Mentionsy Mentionsy
Stan Wyjątkowy
Stan Wyjątkowy

Kibole wypowiadają wojnę Nawrockiemu. Bogucki wpakował prezydenta na minę. Tusk bada aferę w Kłodzku #OnetAudio

29.03.2026 ·23 min 19 s · 1 rozdział · 1 sponsor

Wydawało nam się, że nie ma trwalszych przyjaźni, niż te zadzierzgnięte podczas kibolskich ustawek. Wszak danie komuś po twarzy w lesie można uznać za rodzaj specyficznego dotyku. A dotyk zbliża ludzi. Dlatego też odkąd w kampanii dowiedzieliśmy się, że Karol Nawrocki tłukł się na leśnych duktach z wszelkiej maści kibolami, dresiarzami i koksiarzami, to zakładaliśmy, że ten pisany braterską krwią sojusz przetrwa do końca — naszego lub ich. Przetrwał raptem pół roku prezydentury. Powiedzieć, że na naszych oczach kibolska arystokracja obraziła się na Nawrockiego, to nic nie powiedzieć. Prezydent jest obrażany i lżony na stadionach w całej Polsce. Właśnie oglądamy na żywo serial zatytułowany „O jedno weto za daleko" — kibole są wściekli, że prezydent zawetował kodeks postępowania karnego, który jest dla nich ważniejszy od Biblii. Z biblijnych grzechów idzie się wyspowiadać — choćby u prezydenckiego kapelana, któren też kibol. A za przewinienia karne idzie się do paki. I o ile Nawrocki mógł napinać swe bicepsy tudzież tricepsy wetując beztrosko i hurtowo kolejne ustawy rządu Tuska, to akurat weto antykibolskie będzie go kosztować bardzo dużo. Jak ustalili twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Jacek Gądek, w tarapaty wpakował prezydenta szef jego kancelarii Zbigniew Bogucki. Właśnie on zalecił weto, nie zdając sobie sprawy, że to cios w towarzyszy leśnych wojaży Nawrockiego. Teraz złotousty minister rozpaczliwie próbuje wybrnąć z sytuacji, miotając wszem i wobec ciężkie oskarżenia. W minionym tygodniu oskarżał o aborcję i pedofilię, ale mamy wrażenie, że dopiero się rozkręca.  

To musi mieć jakiegoś sojusznika w łonie Unii Europejskiej.

Jeśli jakieś decyzje w Unii Europejskiej zapadają jednomyślnie, to warto mieć chociaż jeden taki hamulec w postaci Orbana.

PiS dzisiaj szukając sojuszników wewnątrz Unii Europejskiej

Washington Post poinformował, że Pieter Sicarto, czyli szef MSZ-u węgierskiego, regularnie kontaktował się z rosyjskim szefem MSZ-u, Zygiem Ławrowem, podczas przerw w posiedzeniach Rady Unii Europejskiej i przekazywał mu raporty z omawianych spraw.

Dzisiaj po czterech miesiącach nie dość, że się spotyka z Putinem, to jeszcze mamy informację o tym, że Siharto informował Ławrowa na bieżąco o obradach Rady Unii Europejskiej.

Nie no, sugestia z PiSu była jasna, że to jednak przy tym całej prorosyjskości Orbana, to jednak jest to w ramach Unii Europejskiej nasz sojusznik na najczarniejszą godzinę, więc lepiej go pomóc mu, nawet jeśli to jest dość kłopotliwa sytuacja, pomóc mu utrzymać władzę, aniżeli zostawić go samego sobie.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.