Mentionsy

Stenogramy zbrodni
Stenogramy zbrodni
24.01.2026 22:19

FERAJNA #48 - kryminał, podcast, słuchowisko, antykryminał

"No co się tak gapisz, psie? A ty czyim potworem jesteś?"

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 20 wyników dla "Artyoma"

Ochraniałem Artyoma wtedy, który do Kijowa pojechał robić jakieś interesy.

W sensie luzu to ja potem może nawet miałem mniej, w każdym razie biały postanowił dać mi lżejszą robotę i oddelegował mnie pod komendę Artyoma, naszej szarej eminencji.

Więc tak, psie, po tym jak Alina ode mnie odeszła, przez 11 bitych miesięcy, a dokładnie przez 330 dni, bo to policzyłem potem, prowadziłem sobie taki notes i takie zapiski, więc powiedzmy, że przez 11 miesięcy służyłem pod komendą tej mędy Artyoma.

Ale mówię, trafiłem w ręce dobrego psychoterapeuty, a do tego pod komendę Artyoma trafiłem, a tam było mniej przemocy jakby.

To był taki sobie hotel, ci dwaj tam usiedli, zażyczyli sobie szampana i zaczęli go pić, jak ten księgowy Artyoma przekazał mu już dwie walizki z dolarami.

W sumie wyglądał trochę jak ojciec Artyoma.

Więc posłał Artyoma na bambus z tym inwestowaniem.

W każdym razie ten typ zbierał forsy dla Artyoma właśnie z tych jego interesów i do pomocy miał takich dwóch gagatków.

I ujrzawszy obróconego do mnie plecami Artyoma, miałem już go pytać co dalej, ale pamiętam, że taki chłód mnie ogarnął.

Przeleciało mnie zimne powietrze po tych rękach moich mokrych i ja tak zerkam zza pleców Artyoma, bo on mi przysłaniał trochę pokój.

No ale nie wkopał Artyoma, wyobraź sobie, bo albo się go tak bał, albo był aż tak lojalny.

Przy czym ja sam nie wiem, czy byłbym aż tak lojalny wobec Artyoma, jakby mnie kazał zabić, wyrzucając mnie z okna hotelu.

I pamiętam ten księgowy wszedł, zaraz ci dwa jego dawni ochroniarze, którzy też tam z nami byli, na polecenie Artyoma naskoczyli na niego, przekopali go, a facet wiesz, jedna ręka w gipsie, jedna noga w gipsie, łeb jeszcze cały w bandażach, cały jeszcze poobijany.

A prosiłem kurwa Artyoma.

Ja spojrzałem wtedy na niego, a on po słowach Artyoma tak potulnie przymknął oczy, pamiętam.

W każdym razie, jako kolejny przykład bezwzględności Artyoma, mogę ci przytoczyć to, jak on się pozbył jednej ze swoich kochanek.

I potem powieźliśmy tego chłopaka gdzieś, znaczy on pojechał do końca z ludźmi Artyoma, a ja odwiozłem jego samego do domu.

Kolegę Artyoma, którego ten chciał wybawić od odsiadki.

Za nami pojechali też ludzie i Artyoma i Lagutkina potem.

Spodziewałem się, że może ktoś się czai na nas, na Białego albo na Artyoma, coś w tym stylu, bo oczywiście wszyscy tam byliśmy.