Mentionsy
Polityczna cena ataku na Iran - co to znaczy dla USA?
Atak na Iran był zagraniem va banque - Donald Trump politycznie może wszystko zyskać albo wszystko stracić przed wyborami połówkowymi (midterms) do Kongresu. Prezydent, który obiecał "zakończenie zagranicznych wojen" bardzo dużo zaryzykował, uderzając w irański reżim. Czy wygra?
Z tego odcinka dowiesz się:
✅ Jak Trump uzasadniał uderzenie na Iran?
✅ Czy rzeczywiście mu się to opłacało?
✅ Co zdecyduje o tym, czy wojna w Iranie przyniesie prezydentowi USA polityczne korzyści?
W kolejnych odcinkach podcastu:
👉 Partia Demokratyczna - co ją czeka w 2026 roku?
👉 MAGA po Trumpie - czy jest na to plan?
Masz uwagi lub pytania? Napisz na [email protected]
Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie na bieżąco piszę o amerykańskiej polityce: https://www.instagram.com/magdagornicka
Szukaj w treści odcinka
Do nagrywania tego odcinka podchodziłam kilka razy w miarę jak rozwijała się sytuacja na wojnie w Iranie.
Chciałam go nagrać tuż po ataku USA na Iran, ale pomyślałam, że poczekam i zobaczymy jak sytuacja się rozwinie.
Bo Donald Trump decydując się na atak na Iran chciał powtórzyć scenariusz wenezuelski.
Dlatego chciałabym dzisiaj o wojnie w Iranie, czy nie wojnie, interwencji i jak to wolą używać,
Zacznijmy może od tego, że to czy Donald Trump zaatakuje Iran było przedmiotem dywagacji już od dłuższego czasu.
Natomiast gdy popatrzyliśmy na rachunek zysków i strat, na ten Excel, którym Donald Trump zwykle się kieruje, podejmując decyzje w polityce zagranicznej, bo pamiętajmy, że amerykańskie interesy, przede wszystkim amerykańskie interesy gospodarcze są tym najważniejszym azmutem decydującym o poszczególnych decyzjach Donalda Trumpa, to wydawało się, że ta wojna w Iranie jest średnio opłacalna.
Amerykańscy podatnicy płacą dużo pieniędzy, żeby móc osiągać swoje cele militarne w Iranie.
To na tym on się miał faktycznie skupić i te tematy też przewijały się w jego orędziu o stanie państwa, które wygłosił dosłownie tuż przed interwencją w Iranie.
To pokazuje, że ta decyzja o ataku na Iran była dużym ryzykiem, bo jak popatrzymy na kalkulację, to one nie wychodziły wcale na korzyść tej interwencji.
I oczywiście, Iran stanowił zagrożenie, tak jak Amerykanie to lubili powtarzać, ale to było zagrożenie, które było tam od bardzo wielu lat, od czasów rewolucji islamskiej 1979 roku.
I Iran tak był wrogim krajem wobec Stanów Zjednoczonych.
Tak twierdziło 60% badanych w sondażach przed atakiem USA na Iran.
I Donald Trump ogłosił, że właściwie Iran już się nie może pozbierać i nie może rozwijać programu nuklearnego, co było tym głównym zagrożeniem cytowanym przez amerykańską administrację, pokazującym, że Iran nie może mieć dostępu do broni jądrowej.
I oczywiście to był najważniejszy postulat amerykańskiej polityki wobec Iranu przez ostatnie lata, ale rozwiązywany był na inne sposoby.
Barack Obama na przykład zawarł z Iranem, nie tylko z Iranem, ale Iran był jednym z najważniejszych stron tej umowy, porozumienie jądrowe, które zakładało regularne kontrole, jak wygląda ten irański przemysł, czy Irańczycy niczego nie ukrywają w kontekście rozwijania pracy nad bronią jądrową.
Uważał, że jest zbyt łagodne, że z czasem, to porozumienie zakłada, że z czasem te kontrole będą coraz słabsze, będą coraz rzadsze, że Iran zyska więcej możliwości na budowanie swojego przemysłu jądrowego po to, by zbudować broń nuklearną.
Rozpoczął politykę maksymalnej presji na Iran.
Decyduje o jego odpowiedzi, czyli Donald Trump uważał, że Iran nie negocjuje w dobrej wierze, że próbują go zbywać, że próbują przedłużyć te negocjacje z Amerykanami.
A Stany Zjednoczone miały kilka konkretnych punktów, które były przedmiotem tych negocjacji, na które Iran nie chciał się zgodzić.
Bo pamiętajmy, że oprócz Stanów Zjednoczonych w wojnie z Iranem uczestniczy Izrael.
