniem, zaburzenia połykania na różnym tle, jąkanie jako też zaburzenie płynności mowy.
No i myślę, że grupa senioralna, która dość intensywnie też
Potrzebuje tego wsparcia w zakresie właśnie problemów w funkcjach poznawczych, ale komunikacji też przede wszystkim i też choroby tego wieku senioralnego, czyli często występujące udary i ta rehabilitacja poudarowa, problemy z połykaniem, problemy z głosem.
Bardzo, bardzo szerokie spektrum.
Ona była tak dosyć poetycko napisana, że logopedia to jest właściwie nauka o zarządzaniu przetrwaniem, jedzeniem, oddychaniem, snem i komunikacją.
To prawda, to fundament jest.
Tak, dodałbym sen do tego, bo jednak to jest też ważny element i aspekt, o którym dzisiaj też myślę, że będziemy mieli okazję porozmawiać.
No dobrze, no to przejdźmy do tej alkowy, bo myślę, że to jest dobry moment.
Bo w popkulturze jest to chyba trochę obiektem żartów, a w domach bywa powodem do spania w oddzielnych pokojach.
Myślę teraz o chrapaniu.
W internecie można znaleźć głosy, że po prostu taka jest twoja uroda i trzeba się z tym pogodzić.
Jak to jest z twojej perspektywy?
Czy rzeczywiście jest to tylko taki defekt estetyczny, czy może sygnał, że mechanika naszego ciała w jakiś sposób zawodzi?
Jest to dla mnie bardzo ważny sygnał, przede wszystkim jakieś przeszkody, jakiegoś utrudnienia, jakiegoś zwężenia w drogach oddechowych, czyli tego bazowego, tej bazowej kwestii, jaką jest oddychanie, przyjmowanie pobór tego powietrza.
W związku z tym jest to dla mnie problem fundamentalny dla jakiegokolwiek funkcjonowania i myślę, że chrapanie można określić jako taki objaw, który jednak powinien zastanowić.
Zwłaszcza jeśli jest taki przewlekły, przetrwały, to zastanowić, co takiego się dzieje, że uniemożliwia mi efektywne oddychanie.
Nie wyobrażam sobie mówić o chrapaniu bez wspomnienia o laryngologach i ścisłej współpracy właśnie ze specjalistami laryngologii, którzy diagnozują tę drożność dróg oddechowych, którzy ewentualnie wdrażają odpowiednie leczenie chirurgiczne, farmakologiczne, które pozwala właśnie spać lepiej, funkcjonować lepiej, regenerować się, bo sen temu służy.
Natomiast moja rola w tym wszystkim jako logoped,
Wtedy to rola taka, że bardzo często za tymi zmianami strukturalnymi w obrębie nosa, górnych dróg oddechowych idą zmiany funkcjonalne na poziomie mięśni gardła, mięśni jamy ustnej.
No i w tej sytuacji wkracza logopeda, który jest w stanie odtworzyć prawidłowy przebieg tych
funkcji, odtworzyć odpowiednie warunki mięśniowe.
Bardzo ciekawe badania w grupie pediatrycznej były prowadzone, że siła mięśniowa dzieci oddychających ustami, jeśli chodzi o mięśnie języka, była znacznie niższa niż u dzieci, które oddychają nosem, bo fizjologiczny sposób oddychania to oddychanie nosem.
W związku z tym tę siłę, tę sprawność, te mięśnie trzeba odtworzyć, mówiąc najprościej.
Więc jest to świetne uzupełnienie i czasami, choć trwają badania w tym zakresie, terapia miofunkcjonalna, czyli to wsparcie tych mięśni w obrębie gardła jamy ustnej może być nawet monoterapią, jeśli chodzi o chrapanie.
Dobra, to w takim razie pozwól, że ja ci przerwę, bo to jest bardzo ciekawe.
O tych kwestiach laryngologicznych my tutaj sobie rozmawialiśmy.
Było co nieco o farmakoterapii, było co nieco o takich zabiegach, które mają zdecydowanie bardziej inwazyjny charakter.
Natomiast, no, bo zmierzamy trochę do tego, że twoją rolą jest praca z mięśniami, które są, ja to nazwę tak znów trochę, wezmę to słowo w cudzysłowie, rozleniwione, nad którymi zapanowanie sprawiłoby, że to chrapanie zostałoby albo zniwelowane, albo całkowicie, albo do pewnego stopnia.
Bo myślę, że to jest myśl, która w głowach naszych słuchaczy i widzów też się urodzi, bo jeżeli mówimy o treningu mięśni dwugłowych ramienia, mięśni klatki piersiowej, to jest trochę oczywiste, siłownia, widzimy takie obrazki w naszej głowie, ale jak trenuje się te mięśnie, które gdzieś tutaj są w obrębie aparatu naszej mowy?
To jest bardzo ciekawe, ale używamy dużo różnych akcesoriów.
Słomki, rurki, pracuję w zakresie oporu też, żeby wzmocnić te mięśnie.
Te ćwiczenia czasami są bardzo zabawne.
Nierzadko zdarza się sytuacja, że ktoś z kimś współpracuje w zakresie chrapania, głównie mężczyzna, kląska językiem przed snem.
Jest to ten charakterystyczny dźwięk i tak naprawdę cały dom wtedy jest świadom tego, że ta osoba ćwiczy i trenuje.
Głównie ćwiczenia odbywają się przed snem jednak.
Myślę, że są to ćwiczenia, które właśnie rozbudowują tę sprawność mięśniową, wykorzystujemy różne akcesoria.
Mniej więcej tak wygląda ten trening.
I stymulujemy też przebieg prawidłowych funkcji, czyli ćwiczenia do czasami odpowiednie układanie języka w momencie przełykania.
Pewnie będziemy do tego jeszcze wracali wielokrotnie.
Natomiast chciałbym pójść do innego problemu, kolejnego problemu, który też związany jest jednak z tą przestrzenią nocy, przestrzenią naszej alkowy, bezdech senny.
I tutaj znów pojawia się pytanie, jaką rolę w tym dramacie odgrywa język.
Czy on może odgrywać istotną rolę i czy to jest możliwe, że ten najsilniejszy mięsień w naszym ciele po prostu trochę zapomina o tym, jak zachowywać się, kiedy my tracimy świadomość.
Myślę, że jeśli chodzi o bezdech senny, to warto wspomnieć o tym, że jest to już choroba.
Czyli w chrapaniu obracaliśmy się wokół objawu, objawu jakiejś niedrożności dróg oddechowych, przeszkody, która gdzieś na tej drodze dla powietrza się pojawia.
Natomiast jeśli chodzi o bezdech senny, to mówimy już o częściowych bądź całkowitych zwężeniach dróg oddechowych i w związku z tym właśnie zaburzeniami oddychania w śnie.
Charakteryzuje się różnymi objawami, takimi jak senność dzienna, uczucie niewyspania, zaburzeniami funkcji poznawczych, pamięci, uwagi, koncentracji.
No i już tak do brzegu do tego języka idąc, to ma istotną rolę.
W ogóle wiele opracowań również powstaje w kontekście mięśnia brudkowo-językowego.
Niezależnie od naszej pozycji ciała, w czasie snu również i nie zapadał się, czyli ta masa języka nie przemieszczała się gdzieś w kierunku dróg oddechowych, tworząc pewne zwężenie.
