Mentionsy

TurboHistoria
TurboHistoria
30.11.2024 08:56

"Bór" Komorowski we wspomnieniach i nieznanych dokumentach. Nowa biografia dowódcy AK

- Po wojnie cały zbiór dokumentów AK, który stanowi podstawowe źródło dla historyków, został zredagowany - powiedział w Polskim Radiu 24 Wojciech Rodak, autor najnowszej biografii Tadeusza "Bora" Komorowskiego. Zaznaczył, że w swojej pracy opierał się także na odnalezionych dokumentach, w tym zaskakujących wspomnieniach dowódcy AK.

Rozdziały (9)

1. Wstęp i przedstawiienie książki

Krzysztof Grzybowski i Wojciech Rodak omawiają autobiografię Tadeusza Komorowskiego, podkreślając jej znaczenie i złożoność tworzenia.

2. Znalezienie archiwum i jego znaczenie

Wspominają o znalezieniu archiwum z niedokończonej biografii Komorowskiego przez jego syna, podkreślając jej wartość historyczną.

3. Biografia Komorowskiego i jej kontekst historyczny

Analizują kontekst tworzenia biografii i jej potencjalne wpływy na historię Polski podczas II wojny światowej.

4. Komorowski przed 1939 i jego decyzje podczas wojny

Podkreślają decyzje Komorowskiego przed 1939 i jego role podczas kampanii wrześniowej, a także jego role w konspiracji podczas okupacji.

5. Komorowski w Krakowie i jego role w konspiracji

Rozkłady na role Komorowskiego w Krakowie, jego relacje z różnymi organizacjami politycznymi i jego osiągnięcia w konspiracji.

6. Komorowski jako dowódca AK i jego charakterystyka

Rozmowa koncentruje się na decyzjach Komorowskiego jako dowódcy AK, jego relacjach z innymi dowódcami, takimi jak Okulicki, oraz na sytuacji podczas powstania warszawskiego.

7. Komorowski jako kulturalny i socjalny aktor

Opisane są praktyki domowe i kulturalne aktywności Komorowskiego, a także incydent z degustacją wina podczas powstania.

8. Komorowski i jego amnezja dotycząca powstania

Komorowski miał swą amnezję dotyczącą powstania, mówiąc bardzo rzadko o tym okresie. Opisane są jego jedynie wspomnienia i decyzje podczas powstania.

9. Książka biograficzna o Komorowskim

Podsumowanie i zaproszenie do czytania książki biograficznej o Borce Komorowskim.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 193 wyników dla "AK"

Przede mną, chciałem użyć takiego mało eleganckiego określenia, ale użyję go, potężna, ciężka, obszerna, no wręcz cegłówka.

Wojciech Rodak, dzień dobry.

Oczywiście, jakby ta książka powstawała, jakby ta książka nie była montażem źródeł, to wydaje mi się, że mogłaby być cieńsza.

Tak, mamy pół tysiąca stron.

I zanim będziemy o samej książce rozmawiać, to ja teraz tak na zachętę powiem, że mam nadzieję, że uda nam się w trakcie tej rozmowy wyjaśnić słuchaczom,

Jak zobaczyłem, ile ona ma stron, ile ma materiału,

Cieszę się bardzo, że tak się stało.

Jest to zasługa nie tylko moja, że tak powiem, ale doświadczonego redaktora.

Montaż źródeł to jest taka specyficzna forma opowiadania historii, historii Polski głównie.

On był jakby redaktorem moim przy tworzeniu tego, no i dzięki jemu między innymi oraz dzięki zespołowi, który ze mną tworzył tą książkę, ona jest strawna bardzo.

Teraz ja wystąpię jako obrońca tej książki.

Takiej próby nie podjąłem, ale skoro już pada to pytanie, to może powiem, bo to za tą książką stoi historia, historia pewnego znaleziska.

Autorem tej niedokończonej biografii był Eugeniusz Romiszewski, taki powiązany przed wojną z endecją dziennikarz, który w czasie wojny między innymi walczył pod Arnhem, znaczy walczył, był korespondentem pod Arnhem, został zrzucony z maszyny do pisania.

