Mentionsy

Smak Karmelu
Smak Karmelu
01.11.2025 18:00

Pomóż mi pomagać - o. Maciej Jaworski OCD (Oblicza modlitwy #11)

Czy troska o ubogich jest przeszkodą w życiu kontemplacyjnym czy jego integralną częścią? Co to znaczy, że Chrystus jest obecny w ubogich w sposób szczególny? Jak radzić sobie z poczuciem bezradności? Dlaczego nawet nieefektywna pomoc ma sens? Czego można się od ubogich nauczyć? I na czym polega szczególne zadanie Kościoła?

O różnych obliczach ubóstwa rozmawiamy z o. Maciejem Jaworskim, karmelitą bosym, misjonarzem w Burundi i Rwandzie pracującym wśród Pigmejów.

Zapraszamy na nasz profil na Patronite.pl:
⁠Smak Karmelu na Patronite

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 13 wyników dla "Boga"

To jest bardzo piękna rzeczywistość, bardzo bogata, kolorowa.

I Teresa ze swoją wizją antropologiczną człowieka, tego głęboko zamieszkanego przez Boga, czyli to centrum człowieczeństwa, to jest sam Bóg w nim zamieszkający, ona jakby pokazała też godność człowieka każdego, który stworzony jest przez Boga.

Że jest człowiekiem dlatego, że już jest stworzony przez Boga.

Że jest zamieszkały przez Pana Boga.

Boga, który mieszka wewnątrz, który zamieszkuje tą twierdzę, którą jest moja dusza.

Jest tak samo obecny w ubogim i w bogatym, a jednak w Kościele pojawia się ta idea w ostatnim czasie nazywana właśnie opcją preferencyjną na rzecz ubogich.

Więc ten ubogi nie tyle, że on ma być na piedestale, ile on jest taką drogą Boga do nas, że tam go więcej widać.

Nie lubię takiego łączenia północy i południa, Europy, Afryki, ludzi bogatych, ubogich, łączenia tym na wyrzucie sumienia.

No i tu jest przypowieść o Łazarzu i Bogaczu, o psie miłosiernym obok niego, który wyczuł moment.

Ponieważ w bardzo dużej mierze właśnie dlatego ubodzy są ubodzy, że my jesteśmy bogaci.

I to jest kolejne takie poczucie bezradności, że ja nie mam bezpośrednio wpływu na to, jak ten układ sił został skonstruowany, no ale jednocześnie chcąc nie chcąc z tego korzystam, żyjąc na tej tak zwanej bogatej północy.

Wskazanie czy nazwanie po imieniu, po pierwsze tych struktur, które pielęgnują taki stan rzeczy i po drugie też nazwanie po imieniu, że nie jest prawdą, że po prostu tak musi być, że są ubodzy i są bogaci, jest to jakiś element natury człowieka, którego nie zmienimy, w związku z czym musimy na to zobojętnieć, to znaczy przyjąć, że tak musi być, że to nie jest prawda.

Wielkie monastery, które były wcześniej przestrzenią duchową, były trochę już wyizolowane, żyły swoim życiem, ludzie zaczęli być samotni w wielkich miastach i ruchy mendykanckie właśnie były tym zbliżeniem się, dlatego były świeżością, bo przyprowadziły Boga.