Mentionsy
Stany wyborcze: USA i Pacyfik - chińskie zagrożenie i regionalne sojusze
Zarówno Demokraci jak i Republikanie zgodnie zwracają uwagę na rosnące zagrożenie ze strony Chin. Pacyfik staje się regionem głównego zainteresowania dla Stanów Zjednoczonych. O tym, jakie są relację między Chinami a USA oraz Koreą Płd. i Japonią a USA, jak w kontekście zwrotu ku Chinom kształtuje się znaczenie Europy - w tym wojny na Ukrainie, która administracja byłaby korzystniejsza z punktu widzenia Chin, a która z punktu widzenia Korei Płd. oraz Japonii - opowiadają Justyna Szczudlik oraz Oskar Pietrewicz.
Czym jest Azja-Pacyfik a czym Indo-Pacyfik - jaka jest różnica? Jakie są aktulane relacje między USA a Chinami? Jakie jest znaczenie Stanów Zjednoczonych dla państw regionu - Korei Płd. i Japonii? Jak wygląda ich współpraca i jakie mają wspólne interesy? Jak kształtowała się polityka Bidena wobec Chin i czy była kontynuacją polityki poprzedniej administracji Donalda Trumpa? Na jakie rozstrzygnięcie wyborów w USA liczą Chiny? Jak może wyglądać ich polityka w przypadku wygranej Republikanów a jak w przypadku wygranej Demokratów? Czy państwa regionu obawiają się nadchodzących wyborów i któregoś z rozstrzygnięć? Jakie mają oczekiwania?Śledź kampanię wyborczą w USA z PISM
Posłuchaj poprzednich odcinków Stanów wyborczych:
Rezygnacja Bidena, kolej na Kamalę Harris? Próba zabójstwa Donalda Trumpa i jej polityczne konsekwencje Przyszłość NATO po amerykańskich wyborach Debata Biden-Trump. Kłopoty urzędującego prezydenta Polityka Rosji i Ukrainy a wybory w USA Gospodarka w amerykańskiej kampanii Joe Biden, Donald Trump i amerykańscy wyborcy Jaka jest stawka wyborów prezydenckich w USA?Szukaj w treści odcinka
Państwa mają różne podejście do Indo-Pacyfiku i przez te lata, gdy ten termin faktycznie został spopularyzowany w dużym stopniu przez Donalda Trumpa, mamy do czynienia z dyskusją wokół tego, co ci wszyscy, którzy mówią o Indo-Pacyfiku mają na myśli.
Natomiast czy możemy powiedzieć, że ta polityka administracji Joe Bidena dzisiaj jest w pewien sposób kontynuacją polityki Trumpa, którą on prowadził?
Ja mam takie poczucie, pamiętając jak wyglądała polityka Trumpa i patrząc jak wygląda polityka Bidena, że polityka Bidena jest w sensie takiej substancji, kontynuacją, tylko trochę inaczej ona wygląda z zewnątrz.
To znaczy, Trump rozpoczął przede wszystkim wojnę handlową, Biden jak gdyby do wojny handlowej dołączył wojnę technologiczną i Trump tą łódką dość bujał, natomiast Biden tą łódką mniej buja, tak powiedzmy dość kolokwialnie.
Tutaj Trump, że tak powiem, bujał łódką wyjątkowo, strasząc, że tam powychodzi, nie wiem, z NATO, pozrywa jakieś tam sojusze, bo tam państwa nie wydają wystarczająco dużo na obronność i w pewnym sensie trochę dezawuował te sojusze.
Natomiast w sensie takiej substancji tego, jak administracja Bidena podchodzi do Chin, to to jest bardzo podobne do Trumpa w takim podejściu, takiej idei, filozofii, tak może to powiem, tylko jak gdyby realizacja jest inna.
Może, są różnice i podobieństwa, dlatego że, powiem tak, Trump, pewnie to zawsze tak jest w tej polityce amerykańskiej,
Trump czasami, dość wyraźnie, on jako prezydent, może administracja jego już mniej, ale on jako prezydent trochę traktował ten Tajwan jako taką piłkę, którą się gra z Chinami.
