Mentionsy

TurboHistoria
TurboHistoria
04.04.2025 23:05

Akcja pod Arsenałem. "Konspiracja rodziła się na ulicach Warszawy"

- To chyba najbardziej powszechnie obchodzona akcja polskiego podziemia, nie licząc powstania warszawskiego - mówił w Polskim Radiu dyrektor Archiwum Akt Nowych Mariusz Olczak. 26 marca 1943 roku pod warszawskim Arsenałem członkowie Grup Szturmowych Szarych Szeregów uwolniły harcmistrza Jana Bytnara "Rudego" oraz 20 innych więźniów politycznych przewożonych z siedziby Gestapo przy alei Szucha na Pawiak.

Rozdziały (8)

1. Wprowadzenie i rocznica Akcji pod Arsenałem

Krzysztof Grzybowski i Mariusz Olczak omawiają rocznicę Akcji pod Arsenałem z 1943 roku, jej znaczenie i obecne badania.

2. Postać Henryka Ostrowskiego i jego rola

Historia Henryka Ostrowskiego i jego wpadki, które zaczęły łańcuch wydarzeń Akcji pod Arsenałem.

3. Badania i publikacje na temat Akcji pod Arsenałem

Zakłócenia w historiografii Akcji pod Arsenałem i potrzeba uzupełniania informacji.

4. Wpływ nowych źródeł na historię Akcji

Ważność nowych źródeł w historiografii i konsekwencje ich prezentacji.

5. Wpadki i aresztowania w Akcji pod Arsenałem

Opis wypadków i aresztowań, które zdecydowały o sukcesie Akcji pod Arsenałem.

6. Przygotowanie i wykonanie Akcji pod Arsenałem

Przygotowanie i wykonanie Akcji pod Arsenałem, ocena strat i korzyści.

7. Dylematy w Akcji pod Arsenałem

Dylematy związane z akcją, ryzyko strat i konsekwencje akcji pod Arsenałem.

8. Codzienność podziemnego życia w Warszawie

Rozmówca opisuje codzienne trudności podziemnego życia w Warszawie podczas okupacji niemieckiej, w tym szokujące akcje i straty, które miały wpływ na decyzje podziemnego ruchu.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 176 wyników dla "AK"

Obok mnie pan Mariusz Olczak, dyrektor Archiwum Akt Nowych.

I dziś nietypowo, bo przeważnie w tych rozmowach skupiamy się na jednym temacie, dziś będą dwa tematy, choć z drugiej strony one są tak bardzo blisko siebie, że właściwie tu jakiegoś przeskoku tematycznego chyba raczej wielkiego nie będzie.

Zacznijmy w takim razie od rocznicy, która już co prawda za nami, ale warto ją przypominać.

Zbieg ulicy Długiej i Bielańskiej przy budynku Arsenału, przy warszawskim Arsenale dochodzi do jednej czy do najsłynniejszej z akcji podziemia w okupowanej Warszawie, a być może w ogóle w okupowanej Polsce?

No jednej jednak z najsłynniejszych, aczkolwiek ona

Miała tą cechę, że była takim pierwszym zbrojnym, z bronią w ręku wystąpieniem zorganizowanym przeciwko żołnierzom niemieckim.

I po raz pierwszy warszawiacy usłyszeli w takiej skali przynajmniej strzały polskiego podziemia kierowane do...

Znaczenie symboliczne, znaczenie historyczne, literackie jak się chwilę później okazało.

Rozmaite podwaliny takiej prawdziwej konspiracji, która rodziła się na ulicach Warszawy i wydarzenie, które przez wiele, wiele lat

Polskie służby, bo pamiętam jak kilka dobrych lat temu Biuro Ochrony Rządu powtarzało w rekonstrukcji przebieg akcji pod Arsenałem i to odbyło się wszystko na oczach warszawiaków, więc na pewno to cieszy pod tym kątem.