Ponieważ bliskich Bóra, w sensie członków Komendy Głównej AK z czasów wojny, a także współpracowników powojennych Bóra w Londynie.

I on dzięki temu, że miał ich, że tak powiem, w pobliżu na swojej orbicie,

Szczególnie Jan Nowak-Jeziorański bardzo się przed nim otworzył.

Jan Nowak-Jeziorański był szefem Romiszewskiego po wojnie, jak wiemy.

Więc powiedzieli mu oni wiele takich opinii, wersji wydarzeń, których nigdzie nie ma i one nie są powtarzane.

To jest jakby... Romiszewski stworzył z tych wszystkich rozmów, dokumentów, książek, które miał dostępne w Londynie, bo on to pisał w Londynie na emigracji, stworzył tą biografię, ale napisał ją do... Ona się urywała tuż przed Powstaniem Warszawskim.

Tak.

Przynajmniej dla wielu czytelników tak może być.

Mógł dojść do takich wniosków na podstawie tych świadectw, na podstawie tych relacji i tych rozmów, które odbył, że ta biografia zmierzałaby w taką stronę?

Myślę, że tak.

Bardziej w stronę hagiograficzną, niż w stronę taką obiektywną.

On wyraźnie chciał stworzyć dobry portret, natomiast jak wiemy, trudno jest ten portret utrzymać.

Znając niektóre fakty z jego życia.

Tak, tak, tak.

Tych faktów tu jest całe mnóstwo.

Czy wśród tych dokumentów były jakieś rzeczy, które na przykład Cię kompletnie zaskoczyły?

Tak.

Też jest to zagrożona placówka na emigracji Polaków, na emigracji stworzona przez weteranów AK obecnie borykające się z problemami finansowymi.

W każdym razie najważniejsze jest to, że mamy z pierwszej ręki nieopublikowane nigdy wspomnienia Bóra o okupacji i funkcjonowaniu konspiracji AK-owskiej.

Czyli on otwarcie mówi o tym, że jak była to niedoskonała organizacyjnie ta konspiracja, że dużo ludzi piło, że nie przestrzegało właśnie zasad konspiracji.

On się tam przyznawał do dobrej opinii o przyszłym premierze Cyrankiewiczu komunistycznym, z którym współpracował w tym krakowskim podziemiu.

Więc było tam wiele takich rzeczy, których nikt nie opowiadał.

Poza tym on tam ładnie opisywał to funkcjonowanie Komendy Głównej AK, że on właściwie był na czele tego AK, ale ponieważ ta konspiracja już na tym szczeblu była tak zaawansowana, że on z każdym spotykał się sam na mieście, prawda?

To mało osób sobie w ogóle zdaje z tego sprawę, jak te szczyty konspiracji funkcjonowały.

Bo skąd tak naprawdę takie osoby jak Bór Komorowski wzięły się we władzach AK?

Tokarzewski po prostu był jednym z dowódców, Bór Komorowski był jednym z dowódców, potem naczelnym wodzem AK.

Jak ta droga do szczytów na przykład jeżeli chodzi o państwo podziemne wyglądała?

I jest w tym trochę przypadkowości tak naprawdę.

Bór Komorowski podejmuje decyzję, wtedy jeszcze nie Bór, przepraszam, Komorowski podejmuje decyzję wyjazdu do Krakowa.

Zaczynają budować konspiracje i nagle się okazuje, że on niejako zostaje po prostu wchłonięty przez to co dzieje się w Warszawie albo przyłączony do tego co dzieje się w Warszawie.

No i tak się staje jedną z ważniejszych postaci Polskiego Państwa Podziemnego.

I druga rzecz niezwykle ciekawa, no to są te oczywiście awanse już nadawane przez generała Sikorskiego, który, można odnieść takie wrażenie, trochę sankcjonuje tę sytuację, która po prostu w kraju panuje.

Tak było.