No i tutaj wkracza logopeda, tak?
Od razu też chcę ciebie o to podpytać, bo jest prawdą, że logopedia może być realną alternatywą albo wsparciem dla takich aparatów.
Nie wiem, czy prawidłowo je wymówię, CPAP.
Chodzi o te aparaty, które są stosowane w leczeniu obturacyjnego bezdechu sennego.
Tutaj informacje dla naszych słuchaczy.
Jeżeli coś przekręcę, to proszę poprawić mnie w komentarzach, albo ty możesz mnie poprawić.
Chodzi o taki aparat, który generuje ten strumień powietrza.
który działa trochę jak taka poduszka zapobiegająca zapadaniu się tkanek miękkich i języka podczasną.
Rozumiem, że logopeda albo logopedia i te praktyki mogą być pewną alternatywą albo uzupełnieniem tego rodzaju.
Zgodnie z taką najnowszą wiedzą i dowodami naukowymi, terapia miofunkcjonalna, czyli ten rodzaj terapii mięśni w tym obszarze, nauki oddychania i innych prawidłowych funkcji, może być świetnym uzupełnieniem takiego
klasycznego, standardowego, złotego leczenia właśnie bezdechu sennego.
Alternatywą nie, natomiast wspomaga w takim zakresie, że jest w stanie redukować ćwiczenia języka, są w stanie redukować senność dzienną, są w stanie redukować natężenie chrapania i dowody naukowe też mówią o tym, że jest w stanie redukować również ten wskaźnik spłycenia oddechu i bezdechu, wskaźnika HI, czyli to ile tych bezdechów pojawia się na godzinę snu.
W związku z tym to są obiecujące dane, które wymagają dalszych badań.
Może też, żeby ta adherencja, czyli takie stosowanie się do tego CPAP-u, do tych urządzeń przebiegało sprawniej i lepiej, może być dodatkowo wsparte.
Czyli to, że to użytkowanie, ta tolerancja jest większa na stosowanie tego rodzaju protezy powietrznej.
No dobra, no to w takim razie wynika z tego, i to już jest pewien bardzo praktyczny wniosek, że do lokopedy mogą zgłaszać się osoby, które mają problemy ze snem, a nie tylko problemy z wymową, z artykulacją, z dykcją, tylko jeżeli na przykład po przebudzeniu czujemy, że nasz umysł jest trochę zacementowany, zalany betonem, że mamy jakąś, nie wiem, mgłę mózgową, że mamy poranne zmęczenie, że się często w nocy budzimy,
to to może być objawów takich problemów, z którymi pracuje się u logopedy.
Zdecydowanie, jeśli idzie w parze z tym suchość poranna w jamie ustnej, taka śródnocna suchość też w jamie ustnej, sygnalizująca być może oddychanie ustami.
Dodatkowo, jeśli się pojawia chęć i potrzeba raczej wstawania w nocy do toalety, czasami kilkukrotnego, co przerywa ten sen jeszcze bardziej, no to to jesteśmy w stanie zaopiekować też terapią miofunkcjonalną.
Często to ma dodatkowo swoje przyczyny jeszcze laryngologiczne, natomiast nauka oddychania nosem, nauka prawidłowego pozycjonowania języka, tego, żeby usta w czasie snu były zamknięte, sprzyjają redukcji tych objawów.
I to są doświadczenia, myślę, z badań naukowych przede wszystkim, ale też moje gabinetowe, które są szalenie satysfakcjonujące dla mnie jako specjalisty.
Zaraz porozmawiamy sobie o tych różnicach w tej pracy w klinice, klinicznej i takiej pracy w gabinecie, bo o tym też chciałeś porozmawiać i to jest myślę, że bardzo ważny port naszej rozmowy.
Ale zastanawiam się w takim razie, co ty sądzisz o takich ostatnio modnych social mediach, o takim trendzie zwanym mouth taping, tak?
Czyli zaklejanie ust plastrem na noc, by wymusić oddychanie przez noc.
Jeżeli spojrzymy na to z perspektywy laika, to może wydawać się to dość drastyczne, dość
klaustrofobiczne, pojawia się pytanie, jak ty to widzisz?
Czy to jest faktycznie takie genialne w swojej prostocie, genialna metoda, genialny sposób na lepszy sen, czy raczej trochę ryzykowna moda, którą należałoby w jakiś sposób, albo przed którą należałoby ostrzegać?
Możemy tę modę mniej ryzykowną tutaj uczynić.
Myślę, że głównie tym, żeby wspomnieć o tym, że jest to narzędzie, które może wspierać taką terapię czy naukę oddychania właśnie nosem i zamykania ust.
No jednak zasypiając, śpiąc nie jesteśmy w stanie świadomie kontrolować tego, czy moje usta są otwarte, czy nie.
To należy znaleźć przyczynę i ta przyczyna to często niedrożny nos.
Nie jest najlepszym pomysłem stosowanie takiego plastra u osób z przewlekłą niedrożnością nosa.
To trochę jak zabranie tych ust, tej drogi, przez którą powietrze może do nas docierać.
W związku z tym, po wykluczeniu różnych przyczyn laryngologicznych, świetne uzupełnienie w procesie nauki oddychania nosem.
Myślę, że warto.
W tej sytuacji to zdecydowanie warto.
To nie jest chyba szczególnie popularne jeszcze, ale ja już kilka razy się z tym spotkałem, że sportowcy w trakcie aktywności sportowej zaklejają usta plastrem.
To też jest pewien dodatkowy krok albo pewne narzędzie, które potencjalnie z twojej perspektywy można byłoby wykorzystywać.
Czyli nie mówimy teraz o tym stosowaniu nocnym, ale takim stosowaniu dziennym.
Tutaj chodzi bardziej o kontekst wydolności i też efektywności tego oddychania samego w sobie.
Więc myślę, że to jest główna taka idea sportowców i zaklejania ust.
Zdecydowanie popularne w ostatnim czasie i faktycznie mające swój efekt.
Ktoś kiedyś bardzo ciekawie powiedział, że tak często powinniśmy oddychać ustami, jak jemy nosem.
Czyli trochę taki remodelik, co gdzie robimy.
Obrazowy bardzo.
Tak, bardzo też taki fizjologiczny, naturalny, bazowy.
Tkanie nosem jest normą.
Dobra, to jeszcze, Osten, chciałbym ciebie podpytać, bo myślę, że to jest też ważne i szukam trochę takich wskazówek, może nie autodiagnozy, ale jednak czegoś, co powinno zapalić taką trochę lampkę, bo panuje chyba trochę takie przekonanie, że kiedy
Pytanie, czy to jest prawdą?
Czy zawsze to, że my szybko zasypiamy, oznacza, że my dobrze śpimy?
Jakie elementy, o których już tutaj do pewnego stopnia wspomniałeś, powinny zwrócić naszą uwagę, że ten sen być może nie jest dobry jakościowo i być może warto byłoby poszukać jakiejś diagnostyki u specjalisty i ewentualnie podjąć jakieś działania w tym kierunku?
Sen to jest taki spektrum różnych kwestii, które właśnie wpływają na jego jakość.
