Mentionsy
Jak stracić miłość swojego życia i przetrwać? Joanna Senyszyn o smutku
To jedyna taka rozmowa prof. Joanny Senyszyn. Szczerze i bez tabu opowiada o tym, jakie emocje towarzyszyły jej po stracie ukochanego męża i radzi, jak można sobie poradzić z takim smutkiem. Czy miała pretensje do męża? Kto ją wspierał w tych trudnych momentach? I jak poradzić sobie ze śmiercią bliskiej osoby? Zdradza również szczegóły powstającej partii politycznej. To ostatni odcinek "Szczerze ci powiem" przed wakacyjną przerwą. Kaja Gołuchowska wraca we wrześniu!
Szukaj w treści odcinka
Poznaj nowy Samsung Galaxy S26 Ultra.
A dla perfekcyjnego brzmienia sparuj swój Galaxy S26 Ultra z nowymi Galaxy Buds 4 Pro.
Kup w Play w wygodnych ratach 0% w abonamencie.
Sprawdź aktualną ofertę i regulamin w salonach i na play.pl.
Szczegóły dotyczące funkcji privacy display na samsung.pl.
No ja potrafiłam w czasie jakiegoś wywiadu się popłakać po śmierci męża.
Bez ugródek, bez tabu, z dystansem.
To Kaja Gołuchowska, a to jest Szczerze ci powiem.
Mam takie poczucie, że jako kobiety szczególnie trudno nam jest sięgnąć po tę pomoc i dzisiaj w naszym ostatnim odcinku z wakacyjnej serii z profesor Joanną Senyszyn będziemy rozmawiać o trudnych chwilach, ale mam nadzieję, że w tych czerwonych koralach, które już dzisiaj obie mamy, zakończymy nasz cykl spotkań na takiej pozytywnej nucie i
Także właściwie całe życie składa się z takich wesołych momentów i smutnych, ale człowiek ma chyba bardzo złą naturę, dlatego że my nie potrafimy się cieszyć drobiazgami.
Chcemy się cieszyć rzeczami wielkimi dopiero, a tak naprawdę życie składa się właśnie z drobiazgów i trzeba się nauczyć cieszyć
Pamiętam, że tak mi się wydawało, że jak zrobię doktorat, no to będę już taka niewyobrażalnie szczęśliwa, dlatego że szkoły nigdy nie lubiłam, studia owszem, no bardziej studia doktoranckie, no a doktorat to było takie zwieńczenie.
Także tego dnia, kiedy miałam obronę, później było jakieś przyjęcie, a właściwie już po dwóch, trzech dniach przyzwyczaiłam się do tego, że mam doktorat.
Także wszystkich zachęcam do tego, żeby nie martwić się drobiazgami, a wszystkimi z kolei drobiazgami się cieszyć.
Też bardzo często z mężem, czasem z przyjaciółmi, no tak sobie planowaliśmy, że gdzieś wyjedziemy, że przyjdą wreszcie wakacje, to będziemy wyjeżdżać.
Ja zawsze ukułam sobie takie powiedzenie, no ale co się nacieszyłam, to tego mi nikt nie odbierze.
Batory pływał do Ameryki, ale również był taki chyba na święta Bożego Narodzenia rejs na Wyspy Kanaryjskie.
A później zdałam maturę, jakoś były inne sprawy, były studia, pomagałam mamie w wypożyczalni sukien.
Pogadajmy trochę o prywacie, bo ja w tym roku i również pani doświadczyłyśmy strat bardzo ważnych osób.
I chciałabym się podzielić tymi historiami, bo nie wiem czy się Pani ze mną zgodzi, ale mam wrażenie, że w dzisiejszej kulturze trochę trudno nam się rozmawia o śmierci i czasami może chcemy nawet udawać, że ona nie istnieje.
Czyli kiedy jego babcia odeszła wiele lat temu, to taka osoba zmarła, pozostawała w domu, zjeżdżała się rodzina, która mogła się z taką osobą pożegnać.
I jeżeli chodzi o moje doświadczenia, to ja w lutym straciłam mojego pierwszego dziadka Zygmunta Gołuchowskiego.