To był ładny majątek z takim malowniczym zamkiem średniowiecznym stojącym na wzgórzu.

Przyszły szef AK i jego następca obok siebie na froncie w 1939 roku funkcjonowali.

No i on postanowił wybrać się do Krakowa, razem z... to chyba Anders podjął tę decyzję, już szczegółów nie pamiętam, żeby otoczona jednostka polskich żołnierzy rozproszyła się i każdy indywidualnie próbował dotrzeć na Węgry.

No ale jak wiemy, w Krakowie skończyła się ta jego wycieczka.

Ponieważ został zatrzymany przez endeckiego działacza, Tadeusza Sużyckiego, który już tworzył zręby konspiracji w Krakowie i między innymi on się zajmował przerzutem tych oficerów na Węgry.

I najlepsze jest to, że Komorowski swoją pierwszą konspirację tworzył w totalnym oderwaniu od tych struktur pierwszych ZWZ AK, tylko jakby pod własnym parasolem firmując to jakby swoim nazwiskiem.

To się nawet nazywało organizacja Korczak.

Korczak to był jego pierwszy pseudonim.

Tak i on miał dobre relacje z muszkieterami, ale już centrala miała na to inne spojrzenie.

Tam później w depeszach jest upominany za to, że czemu on się z tym podejrzanym Witkowskim zadaje i tak nie może być, jest upominany właśnie.

Natomiast to co się dzieje w Krakowie to jest już przykład akurat tych bardzo dobrych cech Komorowskiego, to znaczy umiejętność współpracy właściwie z każdym obozem politycznym, bo w Krakowie mamy endecję, potem kiedy przenosi się do Warszawy to samo, to porozumienie, dogadanie się udaje mu się w przypadku Stronnictwa Narodowego.

Tak, on stara się łączyć ludzi, wierzy w dialog, co nie jest w naszej kulturze, co by nie powiedzieć politycznej, nie jest to jakby tak cecha, która jest najwyżej ceniona.

Ale tak, jemu udaje się przyciągnąć do siebie ludzi, różne organizacje, wciąga w konspiracje, też tworzy organizację konspiracyjną Ziemian i konspiracje w Krakowie.

Ludzie tak przed wojną już mówili, że on miał takie endeckie sympatie.

No i wiosną 1944 roku okazało się, że on już jak komenda główna AK porzuciła w ogóle jakiekolwiek myśli o wciągnięciu całej endecji, czyli

Tak, Narodowych Sił Zbrojnych do AK.

Ja nie ukrywam, że jeżeli chodzi o to wchłanianie przez tę książkę, to takie dosyć duże przyspieszenie następuje tuż przed wybuchem wojny.

Komorowski, który na przykład jako jeden z nielicznych powątpiewa w siłę Francji w 1940 roku i niejako przewiduje jej klęskę, choć myślę, że akurat satysfakcja raczej była gorzka ze słuszności tych przewidywań.

Zarówno jeżeli chodzi o takie kontakty międzyludzkie, jak i sposób życia.

Mamy tam informacje, że niektórzy jego koledzy z konspiracji krakowskiej, to krążyły o nich różne plotki na temat ich prowadzenia się.

On natomiast prowadził się nienagannie, żył za skromne środki, które miał, nawet swoje jakieś... żył po prostu też ze swoich oszczędności, które udało się jego żonie uratować ze Świrza właśnie.

Pan przywołuje dosyć ciekawe historie, zaskakujące.

Na przykład spotkanie, no czy to byli szmalcownicy czy nie, to jest jak gdyby do rozstrzygnięcia, bo tam jest taki fragment mówiący o tym, kiedy on został zatrzymany.

Jeden z mężczyzn mignął mu przed twarzą, przed oczami legitymacją, czyli tak naprawdę nie wiadomo, co w tej legitymacji było, czy to była rzeczywiście

Wtedy właściwie cudem chyba uniknął jakichś poważniejszych konsekwencji.

Nie wiem czy to jest akurat opis Komorowskiego, to chyba jednego z innych bohaterów, którzy też dosyć gęsto się w tej książce pojawiają.