Myślę, że można śmiało powiedzieć, że czas snu nie równa się jakość snu.
Czyli 10 godzin snu, czy 8 godzin snu może być bardzo nieefektywne.
Możemy się obudzić niewyspanym, sennym i to nie będzie regenerujący sen.
więc tutaj nie można postawić znaku równości.
Myślę, że takie symptomy jak chrapanie, jako objaw, już sygnalizuje, że coś utrudnia mi to oddychanie, tę efektywność właśnie regeneracji w czasie snu.
Kolejna rzecz, suchość w ustach, która występuje, częste wybudzenia, wstawanie w nocy do toalety, to o czym wspomniałem, i to funkcjonowanie dzienne, które dużo nam mówi o tym, jak wyglądała nasza noc.
Czyli to, czy budzimy się właśnie wypoczęci, jak ten rozkład energii.
Tu wchodzimy w pole hormonów i innych kwestii, które też na to wpływają.
Myślę, że pracujemy sobie trochę na sen w ciągu całego życia i dnia, swoim stylem życia.
I z drugiej strony też myślę, że wiele tych rzeczy, jeśli chodzi o sen, można zmienić decyzjami.
że one niekoniecznie wymagają nawet jakiejś terapii, tylko pewnej modyfikacji stylu życia, korzystania właśnie z ekranów, pory kładzenia się, rozkładu też na przykład treningów.
Często wiele osób trenuje bezpośrednio przed samym snem, później jeszcze dopełnia to obfitym posiłkiem, żeby dobić sobie tutaj, co niekoniecznie jest dobrym sposobem o północy.
Albo randką wina.
Choć panuje przekonanie, że taka aktywność fizyczna to świetnie działa.
W zależności od pory, kiedy jest uprawiana.
No dobrze, no to w takim razie, bo myślę, że ta wiedza już może nie jest bardzo powszechna, ale coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z tego, że materac, ciemna sypialnia, brak telefonu przed snem, to jest takie narzędzie, z którego...
Warto byłoby skorzystać, żeby tę higienę snu poprawić.
A zastanawiam się, czy jest jakaś taka higiena wewnętrzna.
Czy istnieją jakieś rytuały dla naszych mięśni, twarzy, gardła, które moglibyśmy wykonać przed snem, żeby ułatwić sobie tę nocną regenerację?
Myślę sobie, że jakakolwiek relaksacja trochę, taka regulacja układu nerwowego może świetnie działać na to, żeby spać lepiej.
Często jest taki duży przeskok pomiędzy aktywnością, dużą aktywnością w ciągu dnia, pomiędzy takim dużym pobudzeniem, dużymi obowiązkami, decyzjami, które nas kosztują i nasze zasoby dosyć dużo, a snem, kiedy chcemy się wystarczyć.
wyluzować, kiedy chcemy się położyć, odciąć już, zasnąć bez jakiegokolwiek problemu, więc myślę, że takim łącznikiem, mostem trochę między dużą aktywnością zawodową jakąkolwiek, a z perspektywy układu nerwowego dużym pobudzeniem, no jest na przykład jakakolwiek forma relaksacji, tak, regulacji, mata do okupresury, no nie wiem, medytacja, trening oddechowy, to świetnie może wspierać też to przejście między trybami, tak.
Co ciekawe, coraz częściej słyszy się o tym, że tym elementem bardzo negatywnie oddziałującym przed snem, z punktu widzenia korzystania z urządzeń mobilnych, bo do pewnego czasu mówiło się bardzo dużo o świetle niebieskim, teraz coraz częściej ja zauważyłem, że zwraca się uwagę, że to nawet nie chodzi o światło niebieskie tak bardzo, jak o same treści, które oglądamy, które działają na nas bardzo mocno pobudzająco i to jest ten czynnik, który dokłada do tej
do tego negatywnego wpływu na nasz sen i na naszą regenerację.
Czyli tak by trochę to, o czym powiedziałeś, tylko to ja powiedziałem z perspektywy urządzeń mobilnych.
Ale dobrze, mamy tutaj to wyjaśnione.
Chciałbym postawić kropkę, bo przestrzeni, do której chciałbym dotrzeć, jest jeszcze dosyć dużo.
Chciałbym trochę porozmawiać teraz o takim oddechu jako o paliwie.
My często słyszymy, weź głęboki oddech albo zrób, chyba może nawet coraz częściej, zrób wydech, zwłaszcza wtedy, kiedy pojawia się jakaś sytuacja stresowa, kiedy się denerwujemy.
Zastanawiam się, czy my potrafimy z twojej perspektywy oddychać funkcjonalnie podczas mówienia, w trakcie kiedy prowadzimy taką zwykłą aktywność werbalną, jakkolwiek to brzmi i czy to jak brzmi nasz głos jest albo może być pewnym raportem o stanie naszych mięśni oddechowych.
To jest taki bardzo szeroki temat i dotykamy tutaj kwestii oddechu dynamicznego, czyli tego, który służy tworzeniu mowy, fonacji temu procesowi właśnie, gdzie pracuje nasza krtań i możemy się komunikować.
Myślę sobie, że na ten oddech też bardzo wiele rzeczy wpływa.
Myślę, że fizjoterapeuci świetnie by tutaj wspomnieli o mięśniach, o mobilności, o tej efektywności, że możemy w ogóle wykonać w naszych warunkach, naszej postawie ciała, dany wdech tak prawidłowy.
Kolejna rzecz, jak my się czujemy w danej sytuacji komunikacyjnej.
Jest mi to bardzo bliskie i co też, czego doświadczam w gabinecie pracując, szczególnie z dorosłymi, bo oni o tym po prostu mówią.
Są świetnie przygotowani w ramach gabinetu, w którym czują się bezpiecznie, w którym czują się dobrze, w którym już wielokrotnie wykonali jakieś ćwiczenie.
Mniej pewnie, co jest logiczne i naturalne, czują się poza, przed jakąś dużą publicznością, która ich słucha, w większości z tych osób, której nie znają.
To jest zupełnie inna sytuacja, która jest takim szerszym trochę ujęciem mowy.
Bo zasoby, które kształtujemy w gabinecie, świetnie, z nimi możemy wyjść dalej, ale musimy się też dobrze czuć w danym miejscu, żeby je wykorzystać, żeby użyć ich.
I tutaj wchodzimy na grunt praktykowania, czyjejś otwartości też trochę, ale czasami psychoterapii i takich aspektów zadbania o swoje emocje i
Czyli ten czynnik emocjonalny może wpływać na to, czy my będziemy potrafili skorzystać z tych narzędzi, które wypracowaliśmy w gabinecie, czy też nie?
W bardzo dużej mierze.
żywo w czasie pracy z artykulacją osób dorosłych.
Ja cieszę się z tego, że jestem panem od ry momentami i cieszę się, że panuje takie przekonanie, bo to jest bardzo interesująca praca też w takim zakresie.
Mam poczucie, że ten obszar twarzy generalnie tutaj w tym zakresie to dla ludzi jest ważna część, tak ważny obszar.
Zabiegi medycyny estetycznej, których jest też bardzo duża liczba jednak, sugerują, że jest to nasza wizytówka.
Więc wszelkie zmiany w tym obszarze są dużymi zmianami.
