Mentionsy

Słuchanocki
Słuchanocki
29.03.2026 17:40

Bajki i baśnie Świata. O pasterzu co przebywał na Księżycu - baśń indiańska

Dawno nie było żadnej bajki ze Świata - no to jest!😎

Sięgnęłam do zbiorku "Baśni Księżycowych", znanego już sympatykom "Słuchanocek", duetu autorek - Wandy Markowskiej i Anny Milskiej. Kolejna cudowna bajeczka z dalekich krain, opisana przez autorki jako "baśń indiańska", aczkolwiek raczej mamy tu do czynienia z Ameryką Południową...

Jedna uwaga, może zdziwić określenie "PATATY" więc od razu tłumaczę, że to nie błąd, tylko inne określenie "słodkich ziemniaków", o których teraz mówimy "BATATY". To książka z 1972 r. i ta forma była bardziej popularna.

Miłego słuchania 😊😊😊

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 26 wyników dla "Aty"

Całym dobytkiem biedaków było statko lam i małe poletko, na którym sadzili pataty i różne warzywa.

Spojrzał na pole, a tu zagony rozkopane, pataty ukradzione o krok od niego.

Smutny wrócił do chaty i rzekł do rodziców.

Wraca Ata do chaty ze zwieszoną głową i mówi.

Stanęły wieńcem wokół śpiącego chłopca, wzięły w ręce srebrne motyczki i zaczęły szybko, szybko wykopywać pataty i zbierać do srebrnych koszyczków.

Czyżby te prześliczne, nieziemskie istoty naprawdę miały kraść w polu jego nęcne pataty?

Pataty rozsypały się wokół, a to już ata gwiazdę chwyta i trzyma mocno.

Musisz mi najpierw powiedzieć, po co wam potrzebne moje pataty.

Chodź, wezmę cię ze sobą do mojej chaty.

A kiedy usłyszeli, że córka księżyca na ziemię zeszła wraz z siostrami po lek dla chorej matki, to już nawet żadnego gniewu do niej nie czuli za wykopane pataty.

Zaraz ci siły wrócą — powiedziała matka Aty.

Gdy słońce zaszło i noc nastała, wyszła gwiazdka z ciemnej chaty jak odmieniona.

Wraca na zajutrz do chaty, a tu żony nie ma.

Poczekaj tu na mnie, pójdę do chaty pożegnać się z rodzicami i prosić ich o dwie lamy ze stada.

Poszedł Ata do chaty i rzekł.

Natychmiast Ata wyjął sakwykę z mięsa lamy i włożył mu w głodny dziób.

Strach zjeżył włosy na głowie Aty.

Dysząc ciężko, rzekł orzeł do Aty, bladego jak śmierć.

U wejścia niemal się otarła o ramię aty.

O północy przyszła gwiazda nad jezioro, rzuciła się w ramiona Aty i radowała się z jego przybycia.

Za młodu często tu przylatywał do nas na niebo.

Na szczęście chmury odpłynęły w dal i znów nad głową Aty zabłysło słońce.

Na koniec orzeł zaczął zwalniać lotu, aż lekko usiadł na szczycie skały straczącej na dawnym polu Aty.

A potem poszedł prosto do swej chaty.

Nie dostrzegł nikogo, tylko dwa zdziczałe koty wyskoczyły przez rozwalone okienko i z głośnym miauknięciem uciekły w gęstwinę, rozrosłą bujnie wokół chaty.

W końcu jakiś stary człowiek się ozwał, oglądając się tajemniczo na chatkę rodzinną Aty, tonącą w dzikich zaroślach.