Opis zachowania gestapowców na Szucha, po tym jak pojawiła się informacja, że Niemcom udało się złapać Grota Roweckiego.

Jakaś absolutna euforia i odgłosy mówiące, no to w końcu uda nam się skończyć z tą konspiracją i z tymi Polakami.

Tak, ale tutaj jeszcze może wrócę znowu do pierwszej części pytania, bo wydaje mi się, że część rozwiązania zagadki tego epizodu okupacyjnego Komorowskiego to jest taki, że on po prostu był śniady.

No i oni się takimi rzeczami zajmowali, to mogli być oni, tak myślę.

Mogli, ale tego do końca nie wiemy, tak.

Tak.

Następna sprawa, tutaj akurat po zatrzymaniu Grota Roweckiego, on zostaje szefem AK.

Ale w jakich okolicznościach?

W okolicznościach takich, które mało kto wie, że on jako, że był zastępcą Grota jakby w tej hierarchii, mógł w ogóle bez zastanowienia przyjąć tytuł komendanta głównego, natomiast objąć to stanowisko.

Bór nie potrafił podejmować twardych decyzji, tak jak robił to Grot.

No tak jest.

Ogólnie rzecz biorąc ci wojskowi odbierali ten taki skromny, demokratyczny sposób rządzenia Komorowskiego jako słabość.

On rzeczywiście potrafił być uległy wobec osób takich zdecydowanych, takiej właśnie bardzo wojskowej postawie?

No wiele wskazuje na to, że bardzo liczył się z opinią Tadeusza Pełczyńskiego, czyli swojego zastępcy i praktycznie we wszystkich sprawach się z nim konsultował.

Tak uważają świadkowie.

Tam się nawet, nie pamiętam kto był autorem tych słów, tam się nawet pojawia takie określenie, że Bór był trochę figurantem, a tak naprawdę wszystkie najważniejsze decyzje podejmował właśnie generał Pełczyński.

Co do tego, to nie byłbym taki przekonany.

Tak, tak.

Fakt jest taki, że panowie żyli ze sobą blisko w Londynie, trzymali się razem do końca życia i panowała między nimi zgoda i sympatia, tak mi się wydaje.

Jeszcze jedna rzecz, bo to się pojawia w naszej rozmowie, ale warto chyba to bardzo dokładnie i precyzyjnie powiedzieć, że w tej książce, oprócz tej niedokończonej biografii Boraka Komorowskiego, oprócz jego słów, jego żony, najbliższych współpracowników na jego temat, pojawiają się też różnego rodzaju meldunki, notatki, informacje, które niejako tak chronologicznie pchają całą opowieść do przodu.

Dużo jest tych meldunków i tutaj też, jeśli chodzi o ten materiał, to w tym miejscu może warto by było zrobić takie zastrzeżenie, że dostępne dla historyków materiały na temat Armii Krajowej, na temat depesz Armii Krajowej, bo to chodzi głównie o depesze, czyli obieg dokumentu pomiędzy krajem a Londynem.

Cały zbiór dokumentów AK, który teraz to jest jakby podstawowe źródło dla historyków, został przeredagowany i opublikowany przez właśnie Tadeusza Pełczyńskiego oraz innych jego współpracowników.

Nie wiemy, co tak naprawdę rzeczywiście w nich było, w tych oryginałach.

Ja też jakby z racji tego, że miałem ograniczony czas, nie mogłem się zaangażować w tak daleko idące poszukiwania.

Ale no tylko chciałem zwrócić uwagę, że jakby cała korespondencja pomiędzy Londynem a krajem została właściwie przygotowana, przeredagowana przez uczestników, przez samych bohaterów tych dokumentów i autorów, w związku z czym każe mi to postawić pytanie na ile

Wojciech Rodak, decyzje Bora, autobiografia Tadeusza Komorowskiego, kawalerzysta olimpijczyka, dowódcy, wodza, premiera.