Myślę, że to jest chyba najbardziej powszechnie obchodzona akcja polskiego podziemia w Warszawie, oczywiście nie licząc Powstania Warszawskiego.

Wszystkie te rocznice inne, innych akcji, nawet akcji na Kuczerę, jednak odbywały się o wiele mniejszej skali.

No to w takim razie ja wiem, że zapewne powiedziane już wszystko o tej akcji, ale warto przypomnieć, że wszystko zaczyna się od Henka.

Od postaci mimo wszystko chyba słabo kojarzonej i mało pamiętanej, jeżeli chodzi o Akcję pod Arsenałem, a to jego wpadka, no i chyba jego nieostrożność tak naprawdę początkuje cały łańcuch wydarzeń.

Tak, jest to jeden z takich elementów oczywiście sprawa Henryka Ostrowskiego, jego zeznań, tego co się potem działo.

Który w niezależnym wydawnictwie harcerskim wydał kilka lat temu dobrą też książkę, która jest jakby uzupełnieniem jego wcześniejszych publikacji dotyczących sprawy Akcji pod Arsenałem.

Do Australii po wojnie, stąd może też pewien element jego jak gdyby odsunięcia z pamięci, bo to dotyczy wielu innych postaci czasami biorących udział w ważnych wydarzeniach, które w okresie PRL-u nie przebywały w Warszawie czy też Polsce.

Jakby nie znajdowała się w obrębie zainteresowań czy to badaczy, rzecz jasna, czy dziennikarzy.

Tym samym pozostaje takie wrażenie, że jest mało znana, czy te czyny ich są mało znane.

Tak, to jest podręcznikowa postać, która na pewno tworzyłaby niepodległe państwo polskie razem z innymi, gdyby nie było systemu komunistycznego.

Jednego z takich funkcyjnych już miałem okazję w Waszyngtonie poznać, mówił o Bogdanie Sołacińskim,

A to było słownictwo jakby wzięte z tych spotkań wojennych i powojennych.

Z spotkań AK-owców po wojnie i ostatni raz jak się widzieliśmy to powiedział do mnie, proszę pozdrowić kolegów w Warszawie.

Nie mieliśmy wspólnych kolegów, ale z pamiętników i listów wiedziałem, że oni tak do siebie mówili w kole Armii Krajowej poza granicami kraju.

Więc wracając jednak do samego Henryka Ostrowskiego i uczestników akcji pod Arsenałem.

Na pewno większa część badań, informacji, wiedzy na temat samej akcji de facto już jest w posiadaniu czy to archiwów, czy w jakiś sposób zaprezentowana w bardzo dużej ilości rozmaitych publikacji.

To literatura pozostawia bohaterów na wiele lat, a nie takie typowe książki historyczne z przepisami, aczkolwiek również.

No to oczywiście zawsze można zapytać na ile ten pomnikowy obraz stworzony między innymi przez Kamińskiego, chociażby właśnie dotyczący tego co wydarzyło się pod Arsenałem, na ile być może on jednak powinien zostać uzupełniony.

Nie chcę mówić o ściąganiu oczywiście stokołów bohaterów tych wydarzeń, ale na ile dziś po kilkudziesięciu latach rzeczywiście możemy powiedzieć, że to się wydarzyło w stu procentach dokładnie tak jak napisał Kamiński.

A jakie informacje, na przykład, których Kamiński nie miał, być może o nich nie wspomniał, być może o nich nie wiedział, przez tych kilkadziesiąt lat się jeszcze na przykład pojawiło?

Nie no, rzecz jasna mamy do czynienia z sytuacją, jak w wielu innych tematach historycznych.

Dla każdego zawodowego historyka, ale nie tylko, sytuacja, w której w takim czy innym archiwum, takim czy innym prywatnym zbiorze, czy nawet już w opublikowanych w prasie czy w książkach

Niezaskoczeniem, że pojawiają się informacje, które mogą być dla nas zaskakujące, mogą być nam nieznane, nawet dla badaczy, którzy zajmują się danym tematem kilkadziesiąt lat, nawet dla historyków czy archiwistów, którzy mają do czynienia z wielkimi archiwami.