I chwilę później, bo około półtora miesiąca później, umarł mój drugi dziadek, Władysław.
Jest to dla mnie szczególnie trudne, bo miałam takie marzenie, żeby dożyli do mojego ślubu.
Tak, dlatego, że żałoba tak w naszym kręgu kulturowym trwa około roku.
Ten rok jest potrzebny, żeby się ze stratą pogodzić.
No najtrudniejszy to jest zawsze czas do pogrzebu.
Także później takie pierwsze sześć tygodni, przynajmniej ja to tak odczuwałam, są takie ciężkie, a później już czas zaczyna płynąć.
Rzeczywiście, my żyjemy teraz w czasach, kiedy o śmierci nie chce się mówić, nie chce się pamiętać, kiedy nikt nie chce myśleć, że ona dotyczy jego bliskich, ale również jego.
No i że, jak to się mówi, nie znamy dnia ani godzin.
Jak stracić miłość swojego życia i przetrwać?
W tym takim najmłodszym, no bo tak prawie od sześciu lat, to ta śmierć była taka ciągle obecna.
Nawet byłam dzieckiem takim trochę zestresowanym dlatego, że no właśnie po odejściu taty mama ciągle płakała.
Później babcia i zaczęłam się bać, że to wszyscy tak z mojego otoczenia naraz znikną i że zostanę sama.
No a dla małego dziecka to właściwie nic gorszego nie ma.
Chyba dlatego też zawsze starałam się być takim dzieckiem nie sprawiającym kłopotów.
Być bardzo grzeczna, dobrze się uczyć, no żeby, żeby nic takiego, bo nie wiem, może dziecko myśli, że to też śmierć, śmierć bliskich, że je spotyka za jakąś karę.
No oczywiście, jeżeli dziecko się styka ze śmiercią, trzeba mu tłumaczyć, że ono z tym nie ma nic wspólnego, dlatego że dzieci bardzo to przeżywają.
No a później z kolei byłam koło czterdziestki, kiedy umarła moja mama, moja gosposia, z którą też byłam bardzo zżyta, która była właśnie taką moją równoległą mamą, bo mama przecież pracowała, dwie ciocie, siostry mojej mamy, wujek, także w zasadzie też...
W końcu mogę powiedzieć, że zostaliśmy z moim mężem właściwie sami.
W początkach naszego małżeństwa no to stale byliśmy razem z tej racji.
Oczywiście każdy miał swoją pracę, no ale mieszkaliśmy w Gdyni.
Najpierw mieliśmy mieszkanie w Gdańsku, potem w Sopocie, potem już po śmierci mojej mamy przeprowadziliśmy się znowu do Gdyni, do domu, który odziedziczyłam po mojej mamie.
No a kiedy później zajęłam się polityką, to zaczęłam ciągle wyjeżdżać na już 5 lat w Brukseli.
To właściwie było w ogóle takie na odległość głównie.
I bardzo się do tego przyzwyczailiśmy, dlatego że przecież małżeństwa marynarskie, bo ja zawsze mówiłam, że to nasze małżeństwo jest takie trochę marynarskie.
Są bardzo dobre, wcale nie są gorsze od takich małżeństw.
Babcie, mama, to nasza gosposia, ja.
Ta nauka tak wypływała na bardzo długo.
Właśnie w ramach takiego wyrównywania szans, dlatego, że adwokaci na ogół wolą sobie brać mężczyzn na aplikację, no bo wiadomo, dziewczyna może będzie w ciąży, może urodzi dziecko, no to już są jakieś komplikacje w kancelarii adwokackiej.
Był bardzo inteligentny, błyskotliwy, z poczuciem humoru.
Podzielaliśmy poglądy polityczne.
No i właśnie chyba dzięki temu mogliśmy ze sobą spędzić prawie 50 lat.
Natomiast tak jeszcze nawiązując do tego, o czym Pani mówiła na początku, to...
No i właśnie z radością obejrzał, że syn o niego dba, że kupił piękną trumnę, że ją przyniósł do domu.
No trudno sobie wyobrazić reakcję, prawda, u nas kogoś starszego, jakby mu dziecko przyniosło do domu trumnę.