Ale zanim o tym, to jeszcze jedna rzecz, dosyć zaskakująca.

Mamy wiosnę 1944 roku i sam Bór Komorowski pisze wtedy o tym, że miał świadomość, iż Niemcy usilnie poszukiwali z nim kontaktu.

I nie chodzi o to, że był osaczany przez gestapo, bo to oczywiście też, ale Niemcy wprost wysyłali komunikaty, że gwarantują mu niejako wolność pod warunkiem, że dojdzie do jakichś rozmów pomiędzy nim a okupantami.

On się na takie rozmowy nie zdecydował.

Niemcy, jakby w ogóle Niemcy zaczęli szukać kolaboranta w Polsce bardzo późno, dopiero już właściwie jak byli zdesperowani, więc to nie miało prawa się powieść po prostu w tej sytuacji.

Widać było, wszyscy widzieli, że oni przegrywają, mogli się ich trzymać tylko takie najbardziej skrajne czynniki typu Agent Tom, to nie wiem czy znasz tą historię.

Nie mamy czasu, żeby ją teraz przypominać, bo musimy mknąć dalej, bo jesteśmy dopiero przy 1944 roku, czyli to jest mniej więcej 1 trzecia książki, tak myślę, pamiętając to, jak zestaw tych dokumentów wygląda.

Wiele dokumentów, wiele relacji, bardzo często wręcz sprzecznych ze sobą, jeżeli chodzi na przykład o kwestie zgody na powstanie warszawskie, braku zgody na powstanie warszawskie, tego na co liczono przed wybuchem powstania.

Pojawia się na przykład koncepcja dotycząca burzy, stworzona jeszcze przez Grota Roweckiego, która stała właściwie w sprzeczności z tym, jak burza, szczególnie w tym warszawskim wydaniu, wyglądała.

Naprawdę nie rozumiem tego, jak można było się zgłaszać, po prostu nie dość, że asystować wrogowi Polski, który przecież wiadomo, że robił wywózki i mimo, że był naszym sojusznikiem, to de facto nie był wtedy naszym sojusznikiem, nie mieliśmy z nimi relacji dyplomatycznych z Rosjanami.

Trzeba było liczyć się z tym, zresztą w komendzie głównej AK byli ludzie, którzy mówili wprost, że

Tutaj są podawane przykłady właśnie generała Tatara, Mariana Drobika, którzy przedstawiali takie analizy komendzie głównej AK i no nakłaniali, że... Trzeba iść na ustępstwa, ale dogadać się z Rosjanami.

Tak, trzeba iść na ustępstwa i dogadać się z Rosjanami.

Także obie koncepcje były mylne, a jeszcze wydaje mi się, że ujawnianie się w tej sytuacji, no było...

Skrajnie, jeżeli się bierze odpowiedzialność za życie żołnierzy, no to trzeba też sprawić, żeby oni nie musieli tego robić, naprawdę, bo ja to mówię, dlaczego mnie to tak porusza, bo ja też brałem udział w takim projekcie Polacy na Wschodzie.

I tam jest dużo historii ludzi, właśnie polskich partyzantów, którzy zostali w toku tych wszystkich akcji, po ujawnieniu się w akcji burza na Kresach, zostali aresztowani przez Sowietów i wywiezieni do kopalń.

Tam są, przejmująca opowieść, pamiętam takiego Polaka z Lwowszczyzny, który po prostu miał wilczy bilet, był całe życie bezdomnym, tułał się

I takich ludzi było bardzo dużo, już nie wspominając o tym, że większość z nich zginęła w kopalniach pracując niewolniczo.

Ale z tych dokumentów na przykład możemy wywnioskować, że te decyzje dotyczące na przykład ujawniania się wobec Sowietów, to w dużej mierze były decyzje podejmowane oczywiście przez Bora Komorowskiego, ale niejako z podszeptu, możemy tak powiedzieć, generała Pełczyńskiego.

Tak przynajmniej o tym świadczy kilka głosów, które w tej książce cytujesz.

Pełczyński też, no ale jakby Bór na to pozwalał.

