Mentionsy

Stenogramy zbrodni
Stenogramy zbrodni
10.03.2026 20:10

FERAJNA #50 - kryminał, podcast, słuchowisko, antykryminał

"Czemu w takim razie ci o tym powiedziałem? Bo mi to lata co ty z tym zrobisz... I uwierz mi, że im też to lata. "

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 53 wyników dla "Biały"

Otóż dał nam któregoś razu biały listę dłużników jego.

Tak więc wróciliśmy jakieś pół godziny później, z tym, że już z Giedrusem i z Białym.

Oni mieli tam kilka siekier i w pewnym momencie Biały wziął do ręki jedną i kazał typowi ułożyć dłoń na ławce do wyciskania.

I w jednym, pamiętam, siedział Giedrus z Colą i ze Stereo, jak też ze dwóch czy trzech tamtych, a mnie z Białym i z jednym z tamtych wsadzili do jednej z buchanek, bo wszystkich nas w sumie wtedy zawinęli, całą naszą pięcioosobową na tamten moment Ferajnę.

No to wprosiliśmy się do niego na wesele, ja, Biały, Kola i Giedrus.

Biały na odchodnym mówi do niego, jeszcze ciasta nam zapakuj do torby, po kawałku tego torta swojego i przynajmniej z pięć butelek wódki.

Albo nie, Giedrus idź z panami i weź całą skrzynkę, wydał polecenie Biały.

Wracając psie do tej sytuacji, kiedy to przez okno złuszeni byliśmy się ewakuować i kola kopyto pocharatał, jak się te gliny tam do nas zjechały, jak nas tam powsadzali do tych radiowozów, przy czym mówię, ja siedziałem w buchance z białym i z jeszcze jednym osobnikiem z przeciwnej drużyny.

I Biały obleciał go wzrokiem, po czym stwierdził, daj spokój, to tylko jakiś KGB-sznik pierdolony.

No i Biały się nie pomylił, dobrze kojarzył, to był pracownik białoruskiego KGB, z którym on kilka razy w swoim życiu miał już do czynienia.

I mój szef gada, Sieriej, to ja jestem dla przyjaciół, a dla ciebie ewentualnie panem białym mogę być.

Pamiętam, w pewnym momencie przyszedł pod tę buchankę jakiś gliniarz w białym takim lekarskim kwartuchu, coś tam trzymał w ręce.

Nagle rozsunął drzwi, patrzymy z białym, a on trzyma ludzką dłoń w ręce.

I Biały gada.

I Biały poruszał przykutymi do rury pod sufitem dłońmi.

Bo to zdaje się jest dłoń jakiegoś jego kolegi, rzegł Biały, wskazawszy wzrokiem na tego obcego, co z nami tam siedział, naprzeciw nas.

Jego spytaj, bo on jest z przeciwnej do nas drużyny, rzegł Biały.

I ten KGB-sznik w czapeczce widocznie skumał, że Biały daje mu do zrozumienia, iż przy tamtym to sobie nie pogadamy, więc odpiął nas wszystkich od tej rury i tamtego obcego kazał zabrać, po czym gwałtownie zasunął z powrotem drzwi.

Ja, Biały i on.

Z tym, że najpierw nam się wylegitymował, pamiętam jak tamten zaczął coś do nas nawijać, a biały przerwał mu, powiedział...

Biały go po prostu od razu wyprostował, komisarzu.

Oczywiście Biały się nie mylił, to był funkcjonariusz białoruskiego KGB, właściwie to się nazywało wtedy Komitet Bezpieczeństwa Państwowego, a więc KBP.

I że chuje skończone to są złamasy do potęgi, jak to zwykło nazywać ich biały.

A Biały na to, bo mu nie wolno.

A Biały rzekł,

On jest nieprzekupny, więc albo teraz nas wieźć do aresztu, albo nam odpuść i zejść mi z oczu, stwierdził Biały.

W każdym razie Biały odprawił tego faceta z kwitkiem, a ten o dziwo odprawił nas do domu.

Jak rzekł potem Biały, wydaje mi się, że z tym osobnikiem to jeszcze się spotkamy.

No i zebraliśmy się i pognaliśmy tam wtedy, ja, Kola i Biały.

Dosłownie biały się zrobił jak śnieg, jak tylko tą bębkę ujrzał w świetle naszych reflektorów.

I tylko biały, zdaje się, myślał pozytywnie, gadał co rusz.

Biały rozglądając się za jakąś giwerą pyta mnie, gdzie jest kurwa jakaś broń?

Mimo, że Biały wymachiwał tą 36-tką, zmuszeni byliśmy się zatrzymać zaraz po tym, jak w tym Volvo ktoś uchylił szybę i oddał w powietrze dwie serie z kałacha.

Mieliśmy poniekąd ku temu też warunki, bo jechaliśmy terenowym Suzuki z rurowaniem z przodu, ale biały kazał się zatrzymać, więc się zatrzymałem.

I wtedy z samochodu wysiadł biały, to Volvo zatrzymało się za nami, a przed nami stanęły dwie inne fury, blokując całą ulicę.

Po czym uniósł w górę kieliszek, dając Białemu do zrozumienia, że czeka, aż ten uniesie swój i napije się z nim, ale Biały jak to Biały.

Biały jeszcze popił wódkę wódką z kieliszka.

I Biały w pewnym momencie tak patrzy na tego Tabatadze, mówi, to dlaczego sami tego nie zrobicie?

To im kurwa zapłaćcie, pewnie wszystko i tak rozbija się o force, rzucił poirytowany Biały.

A niby o co, jak nie o forsę, spytał Biały.

I biały mówi, bo może ktoś chce zatrzymać sobie jej zawartość.

I biały, poirytowany, ale też zaintrygowany tym ich milczeniem, spytał jeszcze raz.

spytał biały.

— Kosztowna aparatura — wesnął Biały.

I tamten tabatadze cały, widząc, że raczej nici z naszej współpracy, wyjął z kieszeni marynarki wizytówkę, wyciągnął z nią rękę ku białemu, biały kiwnął głową do niego i spytał, a po cholerę mi to.

I biały zaśmiał się tylko lekko pod nosem, ale wizytówkę od niego wziął.

Mam wrażenie, że ktoś chce od nich za duże pieniądze, a oni chcieliby go odzyskać bezkosztowo, stwierdził Biały.

I biały posłał go wtedy na bambus za to pierdolenie.

Biały to mu nawet w pewnym momencie powiedział.

Tak, tak, Biały powiedział do niego, gdy tamten zaczął coś do niego sapać.

I biały, który akurat siedział w fotelu i gapił się w ścianę, odwrócił głowę ku stróżowi, pyta Jaka znowu do cholery dziewczyna?

Zaraz też zdjąłem z siebie bluzę, pomogłem jej ją założyć, zaprowadziłem ją do hali, w której przesiadywaliśmy i Biały, jak ją tylko ujrzał, posadził ją zaraz z fotelu, sam wziął krzesło, usiadł przy niej, kazał Giedrusowi przynieść jej wody.

Ona wzięła kilka łyków ze szklanki i pamiętam, że pierwszą rzeczą, o jaką Biały ją spytał, było to, czy ją skrzywdzili.