To jest powiedzmy pójście aż jeszcze dalej niż poszedł Trump.
Za Trumpa powiedzmy
No naciskanie na Holandię, na firmę, która jest bardzo ważna, jeśli chodzi o produkcję półprzewodników, żeby nie dostarczała maszyn nitograficznych do Chin i nawet nie tych takich najnowocześniejszych, tylko tych starszej generacji, plus żeby nie serwisowała tych maszyn, to jest w pewnym sensie, jakby to powiedzieć, porządny amerykański nacisk na sojuszników, więc Biden też nie jest taki zupełnie odklejony od Trumpa, czyli nie działa tak zupełnie.
Inaczej niż tam, bo Trump też nas naciskał, tak?
Nawet jeśli faktycznie Trump wielokrotnie groził, że ograniczy obecność wojskową, że będą zawieszone manewry, na przykład zresztą tak było.
Sekretarz obrony Jim Mattis u Trumpa w pierwszą wizytę zagraniczną udał się do Korei Południowej.
Natomiast za Trumpa było dużo więcej nagłośnionych problemów, bo problem na przykład właśnie tego tak zwanego burden sharing, to znaczy podziału kosztów funkcjonowania sojusza.
Trump po prostu cisnął ile wlezie i Koreańczyków i Japończyków.
Ostatecznie udało się przeczekać Trumpa.
To znaczy, że trochę więcej będą płacić, ale nie tyle, ile żądał Trump.
I teraz w obawie przed powrotem Trumpa też już rozpoczęli negocjacje jeszcze z Bidenem, żeby było, że ustalimy reguły finansowania współpracy sojuszniczej na następne lata, żeby już to odklepać.
Więc to widać, że po prostu za Trumpa było więcej rzeczy nagłośnionych, to znaczy, że Trump był odbierany jako ten, kto deprecjonuje wartość.
Bardziej koncyliacyjny charakter, nawet jeśli się w niektórych sprawach nie zgadzają i jeśli była wywierana ta presja, zwłaszcza jeśli chodzi o ten decoupling łamany na de-risking w relacjach z Chinami, to jednak było to bardziej finezyjne mimo wszystko niż takie młotkowanie przez Trumpa i jego współpracowników.
A nawet gdyby miały charakter inny niż polityczny, to przecież doświadczenie Trumpa pokazuje, że ten prezydent w pierwszym dniu urzędowania może wycofać swoje państwo z ważnych porozumień, takim jak było porozumienie transpacyficzne w sprawie handlu i inwestycji.
Trump się wycofał z porozumienia transpacyficznego.
I tutaj też jak gdyby wracając do tego, że nie tylko Trump grał Tajwanem jako taką piłką, którą się rozgrywa z Chinami, ale też powiedzmy ogólnie za Bidena.
A ona przyjechała jeszcze w takim momencie, dlatego ja mam takie wrażenie, że to było takie trumpowe, to była taka trumpowa wizyta trochę, chociaż ona jest demokratką, nawet były głosy, że Biden mówił, że no dobrze by było, żeby nie jechała.
Więc subtelniej, ale czasami też się takie trumpowe zagrywki zdarzały.
Czy możemy powiedzieć, że z punktu widzenia regionu, czyli z punktu widzenia chińskiego i ich partykularnych interesów, z punktu widzenia Tajwanu i z punktu widzenia Japonii i Korei Południowej, wygrana Trumpa byłaby dla Chin bardziej korzystna?
gdzie prezydentura Trumpa mogłaby być korzystniejsza dla Chin niż na przykład prezydentura Bidena czy generalnie prezydent Partii Demokratycznej.
Dlatego, że Trump mówi, że on zakończy tą wojnę 24 godziny, 48 godzin, gdyby już pomijając tą retorykę.
że Trump będzie chciał zawrzeć jakiś deal z Rosją, żeby zamrozić konflikt, coś zrobić, żeby się uspokoiło.