My mieliśmy pokazywać Rosjanom, że jesteśmy gospodarzami, mieliśmy to pokazywać na Kresach, mieliśmy to pokazywać w Warszawie, tylko właśnie za jaką cenę?

Ale tu w ogóle dochodzimy do momentu, w którym wiele koncepcji i wiele pomysłów zaczyna się rozjeżdżać, bo nawet po tych depeszach widzimy, że punkt widzenia Londynu i punkt widzenia Warszawy przestaje w pewnym momencie być zbieżny co do przyszłości, co do tego jak się zachowywać wobec Rosjan i również co do tego czy coś takiego jak powstanie w Warszawie powinno w ogóle wybuchnąć.

No tak, ale podjęto najgorszą z tych złych.

Oczywiście to, co ja teraz będę mówił, trzeba brać pod uwagę, że ja to mówię w 2024 roku w listopadzie i siedzę sobie komfortowo w studiu, a oni, że mówię o kierownictwie AK, byli pod presją, byli pod okupacją, zagrożeni aresztowaniem.

Więc mieli taki świat informacyjny, powiedzielibyśmy, średnio wiarygodny dzisiaj.

No i Komenda Główna AK miała na to procedury, w sensie na wypadek przejścia, pojawienie się Rosjan w Warszawie i w ogóle niemieckiego odwrotu.

Więc tutaj pułkownik Janusz Bokszczanin, to też członek Komendy Głównej AK.

W Komendzie Głównej AK.

To był chyba operacyjny pion właśnie Komendy Głównej AK.

To miało być powstanie, które wybucha w momencie, kiedy Niemcy już w panice wycofują się z miasta i oni mieli być po prostu jak taka, za przeproszeniem powiedzieć, akuszerka przy porodzie.

Wojskom opuścić miasto jak najszybciej, czyli napierając z Żoliborza i z Mokotowa wzdłuż Wisły, wypchnąć Niemców poza Warszawę i przede wszystkim mieli też zostawić, nie zagradzać Niemcom drogi, kiedy oni będą uciekali tymi arteriami na zachód, czyli na przykład Wolską.

Tak, ale sam pułkownik Bokszczanin też w tej książce mówi, czy też pisze o tym, że ten plan, o którym mówisz, generał Okulicki nazwał zbyt defetystycznym.

Tak, zbyt defetystycznym.

Generał Okulicki pojawił się w Polsce na wiosnę 1944 roku i pojawił się w aurze takiego człowieka Sosynkowskiego, czyli naczelnego wodza.

W Warszawie panowało przekonanie, że Okulicki, jako że jest wysłannikiem naczelnego wodza, to wie najlepiej.

Można to tak powiedzieć.

Tak.

Okulicki zmienił ten plan defetystyczny na taki powiedziałbym bardzo optymistyczny.

No ale mimo, że chruściel Monter, czyli komendant Okręgu Warszawskiego mówił, że mają wielkie braki w broni.

Żeby zrealizować taki plan, to ten plan ostatecznie, jak wiemy, zrealizowano, ponieważ stwierdzono, że po prostu będą powstańcy zdobywać broń na Niemcach.

Jak czytam, że taka tragiczna decyzja w skutkach była podejmowana pod presją generała, który nie dość, że zmienił plan na gorszy,

Tak i później też mówił, że Okulicki kiedy został szefem już po powstaniu Armii Krajowej, on też został znaleziony włóczący się pod Warszawą i opowiadający w ogóle o konspiracji.

To jeszcze jeden wątek niezwykle ciekawy i zdumiewający, bo niejako mamy świadomość tego, że tuż przed wybuchem powstania dochodzi do tej słynnej narady, gdzie zresztą te wszystkie wątpliwości są odpierane właśnie przez wspomnianego generała Okulickiego i na tym spotkaniu nie ma szefa wywiadu AK, pułkownika Iranka Osmeckiego, który się na to spotkanie spóźnia.

No tutaj właśnie chyba musimy, ja bym bardziej jednak wierzył Borowi.