Tylko znowu, zanim powiem jednoznacznie, że stąd decyzja, to musimy przyjrzeć się temu, jak Donald Trump ogłosił tę decyzję i dlaczego to wszystko sprawia, że Amerykanie nie do końca rozumieją, dlaczego Stan Zjednoczony w ogóle zaatakowało Iran.
Pokazuje to nawet najnowszy sondaż Washington Post, zgodnie z którym 65% Amerykanów uważa, że Donald Trump czy amerykańska administracja nie wyjaśniła dobrze powodów decyzji o uderzeniu na Iran.
I te powody bardzo mocno zmieniały się w czasie, bo kiedy Donald Trump ogłosił w ogóle, że uderza na Iran, pamiętajmy, że najpierw uderzył Izrael, potem dołączyły Stany Zjednoczone.
Były między innymi takie, że Iran stanowił bezpośrednie zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych, że mógł w każdej chwili stworzyć broń jądrową po to, żeby uderzyć w Stan Zjednoczony.
W końcu pojawił się Marko Rubio, sekretarz stanu i powiedział, że to uderzenie miało być takim przygotowaniem na odpowiedź Iranu na uderzenie Izraela, bo Izrael był zdeterminowany, wiedział, że uderzy.
Na Iran niezależnie od tego czy Amerykanie się zdecydują, więc Amerykanie mieli chronić swoje bazy na Bliskim Wschodzie i zdecydowali się na takie uderzenie prewencyjne, bojąc się odwetu Iranu.
I to bardzo dobrze pokazuje ten wpływ izraelski na decyzję o uderzeniu akurat teraz na Iran.
Bo, nie ukrywajmy, leży to najbardziej bezpośrednio w interesie Izraela, bo Izrael jest blisko Iranu.
Izrael jest państwem, dla którego Iran jest zagrożeniem istnienia.
Pamiętajmy, że Benjamin Netanyahu próbował wciągnąć do uderzenia na Iran kolejnych amerykańskich prezydentów, właściwie George'a W. Busha.
Prawdopodobnie Donald Trump został namówiony do tego, żeby uderzyć na Iran podczas tej wizyty Netanyahu w Mar-a-Lago, gdzie najpierw był u Trumpa Zełenski i wszyscy na to zwrócili uwagę, a potem przyjechał Netanyahu i na Netanyahu już mniej osób zwróciło uwagę.
Ale prawdopodobnie wtedy Donald Trump był bardziej skłonny do tego, żeby zgodnie z tym, co mówił premier Izraela, zdecydować się na uderzenie na Iran.
A Iran, jak już ustaliliśmy w samym początku, no był postrzegany, jest postrzegany cały czas jako wróg Ameryki.
W czasie rzeczywistym właściwie codziennie Amerykanie byli karmieni tymi informacjami, że przegrywają z Iranem, że Iran może torturować, źle traktować obywateli Stanów Zjednoczonych, że nie ma im jak pomóc, że władza amerykańska, prezydent jest bezradny, że poniósł porażkę próbując ich odbić.
Chciał odpłacić się za te upokorzenia ze strony Iranu i chciał pokazać, że Ameryka wróci, że Ameryka jest niezwyciężona i że Ameryki nie da się upokorzyć.
Stąd też ta odłożona pięść sprawiedliwości, odłożoną te wiele lat, miała dosięgnąć Iran w postaci decyzji Donalda Trumpa o ataku na ten kraj.
To pomijając te kwestie, zostaje kwestia, która dla Donaldzie Trumpa robi największe wrażenie, czyli sprawa politycznej oceny tego, jak Amerykanie będą patrzeć na ten atak na Iran.
Donald Trump zaryzykował wszystko, żeby te wybory wygrać, żeby ten atak na Iran pomógł mu te wybory wygrać, bo pamiętajmy, że on jest w ogóle w bardzo ciężkim momencie swojej prezydentury.
Taką szansą miała być wojna w Iranie.
Tak było w zeszłym roku podczas bombardowań przemysłu nuklearnego Iranu, gdzie bardzo wielu członków MAGA kręciło na to nosem, ale później, jak pokazywały sondaże, faktycznie za prezydentem stanęli, że byli w stanie sobie w głowie uzasadnić te działania w Iranie.
W przypadku republikanów, początkowo za interwencją w Iranie było 54% republikanów, czyli tych, którzy głosowali na Donalda Trumpa.
Gdzie 60% Amerykanów uważało, że Donald Trump nie ma pomysłu na to, co dalej, co po uderzeniu w Iran, bo te cele komunikowane przez amerykańską administrację, te cele wojny, one się bardzo dynamicznie zmieniały.
Polityczna cena ataku na Iran.
