Mentionsy
Jak stracić miłość swojego życia i przetrwać? Joanna Senyszyn o smutku
To jedyna taka rozmowa prof. Joanny Senyszyn. Szczerze i bez tabu opowiada o tym, jakie emocje towarzyszyły jej po stracie ukochanego męża i radzi, jak można sobie poradzić z takim smutkiem. Czy miała pretensje do męża? Kto ją wspierał w tych trudnych momentach? I jak poradzić sobie ze śmiercią bliskiej osoby? Zdradza również szczegóły powstającej partii politycznej. To ostatni odcinek "Szczerze ci powiem" przed wakacyjną przerwą. Kaja Gołuchowska wraca we wrześniu!
Szukaj w treści odcinka
To pierwszy na świecie smartfon z wbudowanym privacy display.
Szczegóły dotyczące funkcji privacy display na samsung.pl.
Teraz też zresztą miałam łzy w oczach.
To Kaja Gołuchowska, a to jest Szczerze ci powiem.
Myślę, że każdy z nas ma czasami taką fantazję albo marzenie, żeby życie składało się z samych miłych, lekkich momentów, ale prawda jest taka, że również przychodzą te trudne i wtedy szukamy wsparcia, ale też czasami jesteśmy samotni.
Mam takie poczucie, że jako kobiety szczególnie trudno nam jest sięgnąć po tę pomoc i dzisiaj w naszym ostatnim odcinku z wakacyjnej serii z profesor Joanną Senyszyn będziemy rozmawiać o trudnych chwilach, ale mam nadzieję, że w tych czerwonych koralach, które już dzisiaj obie mamy, zakończymy nasz cykl spotkań na takiej pozytywnej nucie i
Wszystkie i wszyscy nasi słuchacze poczują, że stworzyliśmy tutaj społeczność.
Tak, mnie też jest smutno, że już się kończą wakacje, że to nasz ostatni odcinek, ale przecież są jesienne wieczory, więc może warto też o różnych jesiennych rzeczach porozmawiać.
A nawet marsze żałobne.
Także właściwie całe życie składa się z takich wesołych momentów i smutnych, ale człowiek ma chyba bardzo złą naturę, dlatego że my nie potrafimy się cieszyć drobiazgami.
Chcemy się cieszyć rzeczami wielkimi dopiero, a tak naprawdę życie składa się właśnie z drobiazgów i trzeba się nauczyć cieszyć
Pamiętam, że tak mi się wydawało, że jak zrobię doktorat, no to będę już taka niewyobrażalnie szczęśliwa, dlatego że szkoły nigdy nie lubiłam, studia owszem, no bardziej studia doktoranckie, no a doktorat to było takie zwieńczenie.
Czułam się szczęśliwa dwa dni, jak moja babcia mówiła, dwa dni z dzisiejszym.
Także wszystkich zachęcam do tego, żeby nie martwić się drobiazgami, a wszystkimi z kolei drobiazgami się cieszyć.
Też bardzo często z mężem, czasem z przyjaciółmi, no tak sobie planowaliśmy, że gdzieś wyjedziemy, że przyjdą wreszcie wakacje, to będziemy wyjeżdżać.
Też jeszcze częściej się zdarzało, że nic z tych planów nie wychodziło.
Ja zawsze ukułam sobie takie powiedzenie, no ale co się nacieszyłam, to tego mi nikt nie odbierze.
I rzeczywiście, mama zawsze mi obiecywała, że po maturze...
No to wtedy było takie szaleństwo.
No i właściwie już chyba od ósmej czy od dziewiątej klasy z liceum to się cieszyłam, że popłynę w ten rejs.
Zresztą tak wtedy nadzwyczajnie się na mnie wiodło i wiedziałam, że to byłby taki duży wysiłek także finansowy, w związku z tym nawet nie naciskałam jakoś specjalnie, ale co się cieszyłam parę lat z Wysp Kanaryjskich, a później chyba dopiero...
I chciałabym się podzielić tymi historiami, bo nie wiem czy się Pani ze mną zgodzi, ale mam wrażenie, że w dzisiejszej kulturze trochę trudno nam się rozmawia o śmierci i czasami może chcemy nawet udawać, że ona nie istnieje.
