Mentionsy

Słuchanocki
Słuchanocki
27.07.2025 17:00

Bajki i baśnie Świata. O złym wróżu Kościeju i dzielnym Fomie.

Dzisiaj zapraszam na baśń z serii "Bajki i baśnie Świata", rodem z Karelii. Baśń ta pochodzi ze zbioru "Srebrna Gołębica", autorstwa pań Wandy Markowskiej i Anny Milskiej - oczywiście😁

W baśni tej udział biorą: zły wróż Kościej, dzielny Foma i rumak - jest nawet smok, czarny kot i babuleńka oraz król ... ufff... no to chyba wszyscy bohaterowie "dramatu"😎😉😁 Cóż można chcieć więcej?

Zapraszam do posłuchania i oczywiście subskrybowania kanału 😎😉

P.S. Chociaż bardzo lubiłam geografię to przyznam, że sama musiałam sprawdzić, gdzież ta Karelia się znajduje. No to teraz przyspieszona lekcja geografii (z Wikipedii): "Karelia; oficjalna nazwa - Republika Karelii – autonomiczna republika wchodząca w skład Federacji Rosyjskiej. Położona jest w północnej Europie, między Morzem Białym a Finlandią, na północnym zachodzie europejskiej części Rosji, na wschodzie obszaru określanego niekiedy jako Międzymorze Fińsko-Karelskie." - koniec lekcji😎😉 Kto pamiętał gdzie leży Karelia?😎

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 56 wyników dla "Foma"

Miał żonę i syna jedynaka imieniem Foma.

Foma?

Ojcze, pozwól mi iść na smoka, prosi Foma, biedne dzieci od śmierci ocalić.

Idzie Foma lasem, idzie polem, patrzy, chatka maleńka stoi.

Foma, Foma, a dokąd to idziesz?

Foma do chatki wchodzi.

Pogłaskał kota Foma, za uszami podrapał, aż kot grzbiet wygiął w łuk i zaczął mruczyć z zadowoleniem.

Foma pyta.

Mówże, mateczko — prosi Foma.

A nasz Foma z ławy się zrywa i powiada

Podziękował Foma babuleńce za dary, kota czarnego pogłaskał na pożegnanie i poszedł w świat.

Toczy Foma beczukę po ziemi z prawej strony drogi.

Wchodzi Foma do pałacu, przed stołem zasiada, z koszyka wyklinowego jadło i napitek wyciąga.

Idzie, idzie Foma drogą, idzie polem, idzie lasem, aż nad morze zaszedł głębokie.

Ej, żebym tak miał statek z białymi żaglami, myśli Foma.

Wsiada Foma na okręt, wódz przy sterze staje, żołnierze w marynarze się zamieniają, do lin i żagli się biorą.

Wysiadł Foma na piasek nadmorski i zadał w rożek jeleni.

Foma wędruje naprzód, tam gdzie góry lodowe lśnią, gdzie wyje północny wiatr.

Wspina się Foma po stopniach w skale wykutych do lodowego pałacu.

— Szukam pracy — Foma odpowiada.

— Jestem Foma, syn drwala z lasu.

Wchodzi Foma na ostatni stopień i przed wrotami lodowymi staje.

Przywykłem do ognisk w lesie, u ojca drwala, mówi Foma.

I pozostał Foma u Kościeja w służbie, co noc snu nie znając ni spoczynku.

Wziął Foma klucze, jedenaście lochów otworzył i wszystkich więźniów wypuścił na wolność.

A Foma drzwi 12 lochu kluczem otwiera i w progu staje zdziwiony.

Pochyla się Foma i oczom własnym nie wierzy.

Aż krzyknął Foma z radości i, nie namyślając się wiele, odwiązuje rumaka z łańcucha, a potem oburącz za miecz chwyta.

Biedzi się Foma, pręży ramiona, miecza udźwignąć nie może.

— skarży się Foma.

Podskoczył Foma do komnat wróża, porwał flaszę znad bezgłowia i do lochu duchem wraca.

Pociągnął Foma łyk jeden, drugi, czuje, że siły weńnowe wstępują, po miecz sięga i, o dziwo, lekko go unosi z ziemi.

– Nie dam rady – rzecze Foma.

Wypił Foma zielony płyn i miecz jak piórko ujął w dłonie.

Gdy tylko wypił Foma płyn czerwony, jakby nowa krew w nim zaczęła krążyć.

Roześmiał się Foma radośnie, konia z lochu wyprowadził.

Foma szczotkę w biegu rzuca, a koń zaklęcie wymawia.

Gdy się obejrzał Foma, wyrósł za nim bór gęsty, nieprzebyty.

Rzucił Foma grzebień, a koń zaklęcie wypowiada.

Ogląda się Foma, a tu za nim góra wysoka, iglicami niebo drapie.

Ryknął Kościej z wściekłości, o igły ręce rani, musi górę okrążać, a Foma już daleko na swym rumaku pędzi i z pogoni się śmieje.

Rzuca Foma chustę, koń zaklęcie wypowiada.

Nim się Foma za siebie obejrzał, rozlała się rzeka ognista jak ta ziemia szeroka i jak morze głęboka i przegrodziła Kościejowi drogę.

A tymczasem Foma na swym rumaku do kraju rodzinnego wraca i smoka mieczem samosieczem ubija.

A Foma się pięknie kłania i mówi.

Wreszcie pewnej nocy, kiedy Foma spał spokojnie w ojcowskiej chacie leśnej, rozkazał swoim sługom wszystkie jego skarby zabrać – beczułeczkę, koszyk wiklinowy, rożek, a rumaka cudownego ze stajni uprowadzić.

Budzi się Foma o jasnym dniu.

Domyślił się Foma, kto go skrzywdził, kto mu wszystkie skarby wykradł.

Poszedł Foma do lasu, siadł na pniu ściętym, głowę rękami podparł i swą krzywdę rozpamiętuje.

Zapłakał Foma z rozpaczy i wstydu.

Nie wie, że sobie Foma do źródełka idzie, w wodzie się przegląda, z radości aż w dłonie klaszcze.

Przebrał się Foma za wędrownego kupca.

Przebrał się Foma ze starego żebraka i na dwór królewski idzie.

Wzywa go król do swego łoża, a Foma tak powiada.

Foma bicz z łozy wyciął i dalej, że go okładać i przygadywać.

A Foma sobie w świat daleki na swym rumaku pojechał i wielu jeszcze dziwnych przygód zaznał.