No niestety pułkownik Osmecki później wielokrotnie z tym całym środowiskiem, to też należałoby przebadać dlaczego, bo między innymi on się później procesował też z Janem Nowakiem Jeziorańskim po wojnie.

Długie lata, tam jest w archiwum Jana Nowaka jest taka bardzo gruba teczka związana z procesem z Irankiem Osmeckim.

I Ranek Kosmecki w tym środowisku był jakby marginalizowany.

Zawsze był takim enfant terrible i nie wiem z czego to wynikało tak dokładnie.

Tak, no to w każdym razie chodziło o początek września, powstanie, początek września, kiedy powstanie chyliło się ku upadkowi.

No ale jednocześnie trzeba było się przygotować na wejście Rosjan, więc wymyślono, że może Bóra jako hrabiego bądź co bądź odsunie się od władzy, a zastąpi się go właśnie monterem.

I przepraszam, to jest ciekawy wątek, bo tu z kolei mamy relacje z niemieckiego przesłuchania, właściwie meldunek Niemców po przesłuchaniu wziętego do niewoli powstańca, którzy właśnie meldują, że w dowództwie AK jest pomysł, żeby Bora Komorowskiego od dowodzenia odsunąć.

Bo generalnie ten zamach, tak zwany zamach stanu, niedoszły zamach w komendzie głównej AK, to właśnie miał, miał, Bora miał zastąpić Kruśtiel-Monter jako, że był chłopskim synem.

Taka była koncepcja i że ten chłopski syn będzie lepiej odebrany przez Sowietów niż Bór Komorowski.

Ojciec Tomasz, kapelan komendy głównej AK.

Nie wiem, czy opowieści humorystyczne, bo to chyba byłoby też na zbyt dużo powiedziane, ale sceny, które rzeczywiście mogą taki delikatny uśmiech wywołać, kiedy na przykład żołnierze z formacji PPS-owskiej, czyli lewicowej, trzymają pod murem Kazimierza Purzaka, nie wiedząc, że to jest ich partyjny lider.

Tak jest, tak jest.

Tam ich nie rozstrzelano, ale to tylko pokazuje jakie było napięcie nerwowe w czasie powstania.

Dobrze, to jeszcze jeden taki wątek humorystyczny.

Łączniczki wstydziły się pokazać chłopakom dowódcę AK Bóra.

Taki był niepozorny.

Ogólnie rzecz biorąc, człowiek bardzo drobnej budowy i wszyscy myśleli, że jak ktoś ma ksywę Bór, to widzieli kogoś zwalistego i ponurego, a tymczasem okazywało się, że to żaden Bór, tylko po prostu sympatyczny, łysy, starszy pan z wąsem, który... W dodatku bardzo spokojny i bardzo cicho rozmawiający ze wszystkimi wokół siebie.

Tak jest, roztaczający taką miłą aurę.

Ultimatum, tak zwany ultimatum Grupy Sławińskiego, za którym to rzekomo mieli stać oficerowie zarówno z AK, jak i Narodowych Sił Zbrojnych, jak i z Polskiej Armii Ludowej, którzy uważali, że należy AK podporządkować generałowi Roli-Rzymierskiemu,

No tak, to jest taki jeden z epizodów powstańczych, ale ja bym nie przykładał do tego zbyt wielkiej wagi, bo koniec końców jednak... Bardziej w kategoriach ciekawostki?

Powstańcy jako Zjednoczona Siła działali raczej unisono.

10 września był już tak mocno zaawansowany, że właściwie wydawało się, że za chwilę być może Bór Komorowski podejmie decyzję o kapitulacji.

Niemcy zgodzili się na wszystkie warunki stawiane przez Polaków i wtedy 10 września, kiedy już właściwie cała sprawa wisiała na włosku, można powiedzieć zupełnie nieoczekiwanie przychodzi informacja o rosyjskiej deklaracji dotyczącej zgody na pomoc powstańcom.

