Mentionsy

Szafa Melomana
Szafa Melomana
23.01.2026 16:43

#166 Wilhelm Furtwängler

Podobno gdy usłyszał, jak dokładnie Arturo Toscanini realizował z orkiestrą sekstole smyczków na początku I ogniwa „Dziewiątej” Beethovena, wstał oburzony i opuścił salę, mówiąc, że nie przyszedł słuchać metronomu. Wilhelm Furtwängler był dyrygentem, którego wizje interpretacyjne były wyraziste, którego styl poznajemy natychmiast. Do dziś dla wielu słuchaczy jego wykonania dzieł filharmonicznego kanonu pozostają „wzorcowe”, a dla niektórych dyrygentów inspirujące. Na czym polegał jego fenomen i ile jest w nim muzyki, a ile uwikłania w trudną historię XX wieku? Zapraszam do słuchania!

Gościem odcinka jest Yaroslav Shemet – kierownik artystyczny Filharmonii Śląskiej oraz zastępca dyrektora ds. muzycznych Opery Bałtyckiej w Gdańsku.

Do posłuchania:

J.S. Bach, Matthäuspassion BWV 244, finał (W.Furtwängler, Wiener Philharmoniker 1954)

L. van Beethoven, Grosse Fuge op. 133 (W.Furtwängler, Berliner Philharmoniker 1952)

Audycja powstała dzięki Mecenasom. Jeśli chcesz stać się jednym z nich i wspierać pierwszy polski podcast o muzyce klasycznej, odwiedź mój profil w serwisie ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠Patronite.pl⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠.

Jeśli odcinek Ci się podobał, postaw mi wirtualną kawę! Bez niej pracować nad audycjami nie sposób. Zrobisz to w serwisie ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠Buycoffee.to⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠.

Szafa Melomana to pierwszy polski podcast o muzyce klasycznej, tworzony przez dziennikarza Mateusza Ciupkę. To fascynujące historie kompozytorów, wykonawców i utworów, zawsze wzbogacone o liczne konteksty historyczne i kulturowe. Nowe odcinki w co drugi piątek na popularnych platformach podcastowych.

Mateusz Ciupka – publicysta muzyczny, autor Szafy Melomana, pierwszego polskiego niezależnego podcastu o muzyce klasycznej, redaktor w magazynie ⁠⁠⁠⁠⁠Ruch Muzyczny⁠⁠⁠⁠⁠. Pracował w Operze Krakowskiej, współpracował m.in. z Krakowskim Biurem Festiwalowym, Filharmonią Narodową i Filharmonią Śląską, publikował w „Ruchu Muzycznym”, „Dwutygodniku” i magazynie „Glissando”. Przeprowadził rozmowy m.in. z Garrickiem Ohlssonem, Masaakim Suzukim, Ermonelą Jaho i Giovannim Antoninim. Jest autorem Małej Monografii Romualda Twardowskiego, wydanej nakładem Polskiego Wydawnictwa Muzycznego w 2023 roku. Mieszka i pracuje w Pradze, w Czechach.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 54 wyników dla "Furtwänglera"

A słuchaliśmy oczywiście krótkiego fragmentu pierwszego ogniwa dziewiątej symfonii w sławnym albo niesławnym, jak kto woli, nagraniu Wilhelma Furtwänglera z Berlińską Filharmonią z marca roku 1942.

Owszem, postać Furtwänglera zajmuje większą część odcinka 90., pierwszego odcinka cyklu Muzyka Czasu Wojny, bowiem skoncentrowałem się w nim na losach tej orkiestry w okresie III Rzeszy,

Chciałem tym razem skupić się nie tyle na związkach Furtwänglera z nazistami, choć od tego tematu nie sposób uciec i nie będę nawet próbował, ale przyjrzeć się postaci tego wybitnego dyrygenta z perspektywy roku 2026, kiedy ta audycja powstaje.

Tym bardziej, że publikuję ją na dwa dni przed 140 rocznicą urodzin Furtwänglera.

Nazwisko Furtwänglera to zawsze synonim jakości, wysokiej jakości.

Jarosława Shemeta, o którym skądinąd wiedziałem, że zarówno nagranie, jak i pisma Furtwänglera o muzyce dobrze zna i ma na ich temat wyrobioną opinię.