Czyli kiedy jego babcia odeszła wiele lat temu, to taka osoba zmarła, pozostawała w domu, zjeżdżała się rodzina, która mogła się z taką osobą pożegnać.
A w dzisiejszym świecie, tak bardzo zmedykalizowanym, często kiedy ktoś odchodzi, to my robimy wszystko, żeby nawet tej osoby nie zobaczyć.
I jeżeli chodzi o moje doświadczenia, to ja w lutym straciłam mojego pierwszego dziadka Zygmunta Gołuchowskiego.
Po którym też noszę nazwisko z dumą, bo to jest z tej linii.
Jest to dla mnie szczególnie trudne, bo miałam takie marzenie, żeby dożyli do mojego ślubu.
A życie napisało inny scenariusz, mimo że oboje funkcjonowali i byli zdrowi.
I pierwszy raz w życiu musiałam zderzyć się z żałobą.
Natomiast pani historia jest taka i ona też była opowiadana w mediach, że odszedł pani mąż, z którym spędziła pani prawie 50 lat życia, jeżeli dobrze pamiętam.
Tak, dlatego, że żałoba tak w naszym kręgu kulturowym trwa około roku.
No najtrudniejszy to jest zawsze czas do pogrzebu.
Chociaż wtedy jest oczywiście dużo spraw do załatwienia, ale mimo wszystko śmierć zawsze na nas spada.
Nawet jeżeli wiemy, że ta bliska osoba umrze, to jednak ona spada na nas zawsze znienacka i zawsze w nieodpowiednim momencie.
Także później takie pierwsze sześć tygodni, przynajmniej ja to tak odczuwałam, są takie ciężkie, a później już czas zaczyna płynąć.
No najważniejsze jest, żeby tak się nie zasklepiać w żałobie, żeby coś robić, żeby spotykać się z ludźmi.
Wtedy rozpamiętujemy wszystko.
Moi przyjaciele tutaj bardzo stanęli na wysokości zadania przez ten pierwszy tydzień.
To właściwie ani na chwilę mnie nie opuszczali.
Joanna Senyszyn o smutku.
W tym takim najmłodszym, no bo tak prawie od sześciu lat, to ta śmierć była taka ciągle obecna.
Później babcia i zaczęłam się bać, że to wszyscy tak z mojego otoczenia naraz znikną i że zostanę sama.
No a dla małego dziecka to właściwie nic gorszego nie ma.
Chyba dlatego też zawsze starałam się być takim dzieckiem nie sprawiającym kłopotów.
W początkach naszego małżeństwa no to stale byliśmy razem z tej racji.
Oczywiście każdy miał swoją pracę, no ale mieszkaliśmy w Gdyni.
Najpierw mieliśmy mieszkanie w Gdańsku, potem w Sopocie, potem już po śmierci mojej mamy przeprowadziliśmy się znowu do Gdyni, do domu, który odziedziczyłam po mojej mamie.
I bardzo się do tego przyzwyczailiśmy, dlatego że przecież małżeństwa marynarskie, bo ja zawsze mówiłam, że to nasze małżeństwo jest takie trochę marynarskie.
Są bardzo dobre, wcale nie są gorsze od takich małżeństw.
No to ja z czasów dzieciństwa to pamiętam, mam takie przebłyski, pamiętam, że no właśnie kiedy tata przyjeżdżał, to już cały dom się szykował.
Babcie, mama, to nasza gosposia, ja.
Właśnie mieliśmy takie, ja się śmiałam, odwrócone marynarskie małżeństwo, ponieważ to ja wypływałam, a to do Warszawy, a to do Krakowa, do Brukseli, a mój mąż miał swoją pracę, którą zresztą kochał bardzo.
Właśnie w ramach takiego wyrównywania szans, dlatego, że adwokaci na ogół wolą sobie brać mężczyzn na aplikację, no bo wiadomo, dziewczyna może będzie w ciąży, może urodzi dziecko, no to już są jakieś komplikacje w kancelarii adwokackiej.