Wielokrotnie spotykam w takich terapiach, że część osób uczy się akceptowania tego nowego dźwięku.
Czyli bardzo chce, nawet potrafi.
W mojej ocenie brzmi to świetnie, natomiast...
Potrzeba przejść wspólnie taki proces przyjęcia, zaakceptowania danego dźwięku dopiero.
Nie jest to taki prosty system.
Też bywają różne trudności, potrzeba czasu, takich dobrych doświadczeń też.
W najprostszej pracy, myślę, w relacji z drugą osobą doświadcza się szerzej niż tylko tego, czego uczymy.
Mówiliśmy trochę o tej składowej emocjonalnej, natomiast dźwięk chyba jest trochę taki, popraw mnie jeżeli się mylę, że ty jako logopeda możesz też pomagać wypracować głos, który budzi pewnego rodzaju zaufanie i spokój i daje taki pewien pierwiastek pewności siebie.
Myślę, że tutaj też składa się wiele rzeczy.
Natomiast sama ta mechanika tworzenia głosu, to poznanie swoich możliwości.
To jest bardzo ciekawe, że taka osoba, która zgłasza się, ma okazję poznać swoje możliwości głosowe.
W ogóle być świadomym tego, gdzie jest mi dobrze, poznać różne częstotliwości swojego głosu.
Gdzie czuję się dobrze, co mogę, jakie mam zasoby.
To jest fajne, bo buduje takie przekonanie, że znam siebie.
mogę to wykorzystać, bo tu jest mi bliżej, tu jest mi dalej i myślę, że z głosem właśnie tak jest.
To trochę jest tożsamość, to trochę jest to, co chcemy zwerbalizować, przekazać to, o czym myślimy, więc tak, można, zdecydowanie można.
Dobrze, Hubert, postawię tu kropkę.
Teraz rozmawialiśmy o takich przestrzeniach, które można byłoby nazwać pewną kosmetyką.
Natomiast chciałbym przyłożyć lupę do przestrzeni, które są istotnym problemem zdrowotnym albo mogą być istotnym problemem zdrowotnym.
Zaczynając od rozwoju dzieci.
Bo w sieci można trafić na zdjęcia porównawcze tak zwanych twarzy
Czy to faktycznie możliwe, że takie nawykowe oddychanie przez usta u dzieci może trwale zmieniać rysy twarzy, może wpływać na postawę ciała, a nawet problemy z aparatem ruchu?
W ogóle mówimy o wieku pediatrycznym, kiedy kształtuje się wszystko.
I wielkim plusem, dla mnie wielką wartością pracy w tej grupie wiekowej pacjentów jest to, że dużo można zmienić.
Struktury są plastyczne.
Mamy jakiś nieutrwalony, często nieprawidłowy wzorzec, więc to zadziałanie na ten wzorzec jest czasami łatwiejsze.
Krótsza jest praca, nierzadko w takim zakresie, niż z osobami dorosłymi.
Także jest to okres, który rzutuje na życie dorosłe, na budowę chociażby twarzo-czaszki, tak czy postawy ciała, ustawienie głowy w życiu późniejszym i konsekwencje, które wiążą się z tym w życiu późniejszym, tak jako dalsze konsekwencje.
Zdecydowanie oddychanie przez usta może wpływać na jakość snu u dzieci, które przecież idą do szkoły, uczą się.
no jednak rozwijają się, tak?
Cały organizm się rozwija, układ nerwowy również.
Myślę, że na rysy twarzy absolutnie.
Dlatego, że jednak dzieci, które oddychają ustami, no w takim istotnie wymiarze pionowym wzrasta ich twarzoczaszka.
Mniej w takim wymiarze na szerokość.
Co może też się wiązać z wadami zgryzu i tymi problemami, które wymagają dłuższego leczenia, dłuższej terapii.
Wygląd twarzy też jest zupełnie inny, tak?
No bo te parametry strukturalne się zmieniają i oddech ma na to wpływ, ale też parametry takie jak podkrążone oczy często są zauważalne.
Niewyspanie widoczne na twarzy.
No to w takim razie można byłoby powiedzieć, że logopeda albo logopedia u dzieci w takim młodym wieku może być pewną formą profilaktyki, nie wiem, kardiologicznej czy też ortodontycznej.
Z takim szczególnym uwzględnieniem tego, że jest to po prostu wiek rozwojowy.
Kiedy te wszystkie kwestie się rozwijają, budują, formują i oddech jest taką ważną składową, która determinuje prawidłowy przebieg różnych funkcji i wzrost.
No dobra, to w takim razie.
Kiedy rodzice powinni przestać myśleć, że chrapanie dziecka jest urocze?
Gdzie leży taka granica pomiędzy przejściowym katarem a sygnałem, że rozwój twarzo-czaszki albo problemy z aparatem mowy są na tyle istotne, że należałoby
Myślę, że chyba warto postawić na coś najprostszego w takiej diagnostyce, że nawet nie przewlekłość będzie takim miernikiem tego, kiedy się zgłosić, czyli że problem występuje dłużej, tylko w ogóle występuje problem.
Można go obserwować jakiś czas, czyli na przykład otwarte usta, które są symptomem tego, że język może nie być już w prawidłowej pozycji, że jednak dziecko może ma tendencję do oddychania,
ustami, a może ta tendencja do otwartych ust i do oddychania ustami to w ogóle z refluksem albo czymś jest związana, więc to trochę ciągnie za sobą taką diagnostyczną sieć, więc postawmy na otwarte usta, postawmy właśnie może na ten dźwięk chrapania, w ogóle jakoś nie szukałbym granic, jeśli chodzi o chrapanie u dzieci w takim aspekcie, że jest ono po prostu problemem, tak?
To ciągle dotyczy bardzo ważnej kwestii, którą jest oddech, więc
Myślę, że jak najwcześniejsza diagnoza jest takim dobrym ruchem.
A z perspektywy metryki, czy to ma jakieś znaczenie?
Czy jest jakaś taka metryka, poniżej której, kiedy mówimy, że ktoś jest zbyt młody, żeby takie rzeczy zaobserwować, czy raczej coś takiego nie istnieje i właściwie od tych pierwszych dni, pierwszych tygodni życia już warto byłoby się, nie chcę mówić na siłę, doszukiwać, ale jednak zwracać uwagę na tego typu rzeczy?
Nie ma ani górnej, ani dolnej granicy, jeśli chodzi o wiek takiego logopedycznego pacjenta, bo zawrę to w ramach takiej swojej aktywności zawodowej, swojego zawodu.
Nie ma ani dolnej, ani górnej granicy.
Od początku pobieramy powietrze, oddychamy.
Od początku już niemowlek, czy noworodek, który po prostu zaczyna pobierać pokarm, już prezentuje jakąś mechanikę lub prezentuje pewne trudności w związku z jakimś obciążeniem wynikającym z przebiegu porodu itd.
W związku z tym to wsparcie specjalistyczne często od pierwszych chwil.
Czyli jeżeli spojrzymy na spektrum wiekowe w twoim gabinecie, to ono jest kompletne.
To jest szalenie trudne z jednej perspektywy, ale też szalenie ciekawe, jak ta
ta pomoc może być ulokowana w różnych grupach wiekowych i jak różne grupy wiekowe prezentują różne problemy, ale też jak wygląda u nich terapia, bo jednak ta osobowość też w pewien sposób, no nie wiem, różne rzeczy się zmieniają na przestrzeni życia.