Rzeczywiście, ale z drugiej strony dla mojego dziadka Zygmunta bardzo było ważne to, żeby wykupić sobie taką odpowiednią kwaterę na cmentarzu.
Udało mu się to osiągnąć.
Jest w takim miejscu na łódzkim cmentarzu wśród różnych ważnych łódzkich rodzin i bardzo też tak z czułością się potem śpaliśmy, że to takie było dla niego ważne i chyba
Ja taką najbardziej mającą wtedy dla mnie sens rzecz, jaką usłyszałam o śmierci i odchodzeniu, to były zajęcia na Uniwersytecie Warszawskim takie dotyczące psychologii, ale również filozofii.
Mówił o mózgu i mówił o tym, że to nic dziwnego, że z perspektywy młodej osoby, kiedy my właśnie słyszymy o śmierci albo widzimy jak starsze osoby się do śmierci przygotowują właśnie szukając tych kwater, to możemy czuć taką złość, taki bunt, że sobie, no nie poddawaj się, no nie mów tak o tym.
Ale przez całe życie mózg ulega trochę jak taki komputer, takiemu procesowi trochę autodestrukcji.
Czyli w momencie, kiedy my jesteśmy już tacy naprawdę na tym ostatnim etapie naszego życia, to nasz organizm
I pamiętam, że jakoś mnie to tak uspokoiło, że nawet na poziomie takim bardzo nawiązującym do naszej natury i takiej naszej konstrukcji jako zwierząt, którymi jesteśmy, ale też o tym oczywiście chcemy chętnie zapominać, że nasze ciało nas przygotowuje do odchodzenia i coś, co w wieku 30 lat wydaje się być
To nagle rozmawia się z starszymi osobami, które mówią, ja to już bym mogła umrzeć, mi się już nie chce.
Uważam, że Pani zasługi wskazują na to, że powinniśmy, jeżeli jest jakiś program, teraz nie wiem, zamrażania albo wsadzania do chmury, to Pani powinna być w pierwszej kolejności.
Tak, poglądy się zmieniają, aczkolwiek chyba...
Teraz nie tak radykalnie, dlatego że my żyjemy w takim kulcie młodości.
Ale przechodząc właśnie do tego na przykład miejsca na cmentarzu, to rzeczywiście kiedyś ludzie przywiązywali do tego większą wagę, bo...
Częściej się odwiedzało tych zmarłych, na cmentarzu był taki zwyczaj, a teraz kiedy ludzie się właściwie rozjeżdżają po całym świecie, to często raz na rok właśnie na wszystkich świętych, na 1 listopada przyjeżdżają na groby, albo czasem z okazji świąt, ale już...
Po śmierci mojego taty, to ja pamiętam, no cały tydzień mama pracowała, wtedy się w soboty pracowało, no ale w każdą niedzielę szło się na cmentarz.
Zresztą to zawsze bardzo mnie jakoś tak przygnębia.
Poza tym mam świadomość, że przecież tych moich bliskich na cmentarzu nie ma, chociaż mam oczywiście grobowiec rodzinny.
Ale coraz częściej myślę, że chyba wolałabym być, żeby moje prochy były rozsypane, nie żebym była pochowana w takim właśnie ciemnym grobowcu.
Zapomniałam, że rozmawiamy o czymś nielegalnym.
No tak, ale przecież można chcieć rzeczy nielegalnych, tylko robienie jest karalne.
Ale... No dobrze, bo ja z tego... Zastanawiam się, że my...
Tak bardzo na pokaz często traktujemy, na przykład Wszystkich Świętych, że cały rok, właściwie mało kto o tych grobach pamięta, na Wszystkich Świętych całe procesje z kwiatami, z niczami idą.
Myślę, że ludziom wierzącym jest łatwiej, dlatego że jednak jeśli ta wiara jest prawdziwa, to uważają, że się po śmierci spotkają.
Ten współmałżonek umrze, to można mieć drugi, później drugi umarł, trzeci, to potem w tych zaświatach się jest z tymi trzema mężami.