Nie ma archiwisty, który zada wszystkie dokumenty, które są przechowywane w takim czy innym archiwum.

Ile jest takich rzeczy, o których się nigdy nie dowiemy, bo na przykład one się rozgrywały tylko w przekazie ustnym pomiędzy dwoma, trzema osobami, które na przykład tą wiedzą się później nie dzieliły.

Ja wiem, że ja teraz szukam takich bardzo sensacyjnych tropów, ale rozumiem, że o czymś takim też zawsze warto pamiętać.

To na pewno, panie redaktorze, dobrze pan ten wątek poruszył, bo rzecz jasna ja tutaj w tej dyskusji czy propozycji dyskusji pomiędzy historią a pamięcią, co jest ważniejsze, jak jeden z autorów napisał w przedmowie do jednej z książek, że historię zastąpi pamięć, widząc pewne zagrożenia w historii, natomiast nie do końca widząc te zagrożenia w pamięci.

Też wszystko zależy od tego, w jaki sposób się

Żeby czytelnikowi, którym przedstawiamy w cudzysłowie sensacyjne odkrycia, de facto takimi sensacyjnymi odkryciami byli.

No to pachnie takim pychą, a co najmniej brakiem po prostu podstawowego warsztatu.

Musimy po prostu o tym pamiętać i publikować, bez względu na to, czy to są książki typowo warsztatowe, czy po prostu chcące uzyskać sukces na rynku wydawniczym, żeby tych czytelników traktować poważnie, czyli nie mamić ich

To ja teraz żadnej sensacji tutaj rozsiewać nie będę, ale ciekawą rzeczą jest to, że gdy wspominamy o Heńku i od niego zaczynamy tę historię, to jest trochę tak, że my, jeżeli chodzi o Akcję pod Arsenałem, właściwie za początek tej akcji przyjmujemy moment aresztowania głównego bohatera, czyli Rudego.

A zapominamy o tym, jak do tego aresztowania doszło, czyli właśnie przez wpadkę Henka i to, że podczas przeszukania w jego domu znaleziono różne dokumenty, których on w domu mieć nie powinien.

To były jakieś plany ćwiczeń i tego typu kwestie, ale również, no i to jest już rzecz kompletnie niezrozumiała, w jednym z zeszytów znalazł się adres Jana Bytnara, czyli Rudego i w ten sposób Niemcy dotarli do Rudego.

No generalnie warto przytoczyć te konkretne bardzo rzeczy i dobrze pan to zrobił, ponieważ bardzo, ja zresztą osobiście też jakiś czas temu poświęcałem dużo czasu badaniu tej codzienności konspiracyjnej i zachowywania przez tych zarówno młodych chłopców z Szarych Szeregów, jak i z Grup Szturmowych, jak i z Kedywów.

I to mimo tych różnych wpadek, które kończyły się czasami śmiercią, mimo rozkazów z poziomu komendanta Okręgu Warszawskiego i komendanta Głównego Armii Krajowej i takich rozkazów, mógłbym to państwu...

Tak.

Za tym poszedł rozkaz komendanta głównego AK dotyczący nie zapraszania na uroczystości prywatne, nie tylko na śluby, ale także na różnego rodzaju przyjęcia imieniny ludzi z organizacji.

Akurat poszło o sprawy sercowe.

Do takich sytuacji dochodziło.

Kwestia kłania się używania dokumentów fałszywych na akcje.

Zakazano używania dokumentów osobistych.

Mamy przykład w akcji na Kuczerę użycia dokumentów prawdziwych, które o mało co nie doprowadziły do

Mało tego, mimo tych doświadczeń, w kwietniu 1944, podczas wyjazdu na akcję KDW Komendy Głównej na Podkarpaciu, kierowcy wzięli ze sobą dokumenty na swoje nazwiska prawdziwe.