Natomiast tak jeszcze nawiązując do tego, o czym Pani mówiła na początku, to...
I ojciec był bardzo szczęśliwy, no bo już był w takim wieku, że liczył się z tym, że może umrzeć.
No trudno sobie wyobrazić reakcję, prawda, u nas kogoś starszego, jakby mu dziecko przyniosło do domu trumnę.
Ja taką najbardziej mającą wtedy dla mnie sens rzecz, jaką usłyszałam o śmierci i odchodzeniu, to były zajęcia na Uniwersytecie Warszawskim takie dotyczące psychologii, ale również filozofii.
I na zajęcia przyszedł specjalista, który...
Mówił o mózgu i mówił o tym, że to nic dziwnego, że z perspektywy młodej osoby, kiedy my właśnie słyszymy o śmierci albo widzimy jak starsze osoby się do śmierci przygotowują właśnie szukając tych kwater, to możemy czuć taką złość, taki bunt, że sobie, no nie poddawaj się, no nie mów tak o tym.
Czyli w momencie, kiedy my jesteśmy już tacy naprawdę na tym ostatnim etapie naszego życia, to nasz organizm
Nie ma tak silnych mechanizmów, że muszę przeżyć, muszę przetrwać i nie czuję, i tak się nie buntuję.
I pamiętam, że jakoś mnie to tak uspokoiło, że nawet na poziomie takim bardzo nawiązującym do naszej natury i takiej naszej konstrukcji jako zwierząt, którymi jesteśmy, ale też o tym oczywiście chcemy chętnie zapominać, że nasze ciało nas przygotowuje do odchodzenia i coś, co w wieku 30 lat wydaje się być
To nagle rozmawia się z starszymi osobami, które mówią, ja to już bym mogła umrzeć, mi się już nie chce.
A dla mnie to jest szumok.
Uważam, że Pani zasługi wskazują na to, że powinniśmy, jeżeli jest jakiś program, teraz nie wiem, zamrażania albo wsadzania do chmury, to Pani powinna być w pierwszej kolejności.
Szczerze.
Rzeczywiście, nie wiem czy to już mówiłam, że kiedy kończyłam 30 lat, to mama złożyła mi najpiękniejsze życzenia, jakie 30-letnia kobieta może usłyszeć.
Wchodzisz w najpiękniejszy wiek, bo za tobą wzloty i upadki, a przed tobą same wzloty.
Jako osoba, która dopiero co skończyła 30 lat, chciałabym usłyszeć takie życzenia.
Ale przechodząc właśnie do tego na przykład miejsca na cmentarzu, to rzeczywiście kiedyś ludzie przywiązywali do tego większą wagę, bo...
Częściej się odwiedzało tych zmarłych, na cmentarzu był taki zwyczaj, a teraz kiedy ludzie się właściwie rozjeżdżają po całym świecie, to często raz na rok właśnie na wszystkich świętych, na 1 listopada przyjeżdżają na groby, albo czasem z okazji świąt, ale już...
Po śmierci mojego taty, to ja pamiętam, no cały tydzień mama pracowała, wtedy się w soboty pracowało, no ale w każdą niedzielę szło się na cmentarz.
Zresztą to zawsze bardzo mnie jakoś tak przygnębia.
No, samo chcenie na szczęście... Jeszcze.
Jeszcze nie jest, tak.
Tak bardzo na pokaz często traktujemy, na przykład Wszystkich Świętych, że cały rok, właściwie mało kto o tych grobach pamięta, na Wszystkich Świętych całe procesje z kwiatami, z niczami idą.
Może trzeba pamiętać o tych swoich bliskich zawsze, ale przecież można to również robić w domu.
Ja uważam, że tak, żyjemy dopóki ktoś o nas jeszcze pamięta, więc pamiętajmy o naszych bliskich, wspominajmy ich.
Nie słyszę tutaj żadnych ale.
A jeżeli słucha nas osoba, bo z tego, bo ja już poprzez te nasze rozmowy trochę Panią poznałam i wydaje mi się, że Pani jest taką osobą, która po pierwsze jest bardzo nastawiona na działanie, że nie ma Pani raczej często takich momentów, gdzie Pani siada, czuje się załamana, smuci się, no ale...