A jeżeli słucha nas osoba, bo z tego, bo ja już poprzez te nasze rozmowy trochę Panią poznałam i wydaje mi się, że Pani jest taką osobą, która po pierwsze jest bardzo nastawiona na działanie, że nie ma Pani raczej często takich momentów, gdzie Pani siada, czuje się załamana, smuci się, no ale...
Ja na przykład mam taką konstrukcję osobowości, że mam takie chwile, gdzie po prostu czuję, że nie mam siły na nic.
Jeżeli są na przykład jakieś osoby, które nas słuchają, które straciły kogoś i nie są w stanie sobie poradzić z tą stratą.
Czy ma Pani jakieś słowo otuchy, mądrości, którym mogłaby się Pani podzielić?
Przede wszystkim myślę, że trzeba skorzystać z pomocy farmakologicznej
No a w tym celu trzeba po prostu pójść albo do psychologa, albo do psychiatry.
I musieli się wszyscy z tym pogodzić, w związku z tym, zresztą nawet radia
Był chorobą wstydliwą, to znaczy różne choroby zupełnie nie wiadomo dlaczego ludzie uważali za takie wstydliwe.
Tak jakby to była wina chorego, że choruje.
Tak, wina chorego.
Także myślę, że trzeba sobie pomóc, dlatego że rzeczywiście czasem nie jesteśmy sobie w stanie ze stratą poradzić i właściwie nie powinniśmy się męczyć.
Czyli pozwolić sobie na czucie tego cierpienia.
Wraz z łzami nasz organizm opuszczają hormony stresu.
Dlatego nawet również chłopców należy uczyć, że trzeba płakać.
Pełna zgoda, pełna zgoda.
Czy było coś takiego, co panią wkurzało po właśnie utracie męża?
Czy było coś takiego?
Nie, moi przyjaciele nie mówili nic takiego, o co by mnie denerwowało.
Częściowo chyba z konieczności, no albo gdzieś wyjeżdżałam, albo coś się zmieniało i zmieniałam towarzystwo, zawierałam nowe przyjaźnie.
No teraz mam już taką jedną, drugą, trzecią przyjaciółkę już od...
Także już teraz niczego nie będę zmieniać.
Ale ciągle dochodzą mi nowi znajomi.
No zaczynamy, poznajemy kogoś, jesteśmy z nim w coraz bliższych relacjach, coraz bardziej się lubimy, no i tak niepostrzeżenie znajomy czy znajoma staje się przyjacielem.
Postrzegam Panią jako bardzo silną psychicznie i optymistyczną osobę.
Po przeżyciu różnych strat, trudnych sytuacji w naszym życiu, możemy nieświadomie wpuścić smutek tak głęboko, że on może stać się taką tkanką naszej tożsamości, osobowości.
Jak Pani udało się to osiągnąć, że nadal ma Pani taką iskrę i takie światło w sobie?
Myślę, że to jednak w dużym stopniu geny.
Zamknęła się, nie chciała nikogo poznać, nie chciała sobie w żaden sposób ułożyć życia, to znaczy z innym mężczyzną.
Ojciec mój był jej drugim mężem, no i stwierdziła, że to już dosyć, że teraz będzie tylko skoncentrowana już na dziecku, czyli na mnie.
I czasem nawet myślałam, że właściwie szkoda, może jakby sobie znalazła nowego męża, to nie byłaby taka nadopiekuńcza.
Ale w gruncie rzeczy myślę, że mama no właśnie chyba tak zanadto może celebrowała tę żałobę po ojcu.
No jak widzimy na przykład po Jarosławie Kaczyńskim, no to jemu ta żałoba w ogóle tak zmieniła życie i bardzo źle na niego wpłynęła, na jego psychikę i to jak on się zachował.
Człowiek nie może długi czas być w żałobie.
Rok żałoby, a kiedy rok mija, to właściwie powinno się już przejść do takiego życia, jakie się prowadziło wcześniej.
Pięknie pani połączyła to co prywatne z tym co polityczne, bo rzeczywiście polska polityka, ale przez to cały kraj jest naznaczony tą żałobą i ten główny konflikt, który dyktuje jednak bardzo dużo nastrojów społecznych, duopol, o którym mówimy, podziały społeczne, rzeczywiście jest naznaczony jakąś niewyleczoną...
Dlaczego mi to zrobił?
Dlaczego umarł?
Czy dlaczego umarła?
Ja się poczułam bardzo egoistycznie, ale ja poczułam na pewnym etapie taką złość.
To ja złości nigdy nie czułam.
Przejdźmy do tych tematów bardziej... Ogólnych.
Niby tylko prywata, ale moim zdaniem taka prywata sprawia, że ktoś po drugiej stronie tej słuchawki bądź głośnika może poczuć się mniej samotny, więc mam nadzieję, że tak poczuliście.
Ja bardzo zachęcam do tego, żeby w żałobie jeszcze więcej pracować.
A pani powiedziała, że pracowitość to najgorsza obelga, że jak już nie ma co miłego o kim powiedzieć, to się mówi, że jest pracowity.
Tak, no bo na ogół tak to się mówi.
Inteligentny, błyskotliwy, taki, inny.
Jestem ciekawa tego, czy polityka
Czy właśnie wymaga takiej maski, że jesteśmy silni, idziemy do przodu, jesteśmy pracowici?
Jeżeli widzimy, obojętne czy to jest polityk, czy inna profesja, że ktoś jest taki fałszywy, to zaczynamy czuć do niego dystans.
No ja potrafiłam w czasie jakiegoś wywiadu się popłakać po śmierci męża.
A czy kiedykolwiek, no bo teraz wiem, że ma Pani w sobie tą siłę pokazywania tej autentyczności, ale czy gdzieś na tej drodze życiowej miała taką Pani potrzebę, czy może przymus, który czuła Pani z zewnątrz, żeby ukrywać emocje?
No czasem oczywiście trzeba ukrywać emocje, zwłaszcza negatywne emocje.
Nie powinno się ich pokazywać, dlatego że one robią i złe wrażenie i nam samym szkodzą, więc... Zresztą ja myślę, że to naprawdę
Naprawdę to nie jest ani nasza zasługa, jeżeli jesteśmy wybuchowi na przykład, ani nasza wada.
Myśmy już chyba kiedyś o tym mówiły, że nigdy by nam nie przyszło do głowy, żeby potłuc serwis z powodu złości na męża czy partnera, bo mnie by było szkoda tego serwisu.
Szczególnie jakieś takie ładne z Bolesławca albo innej polskiej firmy porządnej.
No ale czy nie jest trochę tak, że my jako kobiety słyszymy często, że jesteśmy emocjonalne, że przez to jesteśmy mniej kompetentne, więc naprawdę nie miała Pani... Dlaczego to patriarchat nie wymyśli, żeby pognębić kobiety, żeby utrudnić im awans, żeby no właśnie...
Jak stracić miłość swojego życia i przetrwać?
Ale ja myślę, że to wynika z tego, że mamy za mało dla siebie życzliwości i za mało szacunku.
Że właśnie bardzo często się złościmy, bardzo często opryskliwie, niegrzecznie się do innych odnosimy.
Ton czyni piosenkę, że można mówić rzeczy nawet miłe lub neutralne, ale takim tonem, że właściwie odechciewa się tego słuchać.
Ja uważam, że zła, zdenerwowana kobieta też potrafi być piękna, bo to wtedy widać taką siłę natury, że po prostu jak już tak się wkurzymy, że... No bo część z nas przyjmuje taki mechanizm obronny, że skoro zarzuca się nam, że jesteśmy takie emocjonalne i przez to na przykład nie możemy zajmować wysokich stanowisk w firmie... Możemy zajmować absolutnie... Ja to wiem, tylko... Ale musimy to mówić głośno.
I jesteśmy kompetentne, zdolne, inteligentne, błyskotliwe.
Jesteśmy anielskie, boskie albo błyskotliwe, czarujące, dumne, eleganckie, fascynujące.
No, proszę mi pomagać teraz.
G. G?
Genialne.
Ale to nie, to już w drugi ton by szło.
No ale to na szczęście my nie musimy w ogóle uważać na C i C H jak się mówi, bo teraz prawdę nie słyszymy.
Były w stanie na podstawie tego usłyszeć tę różnicę.
Natomiast teraz nie powiem, że jestem mistrzem ortografii, ale prawie.
Tak, ja nadal mam niektóre takie słowa, które sprawdzam za każdym razem, ale też myślę, że jedną... Grzegrzu.
Jednym z takich elementów bycia w kontakcie ze swoimi emocjami, bo trochę o tym mówimy, w takiej sile wyrażania swoich emocji, nawet jeżeli one są trudne, to też jest odrzucenie takiego perfekcjonizmu, przynajmniej dla mnie, że okej, popełniłam błąd, to się zdarza, jesteśmy ludźmi, nie musimy być idealni, a my chyba jako kobiety bardzo często czujemy, że musimy być idealne, że musimy być perfekcyjne.
Jeżeli chodzi o polszczyznę, to jednak bym zachęcała do dążenia do ideału, dlatego że to jest polszczyzna, to nasza ojczyzna, a przynajmniej ja tak czuję, że związki z Polską mam przede wszystkim językowe.
Dla mnie bardzo trudne jest to, że wiele szczególnie nowych zjawisk ma nazwy angielskojęzyczne, a język angielski ma około trzech razy więcej słów, więc czasami naprawdę jest trudno opowiedzieć coś po polsku, bo znam konkretne słowo w języku angielskim, które opisuje to konkretne zjawisko, a w języku polskim po prostu takiego słowa nie ma, więc to jest takie wyzwanie dla mnie.
I było bardzo ciekawie, ponieważ kiedy Wielka Brytania postanowiła wyjść z Unii Europejskiej, to wówczas do negocjacji
Wyjścia do negocjacji Brexitu ze strony Unii został wyznaczony Francuz, pan Barnier.
I pierwsza decyzja, którą podjął, to, że negocjacje będą się toczyły w języku francuskim.
No Anglików ma oszlaknieć.
Francuzi kochają swój język i przecież był on językiem dyplomacji, zanim angielski.
Jako osoba, która uczyła się języka angielskiego i francuskiego, tutaj muszę przyznać Anglikom rację, że jest to znacznie prostszy język, bo francuski jest
Poniekąd Francuzi mieli rację, że tak poważne rzeczy jak negocjacje i te wszystkie niuanse negocjacyjne, no to pewnie po francusku lepiej.
To jest trzeciego liceum ogólnokształcącego w Gdyni, którego jestem absolwentką, a teraz będzie miało 75 lat.
I właśnie sobie przypomniałam, że jeszcze do ósmej klasy, bo wtedy się nie mówiło pierwsza licealna, tylko po prostu było siedem klas podstawówki, bo tam była ósma, to chodziłam do drugiego liceum w Gdyni, ale akurat jesienią mama kupiła dom na ulicy Partyzantów w Gdyni i w październiku
Otwarto nową siedzibę trzeciego liceum ogólnokształcącego w Gdyni, dosłownie za płotem mojego domu.
Także w dziewiątej klasie, czyli w drugiej licealnej jesienią przeniosłam się do szkoły.
No nie, myślę, że jak każdy człowiek jestem trochę ułomna i też nie do końca potrafię się cieszyć z drobiazgów, ale już od wielu lat staram się to robić i myślę, że w stosunku do tego jak było kilkadziesiąt lat temu, to teraz bardziej potrafię się cieszyć z tego.
Dlatego, że rano na przykład się budzę i nie muszę jeszcze wstawać i mogę sobie jeszcze na pół godziny zamknąć oczy i pospać, bo nie mam akurat tego dnia jakichś obowiązków.
No albo się cieszę, że na przykład wieczorem będę miała chwilę i będę mogła w spokoju posiedzieć i może włączyć telewizję.
Mimo, że wiem, że tam nic takiego nie ma, co by mnie pasjonowało, ale że nie będę musiała czegoś robić, także tak, staram się cieszyć.
No właśnie ciągle się cieszę, że planuję wyjazd, a to do Brukseli, a to tu, a to tam.
No już się cieszę na zapas, bo wiem, że najpewniej w tym terminie zaplanowanym nic z tego nie wyjdzie, ale właśnie co się nacieszę, to już moje.
Doszliśmy do wniosku, no właśnie te wybory prezydenckie ostatecznie przekonały mnie o tym i przeważyły szalę, że Platforma Obywatelska i ta obecna koalicja już nas przed PiS-em nie obroni i że musi powstać coś nowego.
A ponieważ porwałam właśnie pokolenie Z, czyli to, które jest takie przyszłościowe i są duże oczekiwania związane z tym, żeby jednak stworzyć coś nowego, innego, autentycznego, żeby wreszcie zerwać z tą taką partyjną sztampą,
No nie mogę jeszcze zdradzić nazwy, bo mamy doświadczenie, że ktoś może szybko sobie zarejestrować taką nazwę lub opatentować, co gorsze.
Dziękuje za oglądanie.
10 tysięcy osób się mniej więcej już zgłosiło po wyborach, a więc entuzjazm jest naprawdę duży.
To znaczy ja uważam, że w tej chwili musimy odejść od takiego podziału na partie lewicowe i prawicowe, dlatego że to już niewiele w tej chwili znaczy.
Są liberałowie gospodarczy, którzy równocześnie mają lewicowe poglądy w wielu innych sprawach.
Także myślę, że najważniejsze jest, żeby ta partia była przede wszystkim demokratyczna, dlatego że wszystkie partie, na które ja patrzę, to one są w dużej mierze autorytarne.
Są tylko takim, no gdyby tak nawiązać do terminologii wojennej, mięsem armatnim, które jest potrzebne partii do zbierania podpisów, do głosowania, ale żeby te rządy były silnej ręki, no to nie.
I na przykład Platforma Obywatelska, PSL i to całe ugrupowanie, w którym są w Parlamencie Europejskim nie popierali nigdy tej rezolucji, ponieważ jednym z zapisów jest tam prawo kobiet do aborcji.
Ale przechodziła ta rezolucja co roku dzięki głosom, bo to jeszcze wtedy Brytyjczycy byli, brytyjskich konserwatystów, którzy z kolei byli w tej samej grupie politycznej co PiS.
Pokłady lewicowe w polskim społeczeństwie są w gruncie rzeczy bardzo duże.
Częściowo dlatego, że to tak jak feminizm, to lewicowość stała się teraz taka trochę obciachowa.
Bardzo dziękuję, że mogłam się z Państwem spotykać przez te letnie, piękne tygodnie.
Cały odcinek podcastu Szczerze ci powiem znajdziecie na YouTubie, RMF On i innych platformach streamingowych.
Dajcie nam gwiazdkę i serduszko i tam wszystko co się da.
Teraz elementy z kurczaka, sztuka mięsa, mega paka, podudzie i udo.
Tylko 6,99 za jeden kilogram.
Dlatego warto szukać tam, gdzie rezultat to nie tylko kolejny CV, a nowy pracownik w zespole.
A gdzie tak jest?
Na pracuj.pl dla firm, gdzie znajdziesz gotowych do pracy pracowników biurowych, kurierów, fryzjerów i innych fachowców.
Wystarczy, że dodasz ogłoszenie już od złotówki i zamiast ciągle szukać, rozmawiasz, wybierasz i... O, to już zatrudniam.
Szybko, skutecznie i z ogłoszeniem nawet za złotówkę.
Ostatnie odcinki
-
Kinga Wierzbicka: wierzę w Boga, chciałam mieć ...
21.04.2026 16:00
-
"Poroniłam. Pękł mi implant". To jest historia ...
15.04.2026 14:30
-
"Odchorowałam ten program". Cała prawda o Karol...
01.04.2026 12:00
-
Od TikToka do własnego talk-show. "Nezz to najl...
17.03.2026 11:00
-
Prawda o polskich celebrytach i mediach? Patryk...
10.03.2026 11:00
-
Barbara Bursztynowicz. Co się dzieje, kiedy zar...
20.01.2026 11:00
-
Halina Mlynkova: Oddałam wszystko. Zaufałam. I ...
13.01.2026 11:00
-
Bartek Jędrzejak: Tak, stałem się viralem
07.01.2026 11:08
-
Halina Mlynkova: Oddałam wszystko. Zaufałam. I ...
23.12.2025 12:00
-
Wujaszek Fericze: Nigdy nie byłem podrywaczem. ...
16.12.2025 11:30