I tak dalej, i tak dalej.

Związanych z brakiem trzymania się regulaminu, instrukcji konspiracyjnych i tak dalej było niestety stosunkowo dużo.

Również takie zdarzenia miały miejsce w latach osiemdziesiątych.

Tak.

W listopadzie aresztowanie samej rodziny i akcja oddziału w 2 lutego 1943, kiedy czyszczono to mieszkanie, no też zakończyła się śmiercią jednego z żołnierzy.

Stąd dla mnie niezrozumiałe było i jest to, jak czasami ci młodzi ludzie dwudziestokilkuletni jakby nie pilnowali się tak na co dzień.

Może ta prędkość informacji to wszystko spowodowało, że nie czuli tego bezpośredniego zagrożenia tak bardzo, jak można się spodziewać dzisiaj przy tym tempie życia.

Oczywiście, że zdecydowanie tak.

Oczywiście poszedł zaraz meldunek, że takie zachowania są po prostu niedopuszczalne.

Ale tak jak pan redaktor powiedział, to byli młodzi ludzie, których naprawdę trudno było okiełznać.

O tym często, omawiając te sprawy związane z konspiracją, z akcjami, bardzo często o tym zapominamy, bo mamy czasami zbudowany taki bardzo wyidealizowany obraz tych młodych ludzi bez skazy, funkcjonujących w regulaminie wojskowym, takich pomnikowych postaci.

Ergo, czekujemy od nich i od tych oddziałów wykonania tych akcji w sposób idealny, doskonały, bez wpadek, bez śmierci, bez różnego rodzaju tego typu zdarzeń, które rzecz jasna musiały.

...odtowarzyszyć wszelkim akcjom, które były wykonywane przez ludzi nieostrzelanych, nie zapoznanych z bronią, nie przygotowanych psychicznie nawet do strzelania do żywych ludzi.

Jestem zwolennikiem i powtarzam to często, że biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki, brak wyszkolenia, brak zgrania, złe uzbrojenie i tak dalej, to sam fakt, że w Warszawie przeciwko Niemcom udało się zrealizować tyle różnych akcji likwidacyjnych i dywersyjnych, to tylko i wyłącznie dzięki zaangażowaniu dowódców i żołnierzy, jak i poświęceniu dla ojczyzny.

To wróćmy jednak do Akcji pod Arsenałem.

Jeżeli chodzi o sprawność, jeżeli chodzi o prezyzję i taką, można powiedzieć, fachowość, to akurat Akcja pod Arsenałem jest przedstawiana jako ta, która została rzeczywiście w błyskawicznym tempie, ale przygotowana bardzo dokładnie i przeprowadzona wręcz perfekcyjnie.

Tak, jeżeli weźmiemy te elementy, o których wspomniałem, wyszkolenie, uzbrojenie, etc., doświadczenie wykonawców, no to w ogóle nie możemy mieć jakichś pretensji.

I okoliczności, w jakich te akcje były przeprowadzone, czyli przeważnie pod okiem Niemców, bardzo często tuż obok koszar budynków policyjnych, wojskowych.

Tak, a czasami wnikliwi badacze tego przedmiotu czy pasjonaci analizują czy to pierwszą butelką czy trzecią.

To są takie niuanse, które my lubimy historycy, badacze, ale które w żaden sposób nie mogą zaciemnić obrazu udanej akcji.

Podobnie zresztą w innych tego typu akcjach likwidacyjnych czy dywersyjnych.

Wokół tych akcji działo się bardzo dużo różnych rzeczy, które mogą czasami wydać się wręcz nawet kontrowersyjne.

