Mentionsy

Smak Karmelu
Smak Karmelu
29.11.2025 18:00

Noc jest mi światłem - o. Mateusz Filipowski OCD (Teresa od Dzieciątka Jezus #4)

Tym razem w ramach podcastu proponujemy Wam nagrania konferencji wygłoszonych w Krakowie podczas peregrynacji relikwii św. Teresy od Dzieciątka Jezus oraz jej rodziców, św. Ludwika i Zelii Martin.

O. Mateusz Filipowski opowiada o "opcji Teresy", istocie jej "małej drogi", a także doświadczeniu nocy, w którym przez kryzys wiary odkrywa głęboką solidarność ze wszystkimi, którzy przeżywają duchowe ciemności. Wskazuje także na drogę budowania relacji z Bogiem, jaką są konkretne gesty miłości skierowane ku drugiemu człowiekowi.

Zapraszamy na nasz profil na Patronite.pl:
⁠Smak Karmelu na Patronite

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 22 wyników dla "Boga"

Natomiast odkrycie przez Teresę matczynego oblicza Boga zdynamizowało cały proces wzrostu autentycznej ufności i zawierzenia dobremu Bogu o nowym teraz matczynym obliczu.

Pozostać dzieckiem przed Bogiem to zaakceptować i przyjąć własną słabość oraz micość, oczekując wszystkiego od Boga, tak samo jak małe dziecko, które jest całkowicie zależne od swoich rodziców.

Wiedziała bowiem, że grzechy i wady nie są problemem dla Pana Boga.

Sama Teresa podkreśla, że mała droga zasadza się na uspołysobieniu serca, które sprawia, że jesteśmy małymi i pokornymi w objęciach Boga, uznającymi swą słabość i ufającymi do zuchwalstwa Jego dobroci ojcowskiej.

Kluczowym aspektem, duchowym rdzeniem obrazu relacji dziecko-rodzice używanym przez Teresę jest ponowne odkrycie ojcowsko-macierzyńskiego oblicza Boga.

Ponowne odkrycie Boga jako Ojca, jako Miłości Absolutnej, bez jakichkolwiek podejrzeń i uprzedzeń względem Niego otwiera w Teresie przestrzeń całkowitego zaufania.

Świat, który był wychowywany do buntu przez nauczycieli podejrzliwości, Marksa, Freuda, Nietzschego, Sartra, postrzegał Boga jedynie jako kogoś, kto pilnuje, oblega i miażdży człowieka.

Pokazuje, że poprzez pokorną i ufną postawę wobec samego siebie oraz wobec Boga można osiągnąć pełnię człowieczeństwa.

Pozostaje zakotwiczona w swoim życiu przez spełnianie małych aktów miłości ukierunkowanych na Boga i drugiego człowieka.

Uważność i prosta akceptacja własnego życia i rzeczywistości, która nas otacza, staje się sposobem wyrażania własnego zawierzenia wobec Boga.

Pragnienie małości Teresy wynikało z ogromnego pragnienia doświadczenia wielkości Boga.

Nie wiem, czy jestem bogata, czy biedna.

Proszę się wsłuchać, bo myślę, że to jest mrożące w krew żyłach to, jak postrzegano wtedy Boga, jak się modlono.

Teresa zrozumiała, że sekret świętości polega na przyzwoleniu pokochania się przez Boga.

Uchwyciła ona sedno chrześcijaństwa, którym jest jedyne bogactwo zbawczego pośrednictwa Jezusa Chrystusa.

Sama ma to doświadczenie, że jest uboga, że nie ma nic.

W aspekcie teologicznym można powiedzieć, że jest ono spowodowane przez samego Boga, który dopuścił, aby Teresa stanęła przeciwko własnej wierze.

Teresa staje wobec pytania, czy nadal będzie żyła po śmierci, czy będzie widzieć Boga, czy też wszystko skończy się nicością.

Zasadniczo Teresa długo nie mogła sobie wyobrazić tego, że mogą istnieć ludzie dobrej woli, którzy nie wierzą w Boga.

Może wydawać się, że gdy intelektualiści, filozofowie i wolno myśliciele kłócą się o rzeczywistość Boga, który umarł, to właśnie takie zakony jak Karmel powinny być bastionami wiary.

Niewątpliwie ten, kto zna Boga, zna także oddalenie od Boga oraz udrękę oskłości wylęknionego serca.

Wybrała ciemne poszukiwanie Boga na przekór wszystkiemu.