Myślę, że dziecko wymaga zupełnie innych, jestem pewien, zasobów w takiej terapii z mojej strony i innej mojej aktywności niż senior.
A to jestem tego bardzo ciekaw, czy w przypadku takiego bardzo młodego człowieka to jest forma bardziej takiej biernej pracy, no bo
O ile osoba, która jest dorosła, a nawet nie musi być dorosła, ale jest taką osobą, która jest w stanie zrozumieć twoje wytyczne, to jest jedna grupa, o tyle tak młody człowiek nie jest w stanie tego rodzaju instrukcji przyjąć.
Mógłbyś chociaż naszkicować obraz tego, jak wygląda praca z tak młodym człowiekiem,
który nie do końca jeszcze rozumie, co ty do niego mówisz.
Wspomniałeś o bardzo ważnej kwestii, bo to jest też często taki argument, że no dobrze, ma trzy miesiące, co my będziemy robić u tego logopedy?
Przecież on języka nie wystawi na polecenie, nie kląśnie też, nie zrobi jakichś ćwiczeń.
I tutaj faktycznie rozprawiamy się z tym mitem, że do logopedy może być za wcześnie.
Dlatego, że faktycznie stosujemy stymulacje bierne.
Czyli taką pracę bierną, która jest jakby przedmiotem pracy rodziców.
Czyli praca gabinetowa to wskazanie drogi, w którą stronę, jakie stymulacje wykonywać, co robić, jak je połączyć z takim funkcjonowaniem codziennym i rodzice wykonują to w domu.
Czyli nie potrzeba pełnej świadomości, już i umiejętności wykonania jakiegoś polecenia, można działać właśnie w taki bierny sposób.
Dobrze, to jest bardzo ważny punkt.
To jest coś, do czego ja dotarłem w trakcie szykowania się do naszej rozmowy, że długie karmienie piersią, że używanie smoczków, a nawet taka dieta papkowata, dieta płynna może wpływać na rozwój aparatu umowy.
I pojawia się pytanie, czy to po pierwsze jest prawda,
I czy rzeczywiście jest tak, że my podając, nie wiem, dzieciom głównie miękkie, papkowate jedzenie, przez stosunkowo długo możemy budować u nich problemy na przykład z oddychaniem albo z mową w przyszłości?
I tutaj jest bardzo wiele takich aspektów, które na to wpływają.
W ogóle sam sposób poboru pokarmu już od pierwszych dni.
Myślę, że takich akcesoriów, z których się korzysta aktualnie jest bardzo dużo.
Rynek jest przesycony możliwościami różnych sposobów, tego w jaki sposób możemy coś podać.
Natomiast nie wszystko jest do końca dobre i zgodne z fizjologią.
Przetrwałe nawyki też, takie parafunkcje jak ssanie kciuka, to są siły, które często działają w jamie ustnej niekorzystnie.
Na przykład na zgryz, powodując wadę zgryzu i inne trudności.
ale też ta kolejność wprowadzania posiłków, czyli etap rozszerzania diety.
Bardzo ważny etap dla w ogóle takiej stymulacji jamy ustnej, dla rozwoju motoryki jamy ustnej, która rzutuje później na artykulację, na wady wymowy i tak dalej.
Zdecydowanie ważny aspekt i wpływa, bezpośrednio wpływa.
A byłbyś w stanie wskazać w takim razie takie akcesoria, takie elementy, które są wykorzystywane
chociażby przy karmieniu, których logopedzi nie lubią, które stanowią pewne zagrożenie?
Wszelkie kubki niekapki, tak na przykład.
Czyli często w domu nawet już po skończeniu tego soczku, który był w tym, wlewane są kolejne napoje i korzysta się z takiego kubka niekapka, gdzie stymuluje się też funkcję ssania i tak dalej.
trochę te trudności i smoczki.
W takim gdzieś późniejszym wieku i etapie u dzieci stosowane przewlekle, przetrwale, one też będą miały wpływ na zgryz.
Co ciekawe, bardzo często po odstawieniu tego rodzaju, im wcześniejszym w sumie odstawieniu tego rodzaju akcesoriów, które nie służą,
Często widzimy, że ta zmiana zachodzi po prostu dzięki odstawieniu, czyli zmianie jakiegoś sposobu poboru pokarmu, czyli zgryz się zmienia na korzyść, na plus.
Im wcześniej generalnie, tym lepiej, tym większa jest możliwość, że będzie norma.
Czyli nie zawsze to polega na wprowadzaniu terapii.
Czasem tą terapią jest ograniczanie korzystania z na przykład jakichś akcesoriów albo po prostu wyeliminowanie pewnych błędów, które miały miejsce.
I akcesoria, i sposób karmienia, i pozycjonowanie do karmienia, czyli takie rzeczy, które są bardziej stylem działania, robienia czegoś.
No dobra, to w takim razie postawmy kropkę i przejdźmy dalej.
Wspomniałeś przed naszym spotkaniem, że chciałbyś porozmawiać trochę o różnicach między pracą w takim sektorze publicznym, a prywatną praktyką.
No więc pojawia się pytanie, czy to są dwa różne światy pod względem problemów, z jakimi przychodzą pacjenci?
To są absolutnie dwa różne światy.
To są absolutnie dwa różne światy.
Myślę, że tak fundamentalnie obciążenie emocjonalne w dwóch miejscach jest absolutnie różne.
Szpital jest miejscem choroby, cierpienia, przewlekłości, różnych problemów, z którymi się mierzę, też się spotykam jako specjalista, ale też poważnych.
problemów takich właśnie jak udary.
Ja akurat generalnie działam w obrębie kliniki laryngologii, w związku z tym głównie myślę, że taką największą grupą są pacjenci onkologiczni w zakresie raka krtani, w zakresie raka języka na przykład, czy innych nowotworów głowy i szyi.
No i w tym aspekcie to często jest praca, która polega na tym, żeby stworzyć takie warunki, jeśli chodzi o mechanikę i sposób połykania, żeby ktoś w ogóle mógł być karmiony doustnie.
Mówimy o takiej rzeczy, która jest bardzo ważna w kontekście czucia smaku, w kontekście tych zachowań społecznych.
Ważne dla nas zasiąść do stołu, przyjmować pokarm doustnie, zjeść tort.
Natomiast jest grupa pacjentów, która nie ma takiej możliwości.
Stąd logopeda dąży w tej pracy szpitalnej do tego, żeby na tyle odtworzyć funkcję i jej przebieg poprzez albo różne techniki bezpośredniej pracy mięśniowej, techniki na przykład odpowiedniego ustawienia głowy, jakiegoś odtworzenia tej funkcji, żeby móc przywrócić takie możliwości typu jedzenie czy głos.
Czyli jeżeli w szpitalu walczysz o podstawowe funkcje, powrót do pewnej sprawności, tak bym powiedział, po tych incydentach, które miały miejsce, po ciężkich incydentach, po chorobach, czy tam logopedia jest postrzegana jako niezbędnik, czy wciąż bywa traktowana jako taki, nie wiem, dodatek do rehabilitacji, jako coś, co jest, bo jest, ale istotność jest tego stosunkowo nieduża?
