Mentionsy

Słuchanocki
Słuchanocki
13.04.2025 17:31

Bajki i baśnie Świata. Pieśń Kolibrów - baśń Indian Peru

To kolejna baśń "zasłyszana i spisana", przez panie: Wandę Markowską i Annę Milską. Bardzo przyjemna magiczna historyjka na uspokojenie i wyciszenie 😊

A takie przecież też nam są potrzebne - szczególnie przed Świętami (i nie tylko). Więc zatrzymajmy się na chwile w tym pędzie, odłóżmy "zestawy sprzątające" (ja wiem, że Wy wiecie, że ja wiem jak to jest - pomimo, że niedziela i w dodatku palmowa😉) - oddychamy głęboko i przygotowujemy się do relaksu przed snem 😉

Miłego słuchania😊

I jeżeli się podoba - zachęcam do subskrybowania kanału - na YouTubie też😎

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 25 wyników dla "Kore"

Zlękli się rodzice Kama i Kore przekleństwa Indianina i chcieli go zawrócić z drogi, ale starsa już nie było.

Otoczyli Haciendę wysoką, mocną palisadą z zaostrzonych pni drzewnych i trzymali Kama i Kore w ukryciu, zamkniętą na siedem spustów.

Biedna Kamaikore żyła odtąd samotnie.

Miała Kamaikore starą piastunkę, która się nią opiekowała od dzieciństwa.

Było to ulubione miejsce Kamaikore.

Gdy tylko Piastunka odeszła, Śpiew się rozdzwonił na nowo, tym razem bliżej, tuż nad głową Kamajkore.

Kamajkore, kamajkore, czy mnie słyszysz?

Szepce kamajkore w zachwyceniu.

Jakże mi cię żal, Kamajkore.

Na te słowa łzy zabłysły w oczach Kamajkore.

Nie płacz, Kamajkore, zadzwonił Koliber jasną nutką.

— Nianiu — pytała Kamajkore — czy nie słyszałaś dzisiaj w nocy śpiewu Kolibra?

— Nie, Kamajkore, noc była cicha, ptaki spały.

Kamaikore, Kamaikore, czy mnie słyszysz?

Słyszę cię, ptaku, odpowiada Kamaikore z okna swego więzienia.

Piastunko, otwórz mi drzwi, chcę wyjść do ogrodu, prosi Kamajkore.

Nie teraz, Kamajkore, nie teraz.

Kama i Kore krzyknęła z rozpaczy.

Szlochaka majkore.

Zawołał bogacz rozgniwany i rozkazał wzmocnić kraty i zamki w komnatach Kamaikore, a u drzwi postawił dwóch tęgich strażników.

Biedna Kamaikore siedzi w swym zamknięciu i płacze żewnymi łzami.

Uradowała się Kama i Kore na te słowa, ale zaraz na powrót posmutniała, patrząc na grube mury i kraty swego więzienia.

Przyszli nad źródło sami rodzice Kama i Kore, zwabieni śpiewem czarodziejskim ptaków i stanęli jak wryci, ni kroku nie mogąc uczynić.

Witaj, Kamaikore.

Gdy tylko Kamaikore to uczyniła, poczuła, jak z ramion wyrastają jej skrzydła, a całe ciało staje się lekkie jak u ptaka.