Mentionsy

Tech
Tech
24.09.2025 04:00

Marcin Balicki – sportowiec z sercem na kablu.

W tym odcinku podcastu rozmawiam z Marcinem Balickim – byłym zawodowym koszykarzem, który przeszedł drogę od sportowej kariery przez niewydolność serca, operację LVAD i życie z pompą wspomagającą krążenie, aż po powrót do aktywności fizycznej i wspieranie innych pacjentów. To rozmowa o sile sportu, kryzysie zdrowotnym,  psychice i ruchu, który ratuje życie. Marcin Balicki pokazuje, jak trening może zmienić życie. Przez lata grał zawodowo w koszykówkę, a dziś jako trener i mówca motywacyjny uczy holistycznego podejścia do zdrowia i sprawności. Jego własne doświadczenia – w tym operacja wszczepienia pompy serca – udowodniły, że silne ciało i determinacja potrafią pokonać każdą przeszkodę. Teraz pomaga innym odnaleźć ich drogę do siły, zdrowia i pewności siebie. 🎯 W odcinku usłyszysz między innymi o:  tym, jak sportowa przeszłość uratowała życie Marcina  momencie, gdy zadyszka na schodach była sygnałem alarmowym  diagnozach mrożących krew w żyłach  operacji LVAD i śmierci klinicznej  życiu „na kablu”  treningu i ruchu z pompą wspomagającą krążenie  mentalności sportowca w obliczu ciężkiej choroby  wspieraniu innych pacjentów i profilaktyce Podcast możecie znaleźć wielu platformach do słuchania m. in.: 🎧 Spotify: https://open.spotify.com/show/7HIoOo6zbqnQaEMniDnZN5 🎧 iTunes: https://podcasts.apple.com/pl/podcast/recepta-na-ruch/id1536745493 🎧 Android: https://subscribeonandroid.com/receptanaruch.pl/feed/podcast Nowe odcinki będą pojawiać się w co drugą środę o godz. 12.00. Zapraszam Was do słuchania, oglądania, subskrybowania i udostępniania.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 92 wyników dla "Ani"

Podcast, w którym wraz z moimi gośćmi udowadniamy, że ruch jest lekiem i namawiamy do zażywania go w różnej postaci.

Tak jest, nauczyciel wychowania fizycznego.

Nauczyciel wychowania fizycznego.

Teraz na pewnej pauzie, można powiedzieć, jeśli chodzi o nauczanie, wychowanie fizycznego.

Zabrakło mi tylko występów na poziomie seniorskim, ale w ekstraklasie polskiej i za granicą występowałem przez 15 lat, czyli na najwyższym poziomie.

Więc jakby od zawsze byłem związany ze sportem i przez to też później zostałem nauczycielem wychowania fizycznego, trenerem koszykówki.

I później dalej aktywny trener wychowania fizycznego, trener treningów funkcjonalnych.

Bardzo prosto do zdiagnozowania i do pisania, bo ja zawsze 5.55 jestem na treningu swoim, który wykonuje dosyć intensywny trening cross, czyli wielofunkcyjny na dużej częstotliwości z dużą ilością obciążeń.

A plus oczywiście dużo chodzę, bo to jest bardzo zdrowy sposób na pozostanie w kondycji, jakby wzmocnienie swojego szkieletu, tonusu mięśniowego.

Oczywiście nikomu takiej nie życzymy, ale to, co się wydarzyło u Ciebie niespodziewanie, to było 16 kwietnia, tak?

Dostałem skierowanie do lekarza, oczywiście zrobione badania, zrobione EKG serca.

W szpitalu praskim zrobili już właśnie rezonans i jeszcze kompleksowe badania z krwi.

Minęły 3-4 dni, było jeszcze gorzej i trafiłem znowu na ten sam SOR do szpitala praskiego i znowu byłem realizowany pod kątem zaplania płuc.

Badania wstępne, które jedyne, które wykazało później, że mam coś z sercem, to było serca.