Gdybyśmy je analizowali i przedstawiali jako główny element tych akcji, no oczywiście zaciemniłoby to obraz i byłoby

Gdyby chociażby poruszyć kwestie dowodzenia w Akcji pod Arsenałem i te dyskusje pomiędzy Orszą i Zośką.

Gdyby wziąć te wszystkie dyskusje, które odbywały się na poziomie dowództwa grup szturmowych, kompetencyjne, bo zresztą Akcja pod Arsenałem była jakimś tam

Dowodzenie w Akcji pod Arsenałem było jakimś tam dalekim echem akcji przebrackiej, kiedy dowódcę późniejszego batalionu Zośka, Ryszarda Białusa z uwagi na bezpieczeństwo konspiracyjne jakby przesunięto do Brzozówki pod Kobyłką i on nie miał jakby realnego wpływu na tą akcję, ale z drugiej strony Zośka skarżył się, że mu, prawda,

Jakby wyrwano gwizdek z ust, że on nie dowodził tą akcją, ale to była świadoma decyzja, która też była bardzo słuszna, bo dowództwo uznało, że był zbyt emocjonalnie zaangażowany w odbicie Rudego, a to mogłoby zakłócić cały proces dowodzenia.

Więc to są takie niuanse, które zawsze są.

Zawsze są tam jakieś elementy, które mogą pokazać wiele rzeczy, ale też mogą zaciemnić obraz, jeżeli je wyciągniemy jako główny element opisu samej akcji.

Jest to jakby chleb powszedni.

My spotykamy się z takimi sytuacjami w wielu różnych akcjach, podczas wielu różnych przygotowań.

Ale to w takim razie jeszcze jedna kwestia.

W końcu jest zgoda, dochodzi do akcji zakończonej sukcesem, ale

Jeden z uczestników tej akcji, który zostaje, no właśnie, zostaje złapany już podczas wycofywania się, wydaje się, że bezpiecznego, bo przecież żołnierze, którzy uciekali w stronę Starego Miasta, oni wszyscy bezpiecznie dotarli do swoich kryjówek, oprócz Huberta Lenka, czyli Huberta.

Który potem został zakotowany przez gestapo.

Tak, no to jest odwieczne pytanie w ocenie różnego rodzaju konfliktów wojennych, wojen Powstania Warszawskiego, różnych innych akcji, które się odbywały na terenie Warszawy.

Szeregów, kiedy z jednej strony Florian Marcinak, Stanisław Broniewski, Orsza prezentują taki punkt widzenia typowo harcerski.

Reprezentuje to takie stanowisko wojskowe, czyli czy my nadal będąc w grupach szturmowych mamy zachować strukturę harcerską i pewne ideały harcerskie, czy mamy przystąpić już do walki z Niemcami jako regularne oddziały wojskowe.

Jak się czyta te listy funkcyjnych powojenne, to ta dyskusja de facto nigdy się nie zakończyła i ma swoją konstatację czasami we wnioskach, które są w publikacjach powojennych.

Rzecz jasna, jako badacz tych tematów uważam, że od pewnego momentu było jasne, że Niemcy chcą zniszczyć ten naród i że przy tej wojnie totalnej dorośli chłopcy, bo tu nie mówię o nieletnich harcerzach, ale że dorośli chłopcy już wchodzą na etap wojenny.

Atakować, ryzykować oczywiście straty wśród własnych ludzi, ale jednocześnie mieć świadomość, że każda z tych akcji będzie okupiona również rozstrzeliwaniem zakładników.

No bo przypomnijmy, że przecież po akcji pod Arsenałem Niemcy w Odwecie rozstrzelali na Pawiaku około 140 więźniów, Polaków i Żydów.

I tak było za każdym razem, przy każdej tego typu akcji, przy każdej likwidacji.

Tak, to nie dotyczyło rzecz jasna tylko ofiar powstania warszawskiego i te plakaty z nazwiskami zakładników do rozstrzelania, jeżeli coś złego stanie się żołnierzowi niemieckiemu, czy tym bardziej przeprowadzona ostatnio akcja jakaś dywersyjna czy likwidacyjna, było dorzuconym wyzwaniem polskiemu podziemiu.