Potem on zmienił zdanie i powiedział, że to on będzie decydował, on ewentualnie z Netanyahu, w zależności od wersji, będzie decydował o tym, co jest tym zwycięstwem i że Iran już może właściwie skapitulował, bo już nie będzie mógł kontynuować swojej walki.
Więc to jest trochę przeniesienie odpowiedzialności, to już nie Iran musi skapitulować, tylko Stany Zjednoczone zdecydują, że już wystarczy, że Iran jest wystarczająco zniszczony, że już nie może stanowić zagrożenia dla Izraela czy dla Stanów Zjednoczonych i to będzie koniec tej wojny.
Że to Amerykanie, którzy nie mogą spodziewać się tego, że Iran się podda w taki sposób, jaki pewnie oczekiwali.
Ale teraz amerykański prezydent mówi o tym, że ta wojna potrwa krócej, że jest przed tym przewidzianym harmonogramem działań wojennych i że Iran właściwie już jest zniszczony, a Amerykanie już tę wojnę praktycznie wygrali.
I na ile potencjalne reperkusje gospodarcze tej wojny w Iranie będą tymi, które zdecydują o tym, że oni nie zagłosują na republikanów, będą zawiedzeni brakiem nadejścia złotego wieku.
Natomiast od wzrostu cen energii zaczynają się wszystkie podwyżki i amerykański prezydent chce bardzo mocno tego uniknąć, stąd takie zapewnienie, że to szybko się skończy, stąd minimalizacja tych maksymalistycznych celów, stąd też mówienie już, że ta bezwarunkowa kapitulacja to jest wtedy, kiedy Donald Trump określi, że to jest bezwarunkowa kapitulacja, nie wtedy, kiedy Iran rzeczywiście skapituluje.
I to dobrze pokazuje, że te miesiące budowania nieufności wobec mediów tradycyjnych w Stanach Zjednoczonych przez nową administrację teraz zbierają żniwo, że teraz wyborcy Donalda Trumpa chcąc dowiedzieć się jak naprawdę wygląda sytuacja w Iranie, czy Amerykanie wygrywają, czy Donald Trump jest tym zwycięzcą, czy prowadzi Amerykę do sukcesu.
I to jest szansa Donalda Trumpa, żeby uratować te głosy, które inaczej by od niego odpłynęły, no bo w mediach ten obraz wojny w Iranie nie jest tak obiecujący, jeśli chodzi o kwestie polityczne przynajmniej, jak to robi Donald Trump.
Będzie miał jak wywrzeć długotrwałe skutki na Iran, zwłaszcza w kontekście Iranu jako niebezpiecznego zagrożenia dla Izraela czy dla Stanów Zjednoczonych.
Nawet nie dlatego, że zmieni się reżim na bardziej przyjazny na Ameryce, ale przede wszystkim dlatego, że Iran stanie się bezbronny.
I Donald Trump prawdopodobnie chciał sprawić, że ten Iran nie będzie takim krajem-spoilerem, że nie będzie rozwalał tego pokoju na Bliskim Wschodzie, że nie będzie stanowił zagrożenie dla Izraela i że sprawi, że nie będzie nowy Iran, nie będzie żywotnym zagrożeniem dla Izraela i nie będzie przeszkadzał też w układaniu sobie stosunków między Izraelem a państwami Zatoki Perski.
Tak było w przypadku Wenezueli, tak jest w przypadku Iranu.
W którym kierunku pójdzie interwencja w Iranie?
A wszystko wskazuje na to, że to będzie bardzo trudne, bo Iran mówi, że będzie blokował cały czas cieśninę Ormus, którą przepływa 20% światowych zasobów ropy naftowej, światowego handlu właściwie ropą naftową.
Ostatnie odcinki
-
Wybory połówkowe do Kongresu - dlaczego Trump g...
29.03.2026 21:46
-
Polityczna cena ataku na Iran - co to znaczy dl...
13.03.2026 22:49
-
Akta Epsteina: Donald Trump, bezkarne elity i t...
10.02.2026 16:39
-
Rok Donalda Trumpa - Ameryka na rozdrożu
20.01.2026 23:37
-
Atak USA na Wenezuelę: dlaczego Trump obalił Ma...
04.01.2026 22:21
-
Koniec Pax Americana: nowa strategia bezpieczeń...
09.12.2025 10:22
-
Plan "pokojowy" dla Ukrainy - czy USA sprzedadz...
29.11.2025 23:08
-
Zohran Mamdani - Obama generacji Zet czy "szalo...
07.11.2025 21:48
-
Shutdown - zamknięcie rządu w USA: czy rząd moż...
05.10.2025 20:47
-
Charlie Kirk - męczennik MAGA: kim był i co zna...
16.09.2025 22:21