Przede wszystkim myślę, że trzeba skorzystać z pomocy farmakologicznej
Na szczęście żyjemy już w czasach, kiedy to przestało być wstydliwe.
Kiedy już to nie jest tak, bo kiedyś, prawda, jak ktoś poszedł do psychiatry, to się mówiło, o ma wariackie papiery.
To ja pamiętam jeszcze z czasów mojej młodości.
I musieli się wszyscy z tym pogodzić, w związku z tym, zresztą nawet radia
Wraz z łzami nasz organizm opuszczają hormony stresu.
Na przykład niektórych denerwuje, jak ktoś chce pocieszyć nas i mówi, wiem jak się czujesz.
I wtedy niektórzy się, no nie wiesz jak się czuję, nie wiesz co ja teraz przeżywam.
Przeciwnie, cieszyłam się, że są ze mną, cieszyłam się.
Nawet jeżeli nic nie mówiliśmy do siebie, tylko po prostu siedzieliśmy, to się cieszyłam, że ktoś jest w domu, że nie jestem sama.
A to są tacy przyjaciele z pracy, czy może z czasów szkolnych?
Ja właśnie nie mam przyjaciół ani z czasów szkolnych, ani z czasów studiów.
No zaczynamy, poznajemy kogoś, jesteśmy z nim w coraz bliższych relacjach, coraz bardziej się lubimy, no i tak niepostrzeżenie znajomy czy znajoma staje się przyjacielem.
Po przeżyciu różnych strat, trudnych sytuacji w naszym życiu, możemy nieświadomie wpuścić smutek tak głęboko, że on może stać się taką tkanką naszej tożsamości, osobowości.
I czasem nawet myślałam, że właściwie szkoda, może jakby sobie znalazła nowego męża, to nie byłaby taka nadopiekuńcza.
Jak działa i jak nawet nam szkodzi i całej Polsce.
Names mentioned by Joanna Senyszyn o smutku.
Właśnie takich społecznych, politycznych już trochę opowiedziałyśmy o naszej prywacie.
Ja bardzo zachęcam do tego, żeby w żałobie jeszcze więcej pracować.
A pani powiedziała, że pracowitość to najgorsza obelga, że jak już nie ma co miłego o kim powiedzieć, to się mówi, że jest pracowity.
Jeżeli widzimy, obojętne czy to jest polityk, czy inna profesja, że ktoś jest taki fałszywy, to zaczynamy czuć do niego dystans.
Teraz też zresztą miałam łzy w oczach.
No czasem oczywiście trzeba ukrywać emocje, zwłaszcza negatywne emocje.
Nie powinno się ich pokazywać, dlatego że one robią i złe wrażenie i nam samym szkodzą, więc... Zresztą ja myślę, że to naprawdę
Naprawdę to nie jest ani nasza zasługa, jeżeli jesteśmy wybuchowi na przykład, ani nasza wada.
Myśmy już chyba kiedyś o tym mówiły, że nigdy by nam nie przyszło do głowy, żeby potłuc serwis z powodu złości na męża czy partnera, bo mnie by było szkoda tego serwisu.
Szczególnie jakieś takie ładne z Bolesławca albo innej polskiej firmy porządnej.
No ale czy nie jest trochę tak, że my jako kobiety słyszymy często, że jesteśmy emocjonalne, że przez to jesteśmy mniej kompetentne, więc naprawdę nie miała Pani... Dlaczego to patriarchat nie wymyśli, żeby pognębić kobiety, żeby utrudnić im awans, żeby no właśnie...
Joanna Senyszyn o smutku.
Tak, żyjemy w świecie, który jest mało przyjazny dla kobiet, chociaż obecny świat okazuje się, że również to mężczyzn nie jest zbyt przyjazny i mężczyźni często też z trudem się w tym naszym świecie odnajdują.
Ale ja myślę, że to wynika z tego, że mamy za mało dla siebie życzliwości i za mało szacunku.
Już pomijając, że jak mówiły nasze prababcie, złość piękności szkodzi.
No, proszę mi pomagać teraz.