Pani doktor postanowiła mnie już zostawić na noc.

Mówi pani Marcinie, zostaje pan, już będziemy mieli pana w szpitalu, działamy.

No dobrze, no więc zaplanie płuc, pani doktor mówi, ja zadaniowo trzeba się pionizować, trzeba chodzić, żeby woda z płuc, żeby się pan nie utopił, kolokwialnie mówiąc, we własnej wodzie.

No więc ja rano, 6 to był poniedziałek, z kroplówką po korytarzu, 6 tysięcy kroków, zadaniowo chodzę.

Pani doktor mówi, pani Marcinie, załatwiłem panu echo serca.

Pojechaliśmy na to echo serca, był pan doktor, pytał się, czy nie przeszkadza mi, jeśli będą studenci podczas badania.

Podczas badania pan doktor zamilkł, studentom kazał wyjść, no i cisza.

Ja mówię, panie doktorze, co się dzieje?

On mówi, panie Marcinie, spokojnie, zaraz panu wszystko powiem, ale muszę zawołać pana profesora.

No i przychodzi Pan profesor i mówi, no Panie Marcinie, ma Pan 8% frakcji lewej komory serca, czyli... Tobie pewnie jeszcze to niewiele mówiło.

Od razu szybko mnie położyli, nie mogłem wstawać, od razu kroplówki, mówi Panie Marcinie, może Pan nawet ruszyć głową.

I mówię, panie Marcinie, no jest źle.

Mówię, panie doktorze, co robimy?

On mówi, panie Marcinie, musimy pana stąd przenieść, bo pan tu umrze.

My panu nie jesteśmy w stanie tu, my jesteśmy w stanie pana podtrzymać, pionizować, pilnować, żeby pan się nie jakby nie przemęczył, ale nie jesteśmy w stanie nic zrobić.

Musimy albo skierować pana do MSWiA, albo do Anino.

W najlepszym przypadku, Panie Marcinie, rozległy wylew albo śmierć.

Zobaczymy, co będziemy robić, ale raczej metody rozpuszczania jej, bo takie są.

Bo mówi, rozpuszczanie takiej skrzepliny to będzie pewnie w miesiącach.

No więc z taką diagnozą zostałem zacewnikowany, podłączony do kroplówek bez absolutnej możliwości wstawania, podnoszenia nawet głowy.

I tak to wyglądało i przez tydzień szukaliśmy rozwiązania.

No ale wszystko dobrze się kończy i następnym etapem, jakim podjęto, żeby mnie leczyć, było przewiezienie do specjalistycznej kliniki w Aninie, która się specjalizuje w chorobach serca.

No i mówi, dobrze, panie Marcinie, przewozimy pana.

Ja jestem takim człowiekiem zadaniowym bardzo i jak wiem, że jest jakiś plan, no to po prostu chcę go odhaczać i działać.

bo miałem zostać przewieziony w piątek do szpitala w MSWiA, a to było 26 kwietnia, to było tuż przed drugim weekendem, znaczy te dni już się łączyły w majówkę, w dziewięciodniową jakby wolne, gdzie ruch na drogach był ogromny, więc z MSWiA pan doktor sprawdził, że jest za duży korekt, każde przyhamowanie czy jakiś gwałtowny ruch może spowodować, że te skrzepy się oderwą.

Mówi pani Marcinie, pojedzie pan w sobotę, wycofuje ekipę ratunkową z karetki, tylko pojedzie z panem anestezjolog, chirurg, pełna obstawa operacyjna.

Dojechaliśmy do tego MSWiA, przepraszam, do Anina, dojechaliśmy do tego Anina.

I mówię, no Panie doktorze, dziękuję, że Pan mnie bezpiecznie dowiózł i w razie czego, że Pan tu nade mną czuwał.

On mówi, Panie Marcinie, my zostaliśmy tutaj jakby przypisani do Pana, żeby Pana przewieźć, ale w Pana stanie, jakby się coś zadziało, to my byśmy Panu nic nie pomogli.

