Mentionsy
Szukaj w treści odcinka
To biały szczególnie dbał o to, byśmy owiani wciąż byli złą sławą, by inne ekipy odczuwały strach na samą myśl o nas, bo w takim środowisku tylko strachem i przemocą wymusisz na konkurencji szacunek.
I to biały pieczołowicie dbał o to, by legenda naszej bandy niosła się po mieście gronki mechem.
Po dobroci, jak mawiał Biały.
Wóda, leki, długi sen, bo Biały lubił sobie długo pospać.
Gdy pojawialiśmy się na Żdanowiczach, a jak ci wiadomo, komisarzu, odbywało się to regularnie, Biały z czasem zaczął podbijać do takiej podniszczonej nieco życiem około 50-letniej babeczki, która butami i spodniami tam handlowała na straganie.
No ale chodzić tam do niej też musieliśmy, bo gdzie biały się pojawiał tam i my.
Chodziliśmy tam do niej po biały, jako miłośnik wszelakich alkoholi, lubił posiedzieć w jej towarzystwie przy szklaneczce herbaty z rumem i tyle.
Poszliśmy do niej któregoś wieczoru, biały, wystrojony jak nigdy wcześniej, bo on się już wtedy i ubrać potrafił.
I tego dnia, gdy Biały postanowił zabrać Swietę na randkę, sądząc, że ona zaraz powinna ten stragan zamykać, zaproponował jej, że zabierze ją gdzieś na kolację, lecz ona ze smutkiem stwierdziła, że musi akurat tego dnia potrzymać stragan otwarty dłużej, bo w poprzednim tygodniu spore manko miała w kasie i właściciel tego przybytku kazał jej to odpracować.
Ale Biały nie zraził się, chwilę pomyślał, a potem wyjął z kieszeni plik dolarów i powiedział, że kupuje wszystko, co tam jest.
A biały stwierdził, że ona może potem spróbować sprzedać to jeszcze raz, po cenie, jaką sobie sama ustali, a z pieniędzy, które zarobi, miała opłacić synowi studia.
Biały zmarkotniał, bo miał widocznie inne plany wtedy, ale jakoś to przełknął, próbował ją co prawda namówić, żeby olała tą drugą pracę, znajdując sobie jakąś wymówkę, ale się nie dało, Swieta czuła się odpowiedzialna za podległe jej koleżanki.
A już kolejnego dnia biały powitał nas przybity jak pies ze schroniska, potem jeszcze ze dwa tygodnie motał się, mylił, pijał do nieprzytomności, a kiedy nieco przetrzeźwiał i wracała mu świadomość, cały czas chodził smutny jakiś i zamyślony.
Biały postanowił sprawdzić, co to za praca ważniejsza była od niego.
Jak się potem wyjaśniło, Biały, podążając za Swietą, był zdumiony, że ona zamiast udać się na autobus jadący na przedmieścia Mińska, gdzie miała znajdować się ta fabryka, w której rzekomo pracowała, skierowała się do centrum, na jedną z mińskich stacji kolejowych.
Biały musiał przeżyć szok.
I tak naprawdę było, bo co prawda na początku jak Biały to połapał, to przestał się do Emi odzywać.
Najpierw się poryczała, a potem Biały ją przytulił.
Wtedy my jeździliśmy tam z Białym, a on do Emi.
Przecież ona nie musiała tam jeździć, nawet potem Biały by ją zasypał pieniędzmi, bo to pieprzony chomik był i on pieniądze tylko zbierał.
Biały tam u siebie jakby w ogóle nie sprzątał, aczkolwiek pościel, w której spał, miał czystą.
Znaczy, ona próbowała go namówić, by zamieszkał gdzie indziej, zdaje się, że nawet u niej, ale biały jak to biały, a mnie nic nie trzeba i tak dalej.
Pojechaliśmy tam wówczas, bo Biały poszedł się przebrać czy coś.
Biały wykąpał się, przebrał, wszedł do dużego pokoju, a mnie to jego groteskowe akwarium nie dawało spokoju, więc pytam go, szefie, po cholerę ci martwe rybki, czemu się tego nie pozbędziesz?