Czyli jakby z tego punktu widzenia Trump mógłby być dla Chin korzystniejszy, jakby chciał robić faktycznie jakiś deal z Rosją, że Rosja by nie wyszła z tego przegrana.
Więc w tym sensie to pewnie byłaby z tego punktu widzenia prezydentura Trumpa dla Chin lepsza.
No tak, myślę, że w sondażach w Japonii i w Korei Południowej jest preferowanie Bidena, ale równocześnie narasta świadomość tego, że prawdopodobnie skończy się na Trumpie.
Więc to widać, że taki preferowany politycznie byłby taki wybór, ale równocześnie wszyscy mają już doświadczenia jednej kadencji Trumpa i pojawiają się takie opinie, że daliśmy radę, znowu damy jakoś radę.
Tutaj premier Abe, jemu kiedyś jak go uścisnął rękę Trump, to tam ręka mu zdrętwiała, tak mocno trzymał, ale nadstawiał i rękę i karku bardzo Trumpowi, premier Japonii, żeby czego nie robił prezydent amerykański, żeby nie nakładał ceł na swoich sojuszników.
Będzie Donald Trump, Joe Biden i tak dalej nakładał cła na Chiny.
Ale problem polega na tym, że dla Trumpa w myśleniu jego takim bardzo prostym, excelowym jest patrzenie na to, że źli są ci, którzy mają nadwyżkę handlową z nami.
A tutaj właściwie cała Azja, wszyscy państwa mają nadwyżkę handlową, w tym Japonia, Korea Południowa i przecież na te państwa też była presja za czasów Trumpa, żeby po prostu zmniejszyć deficyt handlowy w relacjach z tymi państwami.
I kolejna rzecz, że obawa, że Donald Trump może układać się z Rosją, z Chinami, z Koreą Północną.
On ten artykuł zatytułował niemal dosłownie, że azjatycy sojusznicy za mało martwią się perspektywą Trumpa.
No przerobiliśmy tego Trumpa.
Tylko problem polega na tym, że to nie musi być ten sam Trump.
To może być turbo doładowany Trump.
Trump niepowstrzymany.
Jeśli zwrócimy uwagę na to, że większość, znakomita większość wyższego szczebla współpracowników Trumpa wyszła z jego administracji i bardzo go krytykuje,
A to byli ludzie pokroju Matisa, McMastera, czy nawet dość szalonego Boltona, który na tle Trumpa wydaje się obecnie jakimś gołąbkiem.
Trump 2.0.
Tylko to może być człowiek, który ma już swój dorobek, ale on będzie starał się być jeszcze bardziej Trumpem.
To jak musimy dotrzeć do tego Trumpa?
O to, żeby w trakcie kampanii wyborczej zabiegać o poparcie Trumpa.
I w Trump Tower on się spotkał z Trumpem.
To jest moim zdaniem ta kluczowa różnica, że Trump jako polityk nie rozumie znaczenia i wartości sojuszy dla Stanów Zjednoczonych.
Ostatnie odcinki
-
Rozmowy Ukraina-Rosja | Rada Pokoju | Wybory w ...
21.02.2026 11:21
-
Akta Epsteina a Wielka Brytania | UE i migracje...
13.02.2026 12:49
-
Akta Epsteina | Unijne cła na Iran | Umowa hand...
06.02.2026 14:42
-
ICE w Minneapolis | Regulacje gigantów cyfrowyc...
01.02.2026 09:54
-
Presja USA na Grenlandię | Umowa UE-Mercosur | ...
23.01.2026 15:48
-
Prawo silniejszego czy siła prawa? Rozmowa o pr...
21.01.2026 13:59
-
Grenlandia | Iran | Wenezuela - Depesza PISM z ...
18.01.2026 10:15
-
Świat w 2025 roku. Podsumowanie najważniejszych...
31.12.2025 14:09
-
Sytuacja polityczna na Ukrainie | Pożyczka repa...
06.12.2025 14:32
-
Plan pokojowy USA dla Ukrainy | COP30 | Szczyt ...
28.11.2025 15:14