Mentionsy

Stenogramy zbrodni
Stenogramy zbrodni
03.04.2025 09:20

FERAJNA #19 - kryminał, podcast, słuchowisko, antykryminał

"Taki gliniarz w notesie to poemat, psie."

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 19 wyników dla "Pałajew"

Tak, psie, faktycznie powiedziałem, że Pałajew zażyczył sobie, byśmy wyjebali konkurencję w kosmos, natomiast on by tak nie powiedział, bo on rzadko używał wulgaryzmów, to mnie się tak powiedziało.

I wcale nie miałem na względzie tego, że Pałajewowi chodziło o wysadzenie kolejnych salonów w powietrze, co to to nie.

Tak więc poszliśmy w to, przy czym dostaliśmy od Pałajewa człowieka do pomocy, mimo że nie chcieliśmy, do go nam wcisnął, bo my z Kolą nie chcieliśmy się zgodzić, by ktoś obcy z nami latał, ale cóż, Pałajew wymusił to na białym.

Otóż Pałajew poprosił nas wtedy, byśmy wzięli na te roboty jakiegoś jego dalekiego kuzyna.

Później na polecenie Pałajewa przyjechał do Mińska.

Nie zapomnę, jak jeden z ludzi Pałajewa porzucił go nam do nieba, on wszedł do hali też z butelką piwa w ręce, przedstawił się nam, coś tam przy tym przycwaniakował, a Biały wstał od stołu, przy którym coś zajadał, podszedł do niego i po prostu przypierdolił mu liścia.

Miał się od nas wyłącznie nauczyć fachu, tak zażyczył sobie Pałajew.

Pałajew niestety nie dał nam już wtedy tych swoich zaufanych ludzi do pomocy, tamci mieli inne zadania.

A Pałajew, dokoptowując nam tego jego rady ekipy, powiedział, weźcie go i sprawdźcie.

Tak powiedział Pałajew.

To miały być trzy, cztery napady lub włamy, z tym przynajmniej dwa z nim, szybkie, brutalne, takie jak to sobie zażyczył Pałajew, żeby tamtym poszło w pięty, a Jegorowi do głowy.

To Pałajew dzwonił zniecierpliwiony.

Ten wrzucił rozmowę na głośnik i słyszymy jak Pałajew pyta czy typom poszło wpięty tak jak sobie zażyczył.

I usłyszeliśmy tylko gromki śmiech Pałajewa, po czym zaraz też się rozłączył.

Miało to doprowadzić do tego, że wysokie straty i poczucie ciągłego zagrożenia zmusiłoby konkurentów Pałajewa do zawinięcia się z Mińska.

I po tej pierwszej akcji, co prawda udanej i nawet nieźle się wtedy obłowiliśmy, bo według umowy z Pałajewem należało się każdemu z nas po 10% zrabowanych z każdej miejscówki prezjozów, w sensie jak zwykle tylko złota bez kamieni.

Pałajew jak zwykle zażyczył sobie, by najpierw wszystko oddać jemu, on chciał to przejrzeć, powybierać sobie kąski, potem z tego co zostawało rozdzielał nam nasze dole, wyjąwszy wcześniej wszystkie kamienie.

A w sumie to, z tego co wiem, już wtedy poleciał do Pałajewa, by ten wypłacił mu jego dolę.

Coś tam dorabialiśmy swojego do tych zleceń Pałajewa, wiadomo.