Bobiały kazał nam się odpierdolić, powiedział, że widok tych rybek go uspokaja, bo on komisarzu, kładąc się spać, włączał sobie to śmigiełko, zapalał za tym akwarium świeczkę i zasypiał, gapiąc się na ten niecodzienny spektakl.
Nie chce mi się psie teraz zbytnio odbiegać od tematu, ale gdybym zaczął ci opowiadać, czym jeszcze Biały mnie w życiu zaskoczył, to zajęłoby mi to z tydzień.
A biały mówi, a to nie jest mój worek, to nasz apściak, pieniądze nas wszystkich na trudne czasy i nie wolno mi ich tknąć.
W każdym razie potem zaczęliśmy obserwować, na co Biały wydaje forsę i okazało się, że na nic.
A potem to ja go przyfilowałem, bo Biały regularnie kazał nam wozić się na pocztę raz albo dwa razy w tygodniu.
Potem Koli powiedziałem to wszystko, w tym te nazwiska, a on mówi, ty, a ta jedna to nie będzie żona tego gliniarza, którego Biały kiedyś załatwił?
A ja oczy zrobiłem, bo ja wtedy jeszcze nic nie wiedziałem o jakimś gliniarzu, którego wykończył Biały.
W każdym razie byliśmy w niemałym szoku, gdy się okazało, że biały nie raz i nie dwa był zupełnie bez forsy, a jak odważyliśmy się zwrócić na to jego uwagę, mawiał, pan daje i pan odbiera, a potem było pożycz i pożycz, więc mu pożyczaliśmy.
Co Biały.
Biały nigdy nie wziął ani grosza od tych dziewczyn za pomoc.
W pamięć zapadła mi taka grubsza akcja, kiedy to też siedzieliśmy na peronie, bo często na peronie tam z nimi przesiadywaliśmy, biały gaworzył zemi na ławeczce, popijali sobie z termosu herbatę z rumem, bo to akurat zima była.
A ten typ to w pewnym momencie już w wielu miejscach skóry na gębie nie miał, bo mu ją te babeczki paznokciami zdarły do mięsa, później rozebrać mu się kazaliśmy, biały podszedł do niego powiedział
Ja przyjechałem tam z Colą, z Białym, tą dziewczyną, która zdołała się wyrwać tym typom, i z Emi.
Biały mówi do Emi, przesiądźcie się obie do Mercedesa, bo Stereo przyjechał za nami Mercedesem, takim kombiakiem z czarnymi jak węgiel szybami.
A potem mnie też Biały kazał się przesiąść do tego Mercedesa i do stereo, który siedział za jego kierownicą, rzekł, podjedź bliżej, rozejrzymy się, co tam się dzieje.
Stereo prowadził, Biały siedział obok niego, Emi, ja i ta dziewczyna z tyłu, przy czym ona siedziała mi na kolanach, bo mało miejsca tam wtedy było.
Biały nakazał tej uciekinierce sprawdzić, czy stoi tam jej koleżanka.
Jak tylko tam podjechaliśmy, przeleciał obok nas biały Mercedes G-klasy, ta dziewczyna od razu mówi, to oni, to oni, to ci dwaj, co nas porwali.
A jak tamci nas minęli i zatrzymali się na pigalaku, biały polecił stereo skroić jednego ze stojących na tym parkingu busów,
Ja usiadłem obok niego na takiej podwójnej kanapie, a na prawo ode mnie usiadł Biały przy drzwiach.
Jedziemy, a biały mówi do stereo.
Stereo wycofał, bo dziwo ten fiacik wciąż nadawał się do jazdy, tylko wiadomo, chłodnica poszła w drobny mak, buchnęło parą na przednią szybę, ja odpiąłem pas, biały zdążył już wyskoczyć, bo mnie to chwilę zabrało, by złapać oddech.
Biały próbował, my też próbowaliśmy, ale się nie dało.
Biały stwierdził bowiem, że on jest do skasowania.
Biały zajrzał przez boczną szybę do tego typa.
Biały powiedział do mnie, dobra, daj spokój z tą szybą.
Biały stwierdził, odsuńcie się.
