Mentionsy

Stenogramy zbrodni
Stenogramy zbrodni
07.12.2025 22:36

FERAJNA #45 - kryminał, podcast, słuchowisko, antykryminał

"Sądziłem, że to jest kolejny test na lojalność. Biały bowiem uwielbiał poddawać nas różnym testom."


Na bieżąco ze Stenogramami: https://www.facebook.com/stenogramyzbrodni

Na Insta też mnie znajdziesz.

Wesprzeć moją ponurą tfu!rczość możesz poprzez Patronite, o tutaj: https://patronite.pl/stenogramyzbrodni

Lub za pośrednictwem Suppi.pl pod adresem: https://suppi.pl/stenogramyzbrodni


Pzdr

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 62 wyników dla "Biały"

I Biały taki poruszony mówi do niego, nie no co pan, my tu tylko przejazdem jesteśmy.

I Biały, pakując coś do gęby, rzekł.

Ze trzydzieści tysięcy dolarów było tych kurwa gnieciuchów, bo Biały forsy nie szanował, gdzie włożył, tam leżała, jak pogniót, tak leżała pognieciona, i tak dalej.

I Biały rzekł, no to właśnie wydałeś, bo mam asa w rękawie.

Pamiętam, jedziemy w pierwsze miejsce, Biały taki zamyślony był, widziałem, że bije się jakby z myślami, więc powiedziałem do niego, co jest szefie, jakieś problemy?

Zresztą Biały, podobnie jak ja, uważał, że zemsta jest konieczna, tylko że szykując się do niej bandyta zawsze powinien kopać dwa groby.

I Biały wypytywał tam wciąż jakiegoś człowieka.

I Biały już w akcie desperacji chyba po całym dniu jeżdżenia stanął na środku takiej ulicy i zwyczajnie się wydarł po prostu wyjąwszy z kieszeni plik pieniędzy.

Biały kazał zjechać, więc to zrobiliśmy.

I Biały gada, że my, a co?

Przy czym widać było po nim, że bał się, że skłoniła go ku temu wyłącznie rządza pieniądza, bo strasznie mu zależało na tej forsie, o której wspomniał Biały.

I Biały mówi w pewnym momencie do niego,

Tak więc ten facet powiedział nam w drodze do miejscowości Daczne, to jest taka dość spora wieś na północ od Odessy, w sumie on nie chciał tam z nami jechać, ale Biały stwierdził, że nie zapłaci mu, dopóki jego informacje się nie potwierdzą.

No i dobra, on został z Oweną i ze stereo w aucie, a ja, Cola i Biały poszliśmy sprawdzić, czy nie blefował.

I potem Biały powiedział do tego kolesia swojego, jak już się tam zdążyliśmy rozejrzeć u niego po chałupie, powiedział, ale żeś se po magierów dobrał, ja pierdolę.

Biały wciągnął w nozdrza te zapachy tamtejsze i od razu banana na gębie dostał.

Więc Biały, po tym jak kilka razy zapukał w drzwi, wycofał się spod nich, stanąwszy na podwórzu, zawołał – Szczerba ty!

Ty i on na kolana padł przed Białym, dosłownie.

I my z Kolą pierwszy raz takie kino widzieliśmy, żeby ktoś tak przed Białym skolanił.

Biały jeszcze wysłał mnie, żebym poszedł zapłacić facetowi, który nas tam przywiódł i odesłał go.

Biały, który oczywiście bezzwłocznie poczęstował się ichniejszym produktem, gdy odstawił szklankę i skończył się krzywić, pyta Szczerbatego.

Pyta go Biały.

I widziałem jak na gest odmowy z Czerbatego Biały smutnieje, twarz mu się zmienia, bruzdy mu wychodzą, czoło mu się marszczy, czerwony się zrobił, pot mu po czole zaczął lecieć, aczkolwiek gorąco tam było to fakt.

No to Biały się spocił.

Bo jeśli Biały pił to małymi łyczkami i się przy tym krzywił, to musiała to być mikstura z piekła rodem.

Zaraz też towarzystwo porobiło się trochę, ale Biały w pewnym momencie zdjął słoik ze stołu, bo z takiego dwulitrowego słoika oni sobie do szklanek to rozlewali, uniósł ceratę, włożył ten słoik pod stół,

Na co Biały odparł, z opłatkiem kurwa.

No ale dało mi to do zrozumienia, że nie musieli się znać z czasów, gdy Biały jeszcze posługę po koloniach karnych pełnił jako kapłan.

Więc Biały powiedział, że wie i Szczerbaty zerwał z bandyterką, ale po pomoc przyszedł w ramach dawnego długu, który ponoć Szczerbaty miał u niego.

I Biały mówi, o deski jeden, jeden z ludzi papaja, niejaki Dmytro.

A Biały, co znasz?

No to w takim razie nie my, stwierdził Biały.

Na co Biały odparł mu, że forsę już ma i o żadną forsę nie będzie musiał się nikogo prosić.

A Biały mówi, no to widzisz i mogą być twoje, jeśli chcesz.

Lecz Biały zaraz mu przerwał, powiedział, błądzić jest rzeczą ludzką, przyjacielu, przecież wiesz.

A Biały mówi, ale nam się nie spieszy, dasz im miesiąc, nawet dwa, sytuacja się unormuje, znowu do tej dupy swojej zajrzy ten Dmytro, a wtedy wiesz, a wtedy możesz go jebnąć.

I tamten po chwili milczenia po tę torbę sięgnął psie, a Biały rzekł, tylko pamiętaj, żebyś mnie nie wyjebał.

A tamten znów na kolana przed Białym, aż w stół szczeną zarył, ogarnął się, łeb spuścił, powiedział... Nigdy przecież wiesz.

A Biały... Wiem i dlatego tu jestem.

Przy czym wiesz, przy czym ja myślałem, że Biały u tego szczerbatego zgon tego dmytro kupił.

Pamiętam jeszcze, jak wychodziliśmy z chałupy tego szczerbatego, on z Białym pod rękę szedł jak starzy przyjaciele na jebusy dwa, śpiewy jakieś, a to już nad ranem było, tam już ludzie inwentarz oporządzali, a tu dwa gagatki mordę drą na pół wioski.

W pewnym momencie ten Szczerbaty powiedział coś w stylu, że Biały to mu z nieba spadł, nie po raz pierwszy zresztą, ale z nieba mu spadł z tą forsą, bo on będzie mógł się za te dolce wykupić u tych ludzi.

I na pożegnanie pijany w sztok Biały wyraził jeszcze zdanie, że ma nadzieję, iż wszystko pójdzie gładko, a Szczerbaty stwierdził, że nie wie jak będzie, bo on bardzo dawno tego nie robił, będzie też musiał zmontować jeszcze zaufaną ekipę.

Pojechaliśmy tam, żeby się przespać jak ludzie i żeby cola z białym wytrzeźwieli.

I Biały widziałem też.

Nie wyjebał, odparł Biały.

Biały wtedy operację przyszedł pilną, pamiętam, i drapał się ciągle po głowie psie, po bandażu, bo łeb miał cały zabandażowany.

Biały bez śrub.

No chorował Biały, chorował potem cały.

No Biały bez śrub, wyobraź sobie to psie, ale tak było.

Niemożliwe, kiedyś był w tym najlepszy od paru Biały.

Lecz skoro Biały twierdził, że temat jest ogarnięty, to raczej wiedział co mówi.

Wyraził też zdanie, że jeśli Biały chce, to mu może oddać te swoje znajomości.

Biały stwierdził, że ich nie potrzebuje, że to i tak nic nie da, bo typ jest za gruby, żeby go zdjąć na widoku.

Ale potem Alina szepnęła mi do ucha, że podsłuchała jak Biały coś załatwiał, coś miało być otwarte jeszcze tego samego wieczoru, jakiś hangar, garaż, coś dostępne tam miało być.

Według słów Aliny Biały kazał komuś, i tu zacytuję, kazał komuś zapierdalać i bramę otwierać, bo zaraz mieliśmy się tam zjawić.

Mówię, ja przeczuwałem, że chłopaki coś kombinują, bo Biały jak nie on.

A nagle Biały zerka na Stereo, który siedział za kółkiem i mówi, daj mu.

Potem rękę do mnie wyciągnął, a Biały mówi, masz.

A Biały mówi, a co ty, ślepy jesteś?

Pamiętam, jak się zdenerwował, gdy mu Biały wyznał, gdzie jesteśmy i mniej więcej w jakim celu.

Biały bowiem uwielbiał poddawać nas różnym testom.