On liczył na to, że będzie rychły rosyjski desant po prostu, więc uważał... Ale bardziej o zbieżność tych dat, że tu z jednej strony mamy bardzo zaawansowane rozmowy kapitulacyjne, które wydaje się zmierzają ku finałowi i dokładnie w tym momencie Rosjanie deklarują, że jednak pomoc przyjdzie.

Komenda Główna AK to nie byli ludzie, którzy urodzili się wczoraj, że tak powiem w cudzysłowie, tylko oni po prostu wiedzieli, że Rosjanie

Więc nawet jeśli to powstanie by się udało, nawet jeśli zostałaby przeprowadzona ta demonstracja udana, czyli my byśmy przywitali w Warszawie tych Rosjan jako wyzwolicieli, to i tak skończyłoby się to jakąś wielką masakrą.

Tak, czekamy na Rosjan, ale po to tylko, żeby postawić ich wobec świata w niewygodnej sytuacji.

Ale no jak mówię, liczenie na to, że postawi się Stalina w niewygodnej sytuacji, to jest takie trochę... To była polityczna naiwność.

To było naprawdę przykładanie jakichś rycerskich wartości do człowieka, który był po prostu psychopatą.

To naprawdę było dla niego bez znaczenia, jak wiemy.

Zresztą w ogóle to jest dla Rosjan bez znaczenia, jak wiemy nawet po obecnej wojnie, że oni już się właściwie z niczego nie tłumaczą.

To znaczy, kiedy dochodzimy do połowy września, nie ma właściwie słów ani żadnych komentarzy dotyczących desantów Ludowego Wojska Polskiego na Czerniakowie czy też na Żoliborzu.

Tak mi się wydaje.

Bór tylko zatwierdzał jego decyzję, on jakby się zajmował szerszym, miał szersze jurysdykcje niż Chruściel-Monter, natomiast powstaniem z dnia na dzień na polu, konkretnie na konkretnych ulicach dowodził Chruściel-Monter.

I to jest niezaprzeczalny fakt, że można, oczywiście Bora łączy się z powstaniem, no ale to Chruściel-Monter podejmował większość decyzji.

Była między nimi pewna niechęć, że tak powiem.

Z tym, że no oczywiście ze względu na brak jakby dokumentów nie udało mi się ustalić konkretnie w jaki sposób działał, o jego działaniach negatywnych wobec Bóra i mówił Stefan Korboński, który był przyjacielem Komorowskiego i on do niego pisał o tym.

Niestety nie udało mi się wyjaśnić jakie to były działania.

Ale była między nimi ewidentnie niechęć i chruściel-monter po wojnie był poza tym trzonem środowiska Komendy Głównej AK, które było na emigracji.

To na koniec, żeby jednak takim być może trochę lżejszym kalibrem zakończyć.

Jest jeszcze jedna niezwykle ciekawa scena, też pokazująca jak ciekawym człowiekiem był Bór Komorowski.

Tak, udaje mu się rozpoznać rocznik, ponieważ on żył na wysokiej stopie przed wojną, przynajmniej w latach trzydziestych, już po ślubie, więc na takich rzeczach się znał.

Prowadził dosyć, państwo Komorowskie prowadzili dom otwarty w garnizonie w Trębowli, można tak powiedzieć.

Niewątpliwie organizowali polowania, które były bardzo suto zakrapiane.

Tak, to było w Śródmieściu, bodajże gdzieś w okolicach Sejmu, na tych pozycjach wokół placu Trzech Krzyży.

On nie pamiętał, nie mam jakby tak, nie spotkałem się z jakimiś dokumentami, z jakimś zapisem jego z powstania.

I bardzo narzekał na to Jan Nowak-Jaziorański, który miał spisać wspomnienia generała tuż po wojnie.

opis walk, czy też niejako oblężenia na samym początku powstania fabryki Kammlera.

Ale po szczegóły w takim razie, to już naszych słuchaczy odsyłamy do źródeł, czyli do książki.

A wybór i opracowanie autorstwa naszego gościa, czyli Wojciecha Rodaka.