Ale to nie, to już w drugi ton by szło.
No ale to na szczęście my nie musimy w ogóle uważać na C i C H jak się mówi, bo teraz prawdę nie słyszymy.
Moja mama to jeszcze wymawiała EŁ, wymawiała SZ.
Były w stanie na podstawie tego usłyszeć tę różnicę.
Dyktanda akurat były moim koszmarem.
Zawsze się ich bałam.
Jeżeli chodzi o polszczyznę, to jednak bym zachęcała do dążenia do ideału, dlatego że to jest polszczyzna, to nasza ojczyzna, a przynajmniej ja tak czuję, że związki z Polską mam przede wszystkim językowe.
Dla mnie bardzo trudne jest to, że wiele szczególnie nowych zjawisk ma nazwy angielskojęzyczne, a język angielski ma około trzech razy więcej słów, więc czasami naprawdę jest trudno opowiedzieć coś po polsku, bo znam konkretne słowo w języku angielskim, które opisuje to konkretne zjawisko, a w języku polskim po prostu takiego słowa nie ma, więc to jest takie wyzwanie dla mnie.
Myślę, że jest również odwrotnie, ale Francuzi mówią, że oni mają najbardziej precyzyjny język, a zwłaszcza nadający się do dyplomacji.
I pierwsza decyzja, którą podjął, to, że negocjacje będą się toczyły w języku francuskim.
No Anglików ma oszlaknieć.
Jako osoba, która uczyła się języka angielskiego i francuskiego, tutaj muszę przyznać Anglikom rację, że jest to znacznie prostszy język, bo francuski jest
Poniekąd Francuzi mieli rację, że tak poważne rzeczy jak negocjacje i te wszystkie niuanse negocjacyjne, no to pewnie po francusku lepiej.
Ja też jeszcze w ósmej klasie szkoły podstawowej, właśnie dzisiaj sobie to przypomniałam, ponieważ dostałam list.
To jest trzeciego liceum ogólnokształcącego w Gdyni, którego jestem absolwentką, a teraz będzie miało 75 lat.
Żebym napisała takie krótkie wspomnienie ze szkoły.
I właśnie sobie przypomniałam, że jeszcze do ósmej klasy, bo wtedy się nie mówiło pierwsza licealna, tylko po prostu było siedem klas podstawówki, bo tam była ósma, to chodziłam do drugiego liceum w Gdyni, ale akurat jesienią mama kupiła dom na ulicy Partyzantów w Gdyni i w październiku
Otwarto nową siedzibę trzeciego liceum ogólnokształcącego w Gdyni, dosłownie za płotem mojego domu.
No i byłoby wielce nierozsądne chodzić dwa i pół kilometra czy trzy do szkoły, kiedy miało się pod nosem szkołę.
Także w dziewiątej klasie, czyli w drugiej licealnej jesienią przeniosłam się do szkoły.
Zamykając klamrą nasze dzisiejsze spotkanie, na początku też wspomniała Pani o tym, że nie umiemy się cieszyć z małych rzeczy, więc czy Pani tą umiejętność posiada?
No nie, myślę, że jak każdy człowiek jestem trochę ułomna i też nie do końca potrafię się cieszyć z drobiazgów, ale już od wielu lat staram się to robić i myślę, że w stosunku do tego jak było kilkadziesiąt lat temu, to teraz bardziej potrafię się cieszyć z tego.
Dlatego, że rano na przykład się budzę i nie muszę jeszcze wstawać i mogę sobie jeszcze na pół godziny zamknąć oczy i pospać, bo nie mam akurat tego dnia jakichś obowiązków.
No albo się cieszę, że na przykład wieczorem będę miała chwilę i będę mogła w spokoju posiedzieć i może włączyć telewizję.
Mimo, że wiem, że tam nic takiego nie ma, co by mnie pasjonowało, ale że nie będę musiała czegoś robić, także tak, staram się cieszyć.
No właśnie ciągle się cieszę, że planuję wyjazd, a to do Brukseli, a to tu, a to tam.
No już się cieszę na zapas, bo wiem, że najpewniej w tym terminie zaplanowanym nic z tego nie wyjdzie, ale właśnie co się nacieszę, to już moje.