Spróbujmy, pisząc o tym, mówiąc o tym, zobaczyć jak wyglądała ta codzienność Warszawy w tamtym czasie.

Jak posłuchamy, co oni mówią na temat tego, co się działo na ulicach Warszawy,

Z jakim terrorem mieli do czynienia warszawiacy, jak codziennie wychodząc z domu nie wiedzieli, czy bezpiecznie od tego domu wrócą, jak widzieli rozstrzeliwania publiczne warszawiaków, nie mówiąc już o szeregu innych objawach zlikwidowania tego narodu, to nie możemy się dziwić,

Że chęć walki otwartej z Niemcami ze strony tych młodych ludzi i nie tylko młodych ludzi była tak wysoka.

W taki czy inny sposób.

Choć trzeba przyznać, że rozumiem, że stąd chociażby akcja na Kuczerę, zamach na Kuczerę, stąd akcja główki.

Stąd też tak śmiałe, czy wręcz tak szalone pomysły, jak próba likwidacji Stama.

Jedna chyba z najbardziej tragicznych akcji, jeżeli chodzi o warszawskie podziemie.

No tak, to rzecz jasna to były bolesne straty.

Takiego typu dyskusje były także przy akcji Wilanów.

Przy Pałacu Wilanowskim jest tam poświęcona zresztą akcji płyta.

To nie było tak z jednej strony, że jak się chciało przedstawić, czy niekiedy się wręcz przedstawia, że to lekko myślni dowódcy młodych ludzi na te akcje kierowali szafując im życiem.

Zastępca Eugeniusza Konopackiego Poręb musiał przeprosić, że tak się wyrażę, dowódcę batalionu Zośka za to, że publicznie rozpowiadał, że on jako dowódca Zośki szafował życie młodych ludzi.

Jeszcze inne elementy wprowadzając do obiegu publicznego i w związku z tym, że nie był członkiem Koła Armii Krajowej w Londynie, to dowódca Zośki zawiadomił pisemnie, że tę sprawę nie rozwiąże w sądzie koleżeńskim Koła AK, tylko poprzez, tak jak nakazuje prawo Wielkiej Brytanii, poprzez obicie na zasadach boksu.

Faktycznie taką honorową, uznając tego poręba za postać niehonorową, po prostu go obił i wymierzył taką karę za rozpowiadanie tych nieprawdziwych informacji.

A na ile w takim razie decyzja o tym, że jednak zaczynamy walczyć, że podziemie AK przechodzi do czynnej walki, przynajmniej jeżeli chodzi o Warszawę, bo jednak Warszawa była tym centrum.

To znaczy na przykład tego, że do takich akcji parła Gwardia Ludowa i Armia Ludowa i bardzo chętnie AK zarzucano wtedy absolutną bezczynność.

Właściwie po co nam to AK, skoro ono z Niemcami nie walczy, tylko czeka?

Tak, rzecz jasna ta obecność w sferze propagandy, organizacji komunistycznych, to zresztą bardzo ciekawy temat pod kątem powstania warszawskiego i tych rzeczy, które się działy po powstaniu, bo Gwardia Ludowa i Armia Ludowa dysponują stosunkowo niewielkimi zasobami.

Kolejność jest dokładnie taka.

ALAK.

No właśnie, ale też to miało, jak państwo będziecie na cmentarzu powązkowskim, to po wojnie, w momencie kiedy się wprowadziło do obiegu taki

Taką precedencję, że najpierw to komuniści, Armia Ludowa walczyła z okupantem, a potem Armia Krajowa, no to pojawiło się pytanie, no ale przecież my nie mamy grobów tych żołnierzy.

Bo tu nagle się okazało, że tych różnych oddziałów AK-owskich grobów ma tysiące, a tych żołnierzy AL-u brakuje.