Jeśli wydaje mi się, że jakiś dyrygent nagrywający dzisiaj na przykład siódmą Beethovena obrał zbyt wolne tempo, choćby w słynnym Allegretto, przypominam sobie tempo Furtwänglera w nagraniu z Berlińczykami.

Być może dla Wilhelma Furtwänglera ta muzyka w swej istocie taka była.

Dzisiaj wspólnie będziemy poszukiwali odpowiedzi na te pytania, starając się odnaleźć proporcje w słuchaniu Furtwänglera.

I przypadek Furtwänglera nie był tu wyjątkiem.

Ślady tego ambitnego wychowania odnajdujemy już w młodzieńczej korespondencji Furtwänglera.

Ten dualizm wpisany w naturę formy sonatowej, przejawiający się w silnych kontrastach romantycznej symfoniki, niezmiennie będzie Furtwänglera interesował.

Dla Furtwänglera będzie ona wielkim statycznym wycinkiem nieskończonej muzyki.

Za edukację Furtwänglera odpowiadali przede wszystkim nauczyciele prywatni.

Z pewnością do Furtwänglera przemawiał styl Pfitznera, który jeden z brytyjskich muzykologów opisał jako regresywny modernizm.

Równie dobrze pasuje on do opisu dzieł samego Wilhelma Furtwänglera, który nigdy nie przeszedł wielkiej ewolucji stylistycznej i pozostawał tak w wyborach dyrygenckich, jak i kompozytorskich, raczej twórcom późnoromantycznym.

Jednym z pierwszych dużych sukcesów w początkach kariery Furtwänglera okazało się uzyskanie stanowiska dyrektora Orkiestry Towarzystwa Przyjaciół Muzyki w Lubece.

Lili Dickman, lubecka melomanka i przyjaciółka Furtwänglera pisała w jednym ze swoich listów.

W okresie lubeckim wydarzyła się w intelektualnym życiu Furtwänglera jeszcze jedna i bodaj ostatnia tak ważna rzecz, tak przełomowa.

I to oni wybrali sobie Furtwänglera, choć mogli wskazać kogokolwiek innego.

Oczywiście warto podkreślić, że wybór Furtwänglera nie oznaczał, że zespół oddaje się w całości w jego ręce.

Przykład dochodzenia Wilhelma Furtwänglera do dyktatorskich niemal rządów w berlińskiej Filharmonii udowadnia, że świat kultury od świata politycznego nie leży tak daleko, jakbyśmy chcieli.

Flecista Gareth Morris z londyńskiej Philharmonia Orchestra, który już po wojnie grał niejednokrotnie pod batutą Furtwänglera, wspominał, że dobrze muzycy potrafili odczytać jego wolę.

Ze wspomnianą Filharmonia Orkestra powstało zresztą jedno z najlepszych powojennych nagrań Furtwänglera, czyli dziewiąta Beethovena w rejestracji live, uwaga dokładnie z 21 sierpnia 1954 roku.

Być może wzmacnianie pozycji, które stopniowo dokonywało się w relacjach Furtwänglera z berlińczykami, było jednym z powodów, dla których zespół nie był w stanie oprzeć się próbie, jaką dla świata artystycznego, ale i dla samego Furtwänglera, okazał się nazizm.

Wiele lat po wojnie, gdy Furtwänglera nie było już wśród żywych, Jascha Horenstein, znakomity dyrygent, który przed dojściem Hitlera do władzy kierował operą w Düsseldorfie i oczywiście został tego stanowiska pozbawiony z powodu pochodzenia, mówił, że Furtwängler siebie uważał za bohatera.

Pomimo, że reżim nazistowski w ostatniej chwili chciał Furtwänglera zatrzymać za działalność wywrotową, a być może po prostu zatrzymać go w Niemczech, by nie mógł uciec i musiał pójść na dno z całym tym tonącym okrętem, jemu udało się zbiec do Szwajcarii wraz z rodziną.

Jego tekst bardzo się poniósł i w dużej mierze przyczynił się do rosnącej popularności Karajana, który miał stać się za moment poważną konkurencją dla Furtwänglera.

Z drugiej strony von der Null nie napisał o Karajanie zupełnie z własnej woli, a w istocie był podjudzany do tego, może nawet zmuszony przez grupę wysoko postawionych nazistów, znajdował się w niej rzekomo także Göring, którym zależało, by niezupełnie oddanego narodowo-socjalistycznej sprawie Furtwänglera zdyskredytować i zastąpić młodszym kolegom po fachu, takim, który III Rzeszy zawdzięczałby swój sukces.

