Mentionsy

Stenogramy zbrodni
Stenogramy zbrodni
03.04.2025 09:20

FERAJNA #19 - kryminał, podcast, słuchowisko, antykryminał

"Taki gliniarz w notesie to poemat, psie."

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 40 wyników dla "Biały"

A biały wolnym ruchem ręki wyjął z kieszeni marynarki paczkę tych swoich śmierdzieli, włożył jednego do ust, odpalił i palił, dmuchając w tych gliniarzy.

I oni nie mogli uwierzyć, bo biały miał akurat w tych spodniach pozaszywane te kieszenie.

Taki był biały.

I biały mówił prawdę, psie, prawdopodobnie nie wiedział nawet, gdzie jest wajcha od tego bagażnika.

A Biały mówi, a ta krew, to jest krew sarny, ze dwa dni temu kolega, ten co leży tu na ziemi, tu pod waszymi nogami, potrącił sarnę, a wiecie, przecież to kawał mięsa jest.

I biały pokazuje im najpierw te pokrwawione rękawy swoje, a potem leżące w bagażniku takie dwa potężne stalowe brzeszczoty.

I do dzisiaj pamiętam, jak Biały pokazywał temu facetowi, bo pamiętam, że leżeliśmy na glebie z Kolą i nie mogliśmy uwierzyć w to, co on im nawija.

Obróciłem się na tej ziemi trochę, żeby popatrzeć, a Biały zakasał rękawy w koszuli, by pokazać tym psiarskim, jak to rzekomo przed kilkoma dniami również tę rękawę zakasał, by pomóc koledze tej sarnie ten łeb upitolić.

Zresztą Biały kiedyś powiedział, że jak nas będą brać, po tym jak dowiedzą się co mamy na sumieniu, to nigdy nie zrobią tego w jakimś klubie.

Biały twierdził, że psy mając na uwadze, iż jesteśmy uzbrojeni, a także mając wgląd w charakter i ciężar naszych przestępstw, łapać nas będą albo w szczerym polu, albo w naszych mieszkaniach.

Tak więc poszliśmy w to, przy czym dostaliśmy od Pałajewa człowieka do pomocy, mimo że nie chcieliśmy, do go nam wcisnął, bo my z Kolą nie chcieliśmy się zgodzić, by ktoś obcy z nami latał, ale cóż, Pałajew wymusił to na białym.

Nie zapomnę, jak jeden z ludzi Pałajewa porzucił go nam do nieba, on wszedł do hali też z butelką piwa w ręce, przedstawił się nam, coś tam przy tym przycwaniakował, a Biały wstał od stołu, przy którym coś zajadał, podszedł do niego i po prostu przypierdolił mu liścia.

Bo biały nie znosił, jak ktoś nosił kietę na widoku i potem, jak skończył go łajać, zaprosił go do stołu, by, wiadomo, wywiad z nim przeprowadzić taki, jak kiedyś przeprowadził ze mną.

Potem Biały odszukał ludzi, którzy odsiadywali wyroki z tym człowiekiem i rozpytał ich o niego.

Zadzwonił mój telefon, bo Biały jak zwykle swój miał w samochodzie.

A Biały mówi

Znaczy ja z Colą, bo Biały postanowił, że po wszystkim zostanie w ojczyźnie.

Oczywiście Biały nakazał Nowemu odstawić Wudę i Dragi na czas znajomości z nami.

Biały zawsze pilnował tego, by ludzie, z którymi szedł na akcję, czyli m.in.

Biały to wręcz jakby bystrzejszy był po wódzie.

I my wtedy przy tym stole mówimy z kolą do białego, biały, po cholerę nam ten jełop.

I biały rozwalił się w krześle, podrapał się po głowie, powiedział, że coś wymyśli.

Biały mu powiedział, że albo przyswoi sobie wiedzę o napadach, stojąc na czatach, albo może wypierdalać.

Dogadał temat z białym i potem nabyliśmy ten skaner w odludnym miejscu na przedmieściach Mińska.

Więc wydało nam się to podejrzane, natomiast gra była warta świeczki, a poszedłem ze stereo dobić transakcji, a kiedy wróciliśmy do auta, Biały, który obserwował nas z daleka przez lornetkę, mówi, a ja znam tego w jeansowej katanie, to śledczy jest ze Śródmieścia.

I ni z tego, ni z owego, włazi tam do nas gliniarz, z którym swego czasu kumplował się Biały.

Ale Biały powstrzymał nas i zachowując zupełny luz, spytał się tego gliniarza z czym przychodzi.

A ten włożył rękę do kieszeni, po czym wysypał przed białym na stół garść kaszy gryczanej.

I Biały doznał ataku śmiechu, zacieszał, aż ręką się przysłaniał i mówi w końcu, no ale co ja mogę?

Biały mówi, mam mnóstwo roboty dla takich jak ty, dla doświadczonych gliniarzy, ale akurat ty bardziej mi będziesz przydatny w mundurze, bo to był policjant pełniący wtedy rolę dyżurnego w jednym z miejskich komisariatów, a mieć takiego dyżurnego w kieszeni komisarzu

I biały dogadał się z nim wtedy, wciągnął go do siebie na ewidencję, to znaczy wpisał go do swojego notesu jako wtykę, zapisał sobie, że tego a tego ma mu wypłacać 300 dolarów pensji, o ile tamten ładnie się spisze i na bieżąco będzie nas informował w trakcie miesiąca, kto kurwą nową został na mieście, kto konfidentem,

W sumie to właśnie za to ustalanie personaliów i adresów interesujących nas osób Biały zgodził się w ogóle mu płacić.

I wtedy Biały po prostu przestał mu płacić.

Ja brzydziłem się podać takiemu rękę, ale Biały nie.

I któregoś razu Biały z Kolą poszli dobić targu w salonie fryzjerskim, gdzie umówili się z kupcami.

Oczywiście nie chciałem, żeby biały o tym wiedział, więc zagrałem wtedy jak zagrałem.

W pewnym momencie ekipa poszła tańczyć, ja zostałem przy stoliku tylko z białym.

Bo Biały lubił mieć wszystko pod kontrolą.

I najważniejsze, że to, co wtedy powiedziałem, Biały przyjął ze spokojem i ze zrozumieniem.

W każdym razie Biały wtedy się na mnie nie obraził, że ich zostawiłem, a sam zostałem tam, by pogadać z tym typem.