Ona przez wiele lat była uważana za kwaterę Armii Ludowej i innych oddziałów, jak dopisano.

A tak naprawdę na tej kwaterze tych żołnierzy Armii Ludowej to było wręcz

To jest ciekawe zagadnienie samo w sobie, ponieważ są tam również żołnierze z Armii Krajowej i to czasami wysocy funkcyjni, ale także na tą kwaterę pochowano osoby zmarłe w 45 roku i także po powstaniu.

Nawet w samym środowisku Zośki to pojawiały się takie głosy, że trzeba przyspieszać chowanie tych swoich żołnierzy, wydobywać ich spod gruzów, ponieważ ktoś zaraz może ich zabrać i pochować jako swoich.

Tak.

Komuniści robili wszystko, żeby zacząć pamięć Armii Krajowej i jakby swoje zasługi przedstawić jako zasługi główne.

Po wojnie ten zresztą element przez jakiś czas funkcjonował.

Kilka dobrych lat temu napis na tej kwaterze już poprawiono staraniem wojewody i mogą państwo tam zobaczyć taki napis, który de facto oddaje stan jaki jest na tej kwaterze, że są tam pochowani żołnierze Armii Krajowej, Armii Ludowej i innych oddziałów.

To w takim razie pozostało nam niewiele czasu, a mówiłem o tym, że będą dzisiaj różne tematy, więc pierwszy temat to oczywiście Akcja pod Arsenałem i różne wątki związane z tym, co się wtedy wydarzyło, ale drugi temat, musimy o tym wspomnieć, to jest nowe wydawnictwo Archiwum Akt Nowych, czyli Agat Pegas Parasol.

Warszawskie podziemie, podziemie AK-owskie.

Było już kilku bohaterów wcześniej, którym poświęcono takie wielkie tomy, ale mam wrażenie, że Agat Pegas Parasol, co chyba nie powinno dziwić, zważywszy na temat, to jest chyba to najbardziej obszerny, 4,5 kg, tak?

No 4 chyba jednak.

Aczkolwiek to jest element, to jest pierwszy tom panie redaktorze, którym pokazaliśmy wiele różnego rodzaju projektów, które przez Archiwum Akt Nowych przez szereg, szereg lat, ale nie tylko przez Archiwum Akt Nowych,

Rzecz jasna, bo są to dokumenty nie tylko z Archiwum Akt Nowych, ale także z Muzeum Powstania Warszawskiego, Wojskowego Biura Historycznego, Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego i tak dalej.

Ale jest to przede wszystkim bogactwo, które jest wynikiem wielu lat pracy Archiwum Akt Nowych, archiwum centralnego w sieci archiwów państwowych,

Które przez już 30 prawie lat zajmuje się gromadzeniem archiwów różnych środowisk AK-owskich, kombatanckich.

Tak, publikacji.

Ale także Tadeusz Wronowski-Przygoda, Zbigniew Rylski żyjący do tej pory, dr Maria Wiśniewska chociażby.

I mógłbym tak wymieniać, wymieniać... Ale to właśnie, to Panie Dyrektorze, bo to jest 700 stron, w których tak naprawdę tekst, opis to jest raptem, tak jak patrzyłem, chyba 5-6 stron.

Rzecz zaskakująca.

Tak.

I u nas w Archiwum Przychankiewicza odbyło się pokaz dwóch oficerów gromu tychże... No tak, ale tu mamy oryginalne fotografie.

Tak, jedyny oddział, który zachował, bo to inna sprawa, że tu akurat się te fotografie zachowały.

Inna sprawa na ile były powszechnie wykonywane przez żołnierzy, bo to też trzeba uczciwie powiedzieć, że przecież nie wszyscy żołnierze szkolili się w tym zakresie.

To jednak była jakaś wąska grupa tych bardziej wysportowanych, bardziej umiejących.