Ja akurat mam ten komfort, że doświadczam tego, że grupa lekarzy, bo głównie to są specjaliści laryngologii, z którymi współpracuję w ramach kliniki, to osoby, które wiedzą, gdzie logopeda może swoje umiejętności przekazać pacjentowi, gdzie będzie konieczny i potrzebny.
To jest świetne uzupełnienie np. leczenia chirurgicznego.
Czyli ktoś jest poddawany jakiemuś procesowi usunięcia narządu albo właśnie w związku z chorobą nowotworową, w związku z tym, żeby odtworzyć tę funkcję, no to nie uda się inaczej jak bez terapii.
Nie ma takiej możliwości, dlatego automatycznie wtedy logopeda wkracza i działa.
Okej, to jest perspektywa lekarzy i lubię myśleć, że ta świadomość w środowiskach medycznych jest coraz większa i jakby to zrozumienie, że praca w zespole jest niezwykle istotna i każdy ma określone kompetencje, których nie da się zastąpić, to jest jedno.
Ale zastanawiam się, jak wygląda to z perspektywy pacjenta.
Pacjenta, do którego ty przychodzisz.
Czy pacjenci rozumieją rolę logopedy i rolę tych działań, które ty z nimi wykonujesz?
Myślę, że spotykam się raczej z taką wdzięcznością i zainteresowaniem jednak tym, co oferuję też.
Myślę, że nie w stu procentach, co wynika z bardzo różnych kwestii, że to przyjęcie jest takie trudne, bo dla części osób świetnie, no przecież jestem w tragicznej sytuacji, w której na przykład nie jestem w stanie się komunikować albo nie jestem w stanie połykać.
W związku z tym cieszę się, że jest jakakolwiek forma pomocy i droga i że ktoś jest w ogóle zainteresowany tą kwestią.
Dlatego to jest, myślę, że większość osób, która z tego korzysta i naprawdę są ogromne kolejki.
Myślę, że w sektorze właśnie takiej publicznej ochrony zdrowia, nie wiem czy miejsca, w którym pracuję, być może też, są ogromne kolejki osób potrzebujących logopedy w zakresie właśnie takich porad stałej terapii.
Jasne, dobrze, a w sektorze prywatnym tam trafiają pacjenci albo przychodzą pacjenci, ludzie, którzy są już świadomi, czy raczej to jest szukanie ratunku, kiedy wszystko inne zawiodło, już nie działają albo w ogóle nie działają tabletki na sen, a wizyta u laryngologa to był ten punkt zapalny, który sprawił, że laryngolog odesłał do Ciebie?
To zupełnie inny typ pacjenta, o którym mogę wspomnieć, dlatego że często jest to taka własna motywacja.
Tutaj też inne zasoby trochę się pojawiają, zasoby pieniężne takiej osoby, żeby móc sobie pozwolić na przykład na regularną terapię w prywatnym gabinecie.
Szpitalni pacjenci często nie mogą sobie na to pozwolić, na taką stałą prywatną terapię.
Korzystają w ramach właśnie szpitala.
I dodatkowo dla mnie największą trudnością do zrozumienia była ta kwestia motywacji pacjenta.
Czyli pacjent, który jest w bardzo trudnej sytuacji zdrowotnej, onkologicznej, jest załamany na przykład.
Jego motywacja jest generalnie bardzo niska.
Chce tej pomocy, ale nie do końca potrafi z tym wystartować.
W prywatnym gabinecie często doświadczam czegoś zupełnie przeciwnego.
Czyli własnej motywacji, chęci pracy, też tych zasobów czasowych i pieniężnych.
A powiedz mi, bo tak naprawdę te moje pytania zmierzały w dużej mierze do takiego prostego słowa jak świadomość.
Czy ty uważasz, że świadomość w społeczeństwie tego, czym zajmuje się logopeda i w jakich przestrzeniach może pomóc, jest już na tyle zbudowana, że ci pacjenci rzeczywiście przychodzą świadomi sami z siebie?
Tak, tak, doświadczam tego, że właśnie dzięki mediom społecznościowym, co jest super, dzięki właśnie podcastom, ale często postom, rolkom, które wyskakują gdzieś tam wielu pacjentom, szczególnie rodzicom, chyba w tej grupie pediatrycznej, która tak bardzo chce jednak zadbać i wszystko sprawdzić i mieć spokojny sen, tak tutaj nawiążę, to zdecydowanie doświadczam tego, że ta świadomość jest większa.
To działa w dwie strony, czasami to jest super świadomość, że ktoś wie i chce, a czasami ktoś naprawdę bardzo dużo wie i trzeba to troszeczkę odkręcać, no bo ta wiedza jest tak syntezowana własnoręcznie trochę i nie do końca w praktyce to tak wygląda.
Myślę, że doświadczenie jest najlepszą kwestią do weryfikacji pewnych rzeczy z teorii.
Jak obserwujesz, zresztą też uczestniczysz w tym życiu mediów społecznościowych, będziemy o tym jeszcze mówili szerzej, patrząc na tę wiedzę, która jest prezentowana w sieci, czy ta wiedza jest rzetelna, czy jest dużo takich samozwańczych ekspertów, którzy mówią o tym, że całując żaby, ona zmieni się rzeczywiście w księcia.
Mam na myśli oczywiście przestrzeni logopedyczne.
Myślę sobie, że ta wiedza jest różnej jakości, zdecydowanie, że ta wiedza jest różnej jakości, tego materiału jest bardzo dużo.
Trudno to też weryfikować osobom, które nie są jednak związane jakoś bezpośrednio z tą dziedziną.
Dlatego wiedza jest różnej jakości.
Najważniejsze jest to, że wiedza prezentowana przez ciebie jest bardzo, bardzo wysokiej jakości.
Ja, drodzy państwo, za to ręczę.
Natomiast chciałbym w takim razie porozmawiać chwilę o tych dorosłych, bo o dzieciach chwilę rozmawialiśmy.
O dorosłych zresztą też rozmawialiśmy.
Było chrapanie.
które powinno zwrócić naszą uwagę.
Były jakieś takie elementy związane z wybudzaniem, to kiedy zwracaliśmy uwagę na jakość tego snu, a czy są jeszcze jakieś inne takie czerwone flagi, na które warto byłoby zwrócić uwagę, które my sami możemy zaobserwować w lustrze, nie wiem, podczas mówienia, podczas jedzenia, podczas używania naszego aparatu mowy, takie sygnały, które powinny nas skłonić do tego, żeby odwiedzić twój gabinet?
Myślę, że takie top 3 to jednak odczucie takie, że język w czasie przełykania styka się z zębami, czyli jakoś swoją siłą napiera na te zęby.
Dąży do takiego kontaktu z zębami górnego bądź dolnego łuku zębowego, co może być sygnałem nieprawidłowej mechaniki połykania i może wiązać się tak dalekosiężnie z wadą zgryzu, innymi problemami.
To jest pierwsza z nich, więc to jest moment na to, żeby przełknąć.
żeby spróbować i zobaczyć, a może jakiś jeden łyk kolejny i potwierdzić.
