Mentionsy

Słuchanocki
Słuchanocki
07.09.2025 17:00

Bajki i baśnie Świata. Żaba za męża - baśń koreańska

No niby motyw znany, "oklepany" wręcz, ale...

Chciałabym abyśmy przyglądnęli się tej niby znanej historii z zupełnie innej perspektywy - tym razem koreańskiej😎 Aby dokonać tego jakże karkołomnego zabiegu (😉)sięgnęłam ponownie do książki Williama Elliota Griffisa (ktoś lubi podwójne literki 😎😉) i w jego zbierze natrafiłam na taka właśnie historię.

Jak Koreańczycy zamieniają się w żabę? 😉

Zapraszam do posłuchania😊😎 i oczywiście subskrybowania kanału (na YoyTube też)- najlepiej od razu, nim się sama w żabę zmienię😉 (spokojnie - nawet wtedy będę bajki czytać, tylko trochę więcej rechotać😉🤣)

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 26 wyników dla "Pak"

W głębi doliny położonej wśród kamienistych gór mieszkał stary rolnik, Pak W wraz ze swoją żoną.

Pewnego lata Pak zauważył, że w stawie pływa mniej ryb i wyglądało na to, że z każdym dniem coraz bardziej ich ubywa.

Pak, spostrzegłszy, iż wody robi się coraz mniej, był zaskoczony.

Nie martw się, farmerze, paku.

oznajmił pak.

Stary pak rozmyślał nad tym przez chwilę.

Pak szedł tak szybko, jak tylko pozwalały na to jego starcze nogi.

Kiedy pojawili się w drzwiach, pani Pak przeraziła się perspektywą podjęcia takiego gościa.

Państwo Pak przystroili się w najlepsze szaty i po tym, jak żaba podjadła i ucięła sobie drzemkę, złożyli jej oficjalną wizytę.

Pan Żaba, jak się okazało, był uprzejmy i czarujący w kwestii rozmowy, a poza tym opowiadał tak wiele wspaniałych historii i serwował tyle ciekawych ploteczek, że zachwytu pani Pak nie sposób opisać.

A kiedy państwo pak wstali powitać gościa i usłyszeli jego pieśń, zdumieli się, zdawszy sobie sprawę, iż jest ona dla nich błogosławieństwem.

Poza tym znajdowały się tam również inkrustowane szafki, wieszaki na ubrania oraz szafy, a przede wszystkim lustro z polerowanego metalu, wyglądające niczym jesienny księżyc w pełni, przy którym pani Pak nabrała ochoty spędzać każdą chwilę.

Rozpakowywanie pudeł trwało nadal.

Państwo Pak śmiali się bez przerwy, oznajmiając, że nigdy nie słyszeli historii tak wspaniałych jak te, które im opowiadał.

Pani Pak upierała się, że na całym świecie nie ma takiego dziewczęcia jak córka szlachcica.

Po niemal tygodniowym życiu w luksusach, państwu Pak wydawało się, że mieszkają w raju, czyli miejscu, o którym często prawili kapłani.

Jednak radość pana Paka trwała do chwili, aż żaba poinformował go, że zamierza się ożenić i to właśnie on ma znaleźć mu żonę.

Pak przeklął długi język żony za to, że w ogóle przez nią żaba ubzdurał sobie, iż poślubi pannę brzoskwinie.

Przybywszy do wspaniałej rezydencji Pomów, pan Pak opowiedział o bogactwie, potędze i sławie zalotnika, jego wysokim stanowisku i związanych z nimi obietnicach, a także o tym, jak uszczęśliwił parę staruszków.

Pak zaś nie przestawał wychwalać jego przyszłego zięcia.

Tutaj Pak miał pewien dylemat.

Chcąc pomóc panu Pakowi, pan Pum zaczął wymieniać znane sobie nazwiska koreańskich rodów.

To żaden z nich, stwierdził Pak.

Pod naciskiem dociekliwych pytań pana Poma, Pak musiał wyznać w końcu, że zalotnikiem pięknego dziewczęcia jest nie mężczyzna, lecz żaba.

Gdy czterech mężczyzn przyniosło ławę do wymierzenia kary, trzech innych bezzwłocznie pochwyciło biednego paka.

Wszystkie wartościowe rzeczy, które podarował Pakowi i jego żonie, aby zapewnić im wygodę, a także prezenty wysłane do domu panny młodej w dniu poprzedzającym ślub, pojawiły się za sprawą niebiańskiej mocy.