No i dobra, szykujemy się do operacji, oczywiście tam już pilna akcja, podpinanie kroplówek, już na korytarzu, opaska, jedziemy na ostatnie badania, zebrał się sztab operujący, który miał mnie przeprowadzić zabieg, no i wyciągają, pamiętam, podpinają jeden komputer, sprawdzają jeszcze przez ostatnich, sprzed trzech dni, echo serca i mówią, no faktycznie są te skrzepy balotujące, to było jednak, wydawało się wtedy największe zagrożenie, już nawet nie ta 8% frakcja, tylko jak ten skrzep się oderwie, to ciężko cokolwiek je

No pani doktor mówi, panie Marcinie, wygrał pan właśnie dwa razy w Totka.

No Panie Marcinie, no i tutaj widzimy najprawdopodobniej jeden spad Panu do śledziony, czyli najlepsze miejsce, gdzie to się mogło wydarzyć, no bo to popularne miejsce, jakby trochę brzydko mówiąc śmietnik, gdzie tam wszystko się może zrzucić, a druga mówi, dobrą wiadomość mam dla Pana, ma Pan zawał nerki.

Mówię, skoro pani doktor mówi, że to jest świetna informacja, to ja przyjmuję w ciemno.

I informację, którą dostała moja żona, to jest Panie Aniu, operacja się udała, pompa jest wszczepiona, ale nie wiadomo jak zareaguje pacjent po wybudzeniu.

Ma zewnętrzne zasilanie, dwie baterie i sterownik, którym jestem połączony poprzez brzuch.

Oczywiście miałeś już jakąś duszność, to nie było funkcjonowanie...

Więc genetyczne badania też wykluczyły jakieś zmiany genetyczne i przyczyna jest nieznana.

W porównaniu do tego, jak było kilka dni wcześniej.

Ona tak naprawdę rani organy wewnętrzne i ona, żeby móc położyć się chociaż na wznak, bo ja śpię teraz tylko, mogę spać albo na plecach, albo na prawym boku.

I uważam, że przez sport, przez te działania zadaniowe ja byłem w stanie się z tego... Tak, miałem plan.

Co było super, że ja zaraz po przyjściu lekarza, który powiedział mi, nakreślił mi, co i jak, tak na szybko, drugą osobą, która była u mnie, była pani psycholog.

dramatyczny, a ja mówię, no dobrze, też z doświadczenia wiedząc, mówię, no dobrze, no to spinam pośladek, nie, jak nie mogę czegoś, no to unoszę, to unoszę prawą nogę, unoszę lewą, żeby nie było tego, żeby nie było tego zaniku.

Ja mówię, panie Marcinie, kiedy zaczynamy?

Delikatne tylko wstawanie dosłownie, żeby się oprzeć na pośladkach i siadanie.

I mówi mi ten rehabilitant, panie Marcinie, no to zrobimy dzisiaj pięć powtórzeń, nie?

Mówię, panie Marcinie, ale to kiedy przestajemy?

Ja dostałem informację i z taką świadomością żyłem, że ta pompa jest tak naprawdę pomostowym rozwiązaniem.

Ja popracuję w szkole, teraz jestem na urlopie na podratowanie zdrowia i z niego korzystam, ale jakby moje długoletnie przyzwyczajenia tego treningu, który był rano, się nie zmieniły i mimo tego, że mógłbym spać do 10, to 4.40 mam nastawiony budzik, wstaję, wychodzę, codzienna rutyna, żeby mieć dla głowy też poukładane, że tak jest i 5.50 jestem na siłowni

Stopniowo to było wszystko wzmacniane, ale było też to pod kontrolą rehabilitantów z Anina, którzy bardzo mi pomogli i mnie trzymali trochę w ryzach.

Ile ważyłeś zanim się wydarzył problem?

A jakie widzisz ograniczenia?

Ja sobie znalazłem sposób na to, bo to nie jest standardowe umocowanie tej pompy, którą mam tutaj właśnie w takiej saszetce, ale dlatego, że jestem szczupły.

