Mentionsy

Smak Karmelu
Smak Karmelu
14.02.2026 18:00

Świętość bez perfekcji - s. Małgorzata Lekan OP (Droga dojrzałości #12)

Czym jest neurotyczność i jak przejawia się w duchowości? Kiedy powtarzalność formuł i rytuałów staje się problemem? Po czym poznać zdrową duchowość i jak zidentyfikować toksyczny duchowy przekaz? Na czym polega świętość? Czy jest w niej miejsce na niedoskonałość? I czy w relacji z Bogiem można mówić o zdrowych granicach?

O duchowości, która nie oddziela od Boga rozmawiamy z s. Małgorzatą Lekan, dominikanką i ewangelizatorką, prowadzącą warsztaty dla kobiet.

Zapraszamy na nasz profil na Patronite.pl:
⁠Smak Karmelu na Patronite

Wprowadzenie
Czym jest neurotyczność i jak przejawia się w duchowości?
Neurotyczność i liturgia
Kiedy powtarzalność staje się problemem?
Toksyczna teologia i toksyczna duchowość
Wolność w pełni i w nadmiarze
Jak się „dawać”, żeby się nie wypalić?
Czy świętość oznacza doskonałość?
Granice w relacji człowieka z Bogiem

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 9 wyników dla "Jezus"

W sensie zanurzam w najświętszym, tym co mamy na ziemi, zanurzam we krwi Pana Jezusa i tam dokonują się najbardziej przemieniające rzeczy.

Jako taki dość naturalny komentarz nasuwają mi się słowa Jezusa, Sawego i Świętego Jana, że nikt mi życia nie odbiera, ale ja sam je oddaję w imię czegoś, co rozpoznaje jako większe ode mnie.

Więc w jaki sposób prowadzić do tej zdolności dawania, która jest gdzieś u celu jako ten ideał, oddanie życia tak jak Jezus, ale w jaki sposób tak prowadzić, żeby nie zniszczyć?

Tutaj kojarzy mi się chyba przede wszystkim święta Teresa od dziesiątka Jezus, o której też już nieraz na tych łamach rozmawialiśmy, ale jako taka wręcz ikoniczna postać, jeśli chodzi o tę wolność w stosunku również do własnej doskonałości i ta przemożna świadomość, że to nie z jej doskonałości wynika czy jej świętość, czy jej bliskość z Jezusem, ale właśnie z zaufania, które nie jest niczym innym poza zaufaniem warunkowane.

To tak jak w kontekście tylko burzy na morzu, gdzie mamy apostołów walczących o przeżycie w łódce pośród fali wiatru, a Jezus, który sobie po prostu śpi.

Jezus pozwolił im być rybakami.

No i wtedy Bóg wkracza do akcji, jakby ucisza swoją boską mocą tę falę, ale cała ta wyjściowa sytuacja na pięknie pokazuje, że Jezus zwyczajnie zaufał kompetencjom ludzi.

Widzę tutaj olbrzymi kontrast w stosunku do tego Piotra, który po prostu ma, tak jak rybak potrafi, pokierować tą łodzią i Jezus, dopóki nie musi, to nie wkracza, nie ingeruje.

Jezus też miał emocje, więc taka osoba taka stuprocentowo zawsze na topie pobożno-świętym jest niebezpieczna.