Kolejna rzecz, o której sobie myślę, wszelkie asymetrie twarzy, które widzimy w lustrze, takie funkcjonalne asymetrie wynikające na przykład z rzucia jednostronnego.
Czyli taka chęć, tendencja jednak, że wolę rzucić jedną stroną.
To może mieć takie mocne uwarunkowania stomatologiczne, bo mogę nie móc z jakichś powodów stomatologicznych rzucić tą drugą stroną, ale często to jest nawykowe.
No i do zmiany w ramach własnego, codziennego spożywania posiłków.
Czy jeszcze jakaś trzecia oddechu wspominaliśmy dzisiaj, zwracaliśmy uwagę?
Hmm, może coś z artykulacją, bo jak język wsuwa się między zęby, to u dorosłych też występuje tego rodzaju wada wymowy, ceplenie międzyzębowe.
Myślę, że to jest też często fajny element, który można zauważyć i on może też świadczyć o innych problemach związanych z mechaniką języka.
Więc to pociąga jak takie sztureczki się wszystko jeden za drugim, całe domino, można to odkryć w gabinecie logopedycznym.
W gabinecie logopedycznym, czy do gabinetu logopedycznego zgłaszają się również pacjenci, albo są kierowani pacjenci, którzy są podczas leczenia ortodontycznego, to jest już powszechne, bo ja ze swojej praktyki powiedziałbym, że ona była całkiem niedawno, że to wcale nie było takie oczywiste.
Tak, bardzo często pojawiają się osoby, które właśnie planują, czyli jeszcze na takim wczesnym etapie przed leczeniem ortodontycznym planują założenie aparatu, przeleczenie się właśnie ortodontycznie, albo jakieś operacje ortognatyczne, czyli taką chirurgię ortognatyczną, zmiany właśnie, jeśli chodzi o takie wady szkieletowe, to tak, bardzo często są osoby, które dawno, dawno były leczone ortodontycznie, niestety ich problem nawraca, no i okazuje się, że być może takim czynnikiem sprawczym jest tutaj język.
I te osoby przed kolejnym leczeniem ortodontycznym, na które się decydują, przechodzą terapię w celu właśnie eliminacji tego czynnika.
W czasie takiego leczenia ortodontycznego często są też wizyty logopedyczne, żeby zobaczyć, jak ten język adaptuje się do tych warunków zmieniających się.
One są rzadko, bo my sobie w ogóle też wyobrażamy często terapię logopedyczną jako taki proces, na który zamykam się na pięć najbliższych lat i w tym procesie jestem co tydzień z masą kserówek i innych kwestii.
No nie, mamy podział na terapię długoterminowe i terapię krótkoterminowe.
Taka terapia w leczeniu ortodontycznym zazwyczaj jest terapią krótkoterminową, porównując chociażby z terapią artykulacji na przykład.
Więc to są rzadsze spotkania, często raz w miesiącu, raz na trzy tygodnie i praca własna w domu w obrębie odpowiedniego spożywania herbaty.
Jasne, odpowiedniego spożywania herbaty.
No dobrze, to wiesz co, bo mam jeszcze jedną taką myśl, która się pojawiła jako taki symptom, jako taki objaw, który myślę, że ludzie coraz częściej zauważają.
Czy on jest coraz częstszy, to pewnie inne pytanie.
Mam na myśli takie nadmierne napięcie w obrębie żuchwy.
Dużo ludzi narzeka na bruksizm, na zaciskanie zębów i to jest coś, co myślę, że da się też zaobserwować.
Czy to też jest taka przestrzeń, która leży w sferze twoich kompetencji, z którą ty pracujesz?
Pośrednio tak.
I tego, jak można sobie pomóc, wypracowując prawidłowe funkcje i nie dociążać tych mięśni żucia.
A nieprawidłowa mechanika
praca w ogóle języka, no może dodatkowo tym mięśniom żółciowym, więc najprostszym językiem dokładać, przeciążać je.
Z drugiej strony prawidłowa mechanika może trochę taki balans mięśniowy wprowadzić w tym obszarze jamy ustnej.
No jednak język funkcjonuje w ramach spożywania pokarmu, w ramach mówienia, często jakiegoś oczyszczania jamy ustnej, i tak dalej, czynności seksualnych.
Tak więc jest to taka szeroka grupa różnych czynności, w które język jest zaangażowany, w związku z tym ta praca jest stała, trwała, jest jej dużo.
No i bardzo ściśle łączy się z tą pracą mięśni żucia i w całym tym obszarze, więc to jest najlepsze połączenie, praca w zakresie mięśni żucia i zaopiekowanie funkcji języka.
No dobrze, zaopiekowanie funkcji języka, my tutaj mówiliśmy o różnego rodzaju problemach, niektóre były bardziej poważne, niektóre mniej poważne, a czy jest jakiś element takiej profilaktyki, profilaktyki dla ludzi, którzy nie zauważają u siebie istotnych problemów i nie widzą na razie na horyzoncie tego gabinetu logopedycznego, coś co...
My jako społeczeństwo z perspektywy logopedy moglibyśmy zrobić dla naszego aparatu mowy w formie takiej profilaktycznej.
Widzisz taką przestrzeń?
Widzę taką przestrzeń.
Myślę, że głównie w tym kontekście, że pierwszym zadaniem takim, które można wykonać jest jednak
zrobienie sobie takiego dnia, kiedy 10 razy w ciągu dnia zastanawiamy się i łapiemy się na tym, czy nie zaciskamy zębów.
To jest pierwsza rzecz.
Na przykład w czasie treningów, w czasie noszenia jakichś ciężkich zakupów, dużej aktywności fizycznej, ale też pozytywnych emocji, bo to zaciskanie tak ściśle nam się kojarzy z trudnymi emocjami, z przeżyciami, z jakimś obciążeniem emocjonalnym, ale w ogóle w dużych emocjach, jak funkcjonujemy.
Więc taka kontrola 10 razy w ciągu dnia, czy spontanicznie zaciskam zęby, czy nie.
Myślę, że kolejna rzecz to to, jak oddycham, szczególnie jak, nie wiem, myślę, idziemy w jakiś marsz, jakiś trucht, czy oddycham nosem, czy ustami, jednak warto byłoby, żeby oddychać nosem.
W związku z tym, jak jest u mnie, to możemy też sprawdzić rzucie.
To jest świetna okazja zjeść coś i zobaczyć, którą stroną żuję, jaką mam tendencję.
Czemu nie żuję obustronnie?
Czemu te mięśnie głównie pracują z jakiejś jednej strony?
Często ten język bywa taki przerośnięty po tej jednej stronie.
I mówimy też o mięśniach żucia, które w jednej przepracowane są z tej dominującej strony.
Kiedy patrzysz na społeczeństwo, to myślisz, że są w naszym społeczeństwie osoby, które nie mają absolutnie żadnych problemów, czy po prostu nie jesteśmy odpowiednio zdiagnozowani.
U każdej osoby dałoby się znaleźć taką przestrzeń, która wymagałaby pracy, albo nad którą moglibyśmy popracować, bo słowo wymaga, a może jest trochę zbyt jaskrawe.
Chyba podeprę to swoim doświadczeniem i w ciągu ostatnich dwóch lat dwie osoby spotkałem w gabinecie, którym nie zaproponowałem pewnych działań.