Aczkolwiek jest to lepsze rozwiązanie niż te, które jest pod tą pompę, czyli torba przewieszona na jednym ramieniu.

I już tam w Aninie już mnie mówili, monitorowali, mówi Marcin, ty go chodź po obiekcie.

Tak, no tam jest specjalnie tam, wiesz, żeby nikt nie, wiesz, nie wyciągnął, ale pamiętam jak pierwszą noc, którą byłem w domu i podpiąłem się pod ten kabel i nagle, wiesz, idę do kuchni, wchodzę i stoisz dosłownie, to jest historia, która się wydarzyła, stoi szklanka z wodą, ja się chciałem napić, a już się podłączyłem do kabla, bo jeszcze nie wiedziałem, wiesz, to trzeba się nauczyć całej, wiesz, ergometrii rozkładu mieszkania, gdzie co bliżej, jakie priorytety.

I mówię do mojej Ani, Aniu, podasz mi szklankę wody?

Pytanie do czego się przyrównuje.

Głowę przygotował, bo jedno to jest ta przygotowanie fizyczne.

Jak ktoś mówi, że nie jest w stanie zrobić 8 tysięcy kroków, bo dojeżdża do pracy i ma dużo rzeczy, różnych i różnych obowiązków, no to można jechać do pracy, wysiąść przystanek wcześniej, wrócić przystanek później.

No i okazało się, że jeden mój serdeczny kolega po tygodniu trafił do mnie do aniny.

Poszedł do lekarza na profilaktyczne badania i miał taki zator w sercu, że utworzył mu się tylko sztuczny bypass i lekarz podczas badań powiedział panie Tomku, ja już pana nigdzie nie wypuszczę, karetką szybko na zabieg.

To już tak pod koniec tego tykania tej bomby było.

Marcin, a Ty jak wcześniej z badaniami?

Przez cały okres trwania mojej kariery, czy nie kariery, ale tego zawodowego trybu, chciałeś, nie chciałeś, musiałeś być badany.

Bo nie można się pomylić, czy były te badania robione, czy nie.

Więc polecam znaleźć sobie taką datę, a urodziny chyba są najlepszym prezentem, jakim można sobie sprawić to badanie.

Jestem w stanie w kontakcie.

Jedyne co, to można wyjąć serce i włożyć nowe, bo ona jest już tak tam zabliźniona, tak tam wciśnięta, że nie jesteśmy w stanie, Miki nie jest w stanie, to graniczyłoby z cudem.

Znaczy ja chcę wrócić, wrócić normalnie do szkoły, do pracy, funkcjonować do normalnego jako nauczyciel wychowania fizycznego.

Dobrze Marcin, ale to jest naprawdę ta historia, którą powiedziałeś, jest tak inspirująca myślę, że i tak przykład, zresztą zobaczyłeś, nawet sami twoi znajomi sami poszli na badania, więc szkoda było nie wykorzystać tego potencjału, tego twojego doświadczenia, żeby może pójść w tym kierunku.

żeby motywować ludzi do dbania o zdrowie.

Już czuję, że są jakieś ograniczenia, których już na razie nie przekroczę przez tą pompę, no bo też nie wszystko mogę robić.

Tam nie jesteśmy sobie w stanie zrobić krzywdy.

Jedziemy teraz na zawody sylwetkowe, tylko żebyśmy w wieku 65 lat mogli jeszcze 20 lat przeżyć w takim dobrostanie.

No bo wiesz, pomimo tych ograniczeń, zbudowałeś, odbudowałeś tę masę.

Monitoruję, no staram się tym zegarkiem, który po usłumi średnio czasem wyłapuje, ale jest tam jakieś dane i jest w stanie je pozbierać.

Bo to wiesz, na przykład w takich zapisaniach kardiologicznych dla osób, które mają pompę, no to masz

Mam nadzieję, że zostaniecie tutaj na dłużej.