Ta historia była jednym z wielu, wielu wątków, które badane były w powojennym śledztwie denazyfikacyjnym, które toczyło się przed amerykańskim sądem wobec Furtwänglera.

I szereg rozmów, które odbyli sprawił, że Riis zamienił się w gorącego zwolennika Furtwänglera.

Ries wstrzymał się z publikowaniem wybielających Furtwänglera artykułów i zwrócił się do generała Roberta McClara, zajmującego się sprawą Furtwänglera po stronie armii amerykańskiej.

Ten po zapoznaniu się ze szczegółami uznał, że proces wobec Furtwänglera w ogóle nie jest potrzebny.

Pojawiały się też zeznania świadków oskarżających Furtwänglera o antysemityzm.

Za Furtwänglerem opowiedział się z kolei bardzo gorąco jeden z największych miłośników jego stylu, czyli Jehudi Menuhin, oskarżając wprost organizatorów bojkotu, że nie chcieli Furtwänglera w Stanach Zjednoczonych, bo woleli nie mieć z jego strony konkurencji.

Sfilmowanych występów Furtwänglera pod swastyką zapomnieć się nie da, a zmyć u ścisku ręki Goebbelsa też nie sposób.

Pomijając na ile to możliwe politykę, czym sztuka dyrygencka Furtwänglera jest dla współczesnego kolegi po fachu, opowie Jarosław Shemet.

To, co słyszymy właśnie na tych wielkich nagraniach, kiedy mogliśmy mówić o dźwięku Furtwänglera, dźwięku Fritza Reinera, którego na przykład jestem fanem, jeśli chodzi o poematy Strause, czy Schella, etc.

Wróćmy do tematu wielkich dyrygentów, wróćmy do tematu Furtwänglera, któremu ten odcinek jest poświęcony.

Bardzo mnie ciekawi, co w stylu dyrygentury Furtwänglera, co w tych nagraniach ciebie najbardziej porusza, co uważasz za ciekawe.

Późno odkryłem dla siebie Furtwänglera poprzez pryzmat Karajana, bo w mojej szkole w Charkowie jeszcze jak się uczyłem, mieliśmy wszystkie nagrania Deutsche Grammophon czy nawet te wideo właśnie pod Karajanem.

Do Furtwänglera zwróciłem się nieco później.

Natomiast odnajduję Furtwänglera jako gdzieś kontynuatora właśnie tej idei niemieckiej, gdzie właśnie muzyka tworzy czas.

Jest to oczywiste nawet dla niewyrobionego, jak sądzę, słuchacza, kiedy włączy sobie nagrania Furtwänglera.

Natomiast w przypadku Furtwänglera to zawsze było na rzecz muzyki.

Hurwitz szczególnie wziął ostro w obroty jedno z najsławniejszych lub najniesławniejszych nagrań Furtwänglera, czyli dziewiątą Beethovena z 1942, której słuchaliśmy na początku i w długim filmie na YouTubie udowadniał, że jest to fatalna interpretacja

Ja jednak wystąpię w obronie Furtwänglera,

Czy to Furtwänglera, czy Rodzińskiego, czy Sawala, czy Toscaniniego jest czymś nowym, ciekawym, odkrywczym, nawet jeśli się z tym nie zgadzamy.

54-płytowy set dzieł zebranych Furtwänglera wydany przez Decke to jest niezły śmietnik, z którego trzeba wydobywać rzeczy wartościowe.

Nie wiem co Hurwitz miał do powiedzenia na temat Bacha w wykonaniu Furtwänglera, ale się domyślam.

Jest ono niemal równie obce naszym uszom, co ten piąty koncert brandenburski, ale w pełni realizuje zamysł Furtwänglera, że muzyka Bacha jest wycinkiem nieskończoności.

Wielkie misterium, tak myślę o tej pasji Furtwänglera i wracam do niej czasem, gdy szukam zupełnie innych emocji niż te, które dają współczesne rejestracje.

Posłuchajcie finału pasji Mateuszowej pod batutą Furtwänglera i jestem pewien, że poczujecie, o co mi chodzi.

Warto mieć ją w pamięci, gdy będziemy wydawać o interpretacjach Furtwänglera radykalne sądy.