W znaczeniu takim często te działania, które proponowałem to znowu jakieś bardzo krótkie, bo ktoś niewiele czegoś potrzebował, natomiast spotkałem dwie takie osoby, które nie potrzebowały zupełnie nic.
Zakładam, że w skali tego twojego doświadczenia zawodowego i ilości pacjentów, z którymi pracowałeś, to te dwie to jest naprawdę kropla w morzu.
Potwierdzam.
Dobrze, czyli drodzy Państwo, prawdopodobnie, jeżeli nas słuchacie, to prawdopodobnie jest jakąś przestrzeń, którą z tej perspektywy logopedycznej moglibyście, ja też, moglibyśmy się nią trochę zająć i trochę bardziej nią zaopiekować.
Dobra, to sobie tak myślę, bo rozmawiając tutaj z różnymi specjalistami,
różnych specjalności medycznych.
Wydźwięk jest trochę taki, że medycyna, szeroko pojęta, bardzo mocno zmienia się, nieustannie się zmienia, rozwija się na przestrzeni ostatnich pięciu, dziesięciu, piętnastu lat.
Zanotowaliśmy bardzo duży skok.
Zastanawiam się, czy w logopedii również tak jest, że jest to taka gałąź, która się rozwija.
To po pierwsze.
I też drugie pytanie, myślę, że dosyć ważne.
Jak ty oceniasz, jak ty widzisz, jak sądzisz, gdzie ta logopedia będzie za 10 lat i czy stanie się ona takim zwykłym, standardowym elementem medycyny, stylu życia, takim jak dietetyka, jak fizjoterapia, jak takie przestrzenie, z których ludzie bardzo, bardzo chętnie i myślę, że coraz bardziej świadomie korzystają.
Myślę, że już powoli się staje i faktycznie widzę logopedię z takiej zawodowej strony w jeszcze większym rozwoju.
Możliwości wykonywania badań instrumentalnych na przykład, które wspierają terapię i są świetnym uzupełnieniem w ramach właśnie pracy w klinice na przykład.
Też rozwoju kształcenia, jeśli chodzi o logopedię, zdecydowanie wybranie różnych ścieżek zawodowych.
Czyli forum specjalizacji, rozumiem, tak?
Tak, trochę wyboru specjalizacji, w którą stronę gdzieś chcemy pójść, co jest jakby naszym głównym sednem pracy.
Grupa pacjentów, no bo te grupy są w przeróżnych przestrzeniach, oświatowych, klinicznych, często też na uniwersytetach, po prostu jako kierunek związany z językoznawstwem.
To kolejna przestrzeń.
Widzę ją jeszcze bardziej niż dzisiaj, w różnych chyba przestrzeniach i bardziej zauważoną może.
Czego dowodem już jest to, że wiele logopedów działa szerzej wiedzy.
Przyglądam się temu z wielkim uśmiechem, dlatego myślę, że wykonuję to dobrą pracę w celach takiego rozwoju dziedziny.
No to też staramy się dzisiaj tutaj ten pierwiastek od siebie dokładać, nieść ten generalnego świata.
Oczywiście twoją osobą i twoją eksperckością.
Pojawia się zatem pytanie, gdzie siebie można znaleźć, by dowiedzieć się więcej o tej funkcjonalnej stronie logopedii.
Być może zacząć podróż do lepszego
snu również i lepszej mowy razem z tobą.
Myślę, że można mnie znaleźć przede wszystkim w gabinecie.
To jest takie moje główne miejsce, w którym dzieje się praktyka i doświadczenie.
Można mnie też znaleźć w przestrzeni szpitalnej, w klinice laryngologii.
Pracuję w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.
W związku z tym też na korytarzach oddziału i poradni laryngologicznej można mnie znaleźć w takim zakresie.
Można mnie też trochę znaleźć w mediach społecznościowych.
Myślę, że z czasem jeszcze bardziej w tym aspekcie snu i chrapania.
Bo to jest chyba pierwsza rzecz, którą ludzie w tym momencie zrobią.
Wyciągną telefon, otworzą komputer i będą cię chcieli odszukać.
To Instagram.
Instagram, tak.
Ok, no dobrze.
Okazuje się, że to jak trzymamy ten język za zębami może mieć bardzo głębokie znaczenie.
znacznie głębsze niż może się wydawać i wpływać nie tylko na to jak mówimy, ale też jak wygląda nasza codzienność, nasza jakość funkcjonowania, nasz sen, nasz komfort, nasze zdolności poznawcze.
Bardzo, bardzo, bardzo szerokie spektrum i bardzo dziękuję Ci za to, że Ty tą swoją wiedzą, swoją eksperckością to spektrum nam tutaj pokazałeś.
To była ogromna przyjemność móc tutaj z Tobą
posiedzieć i poużywać tego aparatu mowy.
To była równie ogromna przyjemność móc się tym podzielić.
Swoją drogą, jeszcze tak mi się wydaje, nie wiem, może mylnie, że ludzie, którzy przychodzą albo z którymi, którzy z sobą rozmawiają, są po drugiej stronie, niekoniecznie mikrofonu,
po drugiej stronie tego kontaktu, mają w głowie takie coś, że ten człowiek teraz ocenia to, jak ja mówię i czy to jest na pewno, wiesz, czy to jest na pewno okej, czy tutaj jestem bardzo mocno nacenzurowany.
Trochę białego fartucha.
Jak gdzieś kogoś widzę tutaj, to muszę się jakoś postarać.
Często słychać też, że ktoś próbuje, że ktoś zupełnie inaczej mówi i naprawdę czasami trudno tą wadę wymowy złapać.
Nie, bo ktoś w tym momencie wszystkie swoje siły, możliwości ze sobą wykorzystuje na to, żeby wypaść jak najlepiej.
To trochę nie o to chodzi.
Ale to też świetna od razu rada informacja dla naszych słuchaczy i dla pacjentów potencjalnych przyszłych, żeby w gabinecie po prostu być sobą i niczego nie udawać.
To jest idealna recepta.
Idealna recepta.
I świetne też podsumowanie naszej rozmowy.
Jeszcze raz bardzo dziękuję ci za to spotkanie.
Moim i waszym gościem był Hubert Krzyżowski.
Ostatnie odcinki
-
Zwiastun: Mniej znaczy lepiej? Mądry trening w ...
05.06.2026 15:02
-
S07E40: Migrena. Więcej niż ból głowy. Małgorza...
31.05.2026 22:00
-
Zwiastun: Migrena. Więcej niż ból głowy. Małgor...
29.05.2026 14:08
-
S07E39: Czemu służy złość? Oliwia Ziębińska
24.05.2026 22:00
-
Zwiastun: Czemu służy złość? Oliwia Ziębińska
20.05.2026 08:41
-
S07E38: Mouth taping, bezdech i bruksizm. Cieka...
17.05.2026 22:00
-
Zwiastun: Mouth taping, bezdech i bruksizm. Cie...
15.05.2026 12:07
-
S07E37: Fitness pod presją. Fake naturale i obs...
10.05.2026 22:00
-
Zwiastun: Fitness pod presją. Fake naturale i o...
08.05.2026 14:21
-
S07E36: Zdrowie intymne kobiet. Łukasz Ciastoń
04.05.2026 06:36