To była w jakiejś mierze, stosując współczesną terminologię, jednostka specjalna.

Tak, to prawda.

To prawda jednostka, która miała rozwinąć się w jeszcze większą jednostkę o zadaniach takich podobnych do naszej Brygady Spadochronowej.

Dokumenty także te, które w ostatnich latach wychodziły w różnego rodzaju skrytkach.

Ale także te, które nam jakby wypłynęły, mówiąc kolokwialnie, w zbiorze Piotra Stachiewicza, bo kilkanaście dobrych lat temu przejęliśmy pierwszą część spuścizny archiwalnej Piotra Stachiewicza.

A w tej publikacji okazało się, że podczas przygotowywania tej publikacji okazało się, że u rodziny jest jeszcze 10 kartonów nowych dokumentów, w tym takich podstawowych, prawie 200 stron różnych dokumentów.

Także Muzeum Powstania, któremu bardzo gorąco dziękuję za udostępnienie tych ostatnio prezentowanych oryginałów, które wyszły w skrytkach przy Niemcewicza i nie tylko.

Jest to wydawnictwo źródłowe, pokazujące także wytwarzanie dokumentów fałszywych.

Tak, tak.

I możemy sobie sami wyrobić zdanie, jak ci młodzi ludzie często, do jakiego poziomu wyszkolenia doszli

W tak trudnych, przypomnę, codziennych warunkach okupacji.

Na zdjęciach będą państwo mogli zobaczyć poszczególne tak zwane główki.

Co ważne, panie redaktorze, to że publikacja ta była wręczana przez dowódcę jednostki wojskowej komandosów.

W Lublińcu rodzinom poszczególnym, które przybyły do Archiwum Akt Nowych.

I tak jak zawsze to bywa przy różnego rodzaju publikacjach.

Za tą publikacją poszła cała masa nowych kontaktów z rodzinami.

W drugim tomie pokażemy te zbiory archiwalne, pokażemy pamięć w postaci tych różnego rodzaju coinów, nalepek, sztandarów i tak dalej.

Kiedy szykowano się do przeprowadzania akcji, na przykład zaznaczano, w którym miejscu, który z wykonawców wyroku powinien stać.

Potem mamy szkice również, które są raportami po przeprowadzanych akcjach.

Tak, no tutaj też są fotografie obok tych szkiców, planów, fotografie współczesnych miejsc, gdzie te akcje przeprowadzano, więc każdy będzie... Franz Birkle na przykład, w tej chwili właśnie przeglądam dokumenty.

Tak, ale przypominam, do doniesienia będą 4 kg historii.

No niekoniecznie, bo planujemy, żeby ten album był dostępny w postaci elektronicznej do pobrania po prostu sobie za darmo ze strony Archiwum, ale o tym zawiadomimy pana redaktora również kiedy to się stanie, bo no to pewne wielkość tej publikacji powoduje, że to nie jest takie znowu proste.

Ważne, panie redaktorze, na koniec, że tak

Ważne, że ta relacja tych żołnierzy, bardzo głęboka, także dotycząca historii archiwaliów,

Ma wymiar takiej publikacji, którą cieszę się, że de facto ostatnio żyjący taki żołnierz, który zajmował się historią parasola, czyli Zbigniew Rylski-Brzoza, ma 102 lata obecnie, no że on co tydzień do mnie dzwonił, kiedy w końcu ta publikacja wyjdzie.

Ja cieszę się jako archiwista i historyk, że tak wiele lat pracy nad tym tematem w postaci tych archiwaliów mogło zostać spuentowane tą publikacją.

Akcja pod Arsenałem, dylematy czy też rozterki konspiracji czasów II wojny światowej, cena jaką trzeba było zapłacić czasami za tego typu decyzje.

To wszystko dzięki Archiwum Akt Nowych.

Dyrektor Mariusz Olczak, dyrektor Archiwum Akt Nowych, był gościem TurboHistoria.