Na pewno była taka, że typ już potem nie uprowadził żadnej kobiety, żadnej nie zmusił do prostytucji, fama głosiła, że dość mocno przysmażył się wtedy z tego co wiem, a ta cała akcja pogłębiła więź łączącą memis z białym.
Biały zaparł się o nią rękoma, a Stereo wiadomo o kierownicę się zaparł.
Biały kupił Emi za pośrednictwem coli rewolwer do samoobrony, kolor czarny mat z wygrawerowanymi na lufie kwiatami.
No i wisiorek, pamiętam, ta Emi nosiła na szyi, ten, który biały kupił kiedyś przed błamem.
Jak biały.
To wciąga, miasto wciąga, jak mawiał Biały.
To była forteca i nawet biały nie miał tam wstępu.
Pamiętam, że w czasie kiedy trwał ten ich dziwny związek, Biały nikogo nie zabił.
Siedzieliśmy któregoś popołudnia w niebie, znaczy coś tam robiliśmy, biały dostał od kogoś telefon, po którym cały zbladł i upadł na fotel.
Nie zapomnę jak biały wył, jak łykał łzy, jak szalał nad zwłokami Emi w kostnicy.
Biały siedział wciąż przy stole, trzymał na nim rękę, a w niej ściskał szklankę.
Bo okazało się, że Biały na koniec swoich modłów wyjął pistolet i rozstrzelał ikonostas, mówiąc ściślej wpakował też cały magazynek w wiszącego na krzyżu Jezusa.
Z tym, że Biały urządził tam sobie zawody strzeleckie wtedy.
Otóż policja o dziwo dość szybko zatrzymała mężczyznę odpowiedzialnego za śmierć jego wybranki, Biały dowiedziawszy się o tym z gazet, bo specjalnie w tym celu kazał nam codziennie przynosić mu wszystkie wydania mińskich gazet, a te o podobnych sprawach rozpisywały się chętnie.
Biały, dowiedziawszy się z prasy, że facet oczekuje w celi aresztu na proces, sprzedał dość sporą część zgromadzonych przez siebie kamieni, wziął dosłownie torbę pieniędzy, kazał nam się zawieść z tą torbą pod budynek jednej z mińskich prokuratur, wszedł z nią do środka, a potem wyszedł bez niej.
A biały mówi, z jaką forsą?
Potem okazało się, że na tego faceta, którego Wolność Biały wtedy wykupił.
Jak Biały nam potem wyznał, wszedł do gabinetu tego prokuratora, pierdolnął mu na biurko tę torbę z dolarami.
Biały powiedział, że po duszę przyszedł.
Tam biały polecił nam przywiązać go do krzesła, a potem ich zostawić.
No i biały siedział naprzeciw niego w fotelu w odległości jakichś 10 metrów od niego.
Biały, ujrzawszy nas, wstał z krzesła, poszedł do toalety.
Biały potem jeszcze przez jakiś czas jeździł tam na dworzec do tych dziewczyn, ale później już coraz rzadziej.
Musiał mieć ciężką noc, bo biały regularnie dolewał temu typowi kwasu do tego pojemnika, żeby żarło mu te nogi coraz wyżej.
Ostatnie odcinki
-
100 seryjnych: Borys Gusakow - łowca studentek ...
22.04.2026 10:58
-
FERAJNA #53 - kryminał, podcast, słuchowisko, a...
16.04.2026 17:20
-
100 seryjnych: Kaspar Petrow - ryski Raskolniko...
09.04.2026 13:57
-
100 seryjnych: Jegor Baszkatow - stepowy diabeł...
07.04.2026 12:14
-
FERAJNA #52 - kryminał, podcast, słuchowisko, a...
06.04.2026 23:16
-
100 seryjnych: Jewgienij Czuplinski - Mały Bóg ...
26.03.2026 20:35
-
100 seryjnych: Igor Irtyszow - petersburski Kub...
18.03.2026 16:23
-
FERAJNA #51 - kryminał, podcast, słuchowisko, a...
12.03.2026 19:31
-
FERAJNA #50 - kryminał, podcast, słuchowisko, a...
10.03.2026 20:10
-
100 seryjnych: Wladimir Retunski - woroneski Cz...
20.02.2026 16:12