To jakie ma pani plany na przyszłość?
Proszę mi powiedzieć.
Doszliśmy do wniosku, no właśnie te wybory prezydenckie ostatecznie przekonały mnie o tym i przeważyły szalę, że Platforma Obywatelska i ta obecna koalicja już nas przed PiS-em nie obroni i że musi powstać coś nowego.
A ponieważ porwałam właśnie pokolenie Z, czyli to, które jest takie przyszłościowe i są duże oczekiwania związane z tym, żeby jednak stworzyć coś nowego, innego, autentycznego, żeby wreszcie zerwać z tą taką partyjną sztampą,
No nie mogę jeszcze zdradzić nazwy, bo mamy doświadczenie, że ktoś może szybko sobie zarejestrować taką nazwę lub opatentować, co gorsze.
Także złożymy wszystko w sądzie rejestrowanym.
To właściwie przejął większość postulatów SLD.
Także myślę, że najważniejsze jest, żeby ta partia była przede wszystkim demokratyczna, dlatego że wszystkie partie, na które ja patrzę, to one są w dużej mierze autorytarne.
Kiedy byłam w parlamencie europejskim, tam zresztą co roku jest przyjmowana rezolucja w sprawie równości kobiet i mężczyzn.
Ale przechodziła ta rezolucja co roku dzięki głosom, bo to jeszcze wtedy Brytyjczycy byli, brytyjskich konserwatystów, którzy z kolei byli w tej samej grupie politycznej co PiS.
Także, więc moja będzie po prostu partia, będzie... A trzy najważniejsze wartości partii?
No przede wszystkim będziemy
Pani profesor Joanna Senyszyn, bardzo dziękuję za wszystkie nasze spotkania i mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja do kolejnych i chyba też w ramach wszystkich, od wszystkich słuchaczy dziękuję za Pani wiedzę i za Pani serdeczność.
Zwyciężymy my ludzie, którzy chcą pokoju i spokoju, którzy chcą żyć i szanować innych i chcą właśnie żyć i dać żyć innym.
Cały odcinek podcastu Szczerze ci powiem znajdziecie na YouTubie, RMF On i innych platformach streamingowych.
Do usłyszenia za tydzień.
Dajcie nam gwiazdkę i serduszko i tam wszystko co się da.
Teraz elementy z kurczaka, sztuka mięsa, mega paka, podudzie i udo.
Jedynie 9,99 za opakowanie 10 sztuk.
Szukam i nic.
Dlatego warto szukać tam, gdzie rezultat to nie tylko kolejny CV, a nowy pracownik w zespole.
Na pracuj.pl dla firm, gdzie znajdziesz gotowych do pracy pracowników biurowych, kurierów, fryzjerów i innych fachowców.
Wystarczy, że dodasz ogłoszenie już od złotówki i zamiast ciągle szukać, rozmawiasz, wybierasz i... O, to już zatrudniam.
Szybko, skutecznie i z ogłoszeniem nawet za złotówkę.
Tu nie szukasz, tu zatrudniasz.
Ostatnie odcinki
-
Kinga Wierzbicka: wierzę w Boga, chciałam mieć ...
21.04.2026 16:00
-
"Poroniłam. Pękł mi implant". To jest historia ...
15.04.2026 14:30
-
"Odchorowałam ten program". Cała prawda o Karol...
01.04.2026 12:00
-
Od TikToka do własnego talk-show. "Nezz to najl...
17.03.2026 11:00
-
Prawda o polskich celebrytach i mediach? Patryk...
10.03.2026 11:00
-
Barbara Bursztynowicz. Co się dzieje, kiedy zar...
20.01.2026 11:00
-
Halina Mlynkova: Oddałam wszystko. Zaufałam. I ...
13.01.2026 11:00
-
Bartek Jędrzejak: Tak, stałem się viralem
07.01.2026 11:08
-
Halina Mlynkova: Oddałam wszystko. Zaufałam. I ...
23.12.2025 12:00
-
Wujaszek Fericze: Nigdy nie byłem podrywaczem. ...
16.12.2025 11:30