Mentionsy

Stenogramy zbrodni
Stenogramy zbrodni
30.06.2025 13:09

FERAJNA #26 - kryminał, podcast, słuchowisko, antykryminał

"A po mojej ucieczce z kraju psiarskie uznały, że nie tyle zwiałem co podobnie jak inni, którzy też zniknęli bez śladu, nawożę już jakieś grunty pod Warszawą. Sobą. Swoim ciałem. Albo, że śpię gdzieś z rybami. "


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 22 wyników dla "Biały"

Natomiast ostatecznie wybił mi to z głowy biały, powiedział, że najlepiej byłoby, jakby ludzie w Polsce zapomnieli o mnie, żeby polskie służby o mnie zapomniały.

Najpewniej Biały czymś tam się z nim nie podzielił, więc jakby to my się z nim czymś nie podzieliliśmy.

Z tym, że biały szczał na takich chujków, szczał na nich ciepłym moczem.

Taki biały kołnierzyk, gryzipiórek taki, mądrala, jak to mawiało takich biały.

Z nami było inaczej, nas szanował, ale białymi kołnierzykami zawsze gardził.

Stąd też biały miał lekceważący do nich stosunek i chętnie takich wyjaśniał.

Biały poderżnie mu gardło wprost tam przy stole i nie uratuje typa nawet to, że siedzieliśmy akurat wtedy na jakiejś imprezie w ogrodzie restauracji Artyoma.

Ale nic mu wtedy biały nie zrobił.

Show must go on, jak to omawiał Biały.

Oczywiście spodziewałem się, że Biały pójdzie za nim.

Nawet podniosłem dupę z krzesła, żeby pójść za obojgiem, by po Białym posprzątać.

I poradził sobie biały, bo jakieś 20 minut później do typa przyjechała karetka, a potem wrócił on do stołu z obandażowaną głową.

Biały w sumie to odgryzł mu wtedy tylko kawałek ucha.

A biały jak to biały, zero taktu.

Bo biały nieokrzesaniec, powodowany już chyba wówczas wyrzutami sumienia, postanowił oddać mu je.

No biały jak porobiony był, to takie sceny właśnie siedziały psie.

Biały z tym typem.

Ale Biały tak czasami nawiązywał przyjaźnie.

A wtedy, wtedy po iluś tam dniach dzikich przygód, ja, Biały i Kola, dotarliśmy w końcu do Muzo.

Pamiętam, że Biały wyraził wtedy do niego pretensje lekkie, że się tam napałowaliśmy z tym muzo i żeby się tam dostać i żeby się stamtąd wydostać, a Pałajew nawet przeprosił go za to zamieszanie, powiedział, że nieco inaczej to wszystko zaplanował, ale tak wyszło i tyle.

I byłem tam ja, Biały i Kola, który czekał po drugiej stronie tego placu, pod bramą klasztoru, w pobliżu taksówki, a w busie zostałem ja z Białem, Pałajew i jego księgowy.

Biały podobnie był ubrany, aczkolwiek długie miał spodnie, tym razem kapelusz zamiast nieodłącznej mu czapki i